Wady pism Reja
Oddając mu zalety, na które zasługuje tyle, i wad jego pominąć nie możemy i nie powinniśmy. Niektóre usprawiedliwić się poniekąd mogą, inne są mniej dobrego wychowania skutkiem, inne jego charakteru niezaprzeczenie sprawą, i w tych go niewinnym okazywać nie myślimy wcale.
Trafia się, że mniej skromne, mniej przystojne są jego wyrażenia; lecz wyznajmy, że są czasy owej patriarchalnej prostoty, kiedy rzecz każda ma swe nazwanie, kiedy mowa zdaje się być mniej czysta, choć obyczaje skromniejsze zapewne, jak wtenczas, gdy na wszystko rzuca się zasłona, dość przezroczysta wszakże; kiedy dwuznaczność zaledwie pozwolona, a czasem niebezpieczniejsza, jak owa szczerość niewymuszona, a kiedy, obok pozornej niewinności, na czyny, ukryć się zwłaszcza mogące, nie ma prawie hamulca.
Jest częstokroć Rej gminny w sposobie wyrażenia się, i ta owocem zaniedbanego, jak sądzę, pierwiastkowego wychowania; rdzy tej i później, mimo wielką nad sobą usilność, widać, że się pozbyć nie mógł zupełnie. Jeśli miało to za sobą korzyść niejaką, że i od prostaczków był zrozumianym, im równie podobać się przez to umiał, z drugiej strony w oczach wyższych osób, teraz nade wszystko, gminność ta jest rażąca.
Niepoprawny, niewygładzony Rej bywa; w owych czasach atoli nie ślęczano nad tym, ażeby pisma starannie wygładzać, wymuskać, a gdzie pierwszy wprawdzie postrzega się ulew, lecz kruszec ma cenę, mniej się zważa, chociaż nieco szorstki jest i chropawy.
Powtarza się Rej czasem, to w podobieństwach, przytoczeniach, to w sposobach mówienia nawet; w dziełach sporych, jak są jego, trudno jest tego uniknąć. Nie tak prędko mógł je napisać, jak my czytać możemy: zwłaszcza, kiedy przywiązując nas to sprawia, że się od niego nie zdoływamy oderwać.
W Reju, tak bym rozumiał, odosobnić należy pisarza prozą i rymopisa. Pierwszy niewątpliwie zasługuje na zaletę i do wyższego nawet rzędu pisarzy w owych czasach należeć ma prawo; drugi, lubo nie jest bez piękności i powabu, częstokroć jest wierszokletą jedynie, czasem płaski, zawsze pospolity, a nigdy prawie wzniosły, wyjąwszy miarę i rymy zdaje się że nie znał, na czym wewnętrzna, na czym prawdziwa zależy poezja; nieco ubarwiona jedynie ta proza, a niekiedy zeszpecona: to gminną odzieżą, to rubaszną postawą i dialektem, które tym mniej przystoją mowie uniesień wyższych. Stąd w niektórych zwłaszcza miejscach nie bawi, nie rozśmiesza inaczej dziś pojmujących, ale zdaje się nam być poprzednikiem sławnego Baki6, wzorem, na który się zapatrywał godny jego następca, któremu zrównał, którego przewyższył. Wszakże nie pomińmy tego, że umiał cenić tych, w których snać wyższość nad sobą i nad innymi upatrywał, i kiedy Jana Kochanowskiego, młodzieńca wtenczas dla nauki bawiącego w Paryżu, przyniesiono do ojczystej ziemi wiersz Czego chcesz od nas Panie?7 i Rejowi podano, zasięgając zdania jego, przeczytał z uwagą, zwołał wszystkich obecnych, dowcip i naukę wychwalał, przyszłą Kochanowskiego sławę zwiastował, nie zawistny poczynającej iskrzyć się czystym światłem nowej tej gwieździe8.
Objaśniono nadto wszelki zadawniony lub niezrozumiały wyraz, a jeśli co wiadomości jakiej dla snadniejszego wyrozumienia zdawało się potrzebować, tę w przypisach umieszczono.
Zwierciadło albo kształt9, w którym każdy stan snadnie się może swym sprawam jako we zwierciedle przypatrzyć
Za szczęsnego panowania sławnego króla Zygmunta Augusta, króla polskiego, roku po narodzeniu Pańskim 1567
Omnia probate, quod melius est tenete10.
