SCENA PIERWSZA
Damis, Doryna
DAMIS
Niechaj piorun na miejscu przetnie moje losy,
Niechaj mą głowę hańbą okryją niebiosy,
Jeśli dzisiaj, na żadne już nie bacząc względy,
Nie wezmę się na dobre do tego przybłędy!
DORYNA
Przez litość, niechże się pan trochę uspokoi!
Wszakże ojciec o chęci tylko mówił swojej —
Do czynu stąd daleko i nieraz już prysły
Najgorętsze pragnienia ludzkie i zamysły.
DAMIS
Nie, przysięgam nie cofnąć się dzisiaj przed niczem,
Aby już raz gruntownie skończyć z tym paniczem.
DORYNA
Tylko nie naglić zbytnio! Chciej mi wierzyć, proszę,
Że lepiej pozostawić rzecz pani macosze.
Ona ma wpływ na niego we wszystkim, co powie;
Jej stara się przymilić i myślę, że kto wie,
Czy coś więcej nie kryje ta słodycz układna.
Dałby Bóg, by tak było! Rzecz byłaby ładna!
Słowem, pani ma widzieć się z nim w sprawie twojej:
Chce zbadać, czy cię słusznie wieść ta niepokoi
Przeniknąć jego chęci i dać do poznania,
Iż sam prosty rozsądek upierać się wzbrania
Przy planie, co z oporem spotka się gorącym.
On teraz przy pacierzu; mówiłam z służącym,
Bo z nim samym nie mogłam, lecz rychło tu stanie.
Oddal się więc, by owo ułatwić spotkanie!
DAMIS
Wszak może się i przy mnie odbyć ta rozmowa.
DORYNA
Nie, muszą zostać sami.
DAMIS
Nie rzeknę ni słowa.
DORYNA
Żartuje pan: wszak jednym zwykłym swym wybuchem
Gotów byś całą sprawę zepsuć nam z tym zuchem.
Idź już!
DAMIS
Nie! Nazbyt blisko sprawa ta dotyka...
DORYNA
Ach, jaki pan nieznośny! Idzie... Niech pan zmyka!
Damis chowa się w przyległym gabinecie w głębi
SCENA DRUGA91
Tartufe, Doryna
TARTUFE
Tartufe spostrzegłszy Dorynę, mówi głośno do służącego za sceną
Wawrzyńcze, skończ pacierze92, potem pod obrazem
Złóż moją dyscyplinę z włosiennicą razem!
Odwiedzającym powiedz, że chęci ich próżne,
Bo idę między więźniów rozdzielać jałmużnę93.
DORYNA
na stronie
Ileż w tym komedianctwa i szpetnej obłudy!
TARTUFE
Czego chcesz?
DORYNA
Chciałam panu...
TARTUFE
wyjmując chustkę z kieszeni
Proszę panny wprzódy,
By wzięła tę chusteczkę, nim się zwróci do mnie94.
DORYNA
A na co?
TARTUFE
Pierś przysłonić, co sterczy nieskromnie;
Duszy spokój widokiem takim zmącić można
I w ten sposób najłacniej myśl przychodzi zdrożna95 .
DORYNA
Ho, ho, coś na zgorszenie pan wrażliwy bardzo
I zmysły pańskie widać pokusą nie gardzą!
Nie wiem, na co tam panu zaraz idzie chętka,
Lecz ja znów do pożądań nie jestem tak prędka,
I choćbyś stał tu nagi od dołu do góry,
Nie skusiłby mnie widok całej pańskiej skóry.
TARTUFE
Proszę panny hamować języka swawolę,
Lub, jeśli nie przestaniesz, ja stąd odejść wolę.
DORYNA
Nie, nie, to ja usunę się z oczu waćpana,
Powiem tylko w dwóch słowach, z czym jestem przysłana:
Za chwilę tu do sali zejdzie pani nasza
I o rozmowę pana króciuchną uprasza.
TARTUFE
Och, najchętniej!
DORYNA
na stronie
Złagodniał dziwnie w jednej chwili.
Pewnam jest, że mnie moje przeczucie nie myli.
TARTUFE
Czy zejdzie tu niebawem?
DORYNA
Słyszę już z daleka
Jej kroki. Do widzenia, niech pan tu zaczeka!