Objaśnienia tłumacza
Forma dialogu
Rozmaicie Platon swe dialogi nawiązuje. Najczęściej występują w nich osoby jedna po drugiej od samego początku, niby w dramacie.
W niektórych dialogach jednak unika tej prostej formy, a wkłada cały dialog jako opowiadanie w usta Sokratesa lub innej jakiejś jednostki.
W Uczcie miała być zawarta apoteoza Sokratesa. Sokrates sam nie mógł więc spełniać roli opowiadacza.
Po drugie, to i owo pragnął Platon w tym dialogu dodać od siebie, skomponować. Wypadało więc te dodatki i zmiany położyć na czyjś rachunek. Wobec tego cały dialog opowiada niejaki Apollodoros, zapalony, dogmatyczny i prostoduszny, a łagodnie dowcipny wielbiciel Sokratesa, kilku znajomym inteligentnym Ateńczykom, ludziom świeckim, których filozofia nie interesuje specjalnie, tylko radzi by przecież coś usłyszeć o owym głośnym zebraniu, gdzie miały być rozmaite ciekawe i wybitne osobistości.
Apollodoros opowiadał wprawdzie niedawno rzecz całą niejakiemu Glaukonowi i dlatego potem referuje tak płynnie, jako iż to robi po raz drugi; sam jednak nie był na uczcie, tylko o niej słyszał od Arystodema, naiwnego sokratyka, podobnego typu jak sam, dlatego niby to nic dziwnego, że tu i ówdzie wystąpią pewne momenty zmyślone, skoro rzecz cała przechodziła przez tyle ust.
Jednakże Apollodoros zapewnia, że Sokrates sam potwierdzał później częściowo sprawozdanie Arystodema; widocznie częściowo jest Uczta historyczną prawdą. Podobnie Alkibiades przy końcu dialogu kilkakrotnie zapewnia i zaklinać się chce, że nie kłamie, charakteryzując Sokratesa. Sokrates, mimo wyzwania, nie przeczy tej charakterystyce. Wszystko to na to, żeby czytelnik nie wątpił, że w tych miejscach czyta prawdę, a nie fantastyczny utwór.
Czas akcji
Rozmowa wstępna Apollodora z przyjaciółmi toczy się około roku 400 przed Chr., a więc w ostatnich latach życia Sokratesa, a dotyczy zdarzeń, które, wedle pewnych ustępów w tekście, odbywać się musiały przed piętnastu, szesnastu laty, kiedy Alkibiades był jeszcze u szczytu wpływów, a więc przed wyprawą sycylijską211 z r. 415. To także usprawiedliwiać ma autora z pewnych dowolności w szczegółowym opisie rzeczy tak oddalonej w czasie, tym bardziej że i sam dialog mógł napisany być i ukazać się w odpisach dopiero po roku 385 przed Chr., to znaczy w jakie piętnaście lat po śmierci Sokratesa.
Tak przynajmniej świadczy anachroniczna wzmianka Arystofanesa, zawarta w Uczcie, o rozdzieleniu Arkadów z rozkazu Sparty. Odnosi się to do rozdziału Mantinei, dokonanego w r. 385, na cztery części odpowiadające pierwotnym czterem osadom.
Takie wkładanie dialogu w usta opowiadającej osoby nastręczało autorowi techniczne trudności, uciążliwe niekiedy i dla czytelnika. Trzeba było ciągle powtarzać: „powiedział”, „rzekł”, „powiada”, „mówi”, „odparł” itd. Sam Platon się na tę trudność skarży w Teajtecie. Jednakże tu, w rozmowie wstępnej, nadaje ten sposób mówienia pewne swobodne zabarwienie ulicznej prozie Apollodora, który mówi zrazu od niechcenia, stylem przekupki ateńskiej. Z czasem gdzieś się ten Apollodoros rozpływa i słyszymy figury zupełnie żywe: każda mówi swoim indywidualnym stylem, każda się rusza po swojemu.
Uwertura
Wstępna rozmowa dała charakterystyczne zestawienie dwóch rodzajów ludzi współczesnych. Światowy przyjaciel Apollodora i kilku rysami naznaczony Apollodor, sokratyk, niby przedsmak samej postaci Sokratesa. Już wchodzimy w jego tonację. Pewna mieszanina dobroduszności, komizmu i jakiejś z lekka wariackiej ascezy.
W tym sposobie, w tym „tonie” widział Sokratesa przeciętny Ateńczyk. Od tego tonu zaczyna go tu podawać Platon.
Następuje scena spotkania z Arystodemem na ulicy, gdzie się ten motyw różnicować zaczyna. Sokrates i Arystodemos mają w niej coś wspólnego: obaj oryginały, tylko że Sokrates, zaczęty i prowadzony komicznie, robi się w tej scenie z wolna figurą coraz bardziej czynną, samodzielną, myślącą, może chytrą, nie w złym znaczeniu, i silną — Arystodemos słabnie, poddaje się sugestii i staje się w końcu rozdziału trzeciego komiczny w mimowolnej roli parasyta212. Wszystko to jednak jest dopiero wstępem: dopiero wchodzą główne motywy przewodnie bardzo cicho.
Towarzyska antyteza Sokratesa
Jeszcze w połowie rozdziału drugiego wszedł motyw nowy: Agaton, uprzejmy, elegancki gospodarz domu, na kontrastującym tle prostodusznego, obszarpanego Arystodema, który na jego uśmiechy z zakłopotaniem oczy wybałuszał; w rozdziale trzecim Agaton zyskuje nowy rys: pretensjonalnego i próżnego eleganta, na twardym, naturalnym tle Sokratesa, który mu na jego klepanie po ramieniu daje z miejsca po nosie konceptem o wełnie i próżnym kieliszku i od razu smaruje to szelmowskim komplementem o ostatnim powodzeniu przed obliczem tłumu, który obaj mieli przecież za nic, choć nie jednako szczerzy byli w tej pogardzie.
Trzeci rozdział znowu Sokratesa robi o odrobinę milszym i silniejszym, Agatona lekkim i słabszym, choć go nie maluje na czarno.
Ten sam motyw Sokratesa, który znakomicie ujeżdża pretensjonalnego troszkę i pozującego Agatona, rozwinie Platon w rozdziale siedemnastym, dwudziestym i następnych; tu we wstępie, tylko go zaznacza. Scharakteryzują Agatona mowa jego i sceny późniejsze; tu tylko jego zasadniczy ton podany.
