SCENA ÓSMA

ELIANTA, ALCEST, FILINT

ALCEST

Pani, sto cnót jaśnieje w twej piękności młodej,

W tobie jednej szczerości widziałem dowody,

Twą zacność już od dawna cenię najgoręcej;

Lecz przyjm ten hołd ode mnie, nie żądając więcej:

I przebacz, że to serce wśród okrutnej męki

Nie waży się zapragnąć szczęścia z twojej ręki.

Zbyt niegodnym się czuję i pojąć mi trzeba,

Że mnie snadź do tych związków nie stworzyły nieba;

Że byłby to dla ciebie towar nazbyt tani

To, czym wzgardziła inna, tak niegodna pani;

Że wreszcie serce...

ELIANTA

Porzuć o mnie niepokoje176;

Ta ręka już znalazła także więzy swoje

I oto twój przyjaciel, gdy poproszę o to,

Gotów byłby ją przyjąć, jak sądzę, z ochotą.

FILINT

Och, gdybyś serca mego wysłuchała chęci,

Wraz ono krew i życie dla ciebie poświęci.

ALCEST

Obyście w czuciach waszych, jak tego wam życzę,

Mogli czerpać wiek cały prawdziwe słodycze;

Ja, z wszystkich stron zdradzony, zdeptany niegodnie,

Uciekam z tej otchłani, gdzie panują zbrodnie;

Będę szukał odległej na świecie ustroni,

Gdzie uczciwym człowiekiem być nikt mi nie wzbroni177.

FILINT

Śpieszmy, pani, nie szczędźmy gorącej namowy,

By zmienić w jego sercu zamiar tak surowy.

Przypisy:

1. Tartufe — Świętoszek; w oryg. tekście fr. tak brzmi nazwisko głównego bohatera. [przypis edytorski]

2. Molière — Jan Baptysta Poquelin, urodził się w Paryżu w r. 1622; w 1643 zakłada w Paryżu teatr, tzw. Illustre Théâtre, który bankrutuje. Od r. 1646 do 1658 wędruje z trupą po prowincji. Przybywszy do Paryża, zyskuje poparcie króla, towarzyszące mu aż do końca życia, i prowadzi teatr, w którym jest zarazem dyrektorem, reżyserem, aktorem i głównym dostawcą sztuk. Umiera na scenie, grając Chorego z urojenia, w r. 1673. Główne dzieła: Pocieszne wykwintnisie, Szkoła żon, Świętoszek, Don Juan, Mizantrop, Lekarz mimo woli, Amfitrion, Grzegorz Dandin, Skąpiec, Mieszczanin szlachcicem, Uczone białogłowy, Chory z urojenia. [przypis tłumacza]

3. kampania o Szkołę żon — Bezpośredni polemiczny charakter posiadają dwa jednoaktowe utwory Moliera napisane w tym czasie: Krytyka Szkoły żon oraz Improwizacja w Wersalu. [przypis tłumacza]

4. Wielki cień Moliera padł na ten utwór — Toż samo stało się z Grzegorzem Dandin, którego, niesłusznie moim zdaniem, zaczęto w ostatnich czasach „pogłębiać” i tragizować. Niedole małżeńskie Dandina, chama, któremu Molier nie dał ani jednego sympatycznego rysu, obracają się w ramach konwencji dawnego teatru (Zazdrość Kocmołucha); istotną treścią sztuki jest tu stosunek plebejusza do szlachty. [przypis tłumacza]

5. komedia ta nie przestaje być komedią — Pierwotny tytuł brzmiał: Mizantrop, czyli żółciowy kochanek. [przypis tłumacza]

6. w oczach samego Moliera — W całej sprawie Tartufe’a, Molier wykazał, jak umie być niezłomnym w rzeczy, a giętkim w środkach. [przypis tłumacza]

7. pod wpływem Russa — Rousseau, który w swojej naturze miał tyle z Mizantropa (pobyt jego w „Pustelni” i drobne siatki światowo-kobiece, w których się szamoce, łudząco przypominają Alcesta w salonie Celimeny!) wytoczył Molierowi proces w obronie ośmieszonego Alcesta (w słynnym Liście do d’Alemberta), dając tym początek przeróżnym fantazjom na temat Mizantropa. [przypis tłumacza]

8. imbroglio — zawikłana sytuacja. [przypis edytorski]

9. świadomie czerpał z obcych źródeł — Słynne powiedzenie: Je prends mon bien où je le trouve. [przypis tłumacza]

10. zaledwie parę scen jest oryginalnych, a nie zapożyczonych — W owym czasie pojęcia w tej mierze były zresztą zupełnie różne od dzisiejszych: każdy autor mógł brać obcy pomysł i spożytkować go lub naśladować bez żadnych skrupułów i wstydu. [przypis tłumacza]

11. za Kielskim — Bolesław Kielski, O wpływie Moliera na rozwój komedii polskiej. [przypis tłumacza]

12. Cóż znowu? (...) Poszedłbym się powiesić na najbliższym drzewie — Jedną z cech Moliera jako komediopisarza, jest mistrzostwo ekspozycji. Główny rys charakteru, dominująca namiętność bohatera sztuki ujawnia się od pierwszych słów niby temat muzyczny, którego cała komedia będzie rozwinięciem. Widzimy tu dwóch przyjaciół w sprzeczce; Alcest znajduje się w stanie najwyższego podrażnienia, z ust jego padają ciężkie słowa: fałsz, zgnilizna, honor i oto za chwilę widzimy, iż rzecz, o którą chodziło, jest zdawkową błahostką towarzyską. Ten niestosunek pomiędzy wagą wydarzeń a oddziaływaniem na nie stanowi podkład charakteru Alcesta i główną treść sztuki. Stopniowo zapoznamy się z przyczynami tego stanu. [przypis tłumacza]

13. Nie uważam (...) zostawię Filint zna już Alcesta z tej strony; że zaś umie pod szorstką powłoką ocenić jego zalety i jest doń szczerze przywiązany, stara się zbyć żartem jego gniewy, być może bawiąc się nawet nimi w duchu. [przypis tłumacza]

14. Jakże? (...) Przysięgi przysięgami, uczuciem uczucieFilint, doskonały światowiec, dalej podtrzymuje ton łagodnej i żartobliwej ironii. [przypis tłumacza]

15. Ja chcę swe własne prawa mieć zawsze i wszędzie — Tutaj do motywu zasadniczego oburzenia dołącza się osobisty rys Alcesta: duma. [przypis tłumacza]

16. Tak. (...) przyćmiony? — Jako człowiek wytrawny i rozumny Filint wie, iż wystarczy sprowadzić dyskusję na teren ścisłych przykładów, aby oświetlić przesadę Alcesta oraz niewłaściwość, jaką byłoby ciągłe stosowanie wielkich zasad do drobnych rzeczy. Jakoż czujemy, że Alcest zagadnięty w ten sposób wprost, jeżeli się upiera, to więcej przez punkt honoru niż z szczerego przekonania. Potwierdzi nam to poniekąd następna scena. Ten jeden rys ukazuje nam w Alceście z jednej strony człowieka upartego i zaciskającego się, z drugiej strony skłonnego do prostolinijnego doktrynerstwa. Widzimy również, że aż do tej pory mizantropia Alcesta nie była jeszcze poniekąd czynna, skoro dopiero ma zamiar rozpocząć swą kampanię przeciw społeczeństwu. [przypis tłumacza]

