Nino i Maso

Opowiadanie według kroniki miasta Sieny

...W tym to czasie — a było to z początkiem XV stulecia — zdarzył się w naszym mieście dziwny i wstrząsający wypadek, zasługujący, by o nim wspomniano na tym miejscu między wybitniejszymi publicznymi zdarzeniami i politycznymi sprawami, by go wyrwano z toni zapomnienia, gdyż poruszał on umysły wówczas, gdy zaszedł, i przez szereg miesięcy potem z nie mniejszą siłą jak godne pamięci wypadki wojenne lub wielkie klęski i przypadłości.

Bowiem obaj młodzieńcy, których dotyczy to smutne wydarzenie, nie tylko byli w całej Sienie441 znani i lubiani, lecz również łącząca ich silna i niewzruszona przyjaźń opromieniała ich w oczach współczesnych blaskiem i niemal nieziemską chwałą, jakby byli ludźmi z zamierzchłych czasów; mówiono o nich tak jak w starożytności o Damonie i Pitiasie442, Oreście443 i Piladesie444, a współobywatele chlubili się posiadaniem pary przyjaciół, którzy w niczym nie ustępowali opiewanym przez poetów bohaterom, przeciwnie, wspólnym zgonem nawet ich przewyższyli.

Byli dziećmi sąsiadów, wyrośli jednak wśród różnych warstw społecznych. Antonio del Garbo był synem jednego z najwpływowszych i najbogatszych obywateli miasta, który nawet przez kilka lat sprawował urząd gonfaloniera445, aż go ciężka rana, odniesiona w walkach z Florencją446, zmusiła do zrzeczenia się godności oraz zajmowania się sprawami publicznymi. Żył on odtąd tylko myślą o wychowaniu jedynego syna, którego z początku sam wtajemniczał w tajniki wiedzy, równocześnie najlepszym nauczycielom powierzając pieczę nad hartem fizycznym i rozwojem zmysłu artystycznego syna. Nino był nie tylko zdolnym, a przy tym poważnym chłopcem, lecz odziedziczył po matce, z domu Calandrini, wielką urodę. Miał on ambicję, by we wszystkich rycerskich kunsztach dorównać swemu ojcu. Toteż wyrósł na wzorowego młodzieńca, po którym miasto ojczyste mogło się wiele w przyszłości spodziewać.

W domu naprzeciw, niewytrzymującym oczywiście porównania z casa447 del Garbo ani co do piękności, ani bogactwa, żył skromny złotnik, majster Buonfigli, któremu przedwcześnie zmarła żona pozostawiła dwoje dzieci; zwały się Tommaso albo Maso i Lisabetta. Urocza dziewczynka wzrastała pod opieką starej krewnej, zwanej w domu ciotką Brygidą, syn zaś już od wczesnej młodości musiał pomagać w warsztacie ojca i troszczyć się własnymi siłami o zdobycie szerszego wykształcenia. Udało mu się to, gdyż natura nie obdarzyła go wprawdzie pięknością, ale za to parą jasnych oczu i dobrych uszu, tak iż nikt nie mógł zauważyć, że na ławie szkolnej przesiedział tylko krótki czas. Gdyby nawet ojciec mógł się obywać bez jego pomocy przy piecu lutniczym i stole cyzelatorskim, nie miał środków, by opłacać drogich nauczycieli. Rzemiosło bowiem, które mistrzowsko opanował, przynosiło mu tylko tyle, by utrzymać dom na przyzwoitej stopie i rodzinę zaopatrzyć w najniezbędniejsze środki. Miał on bowiem wadę, iż posiadał zbyt pobudliwe i byle czym niekontentujące się usposobienie; nie wypuszczał z rąk roboty, dopóki nie była wykonana po mistrzowsku; najmniejsze przeoczenie któregoś z czeladników powodowało, że raczej wykończoną robotę rzucał z powrotem do tygla i poczynał od nowa. Oczywista, w tych warunkach nie dochodzi się do bogactwa. Lecz tym się nie przejmował ani on, ani syn, który wprawdzie nie odziedziczył skrupulatności ojca, natomiast jego pogodny pogląd na świat; co dnia witał życie radośnie i z nowymi nadziejami, aczkolwiek niewiele jego fantastycznych marzeń spełniało się. Przede wszystkim jednak uszczęśliwiała go miłość ku sąsiadowi, młodemu Nino del Garbo. Nie mijał dzień, by obaj po ukończeniu pracy czy studiów nie spotykali się, zwykle na wałach, okalających miasto, lub też w lesistych dolinach za bramami; zdawało się, że chyba o zbawieniu świata radzą, gdyż rozmowy ich nie miały końca. Od rówieśników zupełnie stronili. Ojcowie godzili się na to; każdy z nich przypatrzył się dokładnie synowi drugiego, by się przekonać, czy zasługuje na zaufanie; uważali oni przyjaźń obu chłopców za mniej niebezpieczną niż wdawanie się z gromadą nicponiów i urwisów, dorastających równocześnie w mieście.

Gdy obaj chłopcy dorośli, prorokowali kpiarze, którzy przydali im różne przezwiska, jak „para miłosna”, „prawa i lewa ręka”, „dwa gołębie”: teraz zakończy się ta nierozerwalna przyjaźń, rozdzielą ich kobiety, które, jak wiadomo, zawsze są kością niezgody między mężczyznami lub też opanowują z taką wyłącznością zmysły i umysł młodzieńczy, iż nie ma więcej miejsca dla trzeciej osoby, choćby nią był najlepszy towarzysz i przyjaciel.

Mądrale ci przekonali się jednak wkrótce ku swemu wielkiemu zdumieniu, że ich proroctwa nie ziściły się. Ani Nino, ani Maso nie zauważyli, że u młodych kobiet i dziewcząt swego miasta są zapisani na liście tych, od których należałoby się spodziewać hołdów lub nawet poważniejszych starań. Nie dziwiło to bynajmniej u pięknego Nina, który uchodził za młodego filozofa i ascetycznego dziwaka, natomiast wielce się dziwiono chłodowi jego przyjaciela, który wprawdzie nie unikał spojrzeń pięknych oczu i wszystko, co na świecie piękne, obserwował z widoczną radością, jednak zdawał się nie czynić różnicy między błyszczącym klejnotem lub kwitnącym drzewem granatu a młodą kobietą, kroczącą w pełni krasy i młodości. Zainteresowanie jego dla ludzi, jako dzieł ważniejszych i rozkoszniejszych od innych tworów przyrody, rozpoczynało i kończyło się na przyjacielu; z płci pięknej zdawała się istnieć dlań tylko Lisabetta, która była o wiele lat młodsza od niego i której strzegł jak oczka w głowie z troskliwością niemal macierzyńską.

Ojciec Nina uznał wreszcie, że nadszedł czas, by syn udał się na studia prawnicze na uniwersytecie w Bolonii448. To pierwsze rozstanie sprawiło obu przyjaciołom takie zmartwienie, jakie odczuwają kochankowie zmuszeni do rozłąki. Lecz zbyt byli dumni, by kogokolwiek zrobić świadkiem swego bólu. Noc przed wyjazdem Nina spędzili bezsennie w skromnej izdebce Masa. Gdy wczesnym rankiem młody student, odprowadzany przez rodzinę i licznych znajomych, opuszczał miasto, nie było widać Masa. Siedział w warsztacie i pracował nad zdobną rękojeścią sztyletu, który zamierzał przesłać swemu przyjacielowi.

Gdy po miesiącu był gotów z tą robotą, znikł pewnego dnia; nikt nie wiedział, gdzie się podziewa. Ojcu pozostawił kartkę z wiadomością, że za tydzień powróci. Potem dowiedziano się, że piechotą przebył daleką drogę do Bolonii po to tylko, by dzień jeden spędzić z przyjacielem. Ojciec nie czynił mu wyrzutów, tylko Lisabetta była nadąsana, gdyż nie przywiózł jej od Nina nic prócz pozdrowienia.

Piękne dziewczęta, które po wyjeździe Nina spodziewały się, że młody samotnik będzie teraz łaskawszy i że uda im się zdobyć jego serce, srodze się rozczarowały. W godzinach, które zwykle dzielił z przyjacielem, oddawał się teraz grze na lutni; wkrótce doprowadził kunszt ten do mistrzostwa. Pisał również piękne pieśni i rispetti449, które śpiewał w pogodne noce w ogródku za domem. Lecz żadna z pięknych dam miasta, które podczas przelotnych spotkań na ulicy lub w kościele zachęcały chłopca powłóczystymi spojrzeniami, nie mogła się pochlubić, że młody lutnista sztuką swą popisywał się nocą przed jej oknami.

Wkrótce nadeszły dlań czasy, gdy ani myśleć nie można było o grze i śpiewie. Stary majster Buonfigli zmarł nagle i pozostawił synowi troskę o dom i młodą siostrę, liczącą wówczas dopiero piętnasty rok życia. Śmiech znikł z jasnej, dobrodusznej twarzy osieroconego syna; silną dłonią ujął ster gospodarstwa domowego. Dotychczas zajmował się swym rzemiosłem bez zbytniego przejęcia. Obecnie poświęcił się mu ciałem i duszą, gdyż postanowił zebrać dla Lisabettucci pokaźny posag, o co nieboszczyk ojciec nigdy zbytnio się nie troszczył.

Od wczesnego ranka do późnego wieczora przesiadywał przy robocie, a często po północy sporządzał rysunki i wzory dla czeladników450, których przyjął; toteż zamożność jego wzrastała ciągle, a także i znaczenie jego w cechu451; miał ponadto zawsze tyle czasu, by się spotykać ze swym przyjacielem młodości, który również czasu nie zmarnował i, zdobywszy dyplom doktorski, powrócił po kilku latach do miasta rodzinnego. Również i jego rodzice pomarli w tym czasie, toteż powszechnie sądzono, że młody pan doktor po upływie roku żałoby pocznie się ubiegać zarówno o rękę córy jednego z najbogatszych obywateli, jak też o wpływowe i honorowe stanowisko w zarządzie miejskim. Sądzono bowiem, że miłość i poufałość z synem sąsiada należy do przeszłości, że przyjaźń ich wygasła, gdy tyle lat rozłąki ich dzieliło.

Ku wielkiemu zdumieniu dowiedziano się jednak, że młody del Garbo zgłosił prośbę o przyjęcie do korporacji adwokatów i tego samego dnia zaręczył się z siostrą przyjaciela. Przez pewien czas krążyły na ten temat liczne kpiny i docinki, gdyż ostre języki w Sienie, podobnie jak i we Florencji, nie tak łatwo się uspokajają, gdy mogą żerować kosztem swych bliźnich. Lecz z czasem i nad tym niespodzianym wypadkiem przeszło się do porządku, zwłaszcza że przyjaciele, obecnie w trójkę, a raczej, jeśli się wliczy ciotkę Brygidę, we czworo, mało się pokazywali; w cichym ogródku przy blasku gwiazd i księżyca Maso grał na lutni, a cienki głosik młodej narzeczonej mu wtórował; Nino zajmował się swymi interesami, z nikim bliżej się nie zadając; toteż ludzie przestali się nimi zajmować, a znajdowali się nawet tacy, którzy utrzymywali, że tak stać się musiało, że tak, a nie inaczej być powinno.

Wesele wyznaczono za pół roku, gdyż Lisabetta musiała sama sporządzić sobie wyprawę, do czego zabrała się z całą gorliwością przy pomocy Brygidy. Wprawdzie nie był to dostateczny powód do tak długiej zwłoki dla narzeczonego, który mógł i bez tylu przygotowań wprowadzić wybraną swego serca w swój zamożny dom — ale Nino, aczkolwiek dawał do poznania, że urocze dziewczę uważa za perłę drogocenną, nie okazywał wcale pośpiechu. Zwróciło to uwagę dziewczęcia, które ze łzami w oczach uskarżało się wobec starej piastunki na obojętność swego narzeczonego. Zdawało jej się, że nigdy nie byłby jej wybrał, gdyby nie była siostrą Masa, który jest jedyną jego miłością. Stara, mimo że i ją raziło postępowanie Nina, pocieszała, jak mogła, swą ulubienicę, postanowiła jednak dyskretnie wybadać oziębłego narzeczonego, czy też nie jest rybą, jeśli w ogniu tak czułych młodych oczu nie potrafi się rozgrzać. Gdy wieczorami przychodził i z właściwą mu marzycielską pogodnością rozmawiał z Lisabettuccią uprzejmie, ale tak spokojnie jak z siostrą, nie zdobywała się na odwagę, by wyrazić swą tajoną złość; myślała, że to przecież kiedyś się zmieni, gdy płomień własnego ogniska domowego stopi lody.

Zdarzyło się wonczas452 podczas karnawału, iż pewien wytworny i bardzo zamożny szlachcic wezwał Masa do Wenecji453, by zasięgnąć jego porady i pomocy w sporządzeniu biżuterii dla swej córki, którą zaręczył z francuskim księciem. Kosztowności, które od stuleci przechodziły w rodzinie z matki na córkę, należało świeżo oprawić i uzupełnić najpiękniejszymi kamieniami, sprowadzonymi z Lewantu454. Maso obliczył, że w przeciągu trzech tygodni upora się z zaszczytnym zleceniem. Lecz tydzień za tygodniem mijał, a wciąż miał zajęcie, musiał sporządzać coraz to nowe wzory i pouczać robotników, jak je mają wykonywać, toteż złorzeczył wielokrotnie, że się wdał w tę pracę.

Gdy wreszcie minął marzec, a nie widać było końca zajęciom w Wenecji, napisał do domu, by w imię boże szykowano się do ślubu, dano na zapowiedzi, zaś jego uwiadomiono o dniu wesela; przyjedzie, choćby go złotymi łańcuchami chciano przykuć do kampanili455 Świętego Marka456.

Na to przez pełnych czternaście dni nie było odpowiedzi, tak iż, dręczony niepokojem i niecierpliwością, posłał zaufanego służącego jako kuriera do Sieny i polecił mu natychmiast powrócić do Wenecji, skoro tylko otrzyma odpowiedź. Posłaniec nie mógł jeszcze dotrzeć do Florencji, gdy młody złotnik otrzymał tak niecierpliwie oczekiwany list. Nie pochodził on z ręki Nina, który już przedtem doniósł, że z powodu przeciążenia pracą zawodową nie może się zdobyć na utrzymywanie stałej korespondencji, ani z ręki Lisabetty. Pisała go niezdarnymi literami, dowodzącymi wzburzenia umysłu, stara Brygida:

Najdroższy bratanku! Kochany Maso!