Ale już ten ton, tych kilka rysów doskonale zaznacza indywidualność młodego tragika, osobistość historyczną, mężczyznę, który w chwili uczty jest zaledwie po trzydziestce, jest nadzwyczajnie, choć po kobiecemu piękny, zamożny, wykwintny, doskonale wychowany. Nie lubi służbie po mieszczańsku robić uwag przy stole, chociaż głośno ten swój rys objawia, jest uprzejmy dla gości, lubi literatów i filozofów; kiedy mają nadejść jacyś tam pijani znajomi, woli udać, że w domu wszyscy śpią, niż zepsuć nastrój w towarzystwie. Jest ogromnie subtelny w odczuwaniu drobnych odcieni uczuciowych i pojęciowych, lubi przenośnie i obrazy poetyckie i woli je niż trzeźwe a logiczne roztrząsania; mówić umie nawet wierszami i rytmem w razie potrzeby, kocha czule i cieszy się wzajemnością sofisty Pauzaniasza, i do tego czynią mu niedyskretne aluzje Sokrates i Arystofanes; napisał tragedię pod tytułem Kwiat, ma pewne struny liryczne, czułe, smutne i tę jedyną słabość, że lubi, aby go chwalono. Toteż, gdzie tylko można, tam z tej jego struny komiczne tony wydobywa Sokrates, a później i Alkibiades. Jest to jednak takie „przyjacielskie” nabieranie wcale miłego chłopaka, a nie zjadliwa, gorzka ironia. Sokrates musiał o nim mawiać do Alkibiadesa: „No, ten chłopczyk nie jest zły, tylko trochę głupi”. — „Nawet mu z tym do twarzy” — odpowiadał zapewne Alkibiades.
Obecna uczta dzieje się właśnie z okazji powodzenia jego ostatniej tragedii i do tego się odnosi szereg aluzji w dialogu.
Potrzebny był w roli gospodarza właśnie Agaton, a nie kto inny, bo na tym kontraście najwyraźniej mógł wystąpić Sokrates. Platon stale operuje kontrastami i w następstwie wielkich części po sobie, i w obrębie poszczególnych scen. Kontrastowe daje zestawienia charakterów i zestawienia zamiarów dwóch ludzi, zestawienia dwóch stylów w mowie.
W rozdziale czwartym na tle potocznej rozmowy, podczas nalewania wina i podczas gdy flecistka czeka, czy ma jeszcze grać i co, przesuwa się przed nami w krótkich zwrotach szereg dalszych osób, które mają się później w całej pełni rozwinąć. Podobnie bywa w uwerturze213 muzycznej.
Pauzaniasz
Więc Pauzaniasz, sofista, zakochany w Agatonie, wykształcony mówca, człowiek pewny siebie, który niedługo zacznie mówić, zrazu potoczną prozą, a potem misterne będzie wplatał okresy, rytmy i rymy tu i ówdzie wtrąci. Zajęty widocznie sprawami publicznymi i kwestiami społecznymi da w swej mowie rozbiór praw i przekonań etycznych na temat miłości skierowanej ku chłopcom, a rozbiór ten posłuży mu do powiązania jego osobistych poglądów na tę sprawę z poglądami ogółu.
Fajdros
Milczy w tym rozdziale aż do ostatnich wierszy Fajdros, figura znana z kilku komedii i kilku dialogów Platońskich, ubogi i niezbyt genialny, ale entuzjastyczny wielbiciel krasomówstwa i ciekawy na kwestie filozoficzne, choć je niezbyt głęboko brać umie, przekręca religijne mity umyślnie czy mimo woli, powtarza niekiedy jedne i te same zdania — cały ma być właściwie wstępem do Pauzaniasza, jak Arystodemos był przedsmakiem Sokratesa.
Fajdros nie jest może tak barwnie podany jak inne postacie — ale to już widać w całym dialogu, że plastyka, obfitość rysów w postaciach i scenach, a z nią życie rośnie ku końcowi dzieła. Niezła to metoda, jeżeli chodzi o efekt całości.
Arystofanes
Plastyczniej się już teraz zaznacza, w jednym zdaniu dany, Arystofanes. Od niechcenia rzuca jako odpowiedź wymownemu Pauzaniaszowi rytmiczny i rymowany koncept z akcentami czkawki i zabarwia całą scenę groteskowo. Bo oto przepici filozofowie i literaci rozprawiają o rzeczach górnych dlatego, że im sił nie staje do birbantki214. Arystofanes, sługa Dionizosa i Afrodyty, rozwinie się też później w całej pełni. On przy uczcie spełnia rolę tradycyjnego wesołka; przekomarzając się z poważnym Eryksimachem, stworzy mit konkretny zamiast teorii; kiedy zechce wyłożyć swój pogląd na istotę Erosa, da przedziwną mieszaninę groteskowego humoru, rozpustnego żartu i sentymentalnej tęsknoty, a pośród rzeczy mówionych bardzo serio, niepostrzeżenie wetknie tu i ówdzie jakieś kpiny ze współczesnych stosunków, jakieś aluzje do obecnych. Nie wiadomo chwilami, czy ta bujna figura to nałogowy pornograf, który miewa momenty jakby romantyzmu, czy „romantyk” i fantasta, który udaje letkiewicza215. Czuje się w jego mowie, jak on poważne miny stroi właśnie, kiedy mówi rzeczy wesołe, jak zrazu usiłuje niby to wstąpić na koturny216, potem komedią okrywa rzeczy, które zdaje się czcić, na krótki czas przestaje żartować i mówi stylem Platońskim, a kończy żartami, dla zatarcia krótkiej chwili stanu religijnego.
Mowa jego będzie bogata, bujna, pełna obrazów, a wolna od sztuczności, pozy i przesady. I jak później rozwinie Platon tę postać na tle kontrastującej z nią figury Eryksimacha, tak i teraz, w introdukcji217 już, zestawia ich razem: bujnego Arystofanesa i zasuszonego pedanta Eryksimacha.
Eryksimachos
Eryksimachos, syn Akumenosa, lekarza, sam też jest lekarzem i należy do rodu i kasty zaprzysiężonych Asklepiadów, uprawiających medycynę jeszcze od czasów mitycznego przodka Asklepiosa. Ojciec i syn znani są powszechnie z niezwykłej wstrzemięźliwości, a Eryksimachos nie może żadnej sposobności pominąć, żeby sobie nie pozwolić na małe kazanie w tym kierunku. Mówi ogromnie sucho, zawile, zapewne przez zęby; nudzi i ma tę właściwość, że okresy218 zaczęte i prowadzone z pewnym rozpędem, kończy krótkimi i słabymi następnikami, niby fałszywą kadencją219 z Offenbacha220. Żyje w przyjaźni z Fajdrosem; razem się wymykają, kiedy się zaczyna pijatyka na dobre, razem też nieraz rozprawiają o Erosie i teraz to nie innych ludzi projekt, żeby mówić o tym temacie, tylko projekt seniorów grona. „To tylko wstaje w pieśniach, co umarło w życiu”221.