To jest nawiętszy rozum, możesz temu wierzyć,
Kto się umie w swych sprawach nadobnie rozmierzyć.
Ostatka się dobadywaj11.
Księgi pirwsze12 żywota człowieka poczciwego
Jakie ma być stanowienie i zachowanie spraw i żywota jego, począwszy od urodzenia jego aż do średnich lat jego
| Panie młody, Dla urody, Czynią wrzody13, Gdzie złe brody, Z złej gospody, | Strzeż się szkody Bo przygody Jako wody, Skąd więc smrody Gdzie skubą14 brody, |
Na Łodzią15, herb starodawny w Polszcze16
Rozliczne na świecie szkody,
Bo ta ustawicznie płynie,
A niejeden na niej zginie.
Rozum ludzki potym19 sprawił,
Iż łodzią na to naprawił20,
Iż co na wodach pływają,
Bezpieczni na niej bywają.
W Polszcze21 zacni ten herb mają,
Którzy bezpiecznie pływają
W cnotach, w sławach, w poczciwości22,
Nie bojąc się nawałności23.
Ani żadnej szpetnej burze,
Wznosząc żagle swe ku górze.
Tak dawno ta łodzia26 słynie.
A każdy stan zacny bywa,
Który na tej łodzi pływa.
Dziś zacni z Górki panowie
Są jej przedniejszy27 wodzowie.
A bezpiecznie w niej pływają,
Co to w Polszcze wszyscy znają.
Wiatr im szkodliwy nie szkodzi,
Każdy do portu ugodzi.
Kędy sława z cnotą mieszka.
Nuż wy też, drudzy stanowie30,
Bierzcie to na przykład sobie.
Wiatrom się nosić nie dajcie,
A do portu się pytajcie.
Gdzie sława z cnotą wysiadła:
Na każdą poczciwą sprawę,
Skąd macie mieć wieczną sławę,
Boć o was i o nas idzie,
A światu, tej nędznej gnidzie,
Nie dajcie się marnie zwodzić,
Boć wam, wierę33, będzie szkodzić.
Bo to, co się wam kęs34 błyszczy,
Pewnie was potym wyniszczy.
Jedno cnota trwa na wieki:
Tej używajcie opieki.
Bo świat to morze burzliwe,
Nie jednoć łodziam35 szkodliwe.
Wszytkim być się nam ochynąć,
Chcemyli36 brzegu dopłynąć.
Bo jeśli portu chybicie,
Cóż dobrego uczynicie?
Sami leda gdzie zginiecie,
A sławę z cnotą miniecie.
Przewieź, przewieź!
Jaśnie Wielmożnym Panom,
panom hrabiom z Górki: panu Łukaszowi, wojewodzie poznańskiemu i staroście buskiemu, panu Andrzejowi, staroście gnieźnieńskiemu i waleckiemu, panu Stanisławowi, staroście kolskiemu, pilskiemu i moszyńskiemu etc., panom swym zawżdy miłościwym i łaskawym37.