Odkąd wyjechałeś z domu, zapanował w nim smutek, a jeśli Pan Bóg i łask pełna Matka Boża nie zwróci wszystkiego ku dobremu, śmiech i radość zniknie po wieki z naszego domu, a ostatnie dni twej starej Brygidy upłyną wśród trosk i zgryzot. Ponieważ wiem, że sprawca tych nieszczęść i zmartwień jest ci droższy niż światło twych oczu, długo zwlekałam, by ci o tym pisać, gdyż zdaję sobie sprawę, kochany mój Maso, że dla dokończenia pracy na obczyźnie potrzebujesz swobody umysłu i dobrego humoru, byś nadal zyskiwał uznanie i zawstydzał tych, którzy ci zazdroszczą. Jednak drugiej osobie, którą po swym przyjacielu najbardziej miłujesz, jestem winna tyle miłości, iż muszę wreszcie przerwać milczenie, abyś, dowiedziawszy się o niebezpieczeństwie, jakie jej grozi, mógł coś przedsięwziąć, co by powstrzymało katastrofę, a może z powrotem sprowadziło spokój i szczęście.

Muszę ci mianowicie donieść, najdroższy synu, że serce twego przyjaciela odwróciło się od narzeczonej, twej niewinnej siostry; od trzech tygodni unika jej widoku i nie uważa za wskazane przysłać wyjaśnienia, które by usprawiedliwiało jego nieobecność. Wkrótce po twym wyjeździe przybyła do naszego miasta z Empoli457, jak mówią, młoda wdowa, madonna458 Violanta, szwagrowa naszego podesty459, messer460 Vitellego, którego brata przed kilku laty podczas tegoż handlowych podróży poznała i poślubiła. Gdy wkrótce potem umarł i, nie spodziewając się tak rychłej śmierci, nie zostawił testamentu, postanowili tutejsi krewni młodej wdowy, niezażywający zresztą zbyt dobrej reputacji, zbyć ją niewielką sumą jako odczepnym. By się przeciw temu obronić, a też by wziąć w posiadanie majątek ziemski swego nieboszczyka męża, znajdujący się w pobliżu miasta, pani Violanta udała się do Sieny, a gdy krewni podesty pokazali jej drzwi, zwróciła się do sądu i poczęła szukać najuczeńszego i najwpływowszego adwokata. Opinia publiczna wskazała jej twego przyjaciela, Nina.

Z początku zajął się on tą sprawą z całą sumiennością, gdyż, przychodząc jeszcze codziennie do naszego ogródka na godzinkę rozmowy z Lisabettuccią, mówił o procesie i pięknej oskarżycielce tak bezstronnie, jakby to wszystko odczytywał z drukowanej książki. Po kilku tygodniach jednak począł unikać tego tematu, był zakłopotany i skoro nasze dziecko żartem o procesie wspomniało, czerwieniał i mieszał się; wreszcie począł naszą Lisabettę gryźć jad zazdrości; pewnego dnia rzuciła mu się na szyję i ze łzami w oczach prosiła, by ten brzydki proces odstąpił jednemu z kolegów, gdyż pozbawia go wesołości, a ją miłości; wtedy uścisnął ją, wyjąkał kilka zakłopotanych słów, uwolnił się z jej objęcia i opuścił, jakby ścigany przez złe duchy.

Od tego czasu nie pojawił się więcej pod naszym dachem mimo sąsiedztwa naszych domów i zbliżającego się terminu ślubu. Posyłałam mu list za listem; wreszcie udałam się do jego mieszkania, by mu powiedzieć w twarz, że łamie swym zachowaniem się młode serce, które mu tak bardzo ulega, i że bierze na swe sumienie grzech śmiertelny; jednak jeden z pisarzy odprawił mnie słowami, że pan doktor jest chory i nie może nikogo przyjąć.

Oczywista, drogi synu, nie wierzyłam wcale tej wymówce. Mam na świecie tylko was dwoje; sercem moim owładnęło oburzenie i lęk; przyczaiłam się i jeszcze tego samego wieczora wykryłam, co to wszystko ma oznaczać. Otóż twój przyjaciel, gdy wszyscy uczciwi chrześcijanie udają się na spoczynek, wykrada się z domu, w płaszcz szczelnie i do niepoznaki otulony. Mimo mego oburzenia i chłodu nocy czuwałam w oknie, aż wreszcie około czwartej nad ranem ujrzałam go wracającego. Zaledwo mogłam się powstrzymać, by głośno nie zawołać, za co go uważam, i że sprawiedliwość nieba go dosięgnie.

Lecz zacisnęłam wargi, by się w sąsiedztwie nie dowiedziano o hańbie, której nam przysparza, tym bardziej, że pomyślałam sobie, iż twoją, a niczyją inną jest rzeczą stanąć w obronie honoru i szczęścia siostry. Wobec niej jednak milczałam o tym, co widziałam w nocy, mimo że i następnych nocy to samo się powtórzyło; gdyby biedaczka zrozumiała, że niegodny jest jej miłości, byłaby może w świadomości tego zdołała otrząsnąć się z uczuć, które nią władały. Jestem stara i nie wiem już, czego trzeba młodzieży i jakich sposobów użyć należy w danym wypadku; toteż wreszcie zdecydowałam się, drogi synu, wszystko ci dokładnie wyznać i pozostawić tobie decyzję i sposób postępowania, jaki uznasz za wskazany. Lecz zanim cię polecę opiece Świętej Trójcy i wszystkich świętych, kładę ci na sercu, abyś nie zwlekał z decyzją. Przerazisz się, gdy zobaczysz, jak pod wpływem utrapień sercowych zmarniała nasza ulubienica; osnuł ją niemal cień śmierci, i nawet obcy ludzie się litują, widząc, jak wesoła dotychczas narzeczona główkę swą skłania ku ziemi jak zwiędła lilia.

*

List ten, który potem znaleziono w papierach Masa zmięty zupełnie, gdyż widocznie po przeczytaniu zmiął go w dłoni, doręczono młodemu majstrowi na Piazza di San Marco461, właśnie gdy udawał się do domu swego szlachetnego chlebodawcy, by odnieść mu srebrną tacę, bogato zdobioną kamieniami. Skoro tylko przeczytał list, polecił swemu służącemu, by sam udał się do pałacu i usprawiedliwił go, że ważna, niecierpiąca zwłoki sprawa odwołuje go do domu. W tej samej godzinie, nie załatwiwszy wcale swoich interesów, kazał się łódką przewieźć na terra ferma462, wynajął konie i popędził w dal, do miasta ojczystego, po drodze tyle tylko wypoczywając, by wrócić do domu w pełni sił, jak przystało sędziemu i mścicielowi.

Ostatniej nocy, zanim miał przybyć do celu, nie mógł zasnąć na posłaniu; nie budząc oberżysty, wstał, sam osiodłał konia i cwałował przez mroźną noc lutową drogą do Sieny. Gdy ujrzał piękne miasto, wieże i dachy pałaców czerwieniały w blasku rannego słońca. W duszy jego była jednak ponura noc. Konia umieścił w małej gospodzie tuż obok murów; sam bocznymi uliczkami zakradał się pieszo do domu. Zdawało mu się, że nie mógłby swobodnie spojrzeć ludziom w twarz; odczuwał ohydny postępek swego przyjaciela jakby własną winę i hańbę, której się należało wstydzić wobec Boga i ludzi.

Stara Brygida otwierała właśnie drzwi sklepu złotniczego, gdy stanął w nich Maso. Z głośnym krzykiem rzuciła się ku niemu, położył jej jednak rękę na ustach i nakazał milczenie. Usłuchała, drżąc na całym ciele ze strachu, kiedy zobaczyła jego zapadłe policzki i błędny wyraz oczu. Pociągnął ją ku kuchni, znajdującej się w dolnej części domu koło ogródka, wypił duszkiem kielich wina, wziął gąbkę, zamoczył w zimnej wodzie i przycisnął kilkakrotnie do czoła, po czym zażądał, by mu opowiedziała, co zaszło w ostatnich dniach.

Nic się nie zmieniło, jeno463 poczynają już w mieście o tym szeptać, ciekawe kumoszki wciąż ją nawiedzają, by się wywiedzieć, ile jest prawdy w krążących pogłoskach. Wypierała się wszystkiego i wszystkim mówiła, że Lisabettuccia jest chora, co zresztą niezbyt jest dalekie od prawdy. Gdyż niejeden, któremu szykują łoże śmierci, wygląda lepiej niż ta biedna istota.

— Czy chcesz ją zobaczyć? Leży w swej izdebce i pewnie po nocy spędzonej bezsennie wśród płaczu i westchnień zasnęła.

Maso potrząsnął silnie głową.

— Nie mam serca spojrzeć siostrze w oczy, zanim jej nie będę mógł powiedzieć, że wypełniłem mą braterską powinność. Do tego zaś zamierzam niezwłocznie przystąpić.

— O mój chłopcze! — zawołała stara i załamała ręce nad siwą głową — pilnuj zbawienia swej duszy i nie czyń żadnych gwałtownych kroków. Może jest on mniej winny, niż myślimy, może uległ szatańskiemu omamieniu. Gdyż różne osoby, które o wdowę zapytywałam, zapewniały mnie, że wcale nie jest tak piękna i urocza; kto wie, czy Nino, gdy mu przypomnisz, jak dawniej między wami było...

— Dość! — zgrzytnął Maso zębami. — Patrz, tu składam mój miecz i sztylet. Zupełnie bezbronny pójdę do niego. Dopiero, gdy me słowa nie zdołają sobie utorować drogi do jego serca, zobaczymy, co potem zrobić! Muszę się bronić przed własną zapalczywością, bym nie zrobił czegoś, czego potem musiałbym żałować. Boć to przecież Nino! Czy mimo wszystko, co zrobił, mógłbym pójść do niego uzbrojony jak do wroga?

Ujrzał na stole szkatułkę hebanową, ozdobioną perłową masą, dar Nina: na ten widok stracił pewność siebie, którą dotychczas z całych sił podtrzymywał, i rzewnie zapłakał. Lecz wkrótce opamiętał się i, podając rękę starej, rzekł:

— Ulżyło mi. Łzy zmyły mgłę, która zasnuwała me oczy. Zobaczysz, jeszcze wszystko będzie dobrze; wszyscy go krzywdzimy. Przygotuj mi śniadanie, spodziewam się bowiem, że wkrótce powrócę i przyniosę dobre wiadomości, a może przyprowadzę i jego samego.

Pewnym krokiem skierował się ku bramie casa del Garbo. Gdy jednak ujął za kołatkę, serce mu zadrżało. Wszedł na schody, a że jako przyjaciela pana domu nikt go nie śmiał zatrzymać, znalazł się — choć nie była to pora odwiedzin — wkrótce przed sypialnią Nina, zapukał w sposób, jaki był stale między nimi umówiony, i wszedł, nie zaczekawszy na pozwolenie.

Nino podskoczył z łóżka, w którym wypoczywał dopiero od niewielu godzin. W pierwszej chwili nie poznał wchodzącego. Gdy Maso ujrzał bladą twarz, którą przecież tak kochał, nie zdołał ani słowa wypowiedzieć, acz sobie w duchu przygotował tyle gorzkich, przykrych wyrazów. Powoli podszedł na środek pokoju, mając wciąż jeszcze kapelusz na głowie, i, zatrzymawszy się przy krześle obok łóżka, zaczął powoli zdejmować rękawiczki.

— Dzień dobry, Nino! — powiedział wreszcie niepewnym głosem. — Przychodzę wcześnie. Nie zamyślam jednak długo tu zabawić.

— Czyś to ty naprawdę, Maso! — zawołał Nino, dopiero teraz ochłonąwszy z pierwszego wrażenia. — o mój Maso, dlaczego wcześniej nie przybyłeś? Dlaczego? To mogłoby nas wszystkich uratować! A jednak... jesteś wreszcie... widzę znowu twoją twarz... dziwne, długo się lękałem, że tak do mnie wejdziesz... a teraz, mimo że nie przybywasz z dobrymi zamiarami, teraz mam wrażenie, że z mej piersi zlatuje kowadło, w które dzień i noc kuły złośliwe demony. Dziękuję ci, żeś przybył!

Wyciągnął ku niemu obie ręce. Jednak chociaż Maso uczuwał wprost nieprzepartą chęć rzucenia mu się na szyję, odwrócił się, opadł na krzesło i skierował wzrok na sufit. Nie miał odwagi się odezwać w obawie, że z tą chwilą opuści go równowaga umysłu i spokój, do którego się z ogromnym wysiłkiem przymuszał.

— Masz rację — rzekł Nino — Nie możesz uścisnąć mej ręki, zanim się nie dowiesz, jak nieszczęśliwy jest ten, którego uważasz za lekkomyślnego wroga twego szczęścia i twego honoru. Wierzaj mi, Maso, sto razy powtarzałem sobie co dzień, że jestem nędznikiem bardziej zasługującym na karę niż morderca i rabuś, że mam przecież tylko przebyć dwadzieścia kroków, by u stóp anioła, który mi oddał swe serce, wyspowiadać się i odpokutować swe winy. Ale są, Maso, demony, które kładą się przed stopami pokutnika i powstrzymują go od wejścia na drogę łaski. Dobrze więc, że przybyłeś. Tam na stole leży sztylet, który sam dla mnie zrobiłeś i ofiarowałeś w Bolonii. Weź go i skończ me męki, pomścij siostrę, a ja ostatnim tchnieniem wyznam, że postąpiłeś wobec mnie sprawiedliwie — a potem ruszę do piekieł!

Nastała głęboka cisza w izbie, przerywana tylko jękami nieszczęśliwca, który rzucił się na łóżko i ustami przywarł do pościeli. Nagle uczuł rękę przyjaciela, która łagodnie i drżąco ujęła jego dłoń.

— Nino — wyszeptał głosem, z którego przebijało głębokie wzruszenie — powiedz mi wszystko. Wszak powinienem był wiedzieć, że z własnej woli nie robisz mi krzywdy...

