Kapitulum XIV

1. O niewdzięczności dobrodziejstwa i skąd to przychodzi

Są też niektórzy, co dobrodziejstwa ani baczą1207, ani rozumieją i dziwno im to bywa, iż im tego przyrodzenie nie dało, co inszym źwirzętom. Iż orzeł wysoko buja, pardus1208 dziwno skacze, lew, niedźwiedź, co potka, to łamie, jeleń po wodach pływa, links1209 powiadają, iż przez ścianę widzi, wieprz, powiedają, iż kiedy trawa roście, tedy słyszy, acz się mnie tego wieprz po prawdzie żadny nigdy nie zwierzał. I szacuje1210 sobie drugi ty postępki źwirzętom od przyrodzenia dane. A tego nie baczy, co jest jemu dano, że i orła rozumem swym zaleci, i pardusa zaskoczy, i niedźwiedzia, kiedy chce, w swym posłuszeństwie mieć może. A tak paździorka w oku cudzym szukamy, a swego bierzma1211, co jest nam od Boga i od przyrodzenia dano, baczyć nie chcemy, a niewdzięcznichmy dobrodziejstwa swego nam hojnie nadanego.

Także też to, gdy kto komu dawa poczciwą radę, piękne upominanie, ostrożną przestrogę, co by go miały przewodzić do sławy i do poczciwości, a iż mu nie da albo upominku, albo dobrodziejstwa jakiego, tedy się to u niego za pośmiech, a jeszcze k’temu za jakąś przykrą przysadę1212 zda. Aby się obaczył, iż to wielkie upominki i wielkie bogactwo bierze, bo mu stąd i rozum, i cnota, i sława, i wdzięczność ludzka hojnie rozszyrzyć się może. Jako i mistrz, gdy komu dziatki nadobnie wychowa, cnoty pomierne i piękne obyczaje w nich postanowi, zda mu się, iż nic przeń1213 nie uczynił, kiedy mu suchedni1214 zapłaci, ano nierówno więcej on mu dał, niżli mu ten daje. A tak bacznemu a roztropnie rozważnemu człowiekowi pilnie trzeba obaczać1215 i co od kogo bierze, i co też prze kogo czyni, bo więc w tym nieobaczeniu barzo się rado unosi niebaczne przyrodzenie nasze.

Abowiem i podlejszy zacniejszemu może czasem dobrodziejstwo uczynić. Zbiją kogo zacnego z konia, jakoż się to wiele przytrefuje: chudy pachołek z konia skoczywszy, wsadzi onego zbitego nań i uwiedzie go od więzienia albo od śmierci. Biją kogo barzo i już mu bywa ciasno: chudy pachołek, wyrwawszy się gdzie z kąta z szarszunem1216, przed nim wyskoczy, broni go, uwiedzie go, i toć niemałe dobrodziejstwo. Albo gdy kto tonie, a drugi go dopłynąwszy, chociaj będzie zacniejszy, za łeb go z onej żałosnej śmierci wywlecze, tak drudzy powiadają, iż mu to zasię na suszy1217 odpuści1218, iż go za łeb wywlókł.

Ano Julius cesarz, gdy na sądzie siedział, sądząc sprawy, jako czyja przypadła, przyszła kauza1219 jednego rycerskiego człowieka, który w wielu bitwach przy onym cesarzu bywał. Cesarz go nie poznał i jakoś niedbale jego sprawę sądził. Ten wystąpiwszy powiedział: „Nie pamiętasz li ty, cesarzu, gdyś ono w Hiszpanijej po onej wygranej bitwie pod drzewem siedział a barzoś był upragnął, kiedyć jeden rycerski człowiek przyłbicę wody przyniósł, jakoś to był od niego wdzięcznie przyjął”. Cesarz rzekł: „iżbych mógł osobę poznać, ale bych przyłbice nie poznał”. Powiedział mu on rycerski człowiek: „Tak tuszę, miłościwy cesarzu, kiedyś osoby nie poznał, iżbyś pewnie i przyłbice nie poznał. Abowiem potym w innych bitwach przy tobie i osobę szpetnie pokryślano, i przyłbicę potłuczono”. Pytał cesarz: „A tyś to jest?”, powiedział on człowiek: „iżem ja jest, miłościwy cesarzu, ale iż mi się tymi szramy1220 szpetnie twarz odmieniła, więc mię teraz nie znasz”. Powiedział mu cesarz: „O, nie szpetnie, mój miły bracie, ani tak mów1221, nie możesz mieć nigdy piękniejszych znaków na swej twarzy jedno ty1222, które twą cnotę a sławę ozdobiły”. I kazał mu sieść, i znowu jego akcyją kazał repetować1223. Przedsię skazał1224 przeciwko jemu, bo tak z prawa być musiało. Ale onę szkodę jemu tak sowito nagrodził i wielkimi dobrodziejstwy go opatrzył. A tu patrz, jako dobre długo pamiętać się musi i jako cnota cnotliwemu zawżdy jako jasna świeca przed oczyma się świeci, a nigdy zgasnąć nie może, a zawżdy ona sobie znajdzie drogę, kędy się wynurzyć musi, a jasność swą jako słońce po dżdżu zawżdy wyjaśnić i oświecić musi.

