SCENA TRZECIA
Filaminta, Beliza, Armanda, Trysotyn, Rejent, Chryzal, Klitander, Henryka, Marcyna.
FILAMINTA
do Rejenta
Zdałoby się odmienić wasz styl nieco stary
I tchnąć weń ozdobności wykwintniejszej gwary.
REJENT
Nasz styl jest bardzo dobry i podrwiłbym głową,
Gdybym w jego formułach zmienił bodaj słowo.
BELIZA
Ach, cóż za barbarzyństwo włada tym plemieniem!
Proszę pana przynajmniej, nauki imieniem,
By tam, gdzie posag w frankach i funtach się znaczy,
Przez miny84 i talenty85 opisać go raczej,
A w miejsce daty wpisać Idy86 i Kalendy87.
REJENT
Także coś! Durniem by mnie okrzyczano wszędy,
Gdybym się zastosował do takich grymasów.
FILAMINTA
Za wcześnie snadź88 z barbarią walczyć naszych czasów!
Proszę więc, chciej pan miejsce zająć przy tym stole.
Spostrzegając Marcynę
Co! Ta bezwstydna jeszcze mnie tu w oczy kole?
I któż to śmiał ją wpuścić do mojego domu?
CHRYZAL
W swoim czasie opowie się co, jak i komu.
Ważniejsza rzecz tu musi wprzód być wyjaśniona.
REJENT
Przystąpmy do kontraktu. Gdzież jest narzeczona?
FILAMINTA
Wydaję młodszą córkę.
REJENT
Tak niby wynika.
CHRYZAL
wskazując Henrykę
Oto jest właśnie ona: zowie się Henryka.
REJENT
Wybornie, a pan młody?
FILAMINTA
wskazując Trysotyna
Małżonkiem jej czynię
Tego pana.
CHRYZAL
wskazując Klitandra
Ja zasię zezwalam jedynie,
By zaślubiła jego.
REJENT
Dwaj panowie młodzi!
Tego nie ma w zwyczaju.
FILAMINTA
do Rejenta
O cóż panu chodzi?
Pisz pan, pisz, że Trysotyn mym zięciem zostanie.
CHRYZAL
Że mym zięciem Klitander, pisz pan, drogi panie.
REJENT
Porozumcież się państwo na wszelkie sposoby
I zgódźcie co do pana młodego osoby.
FILAMINTA
Proszę się zastosować do mego zlecenia.
CHRYZAL
Pisz pan tak, jak kazałem; niech pan nic nie zmienia.
REJENT
I kogóż teraz słuchać mam w tej głupiej roli?
FILAMINTA
do Chryzala
Jak to! Ty się sprzeciwiać chciałbyś mojej woli?
CHRYZAL
Ja nie ścierpię, by córkę mą ktoś brał za żonę
Dlatego, że gotówki nieco mam złożone.
FILAMINTA
W istocie ktoś się troszczy tutaj o pieniądze!
Mędrzec ma inne troski na świecie, jak sądzę.
CHRYZAL
Słowem, za zięcia tylko Klitandra uznaję.
FILAMINTA
wskazując Trysotyna
Ja zaś za męża córce tego pana daję.
Mój wybór dziś się ziści; nie ma i gadania.
CHRYZAL
Ejże! Bardzo coś pewna pani swego zdania!
MARCYNA
Nie babska rzecz przewodzić (i ja, choć kobita,
Wiem, że chłop ma we wszystkim górą być) i kwita.
CHRYZAL
Dobrze mówi.
MARCYNA
I źle się w takim domu dzieje,
Kędy kokosza głośniej od koguta pieje.
CHRYZAL
Otóż to!
MARCYNA
Śmieją wszyscy się z męża niezdary,
Którego baba w domu nosi szarawary89.
CHRYZAL
Tak!
MARCYNA
Gdybym miała męża, niech mi państwo wierzy,
Chciałabym, żeby w domu rządził jak należy,
Nie chciałabym, by ludziom miał być pośmiewiskiem;
A gdybym mu się nadto nastawiała z pyskiem,
Zanadto wydziwiała, wyszczerzała zęby,
Niechby mi tam po trochu poturbował gęby.
CHRYZAL
To mądrze powiedziane.
MARCYNA
Pan ma olej w głowie,
Że chce dla swojej córki chłopa co się zowie.
CHRYZAL
Tak.
MARCYNA
Czemuż, choć kawalir jest jak malowany,
Nie chcieć Klitandra? Po cóż znów, przez boskie rany,
Wpychać jej mędrka, co wciąż strzępi se ozora?
A toć jej męża trzeba, a nie profesora;
I skoro jej nie w głowie gryka i łacina,
Po jakiegoż jej licha pana Trysotyna?
CHRYZAL
Dobrze.
FILAMINTA
Nic jej nie wstrzyma; uszy nam rozedrze!
MARCYNA
Mędrki takie są dobre, ale na katedrze;
I, choćbyście mi państwo nie wiem co gadali,
Nie chciałabym za męża mieć uczonej lali.
Te wszystkie księgi w domu, to wymysł kaduczy90:
Z książek się tam małżeństwa człowiek nie nauczy
I, gdybym kiedy miała z kim już zawrzeć stadło,
Chcę męża, co by mnie miał za swe abecadło;
Niech, z przeproszeniem pani, będzie nieuczony,
I niech jeno doktorem będzie od swej żony.
FILAMINTA
do Chryzala
Skończone? Dosyć długo już słuchałam może
Godnej tłumaczki twojej?
CHRYZAL
Ma rację, nieboże.
FILAMINTA
A ja powiem, nim nową tyradę91 rozpocznie,
Że, co każę, spełnionym być musi bezzwłocznie.
Wskazując Trysotyna
Henryka będzie żoną tego oto pana.
do Chryzala
Nie próbuj odpowiadać: to sprawa przegrana;
A jeśli Klitandrowi dałeś swoje słowo,
Starsza córka za męża jest go wziąć gotową.
CHRYZAL
Hm! Tak by można sprawę ukończyć bez zwady.
Do Henryki i Klitandra
Cóż, dzieci? Czy zgadzacie się na te układy?
HENRYKA
Co! Mój ojcze!
KLITANDER
do Chryzala
Co! Panie!
BELIZA
Trudno by nie było
Znaleźć ofiarę bardziej jego sercu miłą:
Jednak my cierpim tylko miłości żar wieczny,
Wolny od ziemskich pyłów, niby blask słoneczny:
Może w nią wchodzić myśli substancja promienna,
Lecz wygnana na zawsze istota przestrzenna.