Eryksimachos czytał wiele, zna Empedoklesa222, toteż mówi o miłości, która wiąże elementy wszechświata; zna i Heraklita, którego zgoła nie rozumie, toteż go krytykuje i poprawia bardzo mizernie; cudze myśli psuje, a własne jego pomysły mają niekiedy zabarwienie mimowolnego komizmu. W ustach tej drobnej, zmarniałej, zeschłej figury koncepcje kosmiczne, zupełnie niegłupie w zasadzie, dziwnie humorystycznego nabierają zabarwienia; robi się z tego jakaś parodia orfiki223 czy filozofii natury. I Arystofanes, i Eryksimachos to motywy komiczne; tylko że Arystofanes rozśmiesza świadomie, Eryksimachos się sam ośmiesza mimo woli, ile razy się z czymś odezwie.
I teraz, gdzie wszyscy mówią swobodnie i po prostu jak w domu, on rozpoczyna sztuczną, cedzoną perorę224.
Szczęściem Fajdros przeczuwa jego zamiar i przerywa mu jeszcze w sam czas. Ale oto i koniec uwertury. Aktorzy już się przesunęli przez scenę. Akcja tak została skomponowana i tak przeprowadzona, że z każdego z nich padł nam w oczy jakiś charakterystyczny rys na tle innego, kontrastującego z nim osobnika. Forma to bardzo określona, a jednak jaka w tej jedności różnorodność — bo cała scena wygląda przecież zupełnie swobodnie. Platon daje życie — ale życie tak prawidłowe, ujęte w formę i piękne przez tę formę, jakim być potrafi tylko życie stworzone ręką artysty, a nie to, pełne przypadkowych, bezsensownych elementów i doczepek, jakie zazwyczaj stwarza natura przed oczyma pospolitych ludzi.
Rozdział piąty to tylko przejście do właściwego dramatu i krótki przegląd całego towarzystwa.
Podział dialogu
A teraz nadejdą wielkie trzy akty i zakończenie. Akt pierwszy to pięć pierwszych mów o Erosie; akt drugi to mowa Sokratesa; trzeci to opowiadanie Alkibiadesa o Sokratesie. Zakończenie: scena ostatnia.
Pomiędzy aktami większe intermezza225 sceniczne; podobnie między poszczególnymi scenami aktów.
Pierwszy akt zaczęty mową Fajdrosa. I on, i następni mówcy powiedzą, każdy po swojemu, jak który z nich pojmuje miłość. Coraz energiczniejsze tempo ku końcowi aktu, coraz większa plastyka i coraz większe bogactwo piękna światowego w obrazach, porównaniach, stylu i osobistości mówiących osób. Kontrastujące motywy rozwinięte i opracowane kolejno na tle szeregu mów.
Po lekkim, żartobliwym nastroju introdukcji, Fajdros uderza w uroczyste tony prastarych tajemniczych pieśni orfickich, sięga gdzieś w zamierzchłe dzieje wszechświata, olbrzymie chce odsłaniać perspektywy. Zrobił nastrój poważny i oto może przeskoczyć na tematy z życia społecznego i rozpatrywać miłość jako czynnik podnoszący społeczną sprawność i wartość człowieka.
Fajdros wierzy w to, co mówi. Kobiety były wykluczone w Atenach z życia publicznego i towarzyskiego — Atenka była z reguły ptakiem mniej lub więcej pięknym i pożytecznym, ale nikt jej nie narzucał i nie wymagał od niej roli człowieka bliskiego, słabszego, a subtelniejszego, roli, w której kobieta zawodowo występować zaczęła dopiero w średnich wiekach.
Pederastia
Toteż zrozumiałą jest rzeczą, że tę rolę objąć musieli wobec mężczyzn o żywszym temperamencie i subtelniejszym życiu uczuciowym chłopcy o znamionach niewieścich. Ta przyjaźń gorąca, w której pocałunek i uścisk staje się chwilami koniecznym i naturalnym symbolem, znakiem widomym dziwnego czaru, jaki dwoje czy dwóch ludzi osnuwa, ta przyjaźń jest i dziś rzeczą zrozumiałą.
Ale podczas gdy dziś takie przyjaźnie trafiają się tu i ówdzie pomiędzy ludźmi młodymi i nikogo mądrego nie rażą — odrazę budzi dziś pederastia, jako ordynarne zboczenie popędu płciowego, praktykowane przez zwyrodniałych gburów na płatnych indywiduach spod ciemnej gwiazdy. Budziła odrazę i w starożytności, a że z natury rzeczy taka pederastia musiała być zjawiskiem pospolitym, a ta o tle szlachetniejszym trafiała się rzadko, przeto — jak dziś, tak i wtedy — z kpinami spoglądano na czulsze pary przyjaciół, podsuwając im żartobliwie zabarwienie seksualne w rodzaju grubym226 i niskim. Zawsze był to temat do tłustych żartów.
Jak szlachetnie pojmuje Fajdros pederastię, to widać z jego mowy. Rzuca ten problem seksualnego stosunku i oświetla go z jednej strony. Następni mówcy go rozwiną i oświetlą wszechstronnie; Sokrates wejdzie na szczyty — zobaczymy, co się tam zrobi z tego problemu.
Jak metalicznie, męsko brzmią słowa Fajdrosa, kiedy mówi o niebie jako o nagrodzie za odwagę, moc, za siłę woli — nie za tęsknoty i cierpienia bierne.
A jednak i w jego mowie ten heroizowany kochanek jest jeszcze sługą życia uczuciowego, jeszcze ma dionizyjskie stany oddania się z zapamiętania w zapale — w służbie u uczuć, u serca czy u zmysłów. Dopiero sokratesowy miłośnik ma być czynny, nie: posłuszny; naprawdę pan i półbóg — naprawdę.
Ale oto w rozdziale ósmym mówić zaczyna Pauzaniasz sofista. Tęższa głowa niż Fajdros i mówca lepszy. Wychodzi z mitu pod pozorem dowodu, a właściwie tylko dla sprytnego nawiązania roztrząsań i dla paraleli227 z Fajdrosem; on także tym motywem zaczynał. I podobnie jak tamten, tak i on przechodzi na pole stosunków społecznych i praw.
Ale gdy tamten bezkrytycznie szedł w obronie pewnej myśli i agitował ślepo za pewnymi stosunkami, ten staje jako widz i ciekawy wobec różnych ustaw i zamętu w opinii publicznej. Tłumaczy zjawiska społeczne drogą subtelnych roztrząsań i odnosi różnicę norm etycznych do różnicy psychicznych organizacji w różnych zrzeszeniach ludzkich.
Wie, że człowiek jest wszędzie miarą wszystkich rzeczy i twórcą mniej lub więcej świadomym.
