+++

odbicie od kafelków, ręce zaciśnięte

na bladym mydle, przecież trzeba naprzód

pod odpowiednim kątem widzenia, inaczej

wzrok na płask padnie na twarde tafle światła.

przymykam oczy. źle tak płynąć bez

okularów, tuż pod radioaktywną powierzchnią

dnia, ze zmąconym obrazem samego siebie: plamy

pocą się parą, żarówka promieniuje,

po twarzy spływa ciężka woda: ślad skoku

w lustro.

Co powiedzą

CO POWIEDZĄ te miasta szlifowane

papierem ściernym mrozu i waszych gazet białym

światłem gorączki solą śniegu po którym

tak prześlizguję się obok twojego życia

nieobecny oddechem

nieobecny wierszem

co powiedzą te miasta którym niosę ogień

samotności a zresztą mniejsza o miasta dlaczego

im więcej mojego słowa tym więcej twojej ciszy

zaś moja cisza odbija się w lustrze

twojej bez śladu gdy stają naprzeciw

siebie nie wiedząc jak przyznać się do racji