2. Przyczyny niedbałości dobrodziejstwa

Aleby snać kto tak rzekł: „Choć mogło być za starych ludzi, iż wżdy dobrodziejstwa i od chudych pachołków długo pamiętali, ale dziś takie wieki i tacy ludzie nastali, iż póki widzą, póty pamiętają, a skoro z oczu, to już wszytko na stronę precz”. Prawdać jest, iż na on czas mogła być u każdego dłuższa pamięć, bo się tak w on czas głowa ludziom nie mieszała jako dziś. Ale gdy dziś pojrzysz na wartogłowne1225 łby ludzkie, jako się mieszają, jako w nich zawżdy jako w kotle wre, mały to dziw, iż chudych pachołków abo jakiej małej uczynności ich ani baczą, ani pamiętają. Ale jeszcze dobrze, iż to pamiętają, skąd rodem wyszli abo co się około nich toczy. Ano dziurką przez szybę wygląda, jeśli już świta, ano każdą godzinkę liczyć musi, ano by nalepsze towarzystwo, by nawdzięczniejsza biesiada, wnet się porwać musi, a nigdy sam swój nie jest, podobno połowica diabłowa1226. I dziw boży nie tylko, aby co pamiętać miał, ale iż nie poszaleją. Bo już tam i pamięć, i baczenie, i podobno i rozum dziwno się pomieszać musi.

Drugi zasię będzie tak niedbały, że zaśpi a zapije wszytki czasy swoje, a nie tylko pamięć, ale i rozum czasem wytopi z siebie. A nie tylko aby na co cudzego pomnieć miał, ale i o swym własnym nic nie myśli, jedno tak sobie buja pustopas1227: póki żyta póty byta. A potym, gdy już nie masz nic, albo zdechnie1228, albo się na lutni grać uczy, a tak swego świata jako tako domitręży. Drugiego też żołędny król od wiela rzeczy odwiedzie, a swymi go sprawami zabawi, że tych drobnych rzeczy pamiętać nie będzie powinien. Drugiego trąbka w las tak głęboko zawiedzie, że ledwe w nocy się z niego wytłucze. Przyjechawszy do domu, z onego głodu pije do północy, a śpi do południa. A kiedyż ma co pamiętać: drugiego czepek z brameczką1229 tak uszychtuje1230, iż nie tylko by drobne rzeczy pamiętać miał, ale czasem zapomni na wieczerzy, co na obiedzie jadł. Bo tam dziwne arkabuzy1231 zawżdy we łbie huczeć muszą. A tak dziwny świat a zawikłany zawżdy szumi a buczy około łbów ludzkich, że szum zawżdy około uszu jakoby się pczoły1232 roiły. A jako taki łeb co długo pamiętać albo na słusznym baczeniu mieć może.

A wszakoż nie wszytkoć są tacy zabawce na tropiech1233, dosyć jest zacnych a poczciwych ludzi na świecie, którzy się takimi uniosłymi a zaplotłymi rzeczami nic nie bawią, a żywotów swych i obyczajów swych poczciwych zawżdy rozmysłem rozważnym i poważnym używają, a to, co ich sławnej cnocie przystoi, zawżdy na pieczy a na baczności mają, a nie tylko aby jakie uczynności ludzkie albo dobrodziejstwa na pieczy mieć mieli, ale się pilnie starają, jakoby swych darów bożych, kędy by mogli, każdemu dobrowolnie udzielili, komu by mogli. Komu dobrodziejstwem, dobrodziejstwem; komu też radą, więc radą; komu pomocą, więc pomocą, i czymkolwiek mogą, i jako mogą, tym by się radzi dobrowolnie każdemu przysłużyli. A są tacy zacni a poczciwi ludzie jako słońce wszem pożyteczni, które wszytki i oświeca, i ogrzewa, i żywności rozmaite ożywia, a wszytkim dobrze czyniąc. Bo ta różność, tak jako sam Pan opowiedzieć raczył, musi się mieszać aż do skończenia świata. A nie kazał tego kąkolu, to jest tych nikczemnych ludzi, pleć ze pszenice, to jest z ludzi poczciwych a pobożnych, iż to już tak społu rość musi. Ale gdy przydzie ono wieczne plewidło albo żniwo, wierę1234 kąkoliku, dopiro się obaczysz, iż się było lepiej jakim głąbem1235 albo czarną kapustą urodzić.