17. androny (...) we znaki się dały — Jakże często Molierowi dało się we znaki towarzystwo tych panów i panków, których on, geniusz, największy człowiek swej epoki, musiał słuchać cierpliwie i z uszanowaniem przez wzgląd na ich stanowisko, kryjące często ciemnotę, pyszałkowatość i nieokrzesanie. [przypis tłumacza]

18. Gdzie spojrzeć, wszędzie zgraja pochlebców przebrzydła — Pochlebstwo to słowo, dziś już tak odległe, które powraca bez ustanku pod piórem dawnych satyryków i moralistów: był to wrzód toczący owo feudalne społeczeństwo oparte na nierówności i zależności. [przypis tłumacza]

19. Szkoła mężów — jedna z pierwszych komedii Moliera, przedstawia dwóch braci: cierpkiego i podejrzliwego Sganarela oraz pobłażliwego i ludzkiego Arysta. [przypis tłumacza]

20. Ty raczej przestań w pysze grzęznąć zbyt upartejFilint, wytrawny psycholog, umie wyróżnić w postępowaniu Alcesta ten zasadniczy rys jego charakteru. [przypis tłumacza]

21. Dowodem jawny oszust, z którym wiodę sprawę — Ukazuje się tutaj, iż rozjątrzenie Alcesta przeciw społeczeństwu ma, jak zwykle bywa u ludzi, i osobisty podkład w jakiejś świeżej przykrości. [przypis tłumacza]

22. Z dala poznasz (...) umie zyskać względy — Postać, jaką Alcest kreśli, jest jakby sobowtórem Tartufa, jak w ogóle walka z powodu Tartufe’a (Świętoszka) jest poniekąd podłożem, na którym powstał Mizantrop. [przypis tłumacza]

23. Czyż to nie jest szaleństwo (...) przerabiać podług swego ładu? — „I lepiej wraz z innymi zostać w głupców rzędzie niż być mędrcem, co w wojnie z całym światem będzie”, mówi Molier ustami Arysta w Szkole mężów. [przypis tłumacza]

24. Czy i to wówczas ścierpisz z tak pogodną twarzą? — Tu znów Alcest przycisnął Filinta do muru, zagadując go tak wprost ad hominem; i z kolei Filint wpada po trosze w doktrynę, pragnąc podtrzymać do ostatnich krańców swą filozoficzną obojętność. Albowiem życie u Moliera nigdy nie jest teorią, tylko wciąż żywą i mieniącą się grą charakterów, namiętności, dążeń. [przypis tłumacza]

25. Nie postarasz się sędziów nastroić łaskawie — Z tej i z poprzedniej aluzji widzimy, że Alcest ma jakiś proces. Otóż w owej epoce przychylne nastrajanie sędziów za pomocą osobistych odwiedzin, wszelakich wpływów, a nawet podarków było nie tylko przyjęte, ale obowiązkowe; pominięcie tych dróg zakrawało wręcz na lekceważenie i obrazę władzy. Ten stan sądownictwa, będący od Rabelais’go i wcześniej nawet, przedmiotem satyry, przetrwa aż do Rewolucji francuskiej; ostatnim ciosem wymierzonym weń są słynne Memoriały Beaumarchais’go oraz Wesele Figara tegoż pisarza. Replika ta Filinta w odpowiedzi na poprzedni wiersz świadczy, iż Filint dość sceptycznie patrzał na bezstronność sędziów. [przypis tłumacza]

26. Nie poruszę nogą — Rys ten stanowi dowód uporu, ale i prawości charakteru Alcesta. Wyrasta on tutaj ponad swoje społeczeństwo, w którym nawet najzacniejsi ludzie nie wahali się używać w danym razie wszelkich wpływów, aby przeciągnąć wymiar sprawiedliwości na swoją stronę. Dla współczesnych ten rys Alcęsta musiał być raczej komicznym. [przypis tłumacza]

27. wprost dla ciekawości chciałbym przegrać sprawę. — Widzimy stąd, iż Alcest, bądź co bądź, musi być człowiekiem zamożnym, aby sobie pozwalać na takie doświadczenia. [przypis tłumacza]

28. Tę prawość (...) twarzą? — Tutaj Filint uderza w słabą stronę pancerza Alcesta. Zarazem w ekspozycji sztuki pojawia się nowy motyw; dowiadujemy się, że ten zacięty krytyk ludzkości kocha i to kocha osobę będącą wcieleniem tych właśnie wad, które tak potępia. [przypis tłumacza]

29. Nie. Miłość, jaką czuję dla tej młodej wdowy — Czujemy, jak na wzmiankę o Celimenie Alcest mięknie, jak podrażnienie jego ustępuje miejsca tkliwości. [przypis tłumacza]

30. Jeżeli tego dopniesz, dokażesz niemało. — Wytrawny Filint z powątpiewaniem odnosi się do tego odrodzenia moralnego Celimeny; jednakże swoim zwyczajem wyraża to bardzo dyskretnie. [przypis tłumacza]

31. serce kochające chce być bez rywala — Z tego, co poprzednio Alcest mówił o wyłączności w przyjaźni, możemy zgadnąć, czym dla tego dumnego serca musi być rywalizacja w miłości. [przypis tłumacza]

32. I właśnie (...) o tem. — Z tych słów widzimy, że Alcest przybył tu w zamiarze stanowczej i ostatecznej rozmowy z Celimeną; tym lepiej tłumaczymy sobie stan jego podrażnienia. [przypis tłumacza]

33. Gdyby o mego serca (...) szczęście twoje leży. — Ze słów Filinta dowiadujemy się, że istnieje osoba wcielająca wszystkie zalety charakteru po myśli Alcesta i której w dodatku Alcest nie jest obojętny. Słowa te, jak się okaże później, są dowodem bezinteresownej i oddanej przyjaźni Filinta. [przypis tłumacza]

34. Lecz, niestety, miłością rozsądek nie włada — Jedna z tych bolesnych prawd, które Molier opłacił wieloma goryczami życia. [przypis tłumacza]

35. Lecz zastawszy (...) pogardzenia — Scena ta jest żywą ilustracją owych zdawkowych stosunków towarzyskich, które tak drażnią i oburzają Alcesta: jakoż ujrzymy niebawem, że wszystkie te szumne wynurzenia Oronta są jedynie pozorem mającym go upoważnić do odczytania Alcestowi swojej poezji i wyłudzenia zeń pochwały. Wejście Oronta zastało Alcesta zatopionego w zadumie, w jaką wtrąciły go własne ostatnie słowa oraz myśl o Celimenie. Natręt ściąga go z obłoków. [przypis tłumacza]

36. Nie powinny (...) chwałą. — Komplementy te ujawniają przesadę właściwą ówczesnym światowym koteriom; dowodzą jednak równocześnie, że Alcest jest człowiekiem niepospolitym, na którego zdaniu Orontowi mocno zależy. [przypis tłumacza]

37. Panie (...) zbyt skoro. — Widzimy, iż Alcest, mimo iż nieustępliwy w zasadach, stara się je oblec w formę godną i dworną. [przypis tłumacza]

38. Wiadomo, że król na mnie dosyć jest łaskawy — Ten Oront jest, bądź co bądź, nie lada figurą (choćby nawet trochę przesadzał), co tym bardziej rzuca nam światło na szacunek, jakiego Alcest musiał zażywać w świecie. Z poprzedniego wiersza widzimy, iż jedno słowo Oronta mogło rozstrzygnąć proces Alcesta na jego korzyść, co Alcest zupełnie puszcza mimo uszu. [przypis tłumacza]