Acz nietajna jest nie tylko w Polszcze, ale i u inszych postronnych38 narodów starożytna zacność domów i narodów39 W. W.40, nietajne też są u wszech ludzi zacne, sławne a poczciwe sprawy i obyczaje W. W., które jeszcze od młodości W. W. nie tylko iż sławnie objaśnione były41, aleby je byli sobie mogli brać na kształt42 a na ćwiczenie43, nie tylko ludzie młodzi, ale pewnie i dobrym baczeniem ozdobieni. A tego mi, zda mi się, za pochlebstwo żaden słusznie przyczyść44 nie będzie mógł, gdyż mię z tego dobrze wyświadczyć45 mogą ci, co się temu lepiej niżli ja przypatrzyli i głośno o tym mówią i powiadają — ale acz ona sława przodków W. W. i także i terazejsza46 zacnych stanów W. W. sławnie trwa i długo trwać musi, lecz jako mądrzy powiadają, iż się czasy zawżdy mienić muszą, a my też pewnie z nimi także się mienić musimy47, a co nie bywa dla ludzkiej dłuższej pamięci pismem podparto, wszytko z odmiennością czasów snadnie z pamięci ludzkiej może być odniesiono48 — a iż ty książki, które właśnie może zwać zwierciadłem człowieka poczciwego, gdyż we zwierciedle, gdzie brudno, a gdzie krzywo, może wszytko upatrzyć49, a upatrzywszy poprawić, teraz nowo są na świat wydane, nie zdało mi się, aby miały być słuszniej komu przypisane a przywłaszczone50 nad zacny stan W. W., które Pan Bóg i zacnością, i dostojeństwy, i poczciwymi sprawami, i sławnymi żywoty ozdobić raczył, iż czego kto sobie nie doczcie51 w książkach, niech się ostatka dopatrzy na uczciwych sprawach a zwyczajoch W. W., a k’temu niech będzie długa pamięć po społu i z książkami W. W. na świecie odmiennym52. Acz tak rozumiem: jako każda rzecz na świecie, także i ty53 książki sędziego i podsędka o sobie mieć muszą, a nie każdemu się podobać będą, ale gdyż nie z żadnego ugonku54 ani pożytku, ani z żadnej niepotrzebnej sławy są na świat wydane, tylko z szczyrej życzliwości braciej55 swej a narodowi polskiemu, niechże, wierę56, dobry brat rozumie a szacuje jako raczy, boć też to zaprawdę drudzy nie z żadnej zazdrości czynią, jedno iżby to rad w sobie ukazał, iżby to lepiej umiał, kiedyby chciał. A wszakoż jeśliby mu się co nie zdało, owo57 ja pożyczę piórka, o papir też snadnie: niechże sobie poprawi abo z nowu58 napisze, jako mu się nalepiej będzie zdało. A jakom widział na jednym zacnym domie ty wirszyki napisane:
„Sobiem k’woli budował59. Szacuj, jako raczysz,
A na swym więc poprawisz, co nie k’myśli baczysz60” —
także ja też tego każdemu snadnie dopuszczam. A też pczoła61 nie tak szkodliwie ukąsi jako sirszeń62. Pczołam tedy o tym ja bęczeć dopuszczam. Bo poczciwy człowiek, równie jako sirszeń, na swym poczciwym przestawa, a nie bierze nigdy miodu z cudzego gniazda i nie kąsa, aż go rozdrażnią. Tylko proszę moich miłościwych panów, aby to ode mnie W. W. jako od życzliwego sławy i długiej pamięci W. W. wdzięcznie przyjęto było. Quia aurum et argentum non sunt mihi, quod habeo hoc vobis do63. A przy tym i sam siebie, tak jakom z dawna zwykł, jako on Eschines64, który, gdy Sokratesowi65 dyscypułowie66 upominki dawali, powiedział, iż: „Nie mam ci co inszego dać, aleć dawam sam siebie”. Jako to Sokrates wdzięcznie od niego przyjął a prawie go sobie jako za syna wziął, to tam o tym historia świadczy. Przy tym daj, Panie Boże, W. W. długie a szczęśliwe przy dobrym zdrowiu panowanie.
Data z Kosowa, dzień świętego Jana Chrzciciela, roku 1567.
Życzliwy iście na wszem67
służebnik W. W.