Czy oddanie się zawsze jest upadkiem
Przeszedłszy subtelne dystynkcje228, sam się oświadcza za pederastią w rozumieniu Fajdrosa, tylko na tle ogólniejszym, nie wyłącznie tylko wojskowym. W pysznym, symetrycznie zbudowanym okresie pod koniec mowy głosi, że i dlaczego dobrą jest rzeczą oddawać się dla dzielności.
Wstawmy tylko w jego mowę i w myśli jego pojęcie „młodej kobiety” zamiast pojęcia „młodego chłopca”, ze względu na nasze współczesne stosunki i poczucia z początku XX wieku po Chr., a znajdziemy w tej mowie credo229 i współczesnych rzadkich, cywilizowanych ludzi w odniesieniu do tych kwestii.
Już nas prawie przekonał Pauzaniasz, już poważnie go człowiek bierze i na serio, już by się zamyślić gotów, gdyby nie szelma Arystofanes, który w sam czas zaczął czkawki dostawać przy końcu uroczystych okresów Pauzaniasza.
Intermezzo I
„Z przejedzenia, czy z jakiegoś innego powodu”. Bodaj czy tym innym powodem nie są kpiny z pozy Pauzaniasza, a jeszcze ważniejszym to, że oto skończona pierwsza para motywów aktu pierwszego.
Fajdros i Pauzaniasz byli obaj w tonie bliskim, w pokrewnej tonacji, mimo różnic stopnia i zakresu — skończył się ten ustęp poważnie. Potrzeba teraz pauzy scenicznej i komicznej, która by przygotować mogła i oddzielić drugą parę motywów, wzajemnie kontrastujących siłą, a zbliżonych komizmem.
Eros w świetle nauki
Zaczyna tedy w XII rozdziale cedzić rzecz Eryksimachos. Intelektualista, badacz i widz przede wszystkim, podobnie jak dwaj mówcy poprzedni, a oprócz tego moralista.
Zaczyna od słów szacunku dla swej szkoły naukowej, dla swej zawodowej wiedzy. I jako zawodowy uczony musi się z pewnym przekąsem odzywać o mowie poprzednika, a później poprawiać myśli, do których nie dorósł. Chce Pauzaniasza uzupełnić i od niego przejmuje podział, ale wchodzi na inny grunt.
Tego mizernego przedstawiciela starej filozofii przyrody obchodzi przede wszystkim Kosmos, wszechświat; stosunki społeczne porusza dopiero w drugiej części mowy. Wielki pomysł Empedoklesa o miłości, która wiąże sprzeczne pierwiastki w całym wszechświecie, dziwnie karleje w ustach tego specjalisty. Bo przeprowadza go Eryksimachos na tak specjalnych przykładach z dziedziny chirurgii i chorób wewnętrznych, że się słuchającym robi żal Empedoklesa, a śmiech ich bierze.
Kompromituje się w dalszym ciągu Asklepiada, kiedy zaczyna w obecności dwóch kompozytorów o harmonii mówić i nie pojmuje, jak może istnieć harmonia tam, gdzie zachodzą jakiekolwiek różnice między elementami. Arystofanes trąca Agatona, a ten ma taką minę, że komediopisarz, nie chcąc parsknąć głośnym śmiechem, kicha jak z moździerza. Eryksimachos przechodzi do przestróg moralnych pod adresem muzyki światowej.
„Szkoda, że już nie ma flecistki; byłaby się zbudowała”, szepce Agaton Arystofanesowi, który już zapanował nad sobą i tylko akompaniuje mówcy tłumioną czkawką w bardziej budujących miejscach.
Eryksimachos się uwziął chyba, żeby Arystofanesa samymi abstrakcjami zanudzić. Szczególniej mu się ta „harmonia” udała. Ale w tej chwili skończył nareszcie staruszek spodziewając się, że go Arystofanes jeszcze zechce „uzupełnić”, tak jak on chciał Pauzaniasza. „Chyba bym na głowę upadł”, myśli sobie Arystofanes, kiwając poważnie głową. Widzi Eryksimachos jakiś figiel z jego miny, więc pozwala mu mówić „i w innym sposobie”, adresując doń ostatnie zdanie, w którym połączył jednym tchem boga i czkawkę.
Intermezzo II
Do czkawki też teraz nawiązuje wesołe intermezzo, w którym na tle przyjaznej sprzeczki między zbitym z tropu Eryksimachem a zapłakanym od śmiechu Arystofanesem dostajemy krótką charakterystykę obu mówców z obecnej pary.
A teraz od rozdziału XIV kontrast do poprzedniej mowy. Arystofanes w pysznym humorze. Małpuje zrazu miną i głosem narzekania Fajdrosa, potem męski, pompatyczny ton Pauzaniasza, a kiedy mit opowiadać zaczyna, rzekłbyś, że to uczeń Eryksimacha.
Kiedy sobie cytat przypomni byle jaki, zwraca się najpoważniej w stronę Fajdrosa.
Eros w szacie mitu
Mit barwny, plastyczny, wesoły i jurny, szczególniej po suchych morałach poprzednika, poprzetykany nitkami powagi, podszyty jakby tęsknotą.
Jakby westchnieniem zaczyna rozdział szesnasty, ale je zaraz zaciera szeregiem ironicznych uwag o pederastach i bodaj czy nie zerka w stronę Pauzaniasza, kiedy wspomina o tych „dzielnych” ludziach, co się za młodu biorą do polityki, a na starość — do pederastii. Wraca mu znowu obraz; Arystofanes zaczyna być subtelny, szlachetny, jasny, zaczynają mu oczy błyszczeć na rozpogodzonej twarzy, mówi w ciszy, stylem Platona, zupełnie jakby inny człowiek, i skończywszy obraz, wraca do krótkich zdań z humorem, do otwartych aluzji i do Eryksimacha. Kończy jakby ustępem z modlitwy. Boi się tylko, żeby jego myśli młodych Eryksimachos zeschłymi wargami nie tykał. I słusznie.
Oto skończone dwa duże ustępy pierwszego aktu w dialogu. Każdy ustęp miał po dwie mowy, przedzielone odpowiednio. Dwie pierwsze różne tylko stopniem akcentów i zakresem myśli, dwie drugie różne zgoła.
Intermezzo III
Teraz długie intermezzo, bo trwa przez cały rozdział siedemnasty. Oczywiście. Ma przyjść ostatnia scena aktu pierwszego: mowa Agatona. Ta mowa ma być już tłem i kontrastem dla Sokratesa i ma być wspaniałym zakończeniem całej części niesokratycznej.
Już w intermezzo Sokrates zaczyna Agatona nabierać nadzwyczaj sprytnie, podsuwając z figlów temu wzorowi dobrego wychowania pewne uchybienia grzeczności i zbijając go z tropu różnym akcentem w dwóch jednakowo sformułowanych pytaniach. Grzecznie ratuje gospodarza Fajdros w tym kłopocie.