Lecz Nino nie poruszał się. Leżał przez czas jakiś jak nieprzytomny; powoli oddech jego stawał się spokojniejszy, jakby dotknięcie ręki przyjaciela łagodziło ból. Potem uniósł się z pościeli i powiedział:

— Dałem na mszę w kościele gwoli zbawienia biednej duszy z pokuszeń szatana, na kolanach modliłem się do mego patrona, który przecież więcej niż inni wie, co to pokusa464 — wszystko na próżno! Ona jest diablicą, lecz ja zatraciłem się w niej ciałem i duszą. Przed trzema laty, gdy przybyłem na uniwersytet, ostrzegała mnie wróżbiarka przed kobietami, mającymi na ciele znamię. Śmiałem się wówczas, gdyż nigdy mnie kobieta nie zdołała skusić. Teraz się przekonałem, że wiedźma prawdę wywróżyła. Widzisz, Maso, z początku, gdy do niej przychodziłem jako doradca prawny — gdyby mi ktoś wówczas powiedział, że dla tej kobiety stargam wszystko, co najświętsze, obrażę śmiertelnie najdroższego przyjaciela, zgrzeszę tak ohydnie wobec najniewinniejszej istoty na ziemi — wykpiłbym go jako wariata i uważałbym się za człowieka o czystym sumieniu, bez skazy i zmazy. A przecież doszło do tego, że uległem urokowi, który ujarzmia moją wolną wolę, upokarza moją dumę, każe mi być — i wobec samego siebie — niemym łotrem, niezasługującym na łaskę i litość, zbyt nędznym, by uciec przed tym, czym sam pogardza, i chwycić za rękę, która by go mogła uratować przed wiecznym potępieniem.

Nakrył twarz rękoma i znowu cisza zapanowała w izbie.

Maso wstał i począł długimi krokami przemierzać sypialnię. Wreszcie przystanął tuż obok łóżka:

— Czy zamierzasz ją poślubić?

— Niech Madonna i wszyscy święci strzegą mnie przed takim szaleństwem! — zawołał nieszczęśliwiec. — Mówię ci przecież, Maso, ta kobieta nie ma duszy, a kto się jej oddał, popadł w wieczne potępienie. Ona mnie zresztą nie kocha, aczkolwiek czasem udaje miłość. Ona niczego nie kocha na świecie prócz swej władzy nad biednymi głupcami; wiem dobrze, iż mogłaby mnie widzieć wijącego się u swych stóp w śmiertelnej męce, a serce jej nie zadrgałoby ani razu. Wszystko to powiedziałem sobie niezliczone razy; gdy jestem z dala od niej, lżę ją najobraźliwszymi, najgorszymi przezwiskami. Lecz gdy dzień ma się ku końcowi i dokoła mnie staje się cicho, słyszę wyraźnie jej kuszący głos, łagodny jak szczebiot dziecka — i od razu zatraca się mój upór, moja złość, moje poczucie męskości, muszę iść do niej...

Maso nic nie odpowiedział. Długo spoglądał w wysokie białe czoło przyjaciela, z którego zwisały czarne kędziory zwichrzonych włosów. Potem nagle pochylił się ku niemu, przycisnął usta do głowy przyjaciela i wypadł z pokoju.

*

Dopiero gdy znalazł się w sieni, uświadomił sobie, że zapomniał o coś zapytać. Jeden z pisarzy, który właśnie wchodził do biura adwokackiego, zdołał go jednak poinformować, gdzie mieszka madonna Violanta. Poprosił pisarczyka465, by swemu panu nie wspominał, iż go o to zapytał.

Najkrótszą drogą udał się do wskazanego domu, znajdującego się w pośledniejszej części miasta. Był to wcale pokaźny budynek, ongi466 zamieszkały przez jedną z bogatszych rodzin. Po śmierci właścicieli spadkobiercy wynajmowali kamienicę każdemu, kto płacił dobry czynsz. Gdy Maso ujrzał dom, zatrzymał się. Sam nie zdawał sobie dobrze sprawy z tego, czy złe przeczucie go powstrzymywało czy też chciał zebrać swe myśli przed spotkaniem, które miało zadecydować o losie ich wszystkich. Stał więc pośrodku ulicy. Ze zdziwieniem patrzyli nań przechodnie. Twarz jego była jednak tak dziwna, wyraz jej, zwykle pogodny i jasny, tak zmieniony, iż nikt nie miał odwagi, by doń przystąpić i przemówić. Wreszcie powziął widocznie decyzję, bo silnym krokiem zbliżył się do nieszczęsnego domu.

Gdy zapukał, pojawiła się służąca i zapytała, czego sobie życzy o tak wczesnej porze. Pani dopiero wstała, a nie przyjmuje odwiedzin nieznajomych osób. Chytre, świdrujące oczy młodej i wcale niebrzydkiej dziewczyny nie podobały mu się. Wcisnął jej w dłoń pieniążek i powiedział krótko, że życzy sobie widzieć panią Violantę w sprawie niecierpiącej zwłoki. Służąca odeszła, zostawiając go samego; po chwili wróciła i zapytała, jak się nazywa. Gdy jej powiedział swe nazwisko, odbił się na jej twarzy wyraz wielkiego zdumienia. Skinęła mu głową, by szedł za nią, i zaprowadziła go do dużego, pustego pokoju, w którym go zostawiła samego.

Na wielkim kominku paliły się szczapy drzewa oliwnego, na których zwisało jeszcze kilka gałęzi, pokrytych liśćmi i zeschłymi owocami. Blask nie padał daleko, tak iż rysunek tapet, pokrywających ściany, tylko wtedy był widoczny, gdy uderzenie wiatru, buchającego z kominka, podpędzało płomienie w górę. Naprzeciw kominka stały dwa krzesła; na jednym Maso usiadł i czekał. Serce mu się ściskało na myśl, że niejedną noc na tym miejscu przesiedział Nino, wsłuchany w słowa, które go uwiodły.

Wtem otwarły się drzwi po przeciwnej stronie długiej sali i weszła ciemna postać kobieca. Zbliżała się spokojnymi krokami; Maso wstał; dopiero gdy była bardzo blisko, mógł rozpoznać szczegóły postaci. W pierwszej chwili zdumiał się, iż osoba, dla której poświęcono jego siostrę, nie jest piękniejsza. Była średniego wzrostu; czarna aksamitna suknia, oblamowana delikatnym szarym futrem, raczej ukrywała niż uwydatniała jej kibić; szyję i plecy miała owinięte w długi szal, gęstą, wiotką tkaninę, poprzetykaną złotymi nićmi, w którą tuliła się przed zimnem, tak że ramiona i ręce były niewidoczne. Nad tą gęstą tkaniną unosiła się głowa, którą trzymała stale nieruchomo; tylko niebieskawe oczy poruszały się wciąż niespokojnie pod gęstymi brwiami. Obfite włosy o pięknym, ciemnobrązowym kolorze spadały, niedbale spięte, na kark; kolor tej twarzy był siny; gościa swego powitała ledwo widocznym skinieniem głowy...

„Doprawdy — pomyślał Maso — zaczynam wierzyć, że Nino ma rację, utrzymując, że tu działały jakieś czary. Bo jakżeż ta przeciętna istota mogłaby tak nim owładnąć, gdyby to się stało w naturalny, normalny sposób!”.

Nie odezwawszy się ani słowem, siadła na pustym krześle i wskazała ręką, by zajął z powrotem swoje miejsce. Ujęła żelazny ożóg467, stojący w kącie, rozgarnęła płonące drzewo i rzuciła w ogień nowe polano. Przy tym pokazała swe ręce, które wprawdzie nie były małe, ale bardzo białe i smukłe. Na środkowym palcu nosiła pierścień z krwawym kamieniem.

Signora468 — powiedział wreszcie, tłumiąc westchnienie — nie wiem, czy moje nazwisko jest pani znane, czy pani wie, że nosi je brat młodej dziewczyny, która za kilka tygodni, jeśli Bóg pozwoli, ma zostać żoną mego przyjaciela, Nina del Garbo. Jest zbędne tracić czas na podchwytliwe słowa i iść krytym szychem469. Gdy pani tyle powiedziałem, wie pani zapewne, co mnie tu sprowadza. Spowodowała pani, że przyjaciel mój porzucił swoją narzeczoną; młode oczy mej siostry wylewają gorzkie łzy z powodu pani. Nie jest moim zamiarem robić pani z tego powodu wyrzuty, bez względu na to, czy pani wiedziała o obowiązkach Nina czy też nie. Gdyż to, co się stało, już nie może się odstać. Lecz to, co się stać ma, mądrość, stanowczość i dobra wola mogą skierować na inne tory; toteż postanowiłem panią zapytać, czy i pod jakimi warunkami byłaby pani skłonna zwrócić wolność memu przyjacielowi.

Czekał przez chwilę na odpowiedź. Lecz ona siedziała naprzeciw niego, jak by jej te słowa zupełnie nie dotyczyły, pochylona wprzód, bawiąc się wciąż płonącymi polanami, to rozsuwając je ożogiem, to znów zgarniając.

— Wiem — począł po chwili milczenia Maso — że wymagam nieprzyjemnych rzeczy. Przybyła pani do naszego miasta z powodu swego procesu i uważałaby pani to za wielkie głupstwo, gdybyś wraz z kochankiem, który cię uwielbia, straciła również i adwokata, który ma ci dopomóc w uzyskaniu sprawiedliwego wyroku. A jednak nie widzę innego wyjścia z tego tragicznego splotu jak to, byś pani możliwie najprędzej opuściła miasto i zrzekła się widzenia kiedykolwiek swego obecnego doradcy prawnego.

Błyskawica z oczu kobiety strzeliła nagle ku mówiącemu; wargi jej wykrzywiły się nieco z wyraźnym grymasem lekceważenia. Również lekka czerwień ubarwiła jej policzki, co nadało jej twarzy wyraz młodości. Przez chwilę zdawało się, że chce coś odpowiedzieć. Lecz wzruszyła tylko ramionami, otuliła się szczelniej w szary szal i poczęła znów bawić się ogniem.

— Dziękuję pani, że spokojnie mnie wysłuchujesz — mówił Maso dalej. — Ofiara, której żądam, jest olbrzymia; nie dziwiłbym się, gdyby mnie pani oddaliła jako człowieka niespełna rozumu. Lecz proszę posłuchać, co pani zamierzam ofiarować jako odszkodowanie. Jeśli się pani zgodzi opuścić miasto, skłonię Nina, by sprawę pani powierzył dwóm najwpływowszym prawnikom, którzy drogą pisemną będą się z panią porozumiewali. Równocześnie wydam pani dokument, że jeśliby pani mimo to przegrała proces, całym swym majątkiem ręczę za wszelkie straty, a gdyby to, co posiadam, nie starczyło, będę rzemiosło moje uprawiał jakby pańszczyźniany parobek, aż wszystkie obecne pretensje pani będą zaspokojone co do grosza. W ten sposób unika pani obawy, iż przez swą nieobecność zaznasz strat majątkowych. A jeśli sądzisz, że ponosisz stratę, zwracając wolność kochankowi, toć przecież jesteś pani młoda i piękna i możesz tylu mężczyzn sobie zdobyć, ilu sama zechcesz, zamiast innej zabierać to, co, świętymi ślubami poparte, było jej własnością.

Po tych słowach nastała cisza. Maso z lękiem w oczach próbował z jej nieprzeniknionej twarzy wyczytać, jakie wrażenie wywarły jego słowa. Pot zrosił mu czoło; przycisnął ręce do serca, by pohamować kołatanie, które mu pierś rozsadzało. Gdyż im dłużej pozostawał w jej pobliżu, tym bardziej czuł się niesamowicie; począł w duchu przyznawać, że lekko drgające jej nozdrza, małe uszy i miękka bródka z niewielkim dołkiem pośrodku są piękniejsze, niż mu się w pierwszej chwili zdawało; grzech i zaślepienie Nina nie wydawały mu się szaleństwem. Wtem otworzyła po raz pierwszy usta i usłyszał przypochlebny, dziecięcy głos, który Nina, gdy mrok zapadał, z oddali ku sobie kusił...

— Mówi pan jak rozsądny człowiek i prawdziwy druh swego przyjaciela, signor470 Buonfigli — powiedziała spokojnie, nie patrząc wcale na niego. — Lecz cóż ja mam począć? Jeśli opuszczę miasto, zaś pański przyjaciel jest tak bardzo, jak pan utrzymuje, we mnie zakochany, czy nagle zacznie on z powrotem uwielbiać swoją narzeczoną jak ongi? Powiedzmy, że bez skrupułów powierzy mój proces innym; ale czy tak spokojnie zgodzi się na to, aby moją osobę oddać w inne ręce? Pan jest zbyt mądry, by w to uwierzyć, a jeśli pan nie zna lepszego sposobu, by utrzymać narzeczonego dla swej siostry, to źle stoi sprawa tej dobrej dzieweczki, której szczerze żałuję, mimo że jej nie znam i mimo że po raz pierwszy od pana się dowiaduję o jej stosunku do doktora del Garbo.

Maso wstał; brzmienie jej głosu i prawda bijąca z jej słów sprawiły, że nie mógł spokojnie usiedzieć na miejscu. Kroczył po długiej, ciemnej sali i wytężał swój umysł, by znaleźć trafną odpowiedź. Nagle zatrzymał się przed swym krzesłem i powiedział głuchym głosem:

— Zrozumie pani, że nie mogę stąd odejść, aż nie załatwię sprawy pomyślnie, wyrywając z rąk pani honor mego przyjaciela i szczęście mej siostry. Bóg mym świadkiem: gdybym wierzył, że Nino z panią będzie szczęśliwszy niż u boku mej siostry, przebolałbym to wszystko i nie przeszkadzałbym jego szczęściu. Lecz w to nie wierzę ani ja, ani — on sam.

Uczuł na sobie znów błyskawicę jej rozpłomienionych oczu. Lecz oparł się z całych sił temu spojrzeniu i mówił w dalszym ciągu:

— Nie, pani, on w to nie wierzy; sam mnie zapewnił, że ani nie wierzy w miłość pani ku sobie, ani nie uważa swych uczuć ku pani za uszczęśliwiające i mogące przetrwać całe życie. Jest on raczej mocno przekonany, że olśniłaś go magiczną sztuką, zniewoliłaś czarami, pochodzącymi nie z nieba, a — z piekła.

