SCENA 3
SZIMENA, ELWIRA.
SZIMENA
Płaczcie, me oczy nieszczęśliwe!
Za jakąż, jakąż karę?
Zbyt może długo, nazbyt długo
oglądałyście szczęście żywe?
Połowa mego życia
ostała w ciemnym grobie.
Żywota reszty marne
w cmentarnej mrą żałobie.
Płaczcie, me oczy biedne:
kiry przed wami czarne;
łzy dla was ino jedne.
W umyśle pełnym trwogi
stoczyłam walk niemało.
Rodrygo dla mnie drogi,
śluby zapowiedziane:
wspomnienie mi zostało
straszne, — niezapomniane.
ELWIRA
Snać ulgi nie znajdujesz
we łzach, choć strugą płyną?
SZIMENA
Elwiro, czy nie czujesz,
żem ulgi niespragniona;
że cieszę się tym żalem,
co łzami bucha z łona?
Płaczcie, me oczy biedne,
me oczy nieszczęśliwe.
Łzy dla was ino jedne.
Nadziei dla mnie nie ma,
ulgi, ni ukojenia.
Dopokąd myśl mą nęka
Kochanie to straszliwe.
ELWIRA
Kochasz go i miłujesz?
SZIMENA
Rzec: Kocham, — to za mało.
Uwielbiam: mało jeszcze.
Oddałam mu się całą,
myślą się o nim pieszczę.
Radosne to kochanie
było mnie kołysało,
gdy klęska na mnie spada
i szczęście precz zabiera.
W umyśle pełnym trwogi
stoczyłam walk niemało;
wszakci był dla mnie drogi,
śluby zapowiedziane:
wspomnienie mi zostało
straszne — niezapomniane.
ELWIRA
Czyliś już umyśliła,
co czynić ci wypadnie?
SZIMENA
To serce niegodziwe
myśl moją zemście kradnie.
To miłość, znowu miłość,
co mną okrutna, — władnie.
Cóżem to ojcu winna,
czylim już zapomniała?
Czyżbym nad łzy bezsilne
nic więcej dlań nie miała?
Miłość to niegodziwa
na honor mój nastaje.
ELWIRA
Posłuchaj, może serce
w uczuciu swem nie kłamie?
Dziś twoja myśl w rozterce,
dziś ból ją srogi łamie.
Lecz czas uśmierza bole.
SZIMENA
Ja w nieszczęść żyję kole.
O sławo, moja sławo,
we wstydzie się rumienię:
nadto zwlekałam długo.
ELWIRA
I cóż zamierzasz czynić?
SZIMENA
Co każe przeznaczenie.
Pomna rodzica chwały,
jak ojciec mój, — chcę słynąć.
Gdy dom się chwieje cały,
chcę pomścić go i zginąć!