Ciszą i wierszem
CISZĄ i wierszem ciszy instrumentem
z palcem krzyku na ustach wskazującym nowy
powiat powietrza poezję skrajną krawędź
jej będzie wszędzie środek wyrazu nigdzie
w środku pytanie lecz nie na to wszystko
odpowie a za wszystko nade wszystko że
nie w takim przecież człowiek urodzony
świetle pożera światło odepchnięty
przez światło swoje własne pisze sobie nie
ogień lecz popiół jak po ogniu w którym
spalę te kartki nie słońce lecz co
ma zamiast słońca wzejść na polach nocy
Jeśli rachunek
JEŚLI RACHUNEK w którym świat mi ciało
a ja mu słowo ty mi znów samotność
a ja ci swoją na oko na przymknięte
nie okaże się równy to co ze mną — deszcz
w dół obrócony płomień deszczu Ziemia
jest grobem deszczu powietrze domem deszczu
twarz jego lustrem ile w płucach deszczu
wołałem zagłusz ten deszcz i ten wiersz
instrument ciszy w górę słowa w deszcz co
jest lustrem ciszy słowa domem ciszy
zamkniętym skoro twoje lustro mówi
słowom was nie ma deszcz lustru ciebie też