Zamilkł, gdy wypowiedział to słowo, które groźnie zabrzmiało w olbrzymiej sali. Lecz na kobiecie przy kominku nie wywarło ono widocznie najmniejszego wrażenia. Pochyliła się jeno nieco naprzód, by polano, które się z pieca wysunęło, wepchnąć w środek ogniska. W tej chwili jednak stało się coś wielce groźnego. Oto koniec jej szala, zwisający poprzez polana, dostał się zbyt blisko płomieni. Momentalnie uleciały ogniki wzdłuż tkaniny w górę, a że szal był niezwykle cienki, zapłonął nagle dokoła całej postaci, która przez kilka chwil stanęła jakby w kolisku czerwonych ogników. Z okrzykiem rzucił się na nią Maso. Lecz jakby miała ręce z azbestu i płomienie jej nie parzyły, zerwała z błyskawiczną szybkością ogniste strzępy z szyi i pleców, zanim ogień mógł ogarnąć suknię, i stanęła, gdy czerwone płaty padały do jej nóg, nagle przed nim z obnażonym biustem, nie zdradzając zresztą ani drgnieniem twarzy, że się przestraszyła niebezpieczeństwa, które jej przez chwilę zagrażało.

Maso, któremu serce tak biło, że nie mógł słowa wydobyć z piersi, stał bez ruchu. Zdało się, że skamieniał na widok cudownego karku i nieskazitelnie uformowanych piersi. Lecz ponadto przyprawił go niemal o utratę przytomności inny widok. Oto na lewej piersi, której biel na tle czarnego aksamitu wydała się jeszcze jaśniejsza i którą teraz blask ognia jasno oświecał, ujrzał dziwne, ciemnoniebieskie znamię, podobne do śladu, jakie zostawiają szpony małego ptaka na zamarzłym śniegu. Zdawało się, że ten delikatny znak na miękkiej skórze żyje, gdyż za każdym oddechem podnosił się i opadał: było ponad siły odwrócić wzrok, gdy się raz weń wpatrzyło... Lecz trwało to tylko kilka chwil. Zebrawszy w węzeł włosy, które podczas ognia się rozluźniły, i złożywszy ręce na piersi, tak że znamię stało się niedostrzegalne, raz jeszcze dziwna kobieta spojrzała na zdruzgotanego mężczyznę, na jej usta wypełzł zimny, triumfujący uśmiech, po czym powolnym krokiem opuściła salę.

*

Gdy po pewnej chwili młoda służąca weszła do sali, zastała gościa wciąż jeszcze stojącego na tym samym miejscu, z wzrokiem skierowanym ku drzwiom, za którymi znikła jej pani. Odgłos kroków służącej obudził go; podniósł szybko z podłogi płaszcz i kapelusz, które spadły z krzesła, i wypadł z izby, nie zwracając uwagi na złośliwy chichot dziewczyny.

Gdzie spędził następne godziny, tego sam sobie potem nie mógł przypomnieć. Zdaje się, że na pół przytomny wałęsał się w okolicy miasta, mając wzrok i duszę napełnioną widziadłami i majakami. Wieśniacy, idący w stronę miasta, opowiadali potem, że widzieli jakiegoś człowieka, wzrostem i strojem do niego podobnego, daleko za miastem w szczerym polu, który wykonywał dziwaczne ruchy, to wymachiwał rękoma w powietrzu, jakby broniąc się przed atakiem złego ducha, to znów rzucał się na ziemię i przyciskał twarz do twardej gleby, jak nieszczęśliwiec, proszący matkę-ziemię, by rozwarła swe łono i zrozpaczonego syna z powrotem do siebie zabrała.

Gdy mrok zapadł, przyszedł do osterii471, gdzie rankiem pozostawił konia, zażądał jedzenia i wypił wielkimi haustami wino, które przed nim oberżysta postawił. Twarz jego miała barwę popiołu — opowiadał potem właściciel osterii — czasem półgłosem mówił do siebie, czasem nagle wybuchał śmiechem; nie był to jednak wesoły śmiech, tak częsty dawniej u majstra Masa, lecz jakby zły duch ulatywał z opętańca wśród śmiechu. Potem zażądał, by go zaprowadzono do izby noclegowej; tam w ubraniu rzucił się na łóżko i od razu zapadł w głęboki sen.

Po burzliwej poprzedniej nocy i całodziennej włóczędze spał przez kilka godzin kamiennym snem, którego widocznie żadne majaczenia nie przerywały. Gdy wczesnym rankiem przed szynk zajechał jakiś wóz i zabrzęczała uprząż, obudził się. Przed jego przytomniejącymi zmysłami stanęło od razu widmo białych piersi, które go przez cały dzień poprzedni ścigało i krew w nim burzyło. Zbiegł ze schodów; przez chwilę mózg mu świdrowała myśl, by osiodłać konia i pocwałować na koniec świata... Potem jednak westchnął głęboko i skierował się ku miastu.

Kroczył powoli przez puste ulice, jakby ulegając przepotężnemu przymusowi. Co go gnało, z tego sam sobie nie zdawał sprawy. Kilkakrotnie nakreślił w powietrzu znak krzyża i odmawiał szeptem modlitwy. W głowie jego szumiało i huczało, jakby się opił winem.

Ujrzał wreszcie dom pani Violanty; z jednego z górnych okien przedzierała się wąska smuga światła; zatem nie spała jeszcze. Pomyślał, czy go wpuszczą i kogo tam zastanie... Nagły ból ścisnął mu serce; musiał się zatrzymać i zebrać siły. Gdy się właśnie zastanawiał, co ma począć, usłyszał z przeciwnej strony wąskiej ulicy ciche, szybkie kroki, również zbliżające się do domu. Wiedział, kto nadchodzi. Lecz nie radował się, jak ongi, tym niespodziewanym spotkaniem. Jakby na widok znienawidzonego człowieka, z którym należy się rozprawić na śmierć i życie, pobiegł szybko naprzód, by tamten nie wszedł pierwszy w nieszczęsny dom.

Tuż przy stopniach, prowadzących do bramy, spotkali się.

— To ty, Maso?

— Ja, nikt inny, Nino!

— Przez cały dzień na próżno cię oczekiwałem, Maso. Teraz nie czas na rozmowy. Przyjdź jutro do mnie. Teraz... tu mnie oczekują.

Po tych słowach chciał wejść do domu i wyciągnął już rękę, by ująć za kołatkę. Nagle uczuł, że gwałtownie oderwano jego rękę, i usłyszał chrapliwym głosem wypowiedziane słowa:

— I dziś, i zawsze będą cię tu oczekiwali na próżno. Progu tego nie przekroczysz, klnę się na Chrystusa Pana i Najświętszą Matkę Jego.

Przez chwilę Nino milczał, potem powiedział smutnym, lecz spokojnym głosem:

— O Maso, dlaczego dziś rano pod wpływem pierwszego gniewu mnie nie zabiłeś, co było i twym słusznym prawem, i zgodne z moją wolą! Nie musielibyśmy stać tu teraz naprzeciw siebie! Nie mogę ustąpić. Gdybym nawet chciał... Czary znów działają, są one silniejsze niż twe ramię, które mnie chce powstrzymać, silniejsze niż nasza stara przyjaźń, ciążąca jak ołów u moich stóp. Gdyby pode mną rozwarła się przepaść, zaś nad nią stała ta kobieta i wołała na mnie, rzuciłbym się w otchłań i nikt nie miałby mocy mnie powstrzymać. Jeśli wydaje ci się to szaleństwem, niech i tak będzie. Bądź zdrów i pozostaw szaleńca jego losowi!

— Czekaj! — zawołał Maso, z trudem tłumiąc głos. — Jeszcze słowo, zanim dojdzie do ostateczności. Wiedz, że i ja ją widziałem, że i ja jestem ogarnięty tym samym szaleństwem. Przez cały dzień na próżno szamotałem się w sieci, którą diablica rzuciła mi na głowę. Oto jestem tu, by bronić do niej wstępu każdemu, choćby był tym, kogo spośród ludzi najbardziej kochałem. Kto ośmieli się stanąć między mną a tą kobietą, jest moim śmiertelnym wrogiem, tego nienawidzę, krwi jego łaknę, własnymi rękami go...

Chwycił nagle Nina i odepchnął z taką siłą od bramy, że ten potoczył się kilka kroków. Napadnięty, wydawszy okrzyk oburzenia i wściekłości, objął swego przeciwnika i rozpoczęło się ślepe, namiętne mocowanie. W uścisku, w którym się zwarli, jakby jeden drugiego chciał udusić, twarze ich były tak blisko siebie, iż ich rozpłomienione policzki dotykały się. Wtem zsunął się na ziemię sztylet, który Nino nosił za pasem, wypchnięty przy gwałtownym szamotaniu się. I oto jakby iskra przeleciała przez ich ciało i duszę, budząc z odrętwienia dawną ich miłość i wierność, obecnie tak ohydnie sponiewieraną.

Nino! — jęknął jeden; Maso! — szepnął drugi. I zanim się spostrzegli, jak się to stało, wrogie mocowanie zmieniło się w namiętny uścisk przyjacielskich ramion: łzy popłynęły z ich oczu, wargi przylgnęły do siebie, tłumiąc wyrazy skargi i usprawiedliwienia.

Trzymali się tak przez kilka minut w objęciach, mówiąc: O Nino, czyż to możliwe!... O Maso, czyż musiało do tego dojść!... Gdy jednak wzburzenie ich nieco opadło, łzy w oczach obeschły i wróciła świadomość sytuacji, w jakiej się znajdują, Maso ujął przyjaciela za rękę i powiedział:

— Ślubuję tu oto i stwierdzam uściskiem dłoni, że żadna inna miłość, jak tylko ku mojemu przyjacielowi, mną władać nie będzie!

Nino powiedział:

— To samo i ja tobie, Maso, ślubuję, tak mi dopomóż Panie!

— Amen! — dodał Maso.

Dłonią osuszył czoło i oczy, spojrzał ku światłu w oknie i rzekł:

— Jeśli chcemy dotrzymać przysięgi, pozostaje jeden ratunek: czarownica, która chciała się między nas wcisnąć, nie może żyć!

— Tak jest! — odpowiedział Nino. — Gdyby można myślami zabijać, byłaby teraz martwa.

— Myśl musi poprzeć ramię i wesprzeć broń. Kto z nas ma na niej wykonać wyrok?

Obaj zamilkli. Nino najpierw się opamiętał.

— Ja jestem bardziej winny i bardziej umęczony; Bóg mnie prędzej wybaczy, jeśli sprzątnę diablicę z powierzchni ziemi!

Pochylili się, by podnieść sztylet. Lecz Maso powstrzymał go.

— Losujmy! — powiedział szybko. — Na kogo wypadnie, ten i przed wiekuistym sędzią, i przed ziemską sprawiedliwością będzie się tłumaczył z krwawego czynu. Obaj równocześnie chwycimy za broń, która tu leży w ciemności, tak że jej dokładnie widzieć nie można. Kto chwyci za rękojeść, nie jest przeznaczony do wykonania czynu. Kto chwyci za ostrze, pójdzie do niej i pomści nas na tej przeklętej duszy, zanim nas znowu zamienić zdoła we wrogów!

Nigdy nie dowiedziano się, kto chwycił za rękojeść, a kto za ostrze, kto następnie pozostał sam u progu i z bijącym sercem nasłuchiwał odgłosów z wnętrza domu, zwiastujących, że straszny czyn został wykonany. W domu było jednak tak cicho, jakby się w nim właśnie spotkała para kochanków, usiłujących przytłumić odgłosy pieszczot i rozmów. Po pewnym czasie dało się słyszeć na schodach ciche stąpanie. Na progu pojawił się ten, który wyciągnął krwawy los. Był śmiertelnie blady, kolana się pod nim uginały.

— Stało się! — szepnął. — Niech Bóg wybaczy nam i jej! Sekunda jeszcze, a nie miałbym więcej siły... Nawet w chwili śmierci działał czar... Krew na jej piersi pokrywałem pocałunkami...

*

Następnego dnia już wczesnym rankiem rozeszła się po mieście wieść, że madonnę Violantę znaleziono w jej domu zamordowaną. Na tę wieść bargello472 wziął ze sobą osiem osób i udał się w wielkim pośpiechu na miejsce zbrodni. Z trudem i siłą przedostał się przez zbity tłum, zalegający wąską uliczkę i ciemne schody domu. W sali spoczywała zamordowana przed zagasłym kominkiem, oparta o krzesło, na którym leżała znieruchomiała głowa. Górna połowa jej ciała była obnażona; w lewej piersi, wbity pionowo, tak że dotarł do serca, tkwił sztylet z artystycznie zdobioną rękojeścią, wepchnięty z taką siłą w ciało, że z trudem udało się go wyciągnąć z rany. Znamię znikło; trójkanciasta stal wypełniała dokładnie zarys fatalnych ptasich szponów.

Ponieważ było powszechnie wiadome, kto broń tę sporządził i kto ją nosił, a ponadto młoda służąca głośno wskazywała na zaufanego bywalca w domu jako sprawcę zbrodni, bargello udał się natychmiast ze swą eskortą, odprowadzony przez olbrzymi tłum ludu, do casa del Garbo, mimo że zarówno jemu, jak i wszystkim mieszkańcom miasta dziwne się wydawało, by taki obywatel jak Nino, zażywający nieskazitelnej reputacji i sam sługa Temidy473, mógł był popełnić czyn tak ohydny, choćby nawet chciał pomścić zlekceważoną miłość.

Gdy wstąpili do pokoju Nina, zastali go siedzącego spokojnie wraz z przyjacielem; na stole stał dzban wina i jedna tylko szklanka; Nino trzymał w ręce odpis Purgatorio474 słynnego Dante Alighieri475 i dźwięcznym głosem odczytywał swemu przyjacielowi, który miał na kolanach lutnię i od czasu do czasu wygrywał kilka cichych akordów. Na zapytanie, czy ten sztylet do niego należy i czy wie, w jaki sposób wdowa madonna Violanta postradała życie, Nino odpowiedział, nie zastanawiając się ani chwili.

— Broń ta należy do mnie. Śmierć tej kobiety obaj postanowiliśmy. Postanowienie nasze wykonaliśmy, gdyż była czarownicą i póki żyła, nie można było ujść przed jej szatańską mocą.