39. Odczytać ci sonecik, przed chwilą spisany — Ówczesne wykwintne towarzystwo przesiąknięte było literackością; miało to swoje ogromne korzyści, ale miało i komiczne strony. Z manią szarad, ballad, sonetów, jakie uważali sobie za obowiązek fabrykować światowi modnisie, rozprawiał się już Molier w Pociesznych wykwintnisiach. Ileż musieli z pewnością dać się we znaki poecie owi utytułowani amatorzy odczytujący mu swoje utwory! [przypis tłumacza]

40. Czy wart druku (...) twoje zdanie. — Czemu Orontowi zależy tak na zdaniu Alcesta? Być może Alcest był autorem, jak niejeden ze szlachty (np. książę de la Rochefoucauld); może tylko zażywał opinii znawstwa i smaku. Zresztą Oront zapewne komu tylko zdołał, odczytywał swoje utwory. Dopatrywano się też w „scenie sonetu” i wizerunku Boileau, nieprzejednanego krytyka, gdy chodziło o kwestię smaku. [przypis tłumacza]

41. Ależ (...) wykrętnie — Zdawkowe zapewnienia człowieka, który liczy na pochwałę, któremu tylko o nią chodzi i który tym sposobem chce jej dodać jeszcze smaku. [przypis tłumacza]

42. Gdy tak chcesz, zatem zgoda; wysłucham ich chętnie.Alcest powziął decyzję szczerego powiedzenia całej prawdy. [przypis tłumacza]

43. Zobaczymy (...) z przyganą — Typowe mizdrzenia autorskie. [przypis tłumacza]

44. Nie sądzę, aby czas w tym miał grać jaką rolę.le temps ne fait rien à l’affaire. Cytat ten stał się przysłowiem. [przypis tłumacza]

45. Choć (...) nadzieją — Sonet Oronta jest typowym madrygałem, płaskim i zimnym, w stylu ówczesnej salonowej literaturki. [przypis tłumacza]

46. Bierz (...) całem! — W komedii tej Molier umie z przedziwnym artyzmem utrzymywać Alcesta między szlachetną powagą a komizmem; jest wzniosły, kiedy się porusza w sferze górnych uczuć; jest komiczny, kiedy schodzi z tym samym wielkim rozmachem na grunt małostek życia. Jest w Alceście coś z Don Kichota, szlachetnego a komicznego razem rycerza z Manczy. W tej chwili Alcest, którego Filint umyślnie, zdaje się, drażni swymi zachwytami, jest w swoich szeptanych wybuchach komiczny. Filint jest z pewnością zbyt wytrawnym znawcą, aby mieć złudzenia co do sonetu Oronta; chwali go trochę przez uprzejmość, trochę może dlatego, że Oront jest możnym panem, po trosze zaś robi sobie niewinne widowisko kosztem Oronta i Alcesta razem. [przypis tłumacza]

47. O tym nie mówię ni słowa — Widzimy, iż mimo swoich zapewnień w scenie I Alcest nie jest w stanie powiedzieć Orontowi wręcz, co myśli o jego sonecie. Są rzeczy, które nie chcą przejść przez gardło; pewien instynkt uprzejmości i poszanowania form stał się w człowieku drugą naturą, silniejszą niż wszystkie doktryny. Być może, iż gdyby nie obecność i poprzednie wyzwanie Filinta, świadka jego zapewnień, Alcest stchórzyłby jeszcze bardziej wobec nałożonego sobie obowiązku mówienia w oczy ludziom bezwzględnej prawdy. Tak więc Alcest, w chwili gdy właśnie mniema, iż najbardziej bezwzględnie strzeże swych zasad, jest może tylko igraszką przekomarzań Filinta. Także lekcja! [przypis tłumacza]

48. Rzuć go (...) wady. — Tu Alcest, rozgrzawszy się, przechodzi do zarzutów wprost. Zarazem Molier, który od pierwszego swego wystąpienia w Paryżu wydał wojnę nieszczerej i ckliwej literaturze cieszącej się uznaniem salonów, daje wyraz przez usta Alcesta swoim osobistym poglądom. Nie zapominajmy, iż Molier, który musiał posiadać świadomość swego geniuszu, stał w mniemaniu ogółu niżej od niejednego z płaskich wierszorobów. Na liście pensji królewskich figurował jako „wyborny poeta komiczny” z pensją 1000 funtów, podczas gdy taki Chapelain widniał tam jako „największy poeta francuski wszystkich czasów” z pensją 3000 funtów. Widzimy też, jak śmiało Molier rozszerza ramy komedii. W scenie pierwszej poruszył ważne problemy społecznego życia, pośrednio kwestię etyki sądownictwa, tutaj wprowadza ustęp krytyki literackiej. [przypis tłumacza]

49. Niewarte starej piosnki, którą gdzieś słyszałem — Cała twórczość Moliera jest nawiązaniem do krzepkich i zdrowych tradycji literatury francuskiej. Piosenka czy farsa ludowa są mu stokroć bliższe i milsze niż salonowe wydwarzania. [przypis tłumacza]

50. Gdyby (...) mą miłą! — Wiersz ten jest, zdaje się, oryginalną piosenką ludową. Molier, który grał rolę Alcesta i w którym piosnka ta musiała potrącać najtkliwsze struny serca, umiał nią wzruszyć widzów; następca zaś jego w tej roli, Baron, wywoływał wręcz, za drugiem powtórzeniem, płacz na widowni. Piosenka ta, a zwłaszcza jej refren: j’aime mieux ma mie, o gué, j’aime mieux ma mie, należy dzięki Molierowi do najpopularniejszych utworów W literaturze francuskiej. [przypis tłumacza]

51. Uniosłem się (...) uniżonym. — To rychłe opamiętanie (scena toczy się w domu kobiety) dowodzi, iż mimo swej krewkości są to dwaj ludzie wykwintnych form towarzyskich. [przypis tłumacza]

52. A z pewnością nasz Oront za słówko pochwały — Domyślne: „dopomógłby ci skutecznie w twoim procesie”. Poprzedni wiersz zdaje się zapowiadać, że ta sprawa będzie miała następstwa. [przypis tłumacza]

53. Wystarcza mi (...) bronisz się daremnie — Wychodzi na wierzch, o co chodziło wierszoklecie: prosił niby o szczerość, a kiedy się z nią spotkał, obraża się śmiertelnie. Stopniowo i Alcest się rozgrzewa; dochodzi do ostrej zwady: z przyczyny zupełnej błahostki Alcest zyskał potężnego wroga, który, jak zobaczymy, będzie go ścigał swą zemstą. I oto w tej doskonałej ekspozycji ujrzeliśmy charakter Alcesta nie tylko w słowach, ale i w czynie. Cały ten koniec drugiej sceny oraz króciutka scena trzecia tętnią życiem doskonale ujawniającym się w szybkim, ucinanym dialogu. Kłótnia zwłaszcza Alcesta z Orontem, ujęta w symetryczne repliki, prowadzona jest — jak to nieraz spotykamy u Moliera — niemal muzycznie. [przypis tłumacza]

54. Nie odstąpię cię na krok; bronisz się daremnieFilint, widząc Alcesta w takim podrażnieniu, lęka się, aby nie popełnił jakiej gorszej nieostrożności. Może i sam ma trochę nieczyste sumienie, iż swoim droczeniem się przyczynił się do tego zajścia. [przypis tłumacza]

55. Chcesz (...) zdolny. — Jest to owa stanowcza rozmowa, do której gotował się Alcest w I akcie. Obfity materiał do niej znalazł zapewne Molier w swoim domowym pożyciu, gdyż dla tego geniusza komedii wszystko było materiałem twórczym, nawet własne najkrwawsze bóle. Osobliwej zaprawy nadaje tej scenie okoliczność, iż w czasie wystawienia Mizantropa stosunki między małżeństwem były tak naprężone, że rozmawiali z sobą jedynie na scenie. Jak wspomniałem, Molier grał Alcesta, żona jego Armanda, Celimenę. [przypis tłumacza]

