CD

lampa czyta mnie z góry dywan z dołu układ

scalony część nie całość nie układa się

w kodzie źródłowym wiersza: nagle wyschło i

powolną codę szemrze tylko inny układ

krwionośny to czytanie też szemrane i

już się nie liczy w każdej cyfrze śniegu

wskazywanej przez promień (po jakim obwodzie

teraz, błądzący prądzie?) i gdy śnieg

białą płytką zasłania napęd miasta gdy

znowu ze zdartej płyty staje dom i kropka

światła pulsuje w oku: zamiast sprostowania

labiryntu ta ścieżka dźwiękowa bez wyjścia

Wiersz winien

WIERSZ WINIEN wiedzieć do jakiego głosu

zwracam go nawet bardziej niż o tym co zwracam

w kopercie nocy jaki dług nakazuje

lampie stawiać kompanię honorową światła

u okien u bram powiek dopilnować niech

wejdzie co czeka na moich granicach

wiersz to powtórzę gdy już pada musi

wiedzieć nie tyle co go przygniata ile

że pada w odpowiedzi i na jakie pytanie

więc trzeba mu powiedzieć odejdź ode mnie wierszu

lecz idź do niej bo przecież w jej imieniu szukałeś

samogłosek znajdując tam milczenie syk piasku