Rozdział XIX
Będąc raz na obiedzie u młodey mężatki staraiącey się o rozwod, dlatego iż ieden młody kawaler bardziey się iey podobał niż mąż, z którym iuż cztery lata przeżyła, nie mogłem się wydziwić, iż przy dobrey cerze i apetycie, który miała, uskarzała244 się iednak na słabe zdrowie. Chciałem iey wyperswadować, iż ią nic nie boli. Ale im bardziey starałem się wybić iey to z głowy, tym więcey poznać mi dawała, iż się uraża. „Cóż to za choroba?” — spytałem się doktora, który powracał z pokoiu, dokąd dla słabości swey udała się pani, zostawuiąc245 mię samego. „Jest to złe — odpowiedział — które się trzyma wielu dam naszych, dlatego iż iak by nie było pięknie, gdyby kto powiedział damie maiącey wiele tuszy, że iest otyła, tak równie nie iest przyzwoitą rzeczą, gdy kto śmie mówić, iż iest czerstwego zdrowia. Od tego czasu, iak mała ręka, mała noga i małe usta weszły u nas w modę, nastało także i małe zdrowie. Damy, które pokrzywdziła natura, daiąc im czerstwe siły, tak się staraią defekt ten poprawiać, iak nieurodę, która ich trapi. Dlatego biorą iak nayczęściey domowe lekarstwa, bo te czyniąc płeć delikatnieyszą, osłabiaią ich siły. Te, którym negliż, dezabil i chustką związana głowa iest do twarzy, nie wychodzą nigdy z defektu, który w tym stroiu wdzięków im przydaie. My, doktorowie, nie chcąc się im narażać, gdybyśmy mówili, iż są zdrowe, wtenczas kiedy ich nic nie boli, nazywamy tę słabość migreną, spazmami, waporami... a dogadzaiąc ich żądaniom, wysyłamy ie o sto mil od mężów, aby wypiły dwie szklanek wody gorszkiey246 lub słoney. Jest to lekarstwo uśmierzaiące ból do czasu, ale co rok ie ponawiaiąc, leczą się na koniec, przyszedłszy do pewnego wieku”.
Ciekawość mię wzięła spytać się doktora o ten kray, do którego damy modolskie tak często zwykły ieździeć247 dla szukania zdrowia. „Jest to mieysce — odpowiedział — otoczone górami i wodami, gdzie powietrze ściśnione niełatwo się odmienia i napełnione iest niezdrowemi exhalacyami248. Ale szukanie zdrowia przyrównać można do tych, którzy płyną po morzu, aby się zbogacili; tysiąc w tey podróży ginie, a ieden z nich staie się bogatym. Wszyscy chorzy, którzy się tam udaią, ieden gatunek choroby cierpią umysłu, a nie ciała, ponieważ rozumieią, iż dwie szklanek249 wody gorszkiey lub słoney uczynią ich nieśmiertelnemi”.
Zdziwiłem się, słysząc pierwszy raz tak mówiącego doktora. Ustały tymczasem spazmy i wapory. Wprowadzono mię do pokoiu, gdzie kontemkima Dymola (tak się nazywała pani domu tego) w głębokich utopiona myślach, reszty ieszcze spazmów pozbywała wzdychaniem. Gdym usiadł przy niey proszony, zaczęły się nayprzód narzekania na słabe zdrowie. Przyświadczałem (nauczony), że iest delikatne. Potym indukta250 przeciw skąpstwu męża; a iako sędzia uproszony w tey sprawie, ferowałem dekret według indukty. Na koniec po słodkich uśmiechach, wdzięczeniach i oświadczeniu mi przyiaźni, nastąpiło smutne wyznanie potrzeb i niedostatku. Miętkie serce i hoyność moia nie mogły znieść tak gorszkich narzekań. Zostawiłem pierścień móy brylantowy, który się mocno podobał Dymoli, a na dowod, iż tknięty byłem iey losem, pożyczyłem 800 gubolow i odesłałem nazad kartę251 w dzień iey imienin.
W tym kraiu, gdzie wszystkiego dokazać można, kto ma pieniądze, byłem powszechnie kochany; rozum, grzeczność i sentymenta252 naypiękniey się wydaią, gdy na kształt drogich kamieni są osadzone w złoto. Ale żyiąc hoynie, skarb móy, chociaż niezmierny, nie był iednak iak źrzodło, które nie wysycha nigdy. Dokazałem tego, co mi się zdało rzeczą dziwną w Polszcze, iż w krótkim czasie można strwonić wielki maiątek.
Nieprzyuczony do zastanowienia się nad wydatkiem i pomyślenia nadal o życiu, używałem wszystkiego bez trosków253, tak iak ci wszyscy, którzy trwonią fortunę. Po całym Modolu głośno gadano o moiey hoynosci i sami tylko roztropni, których wszędzie mnieysza iest liczba, śmiali się z zbytków moich i wytykali mię palcem iako człowieka, którego nieroztropność wkrótce w niedostatek wprowadzi. Zgiełk, w którym żyłem dotąd w Modolu, nudzić mię iuż zaczynał, tak iż przez dziwactwo wrodzone nam wszystkim ludziom chciałem szukać dla siebie odmiany. A że zabawa z uczonemi bywa naymilszą rozrywką, tą myślą wyszedłem raz incognito z domu; aby ukryć wielkość moią i tak z mądremi obcować, iak równy zwykł przestawać z równym.