Rozdział VII
W którym opisany jest ciąg dalszy nadzwyczajnych przygód hrabiny.
Każdy wyraz Sanchy niezmiernie bawił księżnę, lecz Don Kichot rozkazał mu milczeć, a hrabina tak dalej opowiadała:
— Na koniec sędziowie, wybadawszy rzecz należycie i widząc królewnę trwającą w swoich zeznaniach, oddali ją Claviowi za żonę. Królowa Maguncja, tak dalece zmartwiona była tym wyrokiem, że w trzy dni po ogłoszeniu małżeństwa już ją pochowano.
— Więc umarła? — zapytał Sancho.
— Przecież w Kandii nie chowamy żywych — odpowie Trifaldin.
— Mości giermku — rzecze Sancho — nie pierwszy to raz pochowanoby zemdlone osoby, jakby istotnie umarły, a mówiąc między nami, nie widziałem, żeby kto tak prędko umarł, jak wasza królowa Maguncja. Prawdę mówiąc, nie miała czego i chorować nawet. Gdyby infantka zaślubiła którego z panów albo jakiego lokaja, jak to słyszałem, że inne czynią, zło byłoby bez ratunku, lecz że rycerz zręczny, szlachetny, został jej mężem, zatem nie widzę żadnego do smutku powodu. — Mój pan powiada, że rycerze błędni stworzeni są z materiału, z którego robią królów i cesarzy, jak z uczonych robią biskupów.
— Masz rację, Sancho — rzecze Don Kichot — ale niech hrabina raczy dalej opowiadać, gdyż dotąd nie widzimy żadnych powodów do wielkiego jej smutku.
— Rzeczywiście to, co mi powiedzieć jeszcze pozostaje, najokropniejszym jest nieszczęściem, koniec mojej historii zawiera rzeczy tak gorzkie, że absynt i owoce dzikie nie mają tyle ostrości i goryczy.
Zaledwie pogrzebaliśmy królową, aliści na jej grobowcu zjawił się olbrzym Malambrun, krewny umarłej, na drewnianym koniu. Olbrzym ten, nadzwyczajnie biegły w tajemnicach nekromancji173, przybył pomścić śmierć swojej krewnej i chcąc ukarać występnych, zaczarował ich na nagrobku królowej — Antonomasję zmienił się w małpę brązową, a Don Clavia przetworzył na straszliwego krokodyla z nieznanego metalu. Pomiędzy nimi założył kratę, nad którą w syryjskim języku taki położył napis: „Ci zuchwali kochankowie nie powrócą do postaci pierwotnych, dopóki waleczny rycerz z Manchy nie stanie ze mną do potyczki, gdyż jego niezrównanej waleczności los przeznaczył wyzwolić te osoby”.
To uczyniwszy, olbrzym wydobył z szerokiej pochwy ogromny miecz i porwawszy mnie za włosy, chciał uciąć mi głowę — zmiękczyły go prośby moje, lecz wywoławszy wszystkie panny z pałacu, które oto tutaj widzicie, wyrzekł nad nami jakieś tajemnicze zaklęcia. Wtedy uczułyśmy razem jakby ukłucia tysiąca szpilek w dolnej części twarzy. Każda natychmiast mimowolnie podniosła rękę, kierowana instynktem, i oto patrzcie, co wówczas z nimi się stało.
To rzekłszy, hrabina dała znak, wszystkie jej damy zarzuciły zasłony i ukazały zdumionym widzom ogromne, czarne lub białe brody.
— Takim to sposobem ukarał nas barbarzyńca Malambrun! — rzecze dalej hrabina — Odjął nam piękność i gładkość lica, poczytując za łaskę, że darował nam życie, my przeciwnie, wolałybyśmy umrzeć, niż chodzić z brodami jak kozły lub satyry. — Bo powiedzcież sami, gdzież ośmieli się okazać kobieta z brodą? a wreszcie, jeżelić damy, wyrywając sobie włoski, smarują się rozmaitymi mastykami, sztucznie pielęgnując płeć174 swoją, i jeszcze z trudnością dostają kochanków, kogóż ku miłości poruszymy, my, zarośnięte jak niedźwiedzie, dziewice!
Kończąc te słowa, hrabina zalała się łzami i upadła na wpół zemdlona.