spóźnienie

spóźnienie pomimo budzika nastawionego na za dwie

godziny pora wstawać. męki w kolejce po bilety,

kupowane już tylko dla porządku. uprzejmość z

okienka na drugie śniadanie, pierwsze przepadło

definitywnie, skończyło się na spiciu ostatnich

kropel alkoholi z pozostawionych przez gości

kieliszków. smak wywietrzał razem z procentami, odruch

wymiotny jak krótki spazm minął żeby powrócić wkrótce,

naprawdę niedługo. głowa o dziwo nie boli, za to

usta już pieką na konto nadchodzących usprawiedliwień.

bezcelowych, skoro wszystko przypuszczalnie zostanie

odnotowane w moich nagle pożółkłych papierach.