Proemium68, to jest krótki wywód, co ty księgi w sobie zamykają
Starzy oni filozofowie zacni pogańscy, nie wiedząc nic ani o Bogu, ani o wolej69 bożej, ani o zakonie70 Jego, tylko się tak przyrodzonymi cnotami sprawując, kto czytał ich sprawy, może się iście71 podziwować, pomyśliwszy sobie, co to byli za ludzie, a jako cnotliwych, pobożnych a poczciwych obyczajów i używali, i w nich się zachowywali. Ale iż świat jako jest odmienny i z dziwnymi sprawami swymi, to już jawnie a prawie na oko widzimy, że za odmiennością czasów jego i dziwniejszy72 ludzie nastawają, i dziwnie się mieszają z obyczajmi swymi73. A mali74 się prawda rzec, za łaską bożą, acz i prawa Pańskie, i prawa wedle biegu świata tego słusznie postanowione, a znacznie objaśnione mamy, przedsię75 co dalej, to w gorsze a w zawikłańsze się sprawy i udawamy, i bezpiecznie76 ich używamy, a trudno się już ty77 koła leda jako78 zahamować mają. A to nam wszytko rozumki nasze nowo wymyślne, omylne postawki79, pycha a słówka przekęsowane80 czynią. Czego nie tak przodkowie naszy używali, co się i z starego pisma ich ukazuje iż po prostu mówili, ale statecznie przy tym, co ich poczciwemu stanowi należało, i stali, i mocno tego używali. A iż wszyscy narodowie języki swymi sprawy, cnoty, i poczciwe obyczaje dla pohamowania swowolnego przyrodzenia81 ludzkiego i pisali, i na piśmiech82 potomkom swym zostawiali, jednochmy83 my Polacy w swym języku prawie84 zadrzemali, a mało pisma mamy, które by nas wżdy85 też czasem pohamować mogło, jakobychmy wżdy w roztropnej słuszności spraw, zwyczajów i postępków swych poczciwie używać mogli. Bo jako inszy narodowie o nas, o Polakoch, piszą, iż trudno ma być który naród tak z przyrodzenia do każdego obaczenia tak przykłonny86, jako jest naród nasz polski, na którąkolwiek stronę staranie a ćwiczenie swe będzie obrócić chciał. A gdyż o to nic nie dbają ci, które Pan Bóg i naukami ozdobić, i ubłogosławić raczył, aby pisaniem swym albo rozważnym upominaniem swym ludzi przestrzegali z ich powinności, tedy wżdy niech kamienie woła87. Tedy mi się z tej przyczyny zdało, acz prostakowi a nieuczonemu, przypatrując się sprawam a obyczajom ludzkim, nasłuchawając się też częstokroć, co poczciwi między sobą ganią, a przy czym też słusznie przestawają, a co słusznie pochwalono i poganiono być może, aby się też wżdy co o tym napisało, jakoby też wżdy poczciwy Polak, gdyż to każdy słusznie zeznać musi, iż jest z przyrodzenia cnotliwy, swe sprawy a swe poczciwe postępki stanowić i ku jakiemu by je końcowi rozważeniem rozumu przywodzić miał, i jako jest powinien w nich się i zachować, i stanowić, aby umiał. A tak to małe napisanie, które się zamyka w tych to księgach, o poczciwym zachowaniu, o cnotliwym stanowieniu żywota człowieka poczciwego, podawam ci przed oczy twoje, mój miły, szlachetny Polaku, acz prostym szyrmem88, ale dali Bóg89 życzliwym, od prostego napisane. Ale gdyż cię Pan Bóg obdarzyć raczył z przyrodzenia roztropnym baczeniem, tak jako to i inni narodowie zeznawają, tak rozumiem, że sobie ostatka z swego uważonego rozmysłu dołożyć będziesz umiał i sławę, i myśl spokojną, i żywot poczciwy, i Panu Bogu wdzięczną ofiarę, jakożeś się o to starać powinien, okazać i uczynić będziesz umiał. Co inaczej być nie może, jedno iż musisz temu swowolnemu osłowi a temu tępemu ciału swemu ująć obroku, a dodawać mu ostróg, i przypatrować90 mu często munsztuku, aby swowolnie nie bujało. A tak, gdy będziesz ty księgi czedł91, tedy wiedz, iż są na trzy części rozdzielone. Pirwsza część jest od urodzenia człowieka, jakie są przypadki92 jego i jakie ma być ćwiczenie i wychowanie jego aż do lat średnich jego. Druga część jest od średnich lat jego, jaka ma być sprawa około niego i jakie mają być postępki jego i stanowienie93 poczciwego żywota jego. Trzecia część jest, gdy już przydzie do wieku ostateczniejszego94 a do poczciwych a szedziwych95 lat swoich, jako też tam już ma w rozmyślnym żywocie swoim a w poczciwej powinności swojej a w bojaźni bożej stanowić ony wdzięczne, spokojne a szedziwe czasy swoje, a jako się nie ma lękać ani przypadków żadnych tego świata, ani szedziwości swej, ani onego ostateczniejszego strachu96, który nas już ma doprowadzić do inszego królestwa a do inszych rozkoszy, niżli są świata tego. Co tak rozumiem, iż cztąc97 powoli, lepiej to będziesz umiał rozważyć, niżli jakoć tu jest krótko wywiedziono. Vale98.
