SCENA PIERWSZA

ARNOLF, ANUSIA, GRZELA, AGATKA.

ARNOLF

Tak, wszystko było dobrze, cieszę się niezmiernie:

Wszystkie rozkazy moje wykonałaś wiernie,

Dzięki mym światłym radom, zuchwałego gaszka

Z ręki twojej zupełna spotkała porażka.

Brzydkiej zdrady, Anusiu, stałaś się przedmiotem,

Widzisz, dokąd zajść mogłaś, ani wiedząc o tem,

I, bez moich wskazówek, byłabyś, niebogo,

Pomknęła jak najprościej grzeszną piekieł drogą.

Wszystkich owych fircyków zamiary są jasne:

Mają piękne pluderki, pióra, wstążki krasne,

Bujny włos, białe ząbki i słówka pieściwe,

Lecz, pod tem wszystkiem, szpony kryją się zdradliwe;

To prawdziwe szatany, których paszczy głodnej

Cześć kobieca za kąsek stanie niezawodny,

Ale, jak ci powtarzam, tym razem, kochanku,

Dzięki mej pieczy wyszłaś z przygody bez szwanku.

Sposób, w jaki rzuciłaś mu z góry ten kamień,

Co go już chyba z wszelkich wyleczył omamień,

Tem bardziej mnie utwierdza jeszcze w mym zamiarze

Aby cię jak najrychlej zawieść przed ołtarze.

Lecz, zanim to nastąpi, chciej zachować w głowie

Kilka słów, które bardzo wyjdą ci na zdrowie.

Podajcie mi tu krzesło.

Do Grzeli i Agatki:

Wy, jeśli myślicie...

AGATKA

Co pan kazał, pamiętać będę całe życie.

Ten łotr, co nas przekupił i, w swej przewrotności,

Chciał...

GRZELA

Jeśli go tu wpuszczę, niech skonam w trzeźwości.

To hultaj: raz ostatni, wchodząc porą nocną,

Dał nam parę talarów oberżniętych28 mocno.

ARNOLF

Wieczerzę przygotować mi z przepychem całym;

Zaś, aby spisać kontrakt, jak wam już kazałem,

Niech jedno albo drugie za powrotem rusza,

Sprowadzić z narożnego domu notariusza.