W dwóch rozdziałach następnych słyszymy, jak pięknym barytonem, a niezbyt głośno prowadzi rzecz swą Agaton; mówi jak gdyby Praksytelesowego230 Erosa miał przed sobą — tak jest pieszczony ten jego bóg. Tak go kwiatami porównań obsypuje, słodzi i okadza, że Sokratesowi zaczyna być coraz bardziej obco na tej kanapie. Tego nie lubił. Tym bardziej, że Agaton co drugie zdanie igra znaczeniami wyrazów. Agaton igra, bo jest przy stole, ma czas i ochotę; chce zabawić towarzystwo i błysnąć kwiecistym dowcipem; Sokrates widzi uśmiechy zachwytu na twarzach obecnych i coraz bardziej dochodzi do przekonania, że to, co Agaton mówi, to nieprawda, to woda, i to z miodem. Agaton robi koziołki logiczne; nie darmo się uczył u tęgiego sofisty Gorgiasza; mówi płynnie, olśniewa, pozuje, kończy wierszem i ustępem rytmicznej, rymowanej prozy, podniosłym finałem w tonie hymnu.
Popis retoryczny
Dla Agatona sens był na drugim planie, forma na pierwszym. Miał zadanie: chwalić boga, i to, jak potrafi, najpiękniej. Zrobił swoje. Piękniej już nie mógł, jeżeli szło o piękno słów. Wrażenie wywarł ogromne. Zyskał zupełnie towarzystwo, w którym kult formy „zewnętrznej” był we krwi. Agaton był piękny, głos modulował misternie, przeszedł wszystkich poprzedników.
Sokrates na szarym końcu miał „swoją” chwilę. Był teraz cały sobą. Platon wiedział, jak mu przygotować tło i teren; wiedział, jak zamknąć akt pierwszy.
Prostota maską
Już jest w intermezzo stary, draśnięty lew. Minę ma tak głupią i tak zafrasowaną, że litość bierze tego, kto by go nie znał. Zaczyna skromnymi wymówkami, a kończy jadowitą krytyką. Wszystko w dobrodusznym tonie jakiegoś poczciwiny z Beocji. Mówi stylem i akcentem chłopa, który woły targuje. Spoza tego tonu wygląda jednak jak gdyby uraza. Sokrates zaczyna towarzystwu robić wymówki, że mówią rzeczy piękne bez względu na prawdę lub fałsz. „Nie, ten człowiek przecież nie ma wychowania”, myśli po cichu Agaton. „Jest urażony, żeśmy nie mówili prawdy — przecież nie jesteśmy w szkole, tylko po kolacji i bawimy się. On, zdaje się, nie ma zmysłu dla piękna i dla sztuki. To jest trochę niesmaczne. Obiecuje sam prawdę powiedzieć. No, to może być też zajmujące. Ale czegóż on znowu chce ode mnie? Już mi znowu coś urządzi. Nigdy nie wiem przy tych jego pytaniach, do czego on właściwie zmierza. To jest nieprzyjemne”.
Dwudziesty pierwszy rozdział rozpoczyna akt drugi. Zajmie dziewięć rozdziałów, bo sięga aż do dwudziestego dziewiątego włącznie.
Indywidualność Sokratesa nie da się pomyśleć bez formy dialogu. Tutaj też, przez cały rozdział dwudziesty pierwszy, prowadzi Sokrates swój typowy, koci, nielitościwy dialog z Agatonem. Teraz on jest na wierzchu, teraz on klepie po ramieniu, słowami i tonem — może aż nazbyt wyraźnie.
Oczywista, na tle pańskiej, grzecznej postaci Agatona, który by nigdy był gościowi czegoś podobnego nie zrobił, gdyby nawet i umiał. Ale jak ten ton Sokratesa oświetla jego ukryte sprężyny! Być może Platon nie wkładał tego rysu w tym celu świadomie. Ale dając tę impresję, odsłonił mimo woli ukrytą maszynerię postaci mistrza.
Agaton się gubi, zaniepokojony o cel dialogu, i daje się wciągnąć na inny grunt. On przecież miał na myśli personifikację Erosa — bóstwo, osobę, konkretum — która mu się ustawicznie przemieniała w abstrakcję, miłość, kochanie, i w tym była rozkosz, w grze znaczeń jednego i tego samego wyrazu. Ta gra, charakterystyczna dla helleńskich pojęć religijnych, nie była obca i Sokratesowi. On sam wprowadzi też Erosa, który właściwie oznaczać będzie pewien typ psychiczny, pewną grupę usposobień, pewną organizację duchową na obraz i podobieństwo własne, i będzie o nim mówił chwilami jak o osobie nadziemskiej, jak o czymś konkretnym, a chwilami jak o abstrakcji. Teraz musi się przejechać po Agatonie; dlatego go zaczyna pytaniami przyciskać do muru i wykazuje mu, co to za nonsensy wynikają z takiej gry wyrazów; podsuwa mu niepostrzeżenie Erosa znaczeniu czysto abstrakcyjnym i wyprowadza mu wynik komicznie sprzeczny z jego mową. Agaton ma przyznać i musi przyznać, że Eros nie jest ani dobry, ani piękny.
Agaton jest u granic rozpaczy. Na wszystko się zgodzi, byle mu już Sokrates dał pokój. Jest bardzo biedny w tej chwili i wstydzić się musi.
Oto Sokratesowi szło w gruncie rzeczy. Ale nie pokaże tego. Teraz się w ostatnim zdaniu rozdziału może schować poza tarczę „prawdy”, która się tak srodze obeszła z Agatonem przez usta swego „marnego” sługi, Sokratesa. Tym lepiej schowany, że mu się ten wynik przyda do dalszego toku myśli.
Agaton pobity; reszta towarzystwa patrzy, podkuliwszy ogony, na to szczególne ujeżdżanie i każdy bogom dziękuje, że to nie jemu padło mówić przed Sokratesem i mieć powodzenie.
Czuje to, oczywiście, Sokrates; nie ma już potrzeby zwalczania kogokolwiek. Owszem, teraz jest tak na wierzchu i zadowolony, że w prezencie towarzystwu ofiarować może widok „Sokratesa głupiego i Beoty”. Teraz go stać na to. Szczególnie musi tym widokiem ucieszyć serce Agatona. Niechże ma biedaczysko.
Platon mówi ustami Sokratesa
Rozwija tedy od rozdziału XXII swój wymyślony dialog z Diotymą, jakąś tajemniczą wieszczką z Mantinei (z Wieszczego Grodu). Teraz Diotyma mówi takim delikatnym, pańskim tonem, jakby mówił Agaton, gdyby miał rozum Sokratesa, a Sokrates robi niedołężne, ciężkie kroki myślowe i stawia głupie pytania. Zachowuje się niby to jak brus231 czy jak kołek. Wieszczka podobnie nim kręci, jak on przed chwilą wywijał Agatonem. To przeprosiny dla gospodarza.