Nic innego nie zeznali, gdy stanęli przed sądem i gdy ich usilnie wzywano, by wyznali prawdę; bowiem sędziom wydało się nieprawdopodobne, by jeden śmiertelny cios wykonali wspólnie dwaj mordercy. Ojcowie miasta smucili się też niepomiernie, że kara za ten straszny czyn spotka dwu tak znakomitych, nieposzlakowanych dotychczas obywateli. Lecz oni wstrzymywali się od wszelkich wyjaśnień; również milczeli uporczywie, gdy ich wezwano, by wytłumaczyli magiczny kunszt zamordowanej. Tylko przed Brygidą, gdy swego nieszczęsnego bratanka i ulubieńca odwiedziła w więzieniu, odkrył on swe serce i wyjawił, jak się wszystko stało. Lecz również i przed nią nie chciał się przyznać, kto wykonał pchnięcie śmiertelne. Polecił jej pozdrowić biedną młodą siostrę, leżącą w domu w gorączce i nieprzytomną od chwili, gdy dotarła do niej wieść o okropnym czynie. Prosił, by na razie szukała schronienia w klasztorze, aż czas uleczy rany sercu jej zadane. Nino natomiast ukląkł przed staruszką, nie wymówił ani słowa, spojrzał jednak na nią tak kornie, że mimo gniewu i bólu nie mogła się powstrzymać, by nie złożyć swych rąk na głowie sprawcy tylu nieszczęść i wśród łez nie polecić go miłosierdziu nieba.

Ósmego dnia po dokonaniu zbrodni zaprowadzono skazańców na miejsce stracenia. Kroczyli ręka w rękę w pokutniczych strojach bez przekory, ale też i bez objawów skruchy; poważnie, lekkim skinieniem witali w tłumie znajomych, żegnających się z nimi ruchem rąk. Gdy wstąpili na pokryte czarnym kirem476 rusztowanie, padli sobie raz jeszcze w ramiona i długo tulili się do siebie; niejedno oko w tłumie widzów zwilżyło się na ten widok. Najpierw ukląkł Nino i głośno modlił się o zbawienie duszy swej i przyjaciela, po czym bez śladu słabości nadstawił głowę pod śmiertelny cios. Wtedy Maso zerwał płaszcz z szyi i, obnażając kark pod topór katowski, zawołał:

— Idę za tobą, najdroższa i najwierniejsza duszo, czy to na wieczną mękę czy na drogę łaski, gdyż bez ciebie nawet raj byłby dla mnie piekłem!

W kilka chwil potem również i jego okrwawiona głowa potoczyła się na rusztowanie.

Opowiadano potem, że obie głowy nawet w chwili śmierci szukały się jeszcze...

Lisabetta nigdy nie opuściła klasztoru, do którego schroniła się ze swą wierną opiekunką.

Piszący te słowa przypomina sobie, że gdy był dwunastoletnim chłopcem, pokazywano mu w święto patronki smukłą postać przeoryszy, a zarazem opowiedziano mu, jakie okoliczności spowodowały, że uciekając od życia świeckiego schroniła się w zacisze klasztorne. Jeszcze wtedy, mimo że była staruszką o zwiędłych, zżółkłych rysach, bił od niej tak wielki, nieziemski prawie urok, że chłopak nie chciał wierzyć, iż za czasów jej młodości można ją było porzucić dla innej kobiety. Jednak później sam przekonał się o sztuczkach czarodziejskich, którymi niewiasty się posługują, tak iż nie wątpił o prawdziwości tego, co mu opowiadano.

Przypisy:

1. Wezuwiusz — wulkan na terenie Włoch, na Półwyspie Apenińskim, nad Zatoką Neapolitańską. [przypis edytorski]

2. Neapol — miasto w płd. Włoszech, w centrum Zatoki Neapolitańskiej; stolica regionu Kampania i prowincji Neapol. [przypis edytorski]

3. Sorrento — miejscowość i gmina we Włoszech, w regionie Kampania, w prowincji Neapol. [przypis edytorski]

4. włok — sieć do połowu ryb dennych. [przypis edytorski]

5. padre curato (wł.) — ksiądz proboszcz. [przypis redakcyjny]

6. Capri — włoska wyspa na Morzu Tyrreńskim w Zatoce Neapolitańskiej. [przypis edytorski]

7. Maria santissima (wł.) — Matko Najświętsza. [przypis redakcyjny]

8. padre (wł.) — ojciec, tu: ksiądz. [przypis edytorski]

9. signora (wł.) — pani. [przypis edytorski]

10. wiatyk — w Kościele katolickim komunia udzielana umierającemu. [przypis edytorski]

11. dukat — złota moneta, używana w Europie do XIX w. [przypis edytorski]

12. arrabbiata (wł.) — gniewna, wściekła. [przypis edytorski]

13. karlino (wł. carlino) — moneta używana w Neapolu od końca XIII do początku XIV wieku, następnie przywrócona w wieku XVIII i XIX. [przypis edytorski]

14. chyżo — szybko. [przypis edytorski]

15. penitentka — w Kościele katolickim osoba przystępująca do spowiedzi. [przypis edytorski]

16. Ave, właśc. Ave Maria (łac.) — Zdrowaś Mario a. Pozdrowienie anielskie, modlitwa za wstawiennictwem Marii, Matki Jezusa. [przypis edytorski]

17. Anacapri — miejscowość i gmina we Włoszech, w regionie Kampania, w prowincji Neapol, na wyspie Capri. [przypis edytorski]

18. osteria — karczma, oberża, zajazd, gospoda, gościniec. [przypis edytorski]

19. piastr — drobna moneta, będąca w obiegu w Egipcie, Libanie i Syrii. [przypis edytorski]

20. padrone (wł.) — właściciel. [przypis redakcyjny]

21. szynkownia a. szynk (daw.) — podrzędna restauracja lub bar z alkoholem. [przypis edytorski]

22. jeno (daw.) — tylko, jedynie. [przypis edytorski]

23. Procida — miejscowość i gmina we Włoszech, w regionie Kampania, w prowincji Neapol; także wyspa na Morzu Tyrreńskim. [przypis edytorski]

24. commare a. comare (wł.) — kum, kuma. [przypis redakcyjny]

25. comparello a. compare (wł.) — kum. [przypis redakcyjny]

26. addio (wł.) — żegnam, żegnaj. [przypis edytorski]

27. otomana — niska kanapa z miękkim oparciem. [przypis edytorski]

28. ekskursja (daw.) — wycieczka, wyprawa. [przypis edytorski]

29. stereoskopijny a. stereoskopowy — dający wrażenie trójwymiarowości, plastyczny. [przypis edytorski]

30. Achilles (mit. gr.) — heros i bohater wojny trojańskiej. [przypis edytorski]

31. rycerz z La Manchy — Don Kichot, bohater powieści Miguela de Cervantesa (1547–1616) Don Kichot z La Manchy z 1605 roku. Archetypowy błędny rycerz, broniący najsłabszych. [przypis edytorski]

32. Boccaccio, Giovanni (1313–1375) — pisarz włoski, autor dzieła Dekameron; twórca nowożytnej nowelistyki. [przypis edytorski]

33. Lombardia — kraina historyczna i region administracyjny w płn. Włoszech. [przypis edytorski]

34. Treviso — miasto i gmina we Włoszech, w regionie Wenecja Euganejska. [przypis edytorski]

35. dominikanie — katolicki zakon męski, założony w 1216 roku. [przypis edytorski]

36. San Nicolò — kościół z XIII wieku, znajdujący się w Treviso. [przypis edytorski]

37. refektarz — jadalnia w klasztorze lub seminarium duchownym. [przypis edytorski]

38. Vicenza — miasto i gmina w płn.-wsch. Włoszech, w regionie Wenecja Euganejska, w prowincji Vicenza. [przypis edytorski]

39. Wenecja — miasto i gmina na północy Włoch nad Adriatykiem, stolica regionu Wenecja Euganejska. [przypis edytorski]

40. San Salvatore di Collalto — ufortyfikowana budowla w prowincji Treviso. [przypis edytorski]

41. Mediolan — miasto i gmina w płn. Włoszech, stolica prowincji Mediolan i regionu Lombardia. [przypis edytorski]

42. gonfalonier — w średniowiecznych republikach włoskich wysoki urzędnik, sprawujący naczelną władzę w mieście. [przypis redakcyjny]

43. paź — chłopiec ze szlacheckiego rodu, pełniący służbę na dworze. [przypis edytorski]

44. giermek — młodzieniec, pełniący służbę przy rycerzu. [przypis edytorski]

45. mir — tu: szacunek, poważanie. [przypis edytorski]

46. kondotier — dowódca oddziałów wojsk najemnych od XIV do XVI wieku w służbie miast lub dworów książęcych we Włoszech. [przypis edytorski]

47. Bacchiglione — rzeka w płn. Włoszech. [przypis edytorski]

48. lanca — broń kawaleryjska, składająca się z metalowego grotu, osadzonego na długim drzewcu. [przypis edytorski]

49. bandera — flaga. [przypis edytorski]

50. bionda (wł.) — blondynka. [przypis edytorski]

51. kaplica Di San Sebastiano — prawdopodobnie kaplica w kościele parafialnym San Pietro di Feletto, w prowincji Treviso. [przypis edytorski]

52. jeno (daw.) — tylko, jedynie. [przypis edytorski]

53. paramenty — szaty kościelne, przybory mszalne, ozdoby ołtarza. [przypis edytorski]

54. Piavesella — rzeka w prowincji Treviso. [przypis edytorski]

55. Botteniga — rzeka, biorąca początek w okolicach Treviso. [przypis edytorski]

56. kędy (daw.) — którędy. [przypis edytorski]

57. wykusz (archit.) — część budynku kryta osobnym daszkiem. [przypis edytorski]

58. Rzym — stolica i największe miasto Włoch, położone w środkowej części kraju nad rzeką Tyber i Morzem Śródziemnym. [przypis edytorski]

59. Florencja — miasto w środkowych Włoszech, stolica Toskanii i prowincji Florencja. [przypis edytorski]

60. kapuza — dawne nakrycie głowy w formie kaptura. [przypis edytorski]

61. terasa (daw.) — taras. [przypis edytorski]

62. madonna (wł.) — tu: kobieta, moja pani. [przypis edytorski]

63. derka — gruby, zniszczony koc. [przypis edytorski]

64. zasię a. zaś (daw.) — spójnik przeciwstawiający treści komunikowane przez połączone zdania. [przypis edytorski]

65. stępak — koń używany w zaprzęgu; koń idący stępa. [przypis edytorski]

66. szranki — ogrodzony plac, na którym odbywały się średniowieczne turnieje. [przypis edytorski]

67. barbière (fr.) — rodzaj obręczy, dosłownie: uchwyt miski do golenia. [przypis edytorski]

68. herold — średniowieczny urzędnik, ogłaszający w imieniu władcy ważne zarządzenia lub wydarzenia. [przypis edytorski]

69. fanfara — tu: krótka melodia, grana jako sygnał rozpoczęcia uroczystości. [przypis edytorski]

70. kaplica Madonny degli Angeli — prawdopodobnie chodzi o kościół Maria Regina Degli Angeli Custodi w prowincji Treviso. [przypis edytorski]

71. Archanioł Michał (rel.) — jeden z archaniołów w judaizmie, chrześcijaństwie i islamie, święty Kościoła katolickiego i prawosławnego. [przypis edytorski]

72. Macpherson, James (1736–1796) — poeta szkocki, wydał w r. 1765 Pieśni Osjana, podając je jako swój przekład na angielski z języka gaelickiego (celtyckiego). W rzeczywistości były to jego własne utwory. [przypis redakcyjny]

73. Sorrento — miejscowość i gmina we Włoszech, w regionie Kampania, w prowincji Neapol. [przypis edytorski]

74. Wezuwiusz — wulkan na terenie Włoch, na Półwyspie Apenińskim, nad Zatoką Neapolitańską. [przypis edytorski]

75. szwank (daw.) — krzywda, ujma, szkoda. [przypis edytorski]

76. Neapol — miasto w płd. Włoszech, w centrum Zatoki Neapolitańskiej; stolica regionu Kampania i prowincji Neapol. [przypis edytorski]

77. mszał (rel.) — księga liturgii katolickiej, zawierająca teksty mszy i przepisy jej odprawiania. [przypis edytorski]

78. muzy (mit. gr.) — w mitologii greckiej boginie sztuki i nauki. [przypis edytorski]

79. Sant Agata — prawdopodobnie chodzi o wieś Sant’Agata sui Due Golfi w okolicy Sorrento, obecnie wchodzącą w skład gminy Massa Lubrense. [przypis edytorski]

80. ritornello (wł.) — refren, śpiew. [przypis redakcyjny]

81. nieszpory (rel.) — śpiewane nabożeństwo wieczorne. [przypis edytorski]

82. Rzym — stolica i największe miasto Włoch, położone w środkowej części kraju nad rzeką Tyber i Morzem Śródziemnym. [przypis edytorski]

83. fraskatanka — prawdopodobnie chodzi o pochodzący z XIX w. portret autorstwa Luigiego Rubia (1797/1808?–1882), zatytułowany Theodora la Frascatana. [przypis edytorski]

84. Petrarca, Francesco (1304–1374) — jeden z pierwszych poetów pochodzących z Italii, piszący zarówno po włosku, jak i po łacinie. [przypis edytorski]

85. Tycjan, właśc. Tiziano Vecelli lub Vecellio (1488/1490?–1576) — włoski malarz renesansowy. [przypis edytorski]

86. donna (wł.) — pani, kobieta. [przypis edytorski]

87. Laura — ukochana Petrarki, której poświęcony jest tom Canzoniere (Sonety do Laury). [przypis edytorski]

88. atoli (daw.) — spójnik wyrażający przeciwieństwo. [przypis edytorski]

89. św. Łukasz a. Łukasz Ewangelista (rel.) — towarzysz i współpracownik Pawła Apostoła, autor trzeciej Ewangelii. [przypis edytorski]

90. Meta — gmina na Półwyspie Sorrentyńskim. [przypis edytorski]

91. Deserto — wzgórze w okolicy Sant’Agata w pobliżu Sorrento, na którego szczycie znajduje się klasztor. [przypis edytorski]

92. prete (wł.) — ksiądz. [przypis redakcyjny]

93. jeno (daw.) — tylko, jedynie. [przypis edytorski]

94. cugle — pasy, służące do kierowania zwierzęciem. [przypis edytorski]

