SCENA 4

DON DIEGO

sam

O starości okrutna, — bezwstydna niemocy!

Czyliż żyłem lat tyle, bym w hańbie dni konał?

Wojny nade mną przeszły, — ostała siwizna

na mych trudów oznakę; laur dała ojczyzna, —

a laur, dzisiaj zdeptany nogą przeciwnika,

wszystką cześć mego domu w grób nędzy zamyka. —

Ojczyzno, ocalona tylekroć tą ręką,

czyliś ty dziś nie ze mną w litości nad męką,

męką twego żołnierza, męką twego syna?

Ojczyzno, tobie jeno służyłem, jedyna.

Dla cię straciłem siły i przez cię jedynie, —

jakoż dziś mnie odrzucisz, — dziś, w bolu godzinie?

Podnosi porzuconą szpadę.

Niechaj miecz, który niegdyś walczył w twej obronie,

przejdzie w inne, mocniejsze, — szlachetniejsze dłonie.