56. Więc (...) morały? — Z odpowiedzi tej dowiadujemy się, że dumny Alcest, mimo dość niedbałego obejścia Celimeny, poszukuje aż nazbyt pilnie jej towarzystwa. Żadne słowo nie pada u Moliera na próżno, każde przydaje nowy rys, nowy odcień do gry charakterów. [przypis tłumacza]

57. Czyliż (...) podoba? — Od pierwszych słów Celimena, ten pierwowzór „wielkich zalotnic” późniejszego teatru, staje przed nami jak żywa. Świadoma swej siły wobec Alcesta, pewna, iż za lada czulszym spojrzeniem znajdzie się u jej stóp, igra z nim swobodnie, udając, od niechcenia zresztą, niewiniątko. [przypis tłumacza]

58. I gdy (...) kija? — Nieomylnym instynktem kobiecym Celimena umie sprowadzić sprzeczkę na teren, na którym rola Alcesta z konieczności staje się komiczną. Jakoż Alcest nie uniknie pułapki, jak nie uniknął jej poprzednio z Filintem: tyrada jego tuż potem jest z rzędu tych, które nieodzownie ośmieszają mężczyznę w oczach kobiety. Alcest sam czuje to może, mimo to brnie coraz więcej tym podrażniony. [przypis tłumacza]

59. Lecz powiedz (...) żywy? — Niejeden raz smagał Molier szyderstwem modnych paniczów dworskich (Szkoła mężów, I, 1). Tu jednak ostrze tego szyderstwa zwraca się raczej przeciw Alcestowi, który poddaje się takiej rywalizacji. [przypis tłumacza]

60. I że w procesie (...) sprawie? — Mamy tu zaznaczony kontrast, jak Celimena chodzi za swoim procesem (któż nie miał wówczas swojego procesu!), a jak Alcest. [przypis tłumacza]

61. Ależ (...) łaskawą.Celimena igra z jego zazdrością jak kot z myszą. [przypis tłumacza]

62. Cóż ja więcej posiadam — Te słowa Alcesta rzucają światło na stosunek Alcesta do Celimeny. Można przypuszczać, iż dominującym jej uczuciem w stosunku do Alcesta jest zadowolenie próżności, iż posiada w swojej „menażerii” tego grubego zwierza, tego Alcesta tak trudnego do obłaskawienia, a którym świat się tak interesuje. [przypis tłumacza]

63. Ale czy mogę wiedzieć (...) te same wyrazy? — Ten zacny człowiek jest, jak zwykle zacni ludzie, nieco ciężki z kobietami: lubi nazywać rzeczy wyraźnie i po imieniu, czego kobiety nie znoszą. [przypis tłumacza]

64. kochanek — użyty w daw. znaczeniu wielbiciela, zalotnika. [przypis tłumacza]

65. Dobrze więc (...) sam siebie. — Klasyczny manewr kobiecy. Od Moliera do Becque’a niewiele zdołano przyczynić rysów do tej uroczej Paryżanki. [przypis tłumacza]

66. Bądź spokojny (...) muszę — Tu siłą swego uczucia Alcest przełamuje komizm sytuacji i wznosi się do wyżyn przejmującej dramatyczności. [przypis tłumacza]

67. To prawda, miłość twoja jest wprost bezprzykładna! — ironicznie. [przypis tłumacza]

68. Scena 2, 3, 4. — Mamy tu żywy obraz mąk, które cierpi człowiek z głębszą wartością, skoro miał nieszczęście zakochać się w światowej modnisi. Wśród tych mąk jedna z najbardziej znamiennych i dotkliwych to owe obojętne wizyty przypadające w chwili najwyższego uczuciowego napięcia i zmuszające do nakładania obojętnej maski wówczas, gdy miłość i gorycz rozsadzają piersi. Celimenie wizyty te są tu bardzo na rękę; ona właśnie chce uniknąć wyjaśnień i trzymać Alcesta w stanie niepewności. [przypis tłumacza]

69. Więc nie można (...) w domu? — Siłą rzeczy z wyżyn patetyczności sytuacja ściąga Alcesta z powrotem do roli komicznej. [przypis tłumacza]

70. Mój Boże (...) wielkich krzykaczyCelimena, młoda wdowa, niemająca pozycji przez męża, wie, iż wszystko dla niej zależy od tego, jak się potrafi „postawić” w świecie; toteż pielęgnuje swoich wielbicieli niby ogrodnik roślinki. [przypis tłumacza]

71. Zostań tu — Rada jest pokazać światu, jak ten dziki, nieokiełzany Alcest „jada z ręki”. [przypis tłumacza]

72. Dobrze (...) już o to nie stoję — Wytrawna kokietka wie dobrze, iż skoro mu tak powie, Alcest zostanie na pewno. [przypis tłumacza]

73. I pan jeszcze tutaj — udane zdziwienie. [przypis tłumacza]

74. I chcę (...) jawny i otwarty. — Raz przyjąwszy fałszywą sytuację, Alcest brnie coraz głębiej w śmieszności. Ten mocny człowiek miota się bezsilnie w cienkiej jak pajęczyna siatce światowego konwenansu. [przypis tłumacza]

75. Luwr — pałac królewski. Mam wrażenie, mimo iż tekst komedii milczy w tej mierze, że Celimena nie bywa w tak wysokich progach; dlatego może lada głuptas, ale przychodzący z królewskich pokoi, jest jej pożądanym gościem. Stosunek jej do Alcesta wygląda również na to, iż posiada spory podkład snobizmu, jak to nazywamy dzisiaj. [przypis tłumacza]

76. Na honor (...) mieście — Charakterystyka życia salonów: pierwsze otwarcie ust jest obmową i tak bez przerwy i wytchnienia, aż do końca wizyty. Molier zawsze ma odwagę malować najszerszym, najśmielszym rysem. [przypis tłumacza]

77. Początek (...) nie obronimElianta, którą poznaliśmy z sympatycznej strony już w rozmowie w I akcie, zaznacza tym odezwaniem swą odrębność od całego towarzystwa, do którego odnosi się, jak i Filint, z pobłażliwą wyrozumiałością. [przypis tłumacza]

78. Ten człowiek (...) cały — Trzeba zauważyć, iż, podczas gdy odezwania Klitandra i Akasta są jedynie zwykłym plotkowaniem, złośliwe sylwetki Celimeny iskrzą się werwą i dowcipem. Jakoż berło rozmowy przechodzi w jej ręce, młodzi panicze rzucają jej tylko raz po raz na żer jakieś nazwisko, aby ją wyciągnąć na zabawny portrecik. Nie ulega wątpliwości, iż ustami Celimeny Molier odmalował tu mimochodem tę i ową ze znanych wszystkim osób, jak to już uczynił w Natrętach. [przypis tłumacza]

79. Też (...) obrazem.Celimena, podniecona powodzeniem, rozwija coraz to przedniejszą werwę. [przypis tłumacza]

80. Wszak go mieszczę w mych przyjaciół rzędzie — Co nie przeszkadza, iż słówko pochwały rzucone przez Filinta pobudzi ją do „oporządzenia” tego przyjaciela bardzo skrupulatnie. Zauważyć należy, iż Filint nie bierze udziału w tym turnieju obmowy: jedyne słowa, jakie wtrącił, są słowami pochwały. Ale kto wie, może ten salonowy bywalec zdaje sobie sprawę, iż ta pochwała pobudzi najsnadniej ostry języczek Celimeny? [przypis tłumacza]

