SCENA 8
DON FERNAND, DON ARIAS, DON SANSZO, DON ALONZO, DON DIEGO, SZIMENA.
SZIMENA
Królu, sprawiedliwości!
DON DIEGO
Sprawiedliwy królu!
SZIMENA
Do nóg twoich przypadam, w żalu, w nędzy, w bólu.
Najznaczniejszy z rycerzy twych dla cię stracony.
Wysłuchaj oskarżenia!
DON DIEGO
Wysłuchaj obrony!
SZIMENA
Skarzesz, panie, junaka, skarcisz szalonego!
Ojca mojego zabił!
DON DIEGO
Pomścił ojca swego!
SZIMENA
Winien jesteś poddanym całe serce twoje!
DON DIEGO
Słusznej pomsty nie karać!
DON FERNAND
Powstańcie oboje.
SZIMENA
Panie, krew ojca przed memi oczami
płynie z okropnej rany! Litości nad nami.
Nad ojcem, nad rycerzem, który razy tyle
zyskał zwycięstwo bitew w niezrównanej sile.
W boju winien był zginąć, nie z ręki Rodryga.
Przybiegłam, darmo ręka głowę stygłą dźwiga.
Wybacz boleść.
DON FERNAND
Odwagi, córko. W twej żałobie
twój król, gdy brakło ojca, ojcem będzie tobie.
SZIMENA
Panie! — —
DON FERNAND
zwracając się do Don Diega
Odpowiedź twoja, Diego?
DON DIEGO
Jestem winny.
Na mój rozkaz jedynie — syn był tutaj czynny.
On jedynie mój rozkaz i wolę wykonał.
W woli mej bezlitośny byłem dla cię, synu;
sam nie byłbyś się nigdy rwał do tego czynu.
Jeśli Szimena żąda kary sprawiedliwej, —
ja będę ukarany, syn zostanie żywy.
Oddam żywot bez żalu, gdy cześć ocalona;
przyjmę, jaka mi dola będzie przysądzona.
DON FERNAND
Sprawa jest wielkiej wagi, więc na pełnej Radzie
rzecz rozważać będziemy o dwu domów zwadzie.
Tymczasem, nim rzecz jasno będzie rozsądzoną,
Szimena pójdzie do dom, pod Sansza osłoną.
Don Diego pozostanie; — słowom jego wierzę.
Niech mi znajdą Rodryga, gdziekolwiek się kryje.
Złożę sąd. Sprawiedliwość, jak słuszna, wymierzę.