SCENA V
Dorant, Pani Jourdain, Michasia
DORANT
Wydaje mi się pani jakoś nie w humorze. Co pani jest, pani Jourdain?
PANI JOURDAIN
Co mi ma być? Kontentam jak szczupak na patelni.
DORANT
Gdzież bawi córka pani, panna Lucylla, że jej nie mam zaszczytu oglądać?
PANI JOURDAIN
Moja córka tam bawi, gdzie się znajduje.
DORANT
Jakże jej zdrowie?
PANI JOURDAIN
Lepsze od choroby.
DORANT
Czy nie chciałaby pani którego dnia przyjść razem z córeczką zobaczyć balet i komedię, które mają grać właśnie na pokojach królewskich?
PANI JOURDAIN
Obejdzie się tam bez nas, a jak się nie obejdzie, to i drugie dobrze.
DORANT
Jestem pewien, pani Jourdain, że pani musiała mieć dużo wielbicieli za czasu młodości: z pewnością nie zbywało pani na urodzie i wdzięku.
PANI JOURDAIN
Ta, ta, ta! Cóż to, czy pani Jourdain jest już nadpsuta, czy się jej głowa trzęsie?
DORANT
Ach, daję słowo, przepraszam panią, pani Jourdain! Zapomniałem zupełnie, że pani jest młoda — jestem doprawdy tak roztargniony. Niech mi pani łaskawie wybaczy mą niegrzeczność!