3. Są też dobrodziejstwa, co za nie i łają, i dziękują

Najdzie też drugie dobrodziejstwo, co jeden raz za nie podziękują, drugi raz nałają1236. Bo patrz, gdy kto komu pieniędzy pożycza, to mu barzo dziękują. Ale gdy przydzie od nich albo lichwę dać1237, albo je za przymuszeniem wracać, tedy się barzo skrobiąc w łeb, łają. Albo gdy komu tesar12381239 szczudło przyprawi, to mu barzo chromy dziękuje. A gdy się mu co u niego zepsuje albo iż się na nim powali, to barzo zasię łaje. Albo gdy panowie weseli a szynkarka im wina donasza, to barzo jej za to powinni1240 i panią ją Gretą zową. A skoro przydzie płacić, aliści z niej nieszlachetna baba, bo przypisuje.

Powiedano na jednego dobrego człowieka, iż jechał drogą i ujrzał podle1241 drogi chłopa dopiruczko obieszonego, a ludzie od niego idą, a on jeszcze sobą rusza, i kazał wnet skoczyć słudze, że ji1242 uciął. Upadł na ziemię i ożył, i barzo onemu panu dziękował. A potym tejże nocy komorę wyłupał1243. Jechał po kilku dni tenże człowiek mimo1244 ono miejsce, ano chłopa onegoż znowu wieszą. I pyta pachołka: „I nie onże to złodziej, coś ji ty był odciął?”. Złodziej, stojąc na drabinie, powiedział, że: „On, panie. Ale bodaj mię był zabit odcinał1245, co bych był już zarazem odcirpiał”. A tak tu już widzisz, iż się trzeba rozmyślać komu dobrodziejstwa czynić, bo złemu nic nie pomoże, z przodkuć1246 rzkomo1247 podziękuje, a potym zasię na żadnym baczeniu to u niego nie będzie1248, owszem, ci nałaje.

A wszakoż to snać naszczęśliwszy jest, kto nic ni od kogo nie potrzebuje, a na równym1249, staniczek1250 swój umiarkowawszy, przestawa, a nie stara się ani o urzędy, ani o żadne zawikłane sprawy świata tego, tylko to sobie obierze, aby w spokojnym a pomiernym staniku swym żywota swego używał, a komu by mógł, a czym by mógł, aby się funciku swego od pana swego nadanego każdemu zachował, z każdym się obchodził wiernie, powinność swą każdemu okazał, tak jako na czyj stan i na zachowanie należy. Co ten jako Magdalena siła przed Martą wygrał, co się o wielkie rzeczy starała.

4. To nalepsze dobre, co się wszem przygodzi1251

Bo patrz, iż ci każde dobrodziejstwo, jakie się kolwiek komu przytrefi, nie może być jedno dobrem zwano. A wszakoż to jednak musi być nalepszym i zwano, i rozumiano, które nie tylko jednemu, ale i drugim się przygodzić może. Jako gdy poczciwy pan albo poczciwy poseł, widząc krzywdę jaką pospolitą albo widząc uszczyrbek jaki rzeczypospolitej1252, iż się mocno o to zasadzi, mocno tego pilnuje, broni a strzeże, i ku lepszemu końcowi przywodzi, to już ten nie tylko jednemu dobry, ale wszytkim. Ale powiedają, iż mało takich dziś, snać wymarli w on pośledni przymorek1253.