95. tręzla (daw.) — uzda. [przypis edytorski]

96. morga a. mórg — dawna miara powierzchni gruntu. [przypis edytorski]

97. muza poetycka (mit. gr.) — znane są cztery muzy, związane z poezją: Kalliope (poezja epicka), Erato (poezja miłosna), Euterpe (poezja liryczna) i Polihymnia (poezja chóralna). [przypis edytorski]

98. snadź (daw.) — zapewne, prawdopodobnie. [przypis edytorski]

99. Pozzuoli — miasto i gmina we Włoszech, w regionie Kampania, w prowincji Neapol. [przypis edytorski]

100. kropielnica — naczynie na wodę święconą przy wejściu do kościoła. [przypis edytorski]

101. Carrotta — niezidentyfikowane miejsce, prawdopodobnie już nieistniejące lub będące owocem fantazji autora, w okolicy Sorrento. Być może chodzi o okolice Sorrento w znaczeniu uogólnionym: Carotto to część składowa historycznej gminy Piano di Sorrento. [przypis edytorski]

102. przeto (daw.) — zatem, dlatego. [przypis edytorski]

103. galantuomo (wł.) — poczciwy, szlachetny człowiek, dżentelmen. [przypis redakcyjny]

104. piastr — drobna moneta, będąca w obiegu w Egipcie, Libanie i Syrii. [przypis edytorski]

105. Abel i Kain (rel.) — biblijni bracia, bohaterowie Księgi Rodzaju; Kain zamordował Abla. [przypis edytorski]

106. Kapua — miejscowość i gmina we Włoszech, w regionie Kampania, w prowincji Caserta. [przypis edytorski]

107. archanioł Rafael (rel.) — w tradycji żydowskiej i chrześcijańskiej jeden z najwyższych rangą aniołów. [przypis edytorski]

108. Ischia — wyspa na Morzu Tyrreńskim. [przypis edytorski]

109. powała — drewniany strop. [przypis edytorski]

110. perć — stroma ścieżka górska. [przypis edytorski]

111. wiszar (daw.) — skała, urwisko. [przypis edytorski]

112. Neapol — miasto w płd. Włoszech, w centrum Zatoki Neapolitańskiej; stolica regionu Kampania i prowincji Neapol. [przypis edytorski]

113. Rzym — stolica i największe miasto Włoch, położone w środkowej części kraju nad rzeką Tyber i Morzem Śródziemnym. [przypis edytorski]

114. Capri — włoska wyspa na Morzu Tyrreńskim w Zatoce Neapolitańskiej. [przypis edytorski]

115. Zielone Święta a. Zielone Świątki — potoczna nazwa święta Zesłania Ducha Świętego; święto ruchome (maj, czerwiec). [przypis edytorski]

116. Santa Lucia a. Borgo Santa Lucia — historyczna dzielnica Neapolu. [przypis edytorski]

117. Sorrento — miejscowość i gmina w regionie Kampania, w prowincji Neapol. [przypis edytorski]

118. È una magia! (wł.) — Prawdziwy cud! [przypis redakcyjny]

119. Murray, John (1808–1892) — historyczny wydawca pierwszych przewodników turystycznych. [przypis edytorski]

120. Monachium — miasto w południowych Niemczech, stolica kraju związkowego Bawaria. [przypis edytorski]

121. kastaniety — drewniany instrument perkusyjny, wydający klekoczące dźwięki. [przypis edytorski]

122. tarantela — neapolitański taniec ludowy. [przypis edytorski]

123. furier (daw.) — dostawca; podoficer odpowiedzialny za zakwaterowanie wojska i dostarczanie żywności. [przypis edytorski]

124. Arnulf, Leopold a. Leopold Bawarski (1846–1930) — książę Bawarii. [przypis edytorski]

125. Achensee — największe jezioro w Tyrolu, na zachodzie Austrii. [przypis edytorski]

126. filisterski — od: filister, człowiek ograniczony i zakłamany moralnie. [przypis edytorski]

127. syrenia wyspa (mit. gr.) — to właśnie na Capri wracający spod Troi grecki heros, Odyseusz, spotyka syreny. [przypis edytorski]

128. Karol Wielki (742/747?–814) — król Franków i Longobardów, cesarz rzymski. [przypis edytorski]

129. Mare di sotto! (wł.) — dosł: przepastne morze; tu tyle co: piekielne. [przypis redakcyjny]

130. Jezioro Starnberskie a. Starnberger See — jezioro w Niemczech, w kraju związkowym Bawaria, w regionie Monachium. [przypis edytorski]

131. kądziel — pęk włókna, przygotowany do przędzenia. [przypis edytorski]

132. giovinotto (wł.) — młodzieniaszek. [przypis redakcyjny]

133. signor (wł.) — pan. [przypis edytorski]

134. senza camicia (wł.) — bez koszuli. [przypis redakcyjny]

135. Rio de Janeiro — jedno z największych miast Brazylii, w momencie publikacji zbioru nowel stolica tego kraju. [przypis edytorski]

136. confetti a. konfetti — kolorowe krążki papieru, rozsypywane podczas zabawy. [przypis edytorski]

137. tamburyn — bębenek z obręczą, na której umieszczone są brzęczące blaszki. [przypis edytorski]

138. Anacapri — miejscowość i gmina we Włoszech, w regionie Kampania, w prowincji Neapol, na wyspie Capri. [przypis edytorski]

139. Ischia — wyspa na Morzu Tyrreńskim . [przypis edytorski]

140. Wezuwiusz — wulkan na terenie Włoch, na Półwyspie Apenińskim, nad Zatoką Neapolitańską. [przypis edytorski]

141. Punta di Sorrento a. Punta Campanella — przylądek i morski obszar chroniony w regionie Kampania. [przypis edytorski]

142. forestier (z wł.) — cudzoziemiec. [przypis redakcyjny]

143. chleb świętojański — drzewo o błyszczących liściach, rosnące w krajach śródziemnomorskich. [przypis edytorski]

144. litografia — odbitka graficzna, wykonana techniką druku płaskiego. [przypis edytorski]

145. Garibaldi, Giuseppe (1807–1882) — włoski rewolucjonista, żołnierz i polityk, działacz i bojownik na rzecz zjednoczenia Włoch. [przypis edytorski]

146. Wiktor II Emanuel (1820–1878) — król włoski w latach 1861–1878. [przypis edytorski]

147. oleodruk — reprodukcja, przypominająca obraz olejny. [przypis edytorski]

148. fatto a pennello (wł.) — jak z obrazka. [przypis redakcyjny]

149. kotylion — ozdoba, przypinana na bal; taniec z figurami, w którym uczestniczą pary z takimi samymi ozdobami. [przypis edytorski]

150. uomo positivo (wł.) — przyzwoity człowiek. [przypis redakcyjny]

151. sposa (wł.) — panna młoda. [przypis redakcyjny]

152. Già la luna è in mezzo al mare (wł.) — Księżyc już na środku morza, pierwszy wers taranteli La Danza, napisanej przez Gioacchina Rossiniego (1792–1868) w 1835 roku. [przypis edytorski]

153. bachiczny — związany z kultem Bachusa; pijacki, dziki. [przypis edytorski]

154. Evviva! (wł.) — Niech żyje! [przypis redakcyjny]

155. ecco (wł.) — proszę, oto. [przypis redakcyjny]

156. sarta (wł. ) — krawcowa. [przypis redakcyjny]

157. Che perfida! Oh, donna senza fide! (wł.) — Obłudnico! Och, niewierna! [przypis redakcyjny]

158. Zitto! (wł.) — Milcz! [przypis redakcyjny]

159. pittori — burlatori, artisti — uomini tristi (wł.) — malarze — figlarze, artyści — ludzie smutni. [przypis redakcyjny]

160. Figlia mia (wł.) — Córko moja. [przypis redakcyjny]

161. milordo — zitalianizowana wersja angielskiego tytułu grzecznościowego milord. [przypis edytorski]

162. bogdanka (daw.) — ukochana. [przypis edytorski]

163. burlatore (wł.) — figlarz. [przypis redakcyjny]

164. beati possidentes (łac.) — szczęśliwi posiadacze. [przypis redakcyjny]

165. Basta! basta! (wł.) — Dosyć! dosyć! [przypis redakcyjny]

166. fortissimo (muz., wł.) — bardzo głośno, bardzo mocno. [przypis edytorski]

167. poveretto (wł.) — biedak. [przypis redakcyjny]

168. Tyberiusz (42 p.n.e.–37 n.e.) — cesarz rzymski. Villa Iovis to jedna z dwunastu willi cesarza Tyberiusza na Capri. [przypis edytorski]

169. sor (wł.) — pan. [przypis edytorski]

170. s’è scumbinato (wł.) — rozbiło się. [przypis redakcyjny]

171. galantuomo (wł.) — poczciwy, szlachetny człowiek, dżentelmen. [przypis edytorski]

172. Si figuri, signora (wł.) — Niech pani sobie wyobrazi. [przypis redakcyjny]

173. cara persona (wł.) — droga osoba, dobry człowiek. [przypis edytorski]

174. Złoty Róg — wąska, głęboko wcięta zatoka Bosforu w Turcji. [przypis edytorski]

175. Tasso, Torquato (1544–1595) — włoski poeta renesansowy, urodzony w Sorrento. [przypis edytorski]

176. korso a. Via del Corso — historyczna ulica rzymska, łącząca piazza Venezia i piazza del Popolo. [przypis edytorski]

177. Piazza del Popolo — jeden z najbardziej znanych placów w płn. części Rzymu. [przypis edytorski]

178. Via de’Pontefici a. Via dei Pontefici — historyczna ulica rzymska. [przypis edytorski]

179. rozłóg — rozległy obszar, błonia, stepy. [przypis edytorski]

180. Holsztyn — historyczna kraina w północnych Niemczech. [przypis edytorski]

181. Berlin — największe miasto i stolica Niemiec. [przypis edytorski]

182. Alpy — najwyższy łańcuch górski Europy, ciągnący się od Savony do Wiednia. [przypis edytorski]

183. Petersburg — miasto w Rosji, położone w delcie Newy nad Zatoką Fińską. [przypis edytorski]

184. Neapol — miasto w płd. Włoszech, w centrum Zatoki Neapolitańskiej; stolica regionu Kampania i prowincji Neapol. [przypis edytorski]

185. Rzym — stolica i największe miasto Włoch, położone w środkowej części kraju nad rzeką Tyber i Morzem Śródziemnym. [przypis edytorski]

186. brukotłuk (daw.) — osoba włócząca się bez celu po ulicach. [przypis edytorski]

187. osteria — karczma, oberża, zajazd, gospoda, gościniec. [przypis edytorski]

188. Porta del Popolo a. Porta Flaminia — historyczna brama miejska w Rzymie. [przypis edytorski]

189. flamiński gościniec — Via Flaminia, droga rzymska, prowadząca z Rzymu do Ariminum (Rimini). [przypis edytorski]

190. szynkownia a. szynk (daw.) — karczma, zajazd, oberża. [przypis edytorski]

191. ongi (daw.) — kiedyś. [przypis edytorski]

192. saltarello (wł.) — żywy taniec z podskokami. [przypis redakcyjny]

193. Tyber — rzeka w środkowej części Włoch. [przypis edytorski]

194. Wenera a. Wenus (mit. rzym.) — w mitologii rzymskiej bogini miłości, tu: planeta Wenus. [przypis edytorski]

195. Monte Mario — jedno z rzymskich wzgórz. [przypis edytorski]

196. willa Mellini — piętnastowieczna willa rzymska. [przypis edytorski]

197. Ponte Molle a. Ponte Milvio — jeden z najstarszych mostów rzymskich. [przypis edytorski]

198. loggia (wł.) — portyk albo galeria, otwarta z jednej lub kilku stron. [przypis redakcyjny]

199. Św. Piotr a. Bazylika Świętego Piotra na Watykanie — rzymskokatolicka bazylika na Wzgórzu Watykańskim. [przypis edytorski]

200. perniciosa (wł.) — febra malaryczna. [przypis redakcyjny]

201. Pompeje — miejscowość i gmina we Włoszech, w regionie Kampania, w prowincji Neapol, niedaleko ruin starożytnych Pompejów (stanowisko archeologiczne). [przypis edytorski]

202. con amore (wł.) — z upodobaniem. [przypis redakcyjny]

203. Wezuwiusz — wulkan na terenie Włoch, na Półwyspie Apenińskim, nad Zatoką Neapolitańską. [przypis edytorski]

204. sakiewka (daw.) — woreczek na pieniądze. [przypis edytorski]

205. vetturino (wł.) — woźnica. [przypis redakcyjny]

206. Porta San Giovanni — historyczna brama rzymska. [przypis edytorski]

207. Kapitol — historyczne wzgórze rzymskie. [przypis edytorski]

208. Koloseum — właśc. amfiteatr Flawiuszów, starożytny amfiteatr w Rzymie. [przypis edytorski]

209. trattoria (wł.) — gospoda. [przypis redakcyjny]

210. Forum — Forum Romanum, najstarszy plac miejski w Rzymie. [przypis edytorski]

211. akuszerka (daw.) — położna. [przypis edytorski]

212. talar — moneta srebrna, używana w Europie od końca XV wieku. [przypis edytorski]

213. Via delle Vite — historyczna ulica rzymska. [przypis edytorski]

214. kupler (daw.) — stręczyciel. [przypis edytorski]

215. szyldwach (daw.) — żołnierz na warcie. [przypis edytorski]

216. Camaldoli — Via Camaldoli, historyczna ulica rzymska. [przypis edytorski]

217. scirocco (wł.) — suchy, gorący wiatr wschodni i południowy. [przypis redakcyjny]

218. Pincio — historyczne wzgórze rzymskie. [przypis edytorski]

219. San Giovanni — prawdopodobnie Bazylika św. Jana na Lateranie, katedra biskupa Rzymu. [przypis edytorski]

220. Birbante! (wł.) — Łotrze! [przypis redakcyjny]

221. popod (daw.) — pod. [przypis edytorski]

222. kamea — ozdoba kamienna z wypukłą rzeźbą jaśniejszą od tła. [przypis edytorski]

223. Grazie! (wł.) — Dzięki! [przypis redakcyjny]

224. Zitto! Zitto! (wł.) — Milcz! Milcz! [przypis edytorski]

225. frygijska czapeczka — stożkowate nakrycie głowy, wełniane lub filcowe. [przypis edytorski]

