Biurko

Z domu wychodzę tylko w sprawach ważnych.

— J. uśmiecha się i mówi: „Ależ ty jesteś śmieszny!”

Nazajutrz spotyka mnie znajomy:

„Podobno całą noc rozmawiał pan o demokracji,

myślałem, że jest pan poważniejszy”.

Czuję się jeszcze młody.

Za granicą świat jest inny,

tam mówi się o ludzkości, myśli

o polskości i ważne są rezultaty działalności.

„Wsiadasz bracie do samochodu, z tyłu

żona i dziecko, bo tam inaczej nie można”.

Mój przyjaciel siedzi przy osobnym biurku

więc ma spory margines,

i niczego nie firmuje;

bo on sobą tworzy takie biurko w biurku.

I „zawsze mogę zrezygnować” mówi,

ale J. siedzi cicho i wcale się nie uśmiecha. —

I na przykład dziś rano chciałem kupić

homogenizowany serek dla dziecka.

Zająłem kolejkę i poszedłem do kiosku po gazetę.

Zaglądam do środka, a tam

jego mały synek schodzi na ląd i mówi:

„Podoba mi się w tej Polsce”.