81. skreślić portretu — Kreślenie portretów znajomych osób słowem lub na piśmie stanowiło ulubioną zabawę salonową tego tak literackiego społeczeństwa XVII wieku. Jak w literaturze głównym rysem tej epoki była psychologia (Kartezjusz, Pascal, Molier, Racine, La Bruyère, La Rochefoucauld), tak i w salonach psychologizowano zawzięcie, choć na mniejszą miarę i niekoniecznie tak jadowicie jak tutaj. Był w tej zabawie niewątpliwie podkład wysokiej kultury literackiej, a już Celimenie trzeba przyznać, że jest w tej sztuce graczem pierwszej wody. [przypis tłumacza]

82. Wybornie (...) przedsięwzięciu. — Przez cały czas rozmowy Alcest siedzi chmurny; wreszcie wybucha, instynktownie jednak zwracając swą złość i ironię nie przeciw kobiecie, którą kocha, ale przeciw Bogu winnym głuptasom, którzy go niecierpliwią i o których jest zazdrosny. [przypis tłumacza]

83. Czyż (...) słowyCelimena, podrażniona, kreśli od ręki cięty, choć jednostronny portrecik Alcesta [przypis tłumacza]

84. ludzie nie myślą nigdy jak należy — Zdanie to jest najzwięźlejszym, a karykaturalnym wyrazem charakteru Alcesta. [przypis tłumacza]

85. Może (...) za słaby. — Zazwyczaj Molier starannie różniczkuje odcienie charakterów, ale cechą tych salonowych głupków jest spotykanie się w banalności. [przypis tłumacza]

86. Nie (...) płonie — Ustęp ten jest niemal dosłownym tłumaczeniem z Lukrecjusza, którego dzieło De natura rerum Molier w młodości całe miał przełożyć. Wstawka ta, nieco przydługa, wskazuje jednak, że dobra Elianta, przy swojej dobroci, nie jest bynajmniej gąską i że nie zbywa jej na dowcipie. [przypis tłumacza]

87. Och (...) nie ruszę — Trzeba przyznać, że Alcest dość sobie dziwnie poczyna w cudzym domu. Oto jakby chciał przestrzec Molier, do czego prowadzi brak miary: nazbyt wygórowane pojęcie własnej godności wiedzie go do uczynków wręcz sprzecznych z tą godnością. [przypis tłumacza]

88. urząd marszałkowski — Wobec surowego zakazu pojedynków urząd marszałkowski powołany był do rozstrzygania wszelkich sporów między szlachtą. [przypis tłumacza]

89. Póki (...) spłodził. — Znów komiczny niestosunek między hartem duszy Alcesta, tym hartem, który w godnych jego okolicznościach zrobiłby zeń pewnie bohatera, a błahością przedmiotu. A sprawcą tego zdrobnienia charakteru są znów rączki Celimeny, gdyż wysiadując w jej salonie, Alcest narażony jest na spotykanie takich Orontów, Akastów i Klitandrów i doprowadzony do ostateczności jej kokieterią reaguje na te błahostki tak gwałtownie. Ale czy to jej wina? Ona jest u siebie i w swojej przyrodzonej sferze; tylko Alcest nie jest tam na miejscu... I znowuż czy to jego wina, że ironicznie prawo życia każe Alcestowi znajdować szczęście w spojrzeniu Celimeny? [przypis tłumacza]

90. drogi markizie — Pod mianem „markizów” Molier smagał niejednokrotnie szyderstwem złotą młodzież ze Dworu i sprawił tyle, iż ten chlubny tytuł stał się komicznym epitetem. [przypis tłumacza]

91. Na honor! (...) nie mam — Cóż za soczysty portret skreślony własnymi ustami młodego furfanta! Co za radość życia! W istocie w owych czasach czyż taki panek samym faktem swego urodzenia nie posiadał wszystkiego, co ziemia dać może? I ileż razy z pewnością Molier byłby oddał cały swój geniusz za to, aby być jednym z tych strojnych i szumnych trutniów kradnących mu spojrzenia i serce Armandy! [przypis tłumacza]

92. dziw mi (...) daremne zapałyKlitander chce dać do zrozumienia, iż serce Celimeny należy do niego. [przypis tłumacza]

93. Co, ja? (...) wypadnie.Akast pozwala się domyślać tegoż samego, w jeszcze jaskrawszej formie. Molier podkreśla tu znamienny rys tych salonowych motylków: chełpienie się łaskami kobiety, z podstawą lub bez podstaw. [przypis tłumacza]

94. Dobrze; ja się zaślepiam; łudzę się; to jasneAkast, sprytniejszy od Klitandra, który jest już zupełnym dudkiem, obiera drogę ironicznej skromności, aby tym wymowniej a nieobowiązująco przedstawić się jako zdobywca Celimeny. [przypis tłumacza]

95. dowód oczywisty — Wystarczy czytać współczesne pamiętniki, aby poznać, jak grube i brutalne było w tej epoce odnoszenie się do kobiet pod powłoką strzelistych wzdychań i komplementów. Pierwszym np. i uświęconym dowodem czułości dla nowej kochanki było wydanie jej listów poprzedniej. [przypis tłumacza]

96. W okowach miłości — Kontrast: jakimi kobieta ogląda zawsze mężczyzn, a jakimi są, kiedy wyjdzie z pokoju. Jedno słowo starczy tu za całą scenę. [przypis tłumacza]

97. O dewocji jej zgodne wszędzie słychać zdanie — zapewne ironicznie. [przypis tłumacza]

98. W duszy (...) nerwy — Nim Arsena (w oryg. Ársinoe) wejdzie, już znamy ją na wylot. Na każdym kroku ta mistrzowska ekonomia. [przypis tłumacza]

99. Cóż za traf szczęśliwy — Nowy rys obłudy towarzyskiej. Cóż za popis dla aktorki, to przejście! [przypis tłumacza]

100. Przybywam (...) przestrogi — Znów Molier nie traci ani chwili czasu: chwyta natychmiast rys zasadniczy. [przypis tłumacza]

101. Scena 5. — Widzieliśmy już salon w towarzystwie mieszanym: obmowa i plotkarstwo; widzieliśmy salon, gdy są w nim sami mężczyźni: chełpliwość i zniesławianie kobiet; zobaczymy teraz same kobiety. [przypis tłumacza]

102. Krótko (...) żywię. — Odwieczny, jak widzimy, „światowy” sposób mówienia komuś w oczy nieprzyjemnych rzeczy, niby jako zasłyszanych i którym się bynajmniej nie wierzy! [przypis tłumacza]

103. wdzięczna jestem szczerze — Można się domyślić, że podczas przemowy Arseny w Celimenie wszystko się gotuje z wściekłości. Mimo to panuje nad sobą: z uśmiechem, może trochę mieniąc się na twarzy, słucha jej do końca, po czym odpowiada drżącym z początku cokolwiek, później coraz jadowitszym głosikiem. [przypis tłumacza]

104. zacności wprost niepospolitej — z przesadą, przedrzeźniając Arsenę. [przypis tłumacza]

105. Gdy bije swoich ludzi i nędznie ich płaci — jadowicie, z przyciskiem. [przypis tłumacza]

106. Lecz blanszuje policzki i wdzięczyć się lubi — jadowicie, z przyciskiem. [przypis tłumacza]

107. ku żywym nie umie ukryć pożądania — jadowicie, z przyciskiem. [przypis tłumacza]