A równocześnie Diotyma spełnia inne zadanie. Była potrzebna nie tylko Sokratesowi, ale i Platonowi. Chciał Platon przez usta Sokratesa odsłonić rąbek swej własnej „nauki” o ideach i o duchach nadziemskich. Niechże tego nie mówi Sokrates od siebie, tylko niech mu to objawi tajemnicza osoba z dalekich stron. Ta tajemnicza osoba, niby symbol wspólnych cech umysłowości Sokratesa i Platona, to dziwne indywiduum bez ciała, bez charakterystycznych, jednolitych rysów psychicznych, zmienia się.
Zaczęła tonem łagodnym, rozumnym, dobrej matki, która tępe dziecko cierpliwie poucza; w rozdziale dwudziestym trzecim zaczyna mówić tajemniczym głosem objawień platońskich, ale zaraz przechodzi w kontrastujący, prawie gospodarski styl gawędy, która, doskonała w ustach na przykład Arystofanesa lub i samego Sokratesa, bawić zaczyna nieco, kiedy się myśli, że to opowiadanie dziewicy, kapłanki. Zawsze mówi rozumnie i jasno, ale raz w takim, raz w innym sposobie.
Z końcem tego rozdziału ma zupełnie Sokratesowy styl. Sokrates się odsłania sam w charakterystyce młodego Erosa; odsłania się tym, którzy mają oczy i uszy, nie całemu towarzystwu, otwarcie. Taki już miał sposób i taką potrzebę.
Z dwudziestym czwartym rozdziałem Eros się zaczyna krystalizować już nie jako geniusz ani pewien typ psychiczny, lecz jako abstrakcja: „powszechne dążenie do wiecznego posiadania dobra”, do szczęścia. I tu w pełnym, męskim toku dialogu wtrącony po szopenowsku motyw o zwodniczości marzeń ludzkich. Od tego motywu coraz więcej tonów Platońskich czuć w głosie Sokratesa i w tym, co on mówi.
Ma się wrażenie, że Platon, pisząc to i rozsnuwając już własne myśli, rozmawia z duchem Sokratesa i schowany za tajemniczy peplos232 Diotymy mówi mu to, do czego doszedł w rozmowach z Euklidesem z Megary i w długich dumaniach samotnych. Zapala się. Słowa mu płyną coraz bardziej rytmicznym potokiem, myślami coraz szersze obejmuje kręgi: niedługo Diotymie głos się zmieni, oczy postawi w słup i będzie mówiła rzeczy tajemne w ciszy!
Oto rozdziały dwudziesty piąty, szósty i siódmy przygotowują nadchodzącą chwilę.
Idea dobra zaczyna świecić
Już Arystofanes tłumaczy Erosa, który dwie płci wiąże, stwarzając mit, dając koncepcję „dążenia do jedności”. Dopiero teraz popęd płciowy wystąpi w jasnym, boskim świetle, jako nieświadome dążenie do nieśmiertelności. Pokaże się, że istoty żywe dlatego tylko zapłodnienia pragną, że zapłodnienie uczestniczy jakoś w wielkiej idei „nieśmiertelnego dobra”.
Już Eryksimachos próbował rozwijać pomysły o Erosie na tle zjawisk przyrodniczych. Dopiero teraz się rozświetla szereg zjawisk z żywej przyrody, szereg walk i trosk, bólów i rozkoszy świata zwierzęcego, bo na wszystkie cele tych walk i trosk pada jakiś odblask „nieśmiertelnego dobra”.
Już Pauzaniasz i Fajdros, i Agaton tłumaczyli, każdy po swojemu, pobudki dzielnych czynów i podnosili moc Erosa, który dwóch mężczyzn powiąże. Dopiero teraz się jednolicie wyjaśniać zaczynają pobudki czynów ludzkich, teraz dopiero miłość dwóch mężczyzn świeci czystym, królewskim blaskiem, bo zarówno sława, za którą ludzie gonią w życiu, jak i to, co stwarzają razem, węzłem przyjaźni związani, ma w sobie coś z „nieśmiertelnego dobra”.
Atmosfera platońska. Czuje się, płynąc za coraz to szybszym rytmem skandowanej prozy, jak się podnosi nastrój uczuciowy, a na różnorodne objawy natury i życia z pierwszego aktu dialogu, na przedmioty i kwestie, które tam „były” po heraklitejsku, raz takie, raz inne i dla jednego mówcy takie, a dla drugiego inne, niejasne i subiektywne, padać zaczyna coraz jaśniej jakiś jeden, nieodmienny, jasny blask; czuje się, że przedmioty i zjawiska, pozornie różne, mają jakieś wspólne, wyższe tło; że są takie, jak są, i tym, czym są, nie same przez się ani przez widzimisię tego lub owego, ale przez stosunek z jakimś jednym nieśmiertelnym, niezależnym bytem.
Budzi się pragnienie, żeby ktoś ten wieczny byt odsłonił, objawił, ukazał. — Ukaże go Platon.
Bo oto równocześnie, w toku rozdziału XXVII dobro zaczyna stale nazywać się „pięknem” i rozwija się przed nami obraz stosunku Sokratesa do Platona: stosunku między tym, który pełen nasienia twórczego szuka dusz młodych, aby je zapładniał, i tym pięknym młodzieńcem o pięknej duszy, który z nasienia mistrza rodzi nawet wtedy, „kiedy ich obu tylko pamięć wiąże”. Słychać nawet echa ich rozmów o pańskim ustroju Sparty, echa marzeń młodego Platona.
Przedziwny jest Platon w tej mowie Sokratesa.
Przewinął się w niej sam Sokrates, jego psychika i jego metoda; przesunął się w niej stosunek jego z Platonem, a teraz, kiedy rozdział XXVII zamknęły myśli o nieśmiertelnej sławie twórców, niby epitafium233 nad grobem bohatera, w dwóch następnych rozdziałach mówi już Platon sam przez usta mistrza.
Diotyma na czele rozdziału wyraźnie zaznacza ustęp Platoński.
Objawienie
Rozdział XXVIII. Oto przedziwna droga wyzwalania się ludzkiej duszy z jednostkowych przywiązań. Oto jak się dusza wybrana coraz bardziej odrywa od świata zmysłowych, konkretnych, dotykalnych przedmiotów, coraz bardziej samotna i obca pospolitemu życiu, coraz to mniej poddana i bierna, a coraz to potężniejsza w czynach, coraz bardziej twórcza.
