SCENA 6

DON RODRYGO

sam

1. Krew ścięła się od grozy:

Cios niespodziewany,

tak pewną ręką zadany.

Mnież to pomsta przypada?

W rozterce tej mój honor pada,

jeślibym śmiał za sercem biec...

Zmartwiałem, — duch poddany

pod cios, co srogie niesie rany.

Mnież pod ciężarem lęku lec?

O Boże! Czyliż mogłem wierzyć?!

Gdy się ze Szczęściem chciałem zmierzyć,

gdy tchną płomieniem piersi, lica,

ojciec Szimeny lży rodzica!

2. W rozterce pierś faluje:

Zda się, że miłość honor zgina.

Mścić ojca muszę. — Ją utracić?

Czemże me serce mam bogacić;

czyli uczuciem, czyli dumą?

Jedyna rozpacz dziś mnie kumą:

Bo albo będę żył bez cześci6,

albo mię czeka los boleści.

O Boże! Czyliż mogłem wierzyć? —

gdy się ze Szczęściem chciałem zmierzyć,

gdy tchną płomieniem piersi, lica,

ojciec Szimeny lży rodzica!

3. Ojcze, — kochanko, — honor, — serce moje.

Miecz w ręce moje dano.

Czyliż na to, by zamkły się Szczęścia podwoje;

by radość moją żywotną grzebano?

Jakoż nie spełnić rozkazu rodzica,

gdy dumą pierś faluje?

Czemuż miłosnem drżeniem palą lica,

gdy zaszczyt miłość truje?

Budzi się pomsty myśl-orlica, — —

Szimeny ojciec lży rodzica!

4. Po śmierć, po śmierć, ach, biec po czyn!

Obojgu jestem winny cześć:

Jak mściciel — zebrać klątew plon;

bezczynny — w hańbie żywot wieść.

Jakoż niewiernym być dla miłej,

jakoż niewiernym ojcu memu?

Daremno silę moje siły,

by jarzmu zdoleć7 straszliwemu.

Wszystko zwiększa mą winę;

gdy raz znam już przyczynę

i gdy raz znam tę zwadę,

na szalę wszystko kładę!

O Boże! Czyliż mogłem wierzyć:

gdy się ze Szczęściem chciałem zmierzyć,

gdy tchną płomieniem piersi, lica,

ojciec Szimeny lży rodzica!

5. Mnież to umierać, — skoro myśl się błąka

i rozum, niezdolen rady,

memi usty młodzieńca żałość moję jąka8,

wylękły przed czynem zdrady.

Ojczyzna mnie się wyprze, żem nie umiał

honoru domu bronić;

że gdy przystało, bym jak wicher szumiał,

łzym jeno umiał ronić.

Gdy ją na wieki mam utracić,

niechaj ojczyzna mi zostanie.

Gdy miłość nie chce mnie bogacić,

niech miłość kraju starczy za nię.

O Boże! Czyliż mogłem wierzyć;

gdy się ze Szczęściem chciałem zmierzyć,

gdy tchną płomieniem piersi, lica, — —

ojciec Szimeny lży rodzica!

6. Wyzwolon umysł, myśl już wolna;

wprzód byłem pod obuchem.

Ręka do pomsty, czynu zdolna;

urosłem chwilą jedną duchem. —

Czy zginę w walce, czyli z żalu,

krew moja będzie czysta.

Ojczyzna pozna krew w koralu,

gdy zemsta rwie ognista. —

O, chyżej, prędzej! — Pomsto, bywaj!

Oskarżam się o zwłokę.

Już dawno winien byłem walczyć,

cóż hańbę jeszcze wlokę?! —

O Boże! Czyliż mogłem wierzyć?

Gdy się ze Szczęściem chciałem zmierzyć,

gdy tchną płomieniem piersi, lica,

Szimeny ojciec lży rodzica!