+++
jak śnieg zapłakać
który blaskiem wypełnia
dzban głowy rozbija czaszkę
wyjmuje z niej łzy
który nauczy
wszystkich masek otworzy
oczy
obróci w nich klucz
który rozdzieli
nas nożem nocy siekierą
światła
który nakarmi
głodem a w wino
poprzemienia słowa
jak śnieg zapłakać
śnieg
który znika gdy płacze
Kim zaś byłaś
KIM ZAŚ BYŁAŚ przeważnie pustym miejscem przy mnie
twój dotyk jak te wiersze nic nie mówił deszcz
to słowo wraca kneblem kulą ciszy kartką
zwiniętą w pięść upartym pytaniem gdzie teraz
mój warsztat pracy warsztat miłości mój warsztat
płaczu i czemu chociaż zawsze przed tym
broniłem się to wiersze właśnie teraz winny
przychodzić mi bez kształtu frazą dłuższą niż
kiedy mówiłaś do mnie każdym moim słowem
nią się podzielmy: tobie cisza mnie
deszcz co jedynie wspólne z ziaren deszczu wschodzi
przede mną ścianą tobie rusztowaniem dźwięku