Rozdział XXIX. Cisza na sali zupełna; platoński Sokrates ma zmienioną twarz i głos. Oczy mu się szklą, twarz pała. Mówi teraz w dialogu swego ucznia to, czego za życia nie mówił nigdy. Jakaś mistyczna komunia dwóch dusz ludzkich, poza materią i czasem. Diotyma ubiera w grubą zasłonę słów chwilę obcowania z zaświatem. Oto apokalipsa234 idei „piękna”.
Ale na to nie ma słów w języku ludzkim.
Sokratesowi zabrakło tchu. Faluje mu pierś, przygasają oczy, głos kaskadami spada, dreszcz po nim chodzi, kiedy mówi o tym, „co naprawdę jest — rzeczywiste”, i o nieśmiertelności tych, którym dane było oglądać idee; ale już przyszedł do siebie i oto czym prędzej nawiązuje do początku mowy, byle ją skończyć czym prędzej. Skończył, ale echa tej mowy poszły daleko w przyszłość przez Akademię, neoplatoników i realistów średniowiecznych do filozofii czasów nowych i nie przebrzmiały do dziś. I dziś jeszcze walczą z duchem Heraklita i Protagorasa, jakby na potwierdzenie Platońskich przeczuć z kilku rozdziałów poprzednich.
Drugi akt dialogu skończony. Wielkie misterium zamknięte. Potrzeba odpoczynku, odetchnięcia po szczytach gdzieś na ziemi, potrzeba estetyczna kontrastu i powolnego, jasnego przejścia do codziennych, potocznych spraw. Musi nadejść „dramat satyryczny”235, drama satyrikon.
Jest intermezzo sceniczne w dwóch rozdziałach najbliższych.
W chwili kiedy zdyszany, zmęczony Sokrates skończył, towarzystwo myśli przejść nad jego mową do pochwał i krytyk. Byłby to zgrzyt. Platon nie dopuści do tego.
Potrafi zamknąć widzowi dialogu niezatarte i czyste, nietknięte wspomnienie mowy Sokratesa wprowadzeniem motywu, którego jeszcze nie było.
Drama satyrikon
Wprowadzi go takim kontrastem i tak plastycznie, i tak zacznie mówić innym językiem, niż dotąd mówił, że zaciekawiony i rozbawiony widz ma wrażenie zgoła szczególne. Zdaje mu się, że czyta zupełnie inną książkę, jest w nowym, innym towarzystwie, w innej atmosferze. A jednak czuje, że teraz właśnie taka atmosfera jest na miejscu, czuje, że się ten motyw prosił czy narzucał estetycznie, tak się dobrze w całość zamkniętą składa z poprzednimi.
Wejście Alkibiadesa i scena wstępna przed jego mową to małe arcydzieło plastyki i charakterystyki. Tę scenę dał A. Feuerbach236 w swym znanym obrazie.
Niezrównane jest zestawienie Alkibiadesa kolejno z różnymi znanymi postaciami dialogu w tych od niechcenia rzucanych, wesołych zwrotach, bo nie tylko piękne samo przez się, ale tak zręcznie przeprowadzone, że dzięki temu po dwóch rozdziałach już się doskonale wie, kto jest Alkibiades. Już się go zna i rozumie jego tonację. Wie się już, jakim on głosem mówi i akcentem. Wyborna jest przecież jego rozmowa z Eryksimachem, szybka scena z Sokratesem, i po prostu każdy moment tych dwóch rozdziałów taki żywy i taki potrzebny do całości.
Sokratesowi należały się jakieś wstążki do wieńca. Dał mu je Platon z rąk Alkibiadesa — nie od tych, którzy go słuchali, mało go rozumieją. W Alkibiadesie widział Platon duszę zdolną, bujną, człowieka, w którym był doskonały materiał, tylko poszedł „na lep oklasków hołoty”, a może mu nieco zaszkodziła i filozofia, którą kopie później w przystępie chwilowej, dionizyjskiej rozpaczy. Jakże się lepiej pojmuje tę historyczną postać i jej awanturnicze koleje, kiedy się ją żywą widziało w Uczcie Platońskiej. Było w nim przecież coś z Kmicica, tylko w innych czasach i stosunkach, w innej kulturze.
Teraz mówi urywanymi ustępami; miesza to i owo, ma szeroki gest, podochocony jest znakomicie, ale nie pijany. Mowa jego jest napisana tak, że jej nie potrzeba psychologicznych komentarzy. W mowie tej, niby w noweli, przesuwa się szereg obrazów, w których Sokrates żyje wiarygodny i dotykalny. Alkibiades uważa Sokratesa za półboga i z szeregu wspomnień osobistych buduje mu spiżowy pomnik.
Gwarancja rysów
Kilkakrotnie uderza weń pytaniem: „Zaprzecz, możeś nie taki?!”. Sokrates milczy. Potrącony spiż nie zadzwonił, bo pod nim było tylko ludzkie, żywe serce, w ludzkim ciele przecież.
A czemu go nie odsłonił Platon? — Nic dziwnego. Przecież mu chciał zrobić pomnik, nie sekcję.
Trzydziesty siódmy rozdział skończony. Sokrates urósł ponad głowy wszystkich.
Ale nie można na tym skończyć dialogu. Dwa ostatnie rozdziały stanowią zakończenie. W trzydziestym ósmym wesoła, żywa scena, w której znowu powraca Agaton, jako motyw komiczny. Pogodna atmosfera żartów, w której się gubić zaczyna potężny ton Sokratesa.
Finale
Toteż w trzydziestym dziewiątym mamy scenę nową: obce, nieznane, przykre, niskie, bezładne elementy. Wpada gromada pijaków. Uderzają nagle i przykro; ale się po tym nagłym rozstrojeniu łatwiej, choć zawsze z żalem, znosi powolne rozluźnianie się towarzystwa tak szczególnego. Pustoszeje tło, niedobitki uczty leżą i chrapią po kanapach i na ziemi. Sen. W dusznej atmosferze ogólnego upadku jeden Sokrates panuje niezwalczony. Jakiś doprawdy nadludzki mąż. Cóż za nieprawdopodobna moc, nawet i na tym polu. Jeszcze prowadzi dialog przy kielichu — jeszcze ma dość sił, żeby rozmawiać o kompozycji Uczty Platońskiej. Coraz to ciszej na scenie. Koguty pieją z daleka. Gra dwóch świateł: poranka i dogasających lamp. Ciche echa wszystkich trzech aktów. Sokrates dziwnie samotny w tym boleśnie komicznym towarzystwie istot słabszych i niższych od siebie wychodzi na świeże, chłodne powietrze zimowego dnia o wschodzie, w towarzystwie tego „pasożyta” Arystodema, który mu po piętach depce symetrycznie do początku dialogu, bierze kąpiel, cały dzień dialogi prowadzi w gimnastycznej sali, jakby nigdy nic, i dopiero wieczorem idzie — „do domu odpocząć”.