108. wzięłam cię w obronę — znów przesadnie, przedrzeźniając Arsenę. [przypis tłumacza]

109. że w cudze sprawy wglądasz (...) głos boski. — Te osiem wierszy wolno i dobitnie. [przypis tłumacza]

110. tym, których do tych zadań powołał głos boski — W tej epoce, epoce Port-Royalu, dewocja ludzi świeckich, czyniących sobie powołanie z kierowania sumieniami drugich, była nader rozpowszechniona. Dewocja zaś jako zakończenie kariery miłosnej u kobiety jest zbyt częstym zjawiskiem, aby Molier mógł jej nie utrwalić w postaci Arseny. [przypis tłumacza]

111. Zbyt wiele przypisuję (...) żywię. — Ostatnie wiersze są dosłownym ironicznym powtórzeniem ostatnich słów Arseny. [przypis tłumacza]

112. O pani coś posłyszeć? — Trafiła kosa na kamień: żądełko Celimeny okazało się ostrzejsze. Toteż ona, świadoma swej przewagi, igra swobodnie z Arseną, której ostatnia replika jest już bardzo słaba. Teraz Celimena powoli i dobitnie, wymierzy jej ostatni cios. [przypis tłumacza]

113. wieku — z przyciskiem. [przypis tłumacza]

114. z wiekiem wszystko przychodzi — Tutaj Celimena już nie przez omówienia, ale atakuje Arsenę wprost, brutalnie, z całym okrucieństwem, na jakie umie się zdobyć kobieta wobec drugiej kobiety. Ale trzeba przyznać, została zaczepiona i to we własnym domu. [przypis tłumacza]

115. w dwudziestym rokuCelimena ma dwadzieścia lat! Rysem tym Molier daje dowód wielkiego poczucia smaku, odejmując w ten sposób Celimenie to, co rola jej mogłaby mieć antypatycznego, gdyby to była dojrzała i zupełnie świadoma siebie kobieta. W tej Celimenie jest dużo z rozigranego dzieciaka, upitego uciechą życia, w które się rzuciła, korzystając ze swobody wdowieństwa. Wobec poważnego Alcesta jest ona trochę jak student wobec morałów profesora; sama jeszcze nierozbudzona i biorąc życie płytko, nie zdaje sobie może nawet sprawy z jego cierpienia. Któryś z krytyków francuskich zaznaczył trudność grania tej Celimeny, „która ma dwadzieścia lat, a którą, aby dobrze zagrać, trzeba być dwadzieścia lat na scenie”. [przypis tłumacza]

116. Stąd (...) do sytaArsena, skupiwszy się po chwilowej porażce do nowej walki i odpłacając brutalnością za brutalność, zadaje Celimenie dotkliwy sztych. [przypis tłumacza]

117. Miej (...) karetyCelimena, wyprowadzona z równowagi i zapominając o światowej masce, odpowiada wręcz, porywczo; wówczas Arsena, korzystając z doraźnego zwycięstwa, chce z tryumfem opuścić pole walki. Ale już Celimena zdążyła się opanować. [przypis tłumacza]

118. nadmiar grzeczności — po tym, co sobie powiedziały, jest paradny! [przypis tłumacza]

119. Alceście, mam do kogoś napisać słów kilka — Zostawiając Arsenie Alcesta, Celimena chce jej okazać, jak bardzo lekce sobie waży jej rywalizację. [przypis tłumacza]

120. W istocie (...) ku sobie.Alcest, stateczny i otoczony powszechnym szacunkiem, byłby kochankiem, na którego dewotka mogłaby sobie pozwolić, nie negując swego świątobliwego charakteru. [przypis tłumacza]

121. Miły Boże (...) pensje. — Apostrofa ta musiała królowi dość przypaść do smaku. [przypis tłumacza]

122. o mym własnym lokaju czytałem w gazecie — Są to, zdaje się, jedyne słowa, w których Alcest dotyka, choć ubocznie, kwestii socjalnej i nie bardzo są po temu, aby zeń robić „republikanina” i demokratę. Alcest jest po prostu zacnym i prawym szlachcicem swego czasu. [przypis tłumacza]

123. Co do mnie (...) przysłużyć.Arsena, czując, iż same jej wdzięki nie byłyby może dość poważnym atutem, stara się najpierw trafić do próżności Alcesta, później zaś obiecuje mu niedwuznacznie możną protekcję. Zdaje się, że ta Arsena to musi być „gruba ryba”, jak Oront. Zważmy, iż to już druga wysoka protekcja, którą Alcest bez namysłu odtrąca. [przypis tłumacza]

124. brak mi na to talentu (...) krainie. — Śmiało powiedziane, jak na „tapicera i pokojowca” J. K. M.! Ale Molier, mając za sobą króla, wiedział iż może sobie na to pozwolić. [przypis tłumacza]

125. Któż z nas serca tajniki odgadnie? — Głęboki smutek drga w tych słowach Alcesta. Ileż razy zapewne samego Moliera uświadamiali „życzliwi” w ten sposób! [przypis tłumacza]

126. Możesz znaleźć pociechę — Oferta zupełnie niedwuznaczna. [przypis tłumacza]

127. nad innymi mu pierwszeństwo daję — Słowa te są miarą uroku, jaki Alcest wywiera na ludzi zdolnych ocenić szlachetne źródło jego dziwactw. Komizm jego płynie tylko z sytuacji, w jakie zapędza go skrajność charakteru. [przypis tłumacza]

128. Czasem żyje (...) łudzi się tylko — Potwierdzenie, iż Celimenę charakteryzuje raczej lekkość i roztrzepanie niż wyrafinowana świadomość gry, którą prowadzi. Tym niebezpieczniejszą jest partnerką dla Alcesta: tu już ów Don Kichot walczy nie z wiatrakami, ale z samym wiatrem. [przypis tłumacza]

129. Co do mnie (...) wcale. — Ta dobra Elianta jest w istocie aż nadto zrównoważona! [przypis tłumacza]

130. Ja z mojej strony (...) serce. — Uczucie Filinta do Elianty, wyrosłe na gruncie wspólnego ich przywiązania do człowieka wyższej miary, nie jest bynajmniej w życiu bez przykładów. Całe to przejście jest psychologicznie prawdziwe, ale stanowi do ostatnich granic posunięty skrót sceniczny. W życiu ten proces psychiczny trwałby może pół roku. [przypis tłumacza]

131. Pan chyba żarty stroiElianta zaskoczona jest oświadczynami Filinta: zobaczymy, iż będą one kiełkować w jej sercu i wydadzą owoc. [przypis tłumacza]

132. Coś (...) prysły — To dzieło Arseny, która pokazała Alcestowi dokumenty zdrady Celimeny. [przypis tłumacza]

133. Cóż (...) zmysły — zapożyczone są z komedii Moliera Don Garcia z Nawary. [przypis tłumacza]

134. Wszakże (...) bezpiecznym! — Głęboki i szczery ból Alcesta staje się właśnie wskutek nicości tego rywala nieco komicznym, a ostatni wykrzyknik naiwnym. [przypis tłumacza]

135. Hamuj (...) uniesienia — Może pod wpływem świeżych oświadczyn Filinta, Elianta już solidaryzuje się z nim po trosze i odczuwa krzywdę, jaką Alcest wyrządza wiernemu przyjacielowi, odpychając tak szorstko jego życzliwość. [przypis tłumacza]

136. Przyjmij (...) w dani. — Sposób „zemsty”, jaki obiera Alcest, czyni zeń w tej chwili figurę zdecydowanie komiczną, nie licząc, że jest mocno niedelikatnym wobec Elianty. Ale natury takie jak Alcest niewiele się liczą z psychologią drugich. [przypis tłumacza]