Dobrzeć jest, kto z osobna przyjaciela jakiekiego wspomaga, ratuje i czym może, sobie go powinowaci. Ale to tak wiele dla siebie czyni, jako i dla niego. Bo też już, panie przyjacielu, siodłaj, kiedyć każą, już też konik nie twój, piesek, ptaszek nie twój, to też więc za to bywa. Acz to jest rzecz osobna mieć przyjacioły osobne1254, ale to jeszcze osobniejsza, komu za jakie dobrodziejstwo wszyscy służą, wszyscy sławią, wszyscy w poczciwości mają, błogosławią i odsługują. Dobrzeć też owo bywa między towarzyszmi, kiedy dziś jednego czci, waży, daruje, ale się także pewnie od niego trzeciego dnia nadziewa1255. A tak takie dobrodziejstwa wzajemne bywają i wzajemne też guzy albo francuzy1256 z tego dobrodziejstwa rostą. A wszakoż to nalepszy na świecie dobry, co nie jedno pokątnie dobry, ale jawnie a jaśnie na wiele stanów dobroć jego ozdobić i okazać się może.

Jako ono Fabrycjus rzymski, gdy z Pyrusem walczył, było Pyrusowi już przed nim ciężko i posłał do niego Pyrus posły swe, postępując mu niemało i dzierżaw, i złota, aby z nim uczynił kontrakty1257 jakie a zostawił go w pokoju. Wskazał do niego Fabrycjus: „Dobreć to jest wszytko, co mi podawasz, ale by to było jedno mnie samemu dobre. Ale ja wolę przy tym zostać, tego szukać, co by było i mnie, i wiele innym ludziom dobre a pożyteczne. Azaż ty nie wiesz, jakoś ty państwu rzymskiemu wiele szkód poczynił i wiele ludzi zacnych rzymskich potracił? A gdy mi Pan Bóg na cię poszczęścił, już wolę wszytkim dobrze uczynić nie tylko sam sobie, gdy się ich i krzywdy pomszczę, i w lepszym je pokoju, niżli go po ten czas używali, postanowię”.

Potym doktor Pyrusów1258 posłał do niego, iż: „Jeśli mię w łaskę swą chcesz przyjąć, tedy trzeciego dnia Pyrusa zwalczysz, bo żyw nie będzie”. Ten wnet posłał Pyrusowi i list swój, i doktora onego, napisawszy do niego: „Widzisz, żebych cię bez trudności mógł użyć1259, ale się ja nie chcę takimi hanszlaki1260 z tobą obchodzić, jakoś się ty z państwem rzymskim obchodził. A też rycerskiemu człowiekowi nie ma być nic milszego jedno sława poczciwa a cnota nadroższa”. Także tam podobno pan doktor jako zły wziął zapłatę swoję, a Fabrycjus cnotliwy, odniósł wielką sławę i sobie, i ojczyźnie swej. Patrzaj, że tu na co złym złość, a na co poczciwym dobroć a cnota wychodzi.

A tu patrz pilno, iż każdy, kto się cnotą wspaniłą a sławą nieśmiertelną, a rozumem poważnym, onym wodzem wszech cnót, sprawuje, jako się na wszem a wszędy zdobi zacny stan jego, jako iż nie tylko sobie, ale wielu innym stanom dobry a pożyteczny być może. A cóż mu z tego roście, patrzaj, wnet sława wieczna, wnet od wszech błogosławieństwo, wnet od wszech wspomożenie, a tu wnet za tym dobry a poczciwy żywot, w którym ani żadnego zafrasowania, ani żadnych trudności nie czuje, gdyż nikogo nie drażni, gdyż się wszem1261 jako poczciwy a cnotliwy człowiek zachowywa. A kto taki żywot około siebie postanowi, azaż już może być szczęśliwszy człowiek na świecie? Który sobie jako orzeł buja w rozkosznej wolności swojej, a inni się ptacy zlatują około niego, służąc mu a prowadząc go1262, kędy się jedno obróci.

A jakoż się tu o taki żywot nie starać? A jakoż o nim nie myślić? Anoś już pewien zdrowia, boć go wszyscy życzą; pewieneś pokoju, bo cię wszyscy strzegą; pewieneś dobrego mienia, bo cię zawżdy wszyscy ratują i wspomogą, a co nad nawyższe1263, pewieneś onej nieśmiertelnej sławy, która i za żywota twego poczciwe głosy o tobie roznosi, i po śmierci nigdy umrzeć nie może. Pewieneś onej nieśmiertelności wiecznej, której wszyscy z radością czekamy, gdyż sobie żywiesz jako przezroczysty kryształ, nic nikomu nie będąc winien, owszem, wszytkim służąc i jako mogąc, pomagając. A oni też zasię wszyscy błogosławią, i Pana Boga za cię proszą. A powiadają tak, iż się głos Pański zgadza z tymi głosy, na który się też wiele ludzi zgadzają.