SCENA PIERWSZA

ARNOLF, GRZELA, AGATKA.

ARNOLF

Cóżeście wy zrobili, a łotry, niecnoty!

GRZELA

Co kazano, spełniliśmy, panie, do joty.

ARNOLF

Próżno chcecie w ten sposób z rzeczy się wywijać:

Kazałem grzmocić, alem nie kazał zabijać;

I na grzbiet tego draba, a nie zaś na głowę,

Miały być wymierzone te batogi zdrowe.

O nieba! jakież nowe los mi zsyła troski!

Jakże tu ukryć taki wypadek szelmowski?

Schowajcie się i milczcie, w tem zdarzeniu całem,

O niewinnym rozkazie, który wam wydałem.

Wnet świta; myśli trzeba mi zebrać powoli,

Jaką postawę przybrać w tej nowej niedoli.

O Boże! co to będzie? i co ojciec powié,

Gdy usłyszy, kto zadał śmierć jego synowi?