137. Z cierpieniem twym (...) urazy.Elianta zbyt jest inteligentna, aby nie wiedzieć, jak mało trwałe są takie wybuchy i jak łatwo Celimenie będzie odzyskać Alcesta; toteż nie narazi się z pewnością na to podwójne upokorzenie. Być może odczuła w tej chwili różnicę między delikatnymi oświadczynami Filinta a porywczą bezwzględnością Alcesta i zrozumiała, gdzie należy jej szukać spokojnego szczęścia, będącego jej ideałem. [przypis tłumacza]

138. Scena 3. — Scena, która następuje, jest jedną z najpiękniejszych w literaturze świata; komedia i dramat splatają się w niej w nieporównany sposób. Scena ta, niedościgniona do dziś, była w ówczesnym stanie teatru zdumiewającym wręcz fenomenem, cudem. Tradycyjną scenę kobiecego szelmostwa i męskiej łatwowierności Molier pogłębił tu o całe szlachetne uczucie Alcesta, opromienił całym wdziękiem Celimeny, ocieplił pół-szczerym liryzmem jej pół-uczucia. Szereg wierszy przeniósł tu Molier ze swojej pogrzebanej „komedii heroicznej” Don Garcia z Nawary, ale jakże tu inaczej są oprawione, jak innym tętnią życiem! [przypis tłumacza]

139. Że wszystkie najczarniejszych (...) od pani — Słowa te wypowiada Alcest w najwyższym dramatycznym napięciu; mimo to wszystkie te „czarności”, rzucone w roześmianą buzię Celimeny działają raczej komicznie. [przypis tłumacza]

140. Wiem (...) gotowy. — Całe to rozumowanie jest nienagannie logiczne, jak przystało na mężczyznę, a zwłaszcza na Alcesta, u którego skłonność do bezwzględnej i nieco sztywnej konsekwencji jest jednym z głównych rysów charakteru. Zobaczymy, co się stanie z całą tą logiką w rączkach Celimeny. Celimenie ani w głowie przyjąć bitwę na terenie zakreślonym tu przez Alcesta, męskim terenie logiki; wyda ją, sprowadziwszy wprzód Alcesta na swój teren, teren uczucia, i tam ją wygra. Dlatego całe to rozumowanie spłynie po niej bez najmniejszego śladu. [przypis tłumacza]

141. Lecz (...) zmysły?Celimena wie, że Alcest niejedno mógłby jej mieć do zarzucenia, ale, w danym wypadku, nie wie jeszcze, na jaki trop wpadł; chce się rozpatrzyć w sytuacji i zyskać na czasie. [przypis tłumacza]

142. Gdzież znajdziesz moją winę w tej przygodzie całej? — Wykręt w istocie dość gruby; ale po cóż Celimena ma silić się na lepszy, skoro wie, że ten doskonale wystarczy? [przypis tłumacza]

143. Ani myślę o tem — Z iście kobiecą intuicją Celimena rzuca Alcestowi tę lichą wymówkę, ale nie popełni tego błędu, aby jej bronić, pozostawia to jemu, aby się uchwycił tej myśli jak deski ocalenia. [przypis tłumacza]

144. Nie, list jest do OrontaCelimena widzi, iż sztuczka się udała: przeprowadzi ją teraz konsekwentnie do końca. [przypis tłumacza]

145. Lecz proszę cię (...) nie będzie — Ostatnie słowa bardzo oschle. [przypis tłumacza]

146. Och (...) cnocie — Wzruszającą w istocie jest myśl, że Molier, grając tę scenę, wygrywał może całą swoją duszę: co się w nim musiało dziać, kiedy je mówił do niewiernej Armandy! A publiczność, nieprzywykła do takiego „pomieszania rodzajów”, nie wiedząc, co myśleć o tym strzępie dramatu serca pośród scen komicznych, przyjmowała bardzo ozięble tę wspaniałą komedię. [przypis tłumacza]

147. Nie; za swoje szaleństwaCelimena widzi, że Alcest już „dojrzał”. Zagra mu teraz z bezwstydną maestrią na najczulszych strunach serca. [przypis tłumacza]

148. Głos, co się wydarł sercu — Czy Celimena tak zupełnie kłamie w tej chwili? Przez to właśnie jest ona, od trzech wieków blisko, tak urocza i niebezpieczna, iż tego nikt nie wie, nawet ona sama. [przypis tłumacza]

149. Nie, ty mnie tak nie kochasz, jak kochać należy — Arcy-kobiece; zwłaszcza w tej sytuacji. [przypis tłumacza]

150. Gotowa by się zwrócić nawet przeciw tobie — Wzniosła niedorzeczność serca! Alcest chciałby, aby Celimena była inną, a kocha ją taką, jaką jest; chciałby, aby była jakąś zabiedzoną sierotką, którą by on odchuchał, a wabi go właśnie tym, że jest owym błyszczącym, nieuchwytnym motylem! Ale w tych słowach jest i coś więcej. Na pozór brzmią one bardzo szlachetnie i bezinteresownie; ale zastanówmy się nad nimi, a dojrzymy, jak głęboko pokazał nam Molier ów egoizm i zaborczość tkwiące na dnie silnej namiętności. I Celimena swoim przytomnym rozumkiem odczuła to w ten sposób. [przypis tłumacza]

151. Scena 4. — Z nieomylnym instynktem teatralnym, Molier wprowadza dywersję w napięcie tej sceny, która wzniosła się do szczytów dramatyczności: wprowadza Ergasta w ten sposób, aby samym zjawieniem swoim wywołał śmiech. Ergast (w oryg. Dubois) jest „dziwacznie przebrany”, ponieważ przerażony wypadkami, które zaszły w domu, gotuje się do ucieczki (jak przypuszcza, wraz z panem) i to incognito. Tak wplatają się w wielkie uczucia drobne wypadki i ściągają je z koturnu. [przypis tłumacza]

152. On proces wygrywa — Stało się, jak było do przewidzenia: Alcest przegrał proces, o którym była mowa w pierwszym akcie. Fakt, iż kto inny miał słuszność, a kto inny wygrał sprawę, musiał być aż nazbyt częsty w ówczesnym sądownictwie. [przypis tłumacza]

153. Lecz (...) autorem — Ustęp ten jest echem osobistych przejść Moliera i walk jego około Tartufa i Don Juana. Ustęp o owej książce opiera się na rzeczywistym fakcie; równocześnie z wystawieniem Don Juana ukazała się w Paryżu kacerska i bezecna książka, której autorstwo starali się wrogowie podsunąć Molierowi. Jakoż wkłada on w tę tyradę Alcesta akcenty najszczerszego własnego bólu i oburzenia. [przypis tłumacza]

154. Zaś Oront rad — Zdaje się, że dopiero współdziałanie tak wpływowej figury jak Oront uczyniło rzecz dla Alcesta niebezpieczną. [przypis tłumacza]

155. Zbyt (...) nie stoją. — Widzimy, iż Filint, niezrażony szorstkim obejściem Alcesta w poprzednim akcie, zawsze staje przy nim w najcięższych przejściach życia. [przypis tłumacza]

156. Owszem (...) nienawiść twardąAlcest dochodzi w swej mizantropii niemal do rozpusty duchowej, do czego zdradzał już skłonność w 1 akcie. Raczej woli uczynić sobie ze swoich krzywd wspaniały (w swoim mniemaniu) piedestał, niż uniknąć ich i starać się żyć jak inni ludzie. [przypis tłumacza]