Do tego, kto ma wolą czyść99 ty księgi
Przetoć100 dano ty książki, abyś się rozmyślał,
A co jest poćciwego, abyś pilno kryślał101.
Pomniąc102 na prędkość103 wieku, jako z wodą płynie,
Jedno104 sława poćciwa, ta nigdy nie ginie.
Pomniąc też na odmienność105 świata mizernego,
A jako na nim nie masz nigdy nic pewnego.
Bo nie dufaj fortunie, choć cię kęs106 popieści,
Ta łaska jej, ani wzwiesz107, gdyć zginie bez wieści.
Tak radzęć w każdej sprawie rozumu się chwytaj.
A do cnej poćciwości a sławy się pytaj108.
Abowiem sława wieczna, która jest kwiat cnoty,
Piękniej twój stan ozdobi niż złote forboty109.
Nie folguj przyrodzeniu, wszak znasz sprawy jego
To cię więcej do złego ciągnie niż dobrego.
Nie wierz świeckim przypadkom, nie dufaj fortunie,
Bo cię ta w las zawiódłszy110, ni wzwiesz, kiedyć dunie111.
Bo choćbyś ty nabarziej pieścił przyrodzenie,
Przedsię cię to pociągnie na swoje ćwiczenie112.
Nie pomoże wilkowi, choć mu mięsa dadzą,
Przedsię mu młode kozy przed oczyma wadzą,
A jako go powoli wypuszczą z powroza,
Alić wnet kwiknie Świnia albo wrzaśnie koza.
Kijemże tego wilka, co cię wiedzie k złemu,
Niech ci nic nie przekaża113 poćciwemu twemu.
Uczyń gwałt przyrodzeniu, a niech cię nie rządzi
Bo ktoć mu da swą wolą, wierz mi, każdy zbłądzi
I fortunie omylnej też nie zawżdy dufaj,
Radszej114 cnego rozumu z poczciwością115 słuchaj.
Bo ta snadnie116 uwiedzie przysmaki dziwnemi,
A gdzie się ochyniemy, ani sami wzwiemy117.
Nie dajże się uwodzić z swej poćciwej drogi,
Widzisz, żeć o cię idzie, nieboże ubogi.
Bo gdzie z cnoty poczciwej a z rozumu spadniesz,
Nie leda jako, wierz mi, co z tym czynić, zgadniesz.
Nie bądź wirzbową witką, która tak uroście,
Gdzie ją z młodu nachylą, a też miewa goście.
Każdy gałęzi łamie, wiedząc, iż nie rodzą,
Więc ją i kijem tłuką, i kozy ją głodzą118.
Lecz bądź drzewem cedrowym, które swe wonności
Podawa119 z Libańskich Gór120 ku ludzkiej wdzięczności,
Cień rozkoszny ze wszech stron rozpuszczając z siebie
Także niech wonności cnót zalatują z ciebie;
A pod swym także cieniem zakryj, kogo możesz,
Sobie w sławie, a jemu w potrzebie pomożesz.
Ku książkam krótka przedmowa
Cóż, miłe książki, zaż się precz bierzecie121,
A na wsze strony snać się roznieść chcecie?
Nie wiecie, jakie świat ma rozbójniki:
Zmylą wam szyki.
Bo zazdrość marna na gościńcu stoi,
Która cnej cnocie wiele złego broi,
A wiedząc pewnie, iż od niej idziecie,
Kijem weźmiecie.
Swawola sprosna, co ludziom smakuje,
Wierzcie mi, iż ta też o sobie czuje122,
Wiedząc, iż ludzi ciągniecie ku cnocie:
Być wam w kłopocie.
Bo ty123 dwie panie, tak na się łaskawy,
Ciągnąc k’swej myśli124 wszytki ludzkie sprawy,
Zacna fortuna iż im pochlebuje,
Ta was popsuje.
Ale wam radzę, obróćcie się tędy,
Gdzieby ominąć ty rozliczne błędy,
Gdzie na gościńcu sława z poczciwością125,
Idźcie z chciwością.
Nie ustrasząć was żadni rozbójnicy,
Gdy ci poczciwi będą społu126 wszyscy,
A jeśli wiernie pomogą cnej cnocie,
Być im w kłopocie.