CLXXXII
16 września 1874, Dębowa Góra
Pozdrawiam państwa Żeleńskich na ich nowym, bodaj wygodnym, suchym i ciepłym mieszkaniu.
Listy twoje dwa z drogi odebrałam, a teraz trzeci z Warszawy był mi istną niespodzianką. Ani myślałam nawet, że tak prędko wrócisz; owszem, ciągle jeszcze projektowałam sobie, że do Cichawy odpowiedź wyprawię z Hożej ulicy, a tu się pokazuje, iż ty właśnie witać mię będziesz, nie ja ciebie. Przyjazd mój obecnie zahacza się tylko na sprowadzeniu przyszłej życia mego towarzyszki, vulgo służącej, gdyż łatwiej byłoby mi chyba później niż teraz, na wstępie bez niej się obejść. Że to ma jednak w ciągu tygodnia nastąpić, zamawiam sobie łaskawe uściśnienia, choć dnia jeszcze oznaczyć nie mogę. Poproszę Paulinki, obecnie w Warszawie przebywającej, żeby ci o tym znać dała.
Co do Julci, zupełnie twoje zdanie podzielam. Daleko więcej w tym sensu, żeby ona tutaj do wszystkich przyjechała niż ty jedna tam do niej. A Helenka — napisałaś mi o niej jedno słowo, które bym chciała z myśli spędzić.
Mam nadzieję, że twój syn już mi powie jaką orację na przywitanie.