157. Owszem (...) surowąFilint, niepoprawny żartowniś, ironizuje łagodnie na temat, który może też w swoim czasie przebolał. [przypis tłumacza]

158. Chcę mówić z CehmenąAlcest powziął postanowienie ucieczki od świata i po ostatnich zapewnieniach Celimeny wierzy naiwnie, że ona podąży za nim. [przypis tłumacza]

159. więzach tak pełnych słodyczy — Widzimy, iż w istocie Celimena prowadziła z Alcestem grę co najmniej podwójną i że Oront miał poważne przyczyny, aby liczyć na jej wzajemność. [przypis tłumacza]

160. Co do mnie (...) wymaga — Niejednokrotnie Molier posługuje się tym symetrycznym sposobem prowadzenia dialogu. [przypis tłumacza]

161. Jak to! czyliż (...) ubierać w słowa — Nawet przyparta tak do muru, Celimena potrafi prowadzić grę w ten sposób, iż każdy z dwóch rywali może myśleć, że on jest tym wybranym (por. Szkoła mężów, II, 14). [przypis tłumacza]

162. Czy to jest gdzie w zwyczaju — Długie ociąganie się z wyznaniem uczuć i trzymanie wielbiciela w niepewności należało do stylu ówczesnej wykwintnisi. Julia d’Angennes, królowa „pałacu Rambouillet”, wytrzymała tak przez 14 lat pana de Montausier. Tego pana de Montausier wymieniano jako jeden z pierwowzorów Alcesta. [przypis tłumacza]

163. Obaj przybyli do mnie — Można raczej przypuszczać, że to Arsena pokierowała tym wszystkim. [przypis tłumacza]

164. drobnych poróżnień niepomna — Słowa te mówi Arsena obłudnie, z odcieniem ironii; przyszła oczywiście po to, aby się nacieszyć upokorzeniem znienawidzonej rywalki. [przypis tłumacza]

165. To piszesz — Ta nieopatrzność w pisaniu świadczyłaby, iż Celimena jest młodą jeszcze zalotnisią; dojrzała kokietka nie dawałaby takiej broni przeciw sobie. [przypis tłumacza]

166. Piękny wzór charakteru — Co myśleć o tej scenie z listami? W ich oświetleniu cała „zdrada” i „przewrotność” Celimeny zakrawałaby w istocie na pustotę pensjonarki! Czy Molier chciał pokazać, jaka to gąska owija nieraz koło małego paluszka poważnego i niepospolitego mężczyznę, i tym komiczniej oświetlić tragizm miłości Alcesta? Czy powodował się względami na obyczajność sceniczną, która nie dopuszczała wówczas pokazania w teatrze istotnie występnej kobiety i traktował te listy raczej jako niewinny symbol poważniejszych wykroczeń? A może Molier, mając, w chwili gdy pisał ten piąty akt, na myśli siebie i Armandę, silił się wmówić w siebie, że jej przewiny nie przekraczają granic płochej kokieterii? Trudno odpowiedzieć na to. Twórczość Moliera jest tak syntetyczna, iż obejmuje bardzo wiele odcieni i dopuszcza rozmaitą interpretację. Dowodem dyskusja około Mizantropa trwająca półtrzecia wieku i bynajmniej niewyczerpana. Bądź co bądź, podobnie jak Harpagon skąpstwa, tak Celimena zostanie najpełniejszym wyrazem zalotności. [przypis tłumacza]

167. Teraz śpieszym, (...) rozsławić dokoła — Nowy rys brutalności obyczajów, jaka kryła się pod dwornościami tego wielkiego, największego świata! I ciągnie się to długo, aż po koniec osiemnastego wieku: czytajmy Bussy Rabutma, Saint-Simona, Laclosa, panią d’Epinay i in. Słuszną uwagę na korzyść naszego społeczeństwa czyni J. Lemaître, iż „bez szczególnych w tej mierze pretensyj, większość mężczyzn odznacza się dziś rycerskością bardziej skrupulatną niż ci ludzie, dla których miłość i dworność była jedynym zatrudnieniem”. [przypis tłumacza]

168. markiz wyśmiany — Ostatnie słowa, jakie wypowiada każda figura w sztukach Moliera, streszczają zwykle jej charakter. Tak i tutaj: Klitander przede wszystkim plotkarz, Akast przede wszystkim zarozumialec. [przypis tłumacza]

169. Nie w twoim sercu — Ten Alcest ma jednak sposób mówienia „prosto z mostu” dosyć pozbawiony wdzięku. [przypis tłumacza]

170. Ech! (...) świat podziwia całyArsenie, zawiedzionej ostatecznie w swych nadziejach co do Alcesta, nie pozostaje nic innego, jak wykonać odwrót, wypuszczając jeszcze ostatnią zatrutą strzałę. [przypis tłumacza]

171. Uczyń to wiec, zezwalamCelimena jest zawsze sobą: nieomylny instynkt wskazuje jej jako najlepszą drogę to odwołanie się do wielkoduszności Alcesta. [przypis tłumacza]

172. Dobrze zatem (...) losy — W tej tak ciężkiej dla duszy jego próbie, Alcest znajduje w sercu swoim ton szlachetny i godny. [przypis tłumacza]

173. Jeśli chcesz dzielić (...) świat ten cały? — Szlachetne i naiwne zarazem pojęcie miłości. [przypis tłumacza]

174. śluby z tobą — To, czego nie uzyskała wprzód gorąca miłość Alcesta, sprawiła zachwiana pozycja światowa Celimeny: naraziwszy się na zemstę wpływowych wielbicieli oraz groźnej „przyjaciółki”, rada będzie znaleźć tarczę w osobie Alcesta. [przypis tłumacza]

175. I węzeł ten (...) wyrywa — Rozważano nieraz kwestię, czy gdyby Celimena bardzo chciała, Alcest nie uległby jednak. Być może nie, zasadniczym bowiem rysem Alcesta jest duma: otóż o ile serce jego zdolne było przebaczyć Celimenie i ukryć przy jej boku swą miłość na „pustyni”, o tyle duma jego zanadto by cierpiała, gdyby mu przyszło pozostać z nią w Paryżu i stać się pośmiewiskiem wszystkich dudków. [przypis tłumacza]

176. Pani (...) niepokoje — Mimo swych wielkich cnót, ten Alcest, jak wszyscy ludzie wyłącznie zapatrzeni w siebie, ma w życiu codziennym geniusz niedelikatności: wobec Elianty dopuszcza się jej już po raz wtóry. Toteż Elianta, która ostatecznie jest kobietą, odpowiada mu dość sucho; mimo całego uznania, a może dawnej tkliwości dla Alcesta, już ma tego dosyć. [przypis tłumacza]

177. Będę szukał (...) nie wzbroni — To zakończenie, na pozór niedostateczne, jest jedynym tutaj prawdziwym i możebnym. Molier rozwiązuje niekiedy swoje komedie dorywczo i sztucznie, aby zakończyć na wesoło tragiczne konflikty, ale nigdy żadna postać nie zbacza u niego na włos z linii swego charakteru. W większości jego sztuk charaktery i namiętności rodziców czy opiekunów stoją na przeszkodzie do połączenia kochanków i wówczas można tę przeszkodę usunąć; ale tutaj pewne właściwości charakteru niepodobne do pogodzenia tkwią w samym Alceście i Celimenie. To, co ich dzieli, nie jest zewnątrz nich, ale w nich samych. Tak więc od początku do końca sztuka ta jako „komedia charakterów” jest bez skazy. [przypis tłumacza]