Przypisy:
1. apoteoza — ubóstwienie; w literaturze: przedstawienie idei, wydarzeń a. postaci jako godnych uwielbienia i czci, wyidealizowanie. [przypis edytorski]
2. Eros (mit. gr.) — bóg miłości. [przypis edytorski]
3. Pallada a. Pallas (mit. gr.) — przydomek Ateny, bogini mądrości. [przypis edytorski]
4. tedy (daw.) — więc, zatem. [przypis edytorski]
5. nagolenica a. nagolennik — część zbroi zakrywająca nogę wojownika od kolana w dół, ochraniająca goleń. [przypis edytorski]
6. helleński — grecki; Hellada: Grecja, Hellen: Grek. [przypis edytorski]
7. mara — widmo, złuda. [przypis edytorski]
8. jako (daw., gw.) — jak. [przypis edytorski]
9. korzec — daw. jednostka objętości produktów sypkich (ziarna, mąki itp.), licząca w Polsce w XIX w. ok. 128 litrów. [przypis edytorski]
10. Jonia — staroż. kraina na zachodnim wybrzeżu Azji Mniejszej, skolonizowana w XI w. p.n.e. przez Greków, głównie Jonów z Attyki i Peloponezu; do jej najważniejszych miast należały Milet i Efez. [przypis edytorski]
11. powstanie Jończyków — w 499 p.n.e. miasta greckie w Jonii, zachodniej części wybrzeża Azji Mniejszej, podbitej przez państwo perskie, zbuntowały się i uzyskały militarne wsparcie od Aten; po krwawym stłumieniu powstania (494) Persowie wysłali ekspedycję przeciw Atenom (490). [przypis edytorski]
12. Maraton — miejsce bitwy stoczonej w roku 490 p.n.e., w której wojska ateńskie pod dowództwem Miltiadesa pokonały armię perską. [przypis edytorski]
13. mimo całe zróżnicowanie — mimo z rzecz. w B.; dziś z D.: mimo całego zróżnicowania. [przypis edytorski]
14. nie masz (daw.) — nie ma, nie istnieje. [przypis edytorski]
15. pieniądze z miast związkowych — Ateny stały na czele Związku Morskiego, sojuszu miast-państw greckich z obszaru M. Egejskiego, powstałego w 478 p.n.e. w celu wspólnej walki z Persją. W roku 454 skarbiec Związku został przeniesiony z wyspy Delos do Aten, które stały się hegemonem sojuszu, traktując go jak własne imperium. [przypis edytorski]
16. Perykles (ok. 495–429 p.n.e.) — polityk i mówca ateński w okresie politycznej hegemonii Aten, ich rozkwitu gospodarczego i kulturalnego. [przypis edytorski]
17. rad (daw.) — chętny. [przypis edytorski]
18. Beota — mieszkaniec Beocji, staroż. krainy w środkowej Grecji, na zachód od Attyki (w której leżą Ateny); jej gł. miastem były Teby; stękający Beota: Ateńczycy uważali Beotów za ociężałych na umyśle. [przypis edytorski]
19. Spartiata — pełnoprawny obywatel Sparty; zwalisty Spartiata, który zna tylko styl meldunków wojskowych: obawa buntu znacznie liczniejszej od nich ludności podbitej powodowała, że Spartiaci od dzieciństwa byli szkoleni do służby wojskowej, uczono ich również zwięzłego i treściwego wyrażania się. [przypis edytorski]
20. konwenans — ogólnie przyjęta w danym środowisku norma zachowania. [przypis edytorski]
21. sofiści — greccy filozofowie i wędrowni nauczyciele, którzy za opłatą przygotowywali do życia publicznego i kariery politycznej, uczyli sztuki przemawiania i przekonywania, głosili względność prawdy. [przypis edytorski]
22. procesyj (daw.) — dziś popr. D. lm: procesji. [przypis edytorski]
23. Eleusis — miasto w Attyce, 20 km od Aten; ośrodek kultu bogini Demeter i jej córki Persefony, znany z odbywających się corocznie misteriów eleuzyjskich. [przypis edytorski]
24. Panatenaje — najstarsze i najważniejsze święto w staroż. Atenach, upamiętniające narodziny bogini Ateny, patronki miasta. Głównym punktem uroczystości była procesja na Akropol, gdzie ofiarowywano Atenie wspaniałą szatę (peplos). [przypis edytorski]
25. zarzutka (daw.) — narzutka, okrycie zarzucane na ramiona. [przypis edytorski]
26. Tyr — staroż. miasto-państwo w Fenicji, słynne z produkcji purpury tyryjskiej, rzadkiego i kosztownego barwnika w odcieniach od różowego do ciemnego fioletu, otrzymywanego ze ślimaków morskich; ob. Sur w Libanie. [przypis edytorski]
27. familia (z łac.) — rodzina. [przypis edytorski]
28. strategia — tu: urząd stratega, w staroż. Grecji wysokiego rangą dowódcy wojskowego; w Atenach corocznie wybierano 10 strategów, po jednym z każdej jednostki administracyjnej. [przypis edytorski]
29. intratny — dochodowy, przynoszący zyski. [przypis edytorski]
30. jeno (daw., gw.) — tylko. [przypis edytorski]
31. tęgi — mocny, dzielny, dobry w swojej dziedzinie. [przypis edytorski]
32. skon — dziś: zgon. [przypis edytorski]
33. Fidiasz (ok. 490–ok. 430 p.n.e.) — najwybitniejszy rzeźbiarz grecki okresu klasycznego; autor m.in. posągów Ateny Promachos i Ateny Partenos na ateńskim Akropolu oraz posągu Zeusa w Olimpii, zaliczanego do siedmiu cudów świata staroż. [przypis edytorski]
34. Aspazja z Miletu (ok. 470–ok. 400 p.n.e.) — wpływowa kochanka (później zapewne żona) ateńskiego przywódcy Peryklesa; słynęła z urody, wykształcenia i inteligencji, jej dom stanowił intelektualne centrum Aten, gdzie spotykali się najznakomitsi pisarze i myśliciele, m.in. Sokrates. [przypis edytorski]
35. Alkibiades (450–404 p.n.e.) — wódz i polityk ateński, w młodości uczeń Sokratesa; odegrał kluczową rolę w drugiej połowie wojny peloponeskiej; osierocony w dzieciństwie, był wychowywany przez swego wuja Peryklesa; przystojny, bardzo uzdolniony i ambitny, prowadził wystawny tryb życia. [przypis edytorski]
36. niwa (daw.) — pole. [przypis edytorski]
37. Termopile — miejsce bitwy stoczonej w 480 p.n.e., w której wojska greckie pod dowództwem Leonidasa uległy przeważającym siłom perskim. [przypis edytorski]