226. mammina (wł.) — mamusia. [przypis edytorski]

227. ofuknąć — odezwać się do kogoś niemiło, strofująco. [przypis edytorski]

228. signora (wł.) — pani. [przypis edytorski]

229. é tanto carina (wł.) — jest tak urocza. [przypis redakcyjny]

230. Tryton (mit. gr.) — bóstwo morskie o tułowiu człowieka i rybim ogonie. [przypis edytorski]

231. kandelabr — duży świecznik. [przypis edytorski]

232. otomana — niska kanapa z miękkim oparciem. [przypis edytorski]

233. cinquecento (wł.) — XVI wiek, sztuka włoska XVI wieku. [przypis redakcyjny]

234. ornat (rel.) — szata, używana przez księdza w czasie mszy. [przypis edytorski]

235. wyłabudać się (daw.) — wydostać się, wyzwolić się. [przypis edytorski]

236. San Giovanni — historyczny szpital rzymski. [przypis edytorski]

237. don — tytuł grzecznościowy, używany we Włoszech. [przypis edytorski]

238. Bravo, figlio mio! Ma bravo davvero! (wł.) — Zuch z ciebie, mój synu, prawdziwy zuch! [przypis redakcyjny]

239. Piazza Colonna — historyczny plac rzymski. [przypis edytorski]

240. mantylka (daw.) — koronkowy szal lub krótka pelerynka. [przypis edytorski]

241. noia (wł.) — nuda, udręka. [przypis redakcyjny]

242. senatus populusque Romanus (łac.) — senat i lud rzymski. [przypis redakcyjny]

243. jeunesse dorée (fr.) — złota młodzież. [przypis redakcyjny]

244. lucidum intervallum (łac.) — jasny przebłysk, okres chwilowej poprawy stanu pacjenta po urazie mózgu. [przypis redakcyjny]

245. No! Mai! (wł.) — Nie! Nigdy! [przypis redakcyjny]

246. signor (wł.) — pan. [przypis edytorski]

247. San Carlo — historyczny kościół San Carlo alle Quattro Fontane (św. Karola przy Czterech Fontannach) w Rzymie. [przypis edytorski]

248. intermezzo (wł.) — komiczna wstawka, wykonywana w antraktach opery włoskiej; tu: niespodziewany przerywnik. [przypis edytorski]

249. kuraż (daw.) — odwaga. [przypis edytorski]

250. Ripetta — Via di Ripetta, historyczna ulica rzymska. [przypis edytorski]

251. Castel Sant’Angelo — Zamek Świętego Anioła a. Mauzoleum Hadriana; grobowiec cesarza Hadriana i jego rodziny, znajdujący się w Rzymie. [przypis edytorski]

252. Cellini, Benvenuto (1500–1571) — rzeźbiarz, złotnik, pisarz i medalier florencki. [przypis edytorski]

253. plac Św. Piotra — historyczny plac, znajdujący się przed bazyliką św. Piotra w Watykanie. [przypis edytorski]

254. Porta Angelica — historyczna brama rzymska. [przypis edytorski]

255. Poffare il mondo! (wł.) — Nigdy w świecie! [przypis redakcyjny]

256. Styks (mit. gr.) — główna rzeka Hadesu, przez którą przeprawiały się dusze zmarłych. [przypis edytorski]

257. Diogenes z Synopy (413–323 p.n.e.) — grecki filozof, przedstawiciel szkoły cyników. Rzekomo chodził w dzień z zapaloną latarnią, mówiąc, że szuka człowieka; latarnia Diogenesa stała się symbolem niewiary w istnienie prawdziwego człowieka. [przypis edytorski]

258. Rafael, właśc. Raffaello Santi lub Raffaello Sanzio (1483–1520) — włoski malarz i architekt. [przypis edytorski]

259. Michał Anioł, właśc. Michelangelo di Lodovico Buonarroti Simoni (1475–1564) — włoski rzeźbiarz, malarz, poeta i architekt. [przypis edytorski]

260. Sycylia — największa wyspa na Morzu Śródziemnym i zarazem włoski region. [przypis edytorski]

261. beatus possidens (łac.) — szczęśliwy posiadacz. [przypis edytorski]

262. Adonis (mit. gr.) — w mitologii greckiej piękny młodzieniec, ulubieniec Afrodyty. [przypis edytorski]

263. Krezus (zm. 546 p.n.e.) — ostatni król Lidii, kraju na zachodzie Azji Mniejszej; jego imię jest synonimem bogacza. [przypis edytorski]

264. Fortuna (mit. rzym.) — bogini, kierująca ludzkimi losami. [przypis edytorski]

265. szczutek (daw.) — prztyczek. [przypis edytorski]

266. Abraham (rel.) — biblijny protoplasta i patriarcha narodu izraelskiego. Łono Abrahama jest metaforą zasłużonego odpoczynku po śmierci. [przypis edytorski]

267. Civitavecchia — gmina we Włoszech, w regionie Lacjum, w obrębie metropolii rzymskiej. [przypis edytorski]

268. monsieur (fr.) — pan. [przypis edytorski]

269. madame (fr.) — pani. [przypis edytorski]

270. Marsylia — miasto w południowej Francji, nad Morzem Śródziemnym. [przypis edytorski]

271. reduta (daw.) — tu: bal maskowy. [przypis edytorski]

272. teatr Apollo — historyczny teatr rzymski, obecnie Teatro Tordinona. [przypis edytorski]

273. Penelopa (mit. gr.) — żona Odyseusza, matka Telemacha, wzór wiernej żony. [przypis edytorski]

274. Wenus z Milo — marmurowa rzeźba z okresu hellenistycznego, ideał piękna. [przypis edytorski]

275. Samarytanka — mieszkanka Samarii, krainy historycznej między Galileą a Judeą. [przypis edytorski]

276. Miałaś siedmiu mężów, a ten, którego masz teraz, nie jest twym mężem!... (rel.) — w Ewangelii św. Jana mowa jest o pięciu mężach (J 4,15). [przypis edytorski]

277. Antinous (111–130) — grecki młodzieniec, protegowany i kochanek cesarza Hadriana, przedstawiany w rzeźbie i na monetach jako ideał młodzieńczego piękna. [przypis edytorski]

278. Pour le Mérite (fr.) — „za zasługi”, pruski order wojskowy. [przypis redakcyjny]

279. Secchi, Angelo (1818–1878) — włoski uczony i jezuita, zajmujący się fizyką, matematyką i astronomią. [przypis edytorski]

280. pugilares (daw.) — portfel. [przypis edytorski]

281. dukat — złota lub srebrna moneta, używana w Europie od średniowiecza do początku XX wieku. [przypis edytorski]

282. galantuomo (wł.) — poczciwy, szlachetny człowiek, dżentelmen. [przypis edytorski]

283. Giudizio, figlio mio! (wł.) — Rozsądku, mój synu! [przypis redakcyjny]

284. notabene — wyraz wtrącony w tekst, poprzedzający dodatkową informację. [przypis edytorski]

285. cicerone (wł.) — przewodnik. [przypis redakcyjny]

286. Albano Laziale — miasto i gmina we Włoszech, w regionie Lacjum, w prowincji Rzym. [przypis edytorski]

287. Ariccia — miejscowość i gmina we Włoszech, w regionie Lacjum, w prowincji Rzym. [przypis edytorski]

288. Chè, chè! (wł.) — No, no! [przypis redakcyjny]

289. addio (wł.) — żegnaj. [przypis edytorski]

290. kongestia (daw.) — uderzenie krwi. [przypis redakcyjny]

291. tabaccaro (wł.) — handlarz tytoniem. [przypis redakcyjny]

292. attaché (fr.) — dyplomata, będący specjalistą w jakiejś dziedzinie. [przypis edytorski]

293. Dio mio! Sangue di Dio! (wł.) — Boże mój! Na krew Chrystusa! [przypis redakcyjny]

294. sionka a. sień — pomieszczenie prowadzące do wnętrza domu. [przypis edytorski]

295. Küchelberg a. Monte di Merano — wzgórze nad Merano. [przypis edytorski]

296. Meran a. Merano — włoskie miasto w autonomicznej prowincji Bolzano, w regionie Trydent-Górna Adyga. [przypis edytorski]

297. odyniec — samiec dzika. [przypis edytorski]

298. tłocznia — prasa do wytłaczania soku. [przypis edytorski]

299. wikary a. wikariusz — ksiądz, będący pomocnikiem proboszcza. [przypis edytorski]

300. gulden — moneta, używana w krajach germańskich od XIV wieku. [przypis edytorski]

301. Hofer, Andreas (1767–1810) — bohater narodowy Tyrolu, dowódca powstania przeciw Francuzom (1809). [przypis redakcyjny]

302. Algund a. Lagundo — miejscowość i gmina we Włoszech, w regionie Trydent-Górna Adyga, w prowincji Bolzano. [przypis edytorski]

303. Gratsch a. Quarazze — obecnie dzielnica Merano. [przypis edytorski]

304. latoś (daw.) — w tym roku. [przypis edytorski]

305. komiśny chleb a. komiśniak (niem. Kommissbrot) — ciemny, razowy chleb z mąki żytniej. [przypis edytorski]

306. dalipan (daw.) — doprawdy, daję słowo. [przypis edytorski]

307. bałamkać (się) — chwiać się (w gwarze lwowskiej); tu: dyndać. [przypis edytorski]

308. capstrzyk — sygnał trąbki, oznaczający koniec zajęć dziennych w wojsku. [przypis edytorski]

309. a comprar tabacco (wł.) — na tytoń. [przypis redakcyjny]

310. żołdak (pogard.) — żołnierz. [przypis edytorski]

311. pika — broń, składająca się z długiego drzewca i grotu, używana przez piechotę. [przypis edytorski]

312. maledetto (wł.) — przeklęty. [przypis redakcyjny]

313. Degen (niem.) — szpada. Sdegena jest prawdopodobnie nieużywaną już formą dialektową. [przypis redakcyjny]

314. chwacko (daw.) — energicznie, śmiało. [przypis edytorski]

315. Zielone Święta a. Zielone Świątki — potoczna nazwa święta Zesłania Ducha Świętego; święto ruchome (maj, czerwiec). [przypis edytorski]

316. Adyga — rzeka w płn. Włoszech. [przypis edytorski]

317. Passer a. Passirio — rzeka, przepływająca przez Merano. [przypis edytorski]

318. nieszpory (rel.) — śpiewane nabożeństwo wieczorne. [przypis edytorski]

319. jeno (daw.) — tylko. [przypis edytorski]

320. Vinschgau a. Val Venosta — dolina w Alpach, w północnych Włoszech, w regionie Trydent-Górna Adyga. [przypis edytorski]

321. Bolzano a. Bozen — miasto i gmina we Włoszech, w regionie Trydent-Górna Adyga. [przypis edytorski]

322. Innsbruck — miasto w Austrii, stolica kraju związkowego Tyrol. [przypis edytorski]

323. Goyen — prawdopodobnie chodzi o Castel Gaiano (niem. Schloss Goyen), zamek we włoskiej miejscowości Scena (niem. Schenna), położonej regionie Trydent-Górna Adyga, w prowincji Bolzano. [przypis edytorski]

324. Lana — miejscowość i gmina we Włoszech, w regionie Trydent-Górna Adyga, w prowincji Bolzano. [przypis edytorski]

325. zakrystian — osoba nadzorująca zakrystię. [przypis edytorski]

326. Tyrol a. Tirolo, a. Dorf Tirol — miejscowość w regionie Trydent-Górna Adyga, w prowincji Bolzano. [przypis edytorski]

327. ongi (daw.) — kiedyś. [przypis edytorski]

328. szynk a. szynkownia — gospoda, zajazd, oberża. [przypis edytorski]

329. delirium, właśc. delirium tremens (łac.) — ostra psychoza, występująca u alkoholików w czasie abstynencji. [przypis edytorski]

330. derka — gruby, zniszczony koc. [przypis edytorski]

331. obłęd opilczy a. Zespół Otella, a. obłęd alkoholowy — ostra psychoza, występująca u alkoholików. [przypis edytorski]

332. Góry Trentyńskie — część Alp, położona we Włoszech, w regionie Trydent-Górna Adyga, w prowincji Trydent. [przypis edytorski]

333. Mendel a. Mendola — góra we włoskich Alpach, w regionie Trydent-Górna Adyga, w prowincji Trydent. [przypis edytorski]

334. chyży (daw.) — szybki. [przypis edytorski]

335. ront (daw.) — obchód terenu. [przypis edytorski]

336. sadyba (daw.) — siedziba, osiedle. [przypis edytorski]

337. oparkanienie — ogrodzenie, parkan. [przypis edytorski]

338. kurek — tu: część zamka broni palnej. [przypis edytorski]

339. pardon (fr.) — przepraszam, łaski, przebacz mi. [przypis edytorski]

340. podsień a. podcień — pomieszczenia w dolnej części budynku, otwarte na zewnątrz. [przypis edytorski]

341. sień — pomieszczenie prowadzące do wnętrza domu. [przypis edytorski]

342. nyża (daw.) — nisza. [przypis edytorski]

343. Kain (rel.) — bohater biblijny, syn Adama i Ewy; zabił młodszego brata, Abla. [przypis edytorski]

344. laik —tu: zakonnik bez święceń. [przypis edytorski]

345. Aniza — rzeka w Austrii. [przypis edytorski]

346. furtian — odźwierny klasztoru. [przypis edytorski]

347. dziekan — tu: duchowny zarządzający dekanatem lub stojący na czele ciała kolegialnego. [przypis edytorski]

348. kontent (daw.) — zadowolony. [przypis edytorski]

349. pątnik — pielgrzym. [przypis edytorski]

350. Tyrolczycy — mieszkańcy regionu Tyrol w Alpach Wschodnich, w dolinie górnego Innu, górnej Adygi oraz górnej Drawy. [przypis edytorski]

351. flażoletowy — od: flażolet, delikatny dźwięk wydobywany na instrumentach smyczkowych i szarpanych. [przypis edytorski]

352. Sankt Valentin a. St. Valentin, a. San Valentino — miasto w kraju związkowym Dolna Austria w powiecie Amstetten lub włoska miejscowość nad jeziorem Garda. [przypis edytorski]

353. Ifinger a. Punta Ivigna — szczyt w Sarntaler Alpen w północnych Włoszech, w regionie Trydent-Górna Adyga, w Południowym Tyrolu. [przypis edytorski]

354. atoli (daw.) — jednak. [przypis edytorski]

355. Mutspitze a. Monte Muta — szczyt alpejski na północ od Merano. [przypis edytorski]

356. grajcar — dawna drobna moneta austriacka. [przypis edytorski]

357. sztych — rycina wykonana dowolną techniką rytowniczą. [przypis edytorski]

358. Gaudete in Domino semper (łac.) — Radujcie się zawsze w Panu. [przypis redakcyjny]

359. kantata — uroczysty utwór wokalno-instrumentalny. [przypis edytorski]

360. fioritura — ozdobnik muzyczny. [przypis edytorski]

361. mularz (daw.) — górnik albo poganiacz mułów. [przypis edytorski]

362. polenta — potrawa włoska z mąki kukurydzianej. [przypis edytorski]

363. Bonaparte, Napoleon (1769–1821) — francuski mąż stanu, dowódca wojskowy i przywódca polityczny. [przypis edytorski]

364. kacerz (daw.) — heretyk. [przypis edytorski]

365. Trautmannsdorf — zamek w Merano. [przypis edytorski]

366. Wenecja — miasto i gmina na północy Włoch nad Adriatykiem, stolica regionu Wenecja Euganejska. [przypis edytorski]

367. wyłabudać się (daw.) — wydostać się, wyzwolić się. [przypis edytorski]

368. Zeno a. Castel San Zeno, a. Zenoburg — zamek w Merano. [przypis edytorski]

369. Arrabbiata — tytułowa bohaterka noweli, zawartej w tomie Wesele na Capri. Nowele włoskie. [przypis edytorski]

370. Gemma — bohaterka noweli Wiedźma z korsa, zawartej w tomie Wesele na Capri. Nowele włoskie. [przypis edytorski]

371. Un poco di fuoco, s’il vous plaît, monsieur! (wł.,fr.) — Proszę pana o ogień, jeśli łaska! [przypis redakcyjny]

372. Mont-Cenis — przełęcz w głównym grzbiecie wododziałowym Alp Zachodnich, w Masywie Mont-Cenis. [przypis edytorski]

373. Turyn — miasto w płn.-zach. Włoszech, stolica regionu Piemont. [przypis edytorski]

374. Piza — miasto we Włoszech, w Toskanii. [przypis edytorski]

375. Norma — dwuaktowa opera tragiczna Vincenza Belliniego (1801–1835). [przypis edytorski]

376. Ah sin’ all’ore, all’ore estreme! (wł.) — Ach, aż do końca, do chwili ostatniej! [przypis redakcyjny]

377. stancja — mieszkanie, odnajmowane uczniom lub studentom. [przypis edytorski]

378. muzykus (żart.) — muzyk. [przypis edytorski]

379. zaszpuntować — zatkać wylot. [przypis edytorski]

380. Serenissimus (wł.) — Najjaśniejszy. [przypis edytorski]

381. Modena — miasto i gmina w płn. Włoszech, w regionie Emilia-Romania. [przypis edytorski]

382. Bolonia — miasto w płn. Włoszech, stolica regionu Emilia-Romania. [przypis edytorski]

383. kampanila (archit.) — dzwonnica w formie wysmukłej wieży. [przypis edytorski]

384. tum (archit.) — średniowieczna nazwa katedry lub kolegiaty. [przypis edytorski]

385. wety (daw.) — słodki deser. [przypis edytorski]

386. per gli uomini (wł.) — tu: dla mężczyzn; po włosku uomo oznacza również człowieka, stąd nieporozumienie. [przypis edytorski]

387. Omfala a. Omfale (mit. gr.) — królowa Lidii, która występuje w mitach o Heraklesie; na jej rozkaz Herakles musiał nosić kobiece stroje i prząść. [przypis edytorski]

388. persona maschia (wł.) — osoba męska; maschio po włosku oznacza mężczyznę. [przypis edytorski]

389. Florencja — miasto w środkowych Włoszech, stolica Toskanii i prowincji Florencja. [przypis edytorski]

390. trattoria (wł.) — restauracja lub gospoda. [przypis edytorski]

391. Lungarno — ulice wzdłuż rzeki Arno. [przypis edytorski]

392. galantuomo (wł.) — poczciwy, szlachetny człowiek, dżentelmen. [przypis edytorski]

393. Neapol — miasto w płd. Włoszech, w centrum Zatoki Neapolitańskiej; stolica regionu Kampania i prowincji Neapol. [przypis edytorski]

394. brygant (z wł. brigante) — rozbójnik, bandyta. [przypis edytorski]

395. Chi va piano, va sano! (wł.) — Powoli, ale bezpiecznie! [przypis redakcyjny]

396. lontano (wł.) — daleko, długo. [przypis redakcyjny]

397. solfeggio a. solfeż — nauka i metoda czytania nut głosem. [przypis edytorski]

398. baćkory (z węg.) — papucie. [przypis edytorski]

399. frykando z karczochów (wł. fricandò di carciofi) — włoska potrawa. [przypis edytorski]

400. madonna (wł.) — tu: pani, kobieta, moja pani. [przypis edytorski]

401. chianti — rodzaj włoskiego wina czerwonego, produkowanego w Toskanii. [przypis edytorski]

402. renegacja (daw.) — wyparcie się. [przypis edytorski]

403. asumpt (daw.) — powód, zachęta. [przypis edytorski]

404. baptysterium (archit.) — chrzcielnica, budowla przeznaczona do wykonywania obrzędu chrztu. [przypis edytorski]

405. Politeama Nazionale — sławny, historyczny teatr w Pizie. [przypis edytorski]

406. międzyakt (daw.) — przerwa między aktami sztuki. [przypis edytorski]

407. baryton — męski głos pośredni między tenorem a basem. [przypis edytorski]

408. ecco (wł.) — proszę, oto. [przypis edytorski]

409. lir, właśc. lira (wł.) — dawna waluta włoska. [przypis edytorski]

410. Toskania — kraina historyczna i region administracyjny w środkowych Włoszech, położony w Apeninach Północnych. [przypis edytorski]

411. Abruzzy, właśc. Abruzzo (wł.) a. Abruzja — górzysty region, leżący w centralnej części Półwyspu Apenińskiego, nad Morzem Adriatyckim. Tu prawdopodobnie metonimia dzikiego terenu, w którym grasują zbójcy. [przypis edytorski]

412. Lunatyczka — opera Vincenza Belliniego (1801–1835). [przypis edytorski]

413. Fra Diavolo — opera Daniela Aubera (1782–1871). [przypis edytorski]

414. La Spezia — miasto i gmina we Włoszech, w regionie Liguria. [przypis edytorski]

415. Armida — piękna, lecz niebezpieczna czarodziejka z Jerozolimy wyzwolonej Torquata Tassa (1544–1595). [przypis redakcyjny]

416. Portovenere — miejscowość i gmina we Włoszech, w regionie Liguria. [przypis edytorski]

417. Rzym — stolica i największe miasto Włoch, położone w środkowej części kraju nad rzeką Tyber i Morzem Śródziemnym. [przypis edytorski]

418. Palmaria — włoska wyspa leżąca na Morzu Liguryjskim. [przypis edytorski]

419. Palermo — miasto i gmina we Włoszech, stolica regionu Sycylia. [przypis edytorski]

420. Homer — starogrecki pieśniarz wędrowny, śpiewak i recytator, uważany za ojca poezji epickiej. [przypis edytorski]

421. albergo (wł.) — hotel. [przypis edytorski]

422. e (wł.) — i. [przypis edytorski]

423. Piemont — kraina historyczna i region administracyjny w płn.-zach. Włoszech. [przypis edytorski]

424. Paweł i Wirginia — utwór Jacques’a-Henriego Bernardina de Saint-Pierre (1737–1814), opublikowany w 1788 roku. [przypis edytorski]

425. Cavour, Camillo di (1810–1861) — włoski polityk, premier Sardynii i Włoch oraz minister spraw zagranicznych Włoch. [przypis edytorski]

426. Garibaldi, Giuseppe (1807–1882) — włoski rewolucjonista, żołnierz i polityk, działacz i bojownik na rzecz zjednoczenia Włoch. [przypis edytorski]

427. król Galantuomo — król włoski Wiktor Emanuel II (1820–1878). [przypis redakcyjny]

428. klawicymbał (daw.) — klawesyn. [przypis edytorski]

429. Deh perfida! Ah barbaro! Come? Tiranna! O dio! Strappami il cuor dal seno... (wł.) — O nikczemna! Ach barbarzyńco! Jak to? Okrutnica! O Boże! Wyrwij mi serce z piersi... [przypis edytorski]

430. signor (wł.) — pan. [przypis edytorski]

431. snadź (daw.) — zapewne, prawdopodobnie. [przypis edytorski]

432. Łazarz (rel.) — bohater biblijny, wskrzeszony przez Chrystusa. [przypis edytorski]

433. sor (wł.) — pan. [przypis edytorski]

434. Amalfi — miejscowość i gmina we Włoszech, w regionie Kampania. [przypis edytorski]

435. Penelopa (mit. gr.) — żona Odyseusza, matka Telemacha, wzór wiernej żony. [przypis edytorski]

436. Tysiąc i jedna noc a. Baśnie z tysiąca i jednej nocy — zbiór baśni, podań, legend, anegdot i opowieści, spisanych w języku średnioarabskim, pochodzących z IX–X wieku. [przypis edytorski]

437. Riwiera Włoska — wybrzeże Morza Liguryjskiego we Włoszech. [przypis edytorski]

438. va bene (wł.) — dobrze, zgoda. [przypis redakcyjny]

439. Alpy — najwyższy łańcuch górski Europy, ciągnący się od Morza Śródziemnego w okolicy Savony po dolinę Dunaju w okolicach Wiednia. [przypis edytorski]

440. Sabaudia — kraina historyczna w płd.-wsch. Francji, we francuskich Alpach, przy granicy ze Szwajcarią i Włochami. [przypis edytorski]

441. Siena — miasto i gmina we Włoszech, w Toskanii, w prowincji Siena. [przypis edytorski]

442. Damon i Pitias a. Pytiasz — filozofowie greccy, żyjący rzekomo około V wieku p.n.e., sławni z powodu łączącej ich przyjaźni i wzajemnej lojalności. [przypis edytorski]

443. Orest a. Orestes (mit. gr.) — syn Agamemnona i Klitajmestry, który pomścił ojca, zabijając matkę (jego morderczynię) i jej kochanka. [przypis edytorski]

444. Pilades a. Pylades (mit. gr.) — syn władcy Fokidy, Strofiosa, i Anaksibii, kuzyn i przyjaciel Orestesa. [przypis edytorski]

445. gonfalonier — w średniowiecznych republikach włoskich wysoki urzędnik, sprawujący naczelną władzę w mieście. [przypis edytorski]

446. Florencja — miasto w środkowych Włoszech, stolica Toskanii i prowincji Florencja. [przypis edytorski]

447. casa (wł.) — dom. [przypis redakcyjny]

448. Bolonia — miasto w północnych Włoszech, stolica regionu Emilia-Romania. [przypis edytorski]

449. rispetto (wł.) — tu: forma metryczna, przeważnie używana w poematach miłosnych. [przypis redakcyjny]

450. czeladnik — wykwalifikowany rzemieślnik, pracujący pod kierunkiem majstra. [przypis edytorski]

451. cech — zrzeszenie rzemieślników jednej lub kilku zbliżonych specjalności. [przypis edytorski]

452. wonczas (daw.) — wtedy. [przypis edytorski]

453. Wenecja — miasto i gmina na północy Włoch, stolica regionu Wenecja Euganejska. [przypis edytorski]

454. Lewant — pochodzące z języka wł. określenie państw leżących na wschodnim, azjatyckim wybrzeżu Morza Śródziemnego. [przypis edytorski]

455. kampanila (archit.) — dzwonnica w formie wysmukłej wieży. [przypis edytorski]

456. Święty Marek (rel.) — autor Ewangelii, kuzyn św. Barnaby, towarzysz św. Pawła, a później św. Piotra, apostoł z grona siedemdziesięciu dwóch. [przypis edytorski]

457. Empoli — miasto i gmina we Włoszech, w regionie Toskania, w prowincji Florencja. [przypis edytorski]

458. madonna (wł.) — tu: kobieta, moja pani. [przypis edytorski]

459. podesta — w niektórych średniowiecznych włoskich republikach miejskich najwyższy urzędnik o uprawnieniach sądowniczych i wojskowych. [przypis edytorski]

460. messer (wł.) — pan. [przypis edytorski]

461. Piazza di San Marco — Plac św. Marka, znajdujący się w najstarszej części Wenecji; najbardziej znany plac tego miasta. [przypis edytorski]

462. terra ferma (wł.) — ląd. [przypis edytorski]

463. jeno (daw.) — tylko, jedynie. [przypis edytorski]

464. na kolanach modliłem się do mego patrona, który przecież więcej niż inni wie, co to pokusa — patronem jest św. Antoni a. Antoni Wielki (250/251?–356), egipski pustelnik, opat i ojciec pustyni, ortodoksyjny asceta. [przypis edytorski]

465. pisarczyk (daw.) — pomocnik pisarza w urzędzie. [przypis edytorski]

466. ongi (daw.) — kiedyś. [przypis edytorski]

467. ożóg (daw.) — kij do poprawiania ognia w palenisku. [przypis edytorski]

468. signora (wł.) — pani. [przypis edytorski]

469. szych — nitka owinięta drucikiem, używana do haftowania. [przypis edytorski]

470. signor (wł.) — pan. [przypis edytorski]

471. osteria — karczma, oberża, zajazd, gospoda, gościniec. [przypis edytorski]

472. bargello (wł.) — szef policji miejskiej. [przypis redakcyjny]

473. Temida (mit. gr.) — w mitologii greckiej jedna z tytanid, bogini prawa, praworządności, sprawiedliwości. [przypis edytorski]

474. PurgatorioCzyściec, część Boskiej komedii, poematu napisanego w latach 1308–1321, którego autorem jest Dante Alighieri (1265–1321). [przypis edytorski]

475. Alighieri, Dante (1265–1321) — włoski poeta, filozof i polityk. [przypis edytorski]

476. kir — czarny materiał, symbolizujący żałobę. [przypis edytorski]