SCENA I
Zjawia się człowiek, który rozdaje książeczki, zawierające treść baletu. Najpierw opada go zgraja ludzi, pochodzących z rozmaitych prowincyj, którzy krzyczą w takt muzyki, domagając się książeczek, następnie zaś ściga go trzech natrętów, zastępujących mu drogę wszędzie, gdziekolwiek się ruszy.
WSZYSCY
Do mnie, panie! Tu, do mnie! Hej, do mnie, u diaska!
Książeczkę tu! Hej, książkę! Mnie, jeżeli łaska!
ELEGANT
Zechciej nas pan wyróżnić spośród tych krzykaczy:
Książeczkę tutaj — dama o to prosić raczy!
DRUGI ELEGANT
Hej, panie, panie, przez litość błagamy:
Książeczkę tutaj dla damy!
ELEGANTKA
Mój Boże, ludzi sfery znamienitej
Inaczej nieco traktować się godzi.
DRUGA ELEGANTKA
Ławki i książki — wszystko się znachodzi,
Lecz dla panienek lichej konduity.
GASKOŃCZYK
Hej tam! Dopókiż mam krzyczeć daremnie,
Już płuco z tego mnie boli!
Widzisz, jak każdy drwi ze mnie,
Że tu jak głupiec czekam na swą kolej
I patrzę, jak chłystek lada
To, czego mnie odmawiasz, sam dawno posiada.
DRUGI GASKOŃCZYK
Do stu czartów! Czy mam tu doczekać wieczoru?
Książkę tu dla mnie! Dla pana barona!
Zdaje się, że ta pałka pomylona
Znać mnie nie miewa honoru.
SZWAJCAR
Dala mi tu ksionszke zara!
To od Boga istna kara!
Ja już sobie gardło zdarla...
Czy chciala, żeby umarla?
Czy mial tu czekać do rana?
Ja myślał, panie, że pan jest pijana.
STARY MIESZCZUCH GADUŁA
Doprawdy, że, bez wszystkiego,
Nie rozumiem, panie, tego,
Ale, z przeproszeniem jego,
To mi się niezbyt podoba,
Gdy dziś taka przyszła doba,
By córki mojej osoba
Nie miała książeczki swojej,
By przeczytać, co w niej stoi
O spektaklu, co się stroi,
I by familija cała
Tak przystojnie się odziała
Po to, by za drzwiami stała;
To zabawa trochę mała
I przyznam, że, bez wszystkiego,
Ale, z przeproszeniem jego,
Nie rozumiem, panie, tego.
STARA MIESZCZKA GADUŁA
Tak, to nie do zrozumienia,
To trzeba nie mieć sumienia!
I ten tam, co rozrzuca wkoło bez wytchnienia
Owe androny,
To dureń skończony,
Osioł koronny,
Cymbał dozgonny,
Że tak se lekko ocenia
Pannę, co wdziękiem swojego wejrzenia
Wszędzie godziwe obudza zachcenia
I która co patrzeć ino,
Kiedy zostanie hrabiną.
To, z przeproszeniem, mimo swe galony
Osioł koronny,
Cymbał dozgonny,
Dureń skończony.
ELEGANCI i ELEGANTKI
Co za ścisk!
Co za hałas!
Ach, cóż za tortury!
Cóż to za zbiegowisko!
Cóż to za figury!
Cóż za gwałt, nieład!
Cóż za gminne słowa!
To można zemdleć!
Och, och, moja głowa!
GASKOŃCZYK
Już nie strzymam, do kroćset!
DRUGI GASKOŃCZYK
Wścieknę się, u czarta!
SZWAJCAR
Ciągle nic nie chce sluchać ta szlowiek uparta.
GASKOŃCZYK
Ja już umieram.
DRUGI GASKOŃCZYK
Nie czuję się wcale.
SZWAJCAR
Ja już chcialaby bardzo wydostać z te sale.
STARY MIESZCZUCH GADUŁA
Bierz czart całe igrzysko!
Chodźmy już, moje złoto,
Proszę cię tylko o to,
Trzymaj się za mną blisko!
Choć szedłem tu z ochotą,
Jeszczem nie spadł tak nisko,
Żeby siedzieć tu po to,
Jakby na pośmiewisko,
I słuchać, co kpy plotą
Od kilku godzin blisko.
Niech mi ręka odgnije,
Gdy ujrzy oko czyje,
Bym wrócił, póki żyję,
Na takie komedyje.
Chodźmy już, moje złoto,
Proszę cię tylko o to,
Trzymaj się za mną blisko!
Bierz czart całe igrzysko,
Nie z nas tu będą sobie robić pośmiewisko!
STARA MIESZCZKA GADUŁA
Chodźmy, mężusiu drogi,
Wróćmy w domowe progi!
Gorąc, ścisk, zaduch srogi,
Człeku podepcą nogi;
Też mi jakieś rarogi!
Koncept głupi a drogi.
Zanadto wielki rozgardiasz w tych salach —
Z dwojga złego już wolę być na targu w halach.
Gdy mnie kto jeszcze zdybie na takim igrzysku,
Pozwalam, niech mnie z miejsca wypierze po pysku!
Chodźmy, mężusiu drogi,
Wróćmy w domowe progi!
Też mi jakieś rarogi!
Koncept głupi a drogi.
WSZYSCY
Do mnie, panie! Tu, do mnie! Hej, do mnie, u diaska!
Książeczkę tu! Hej, książkę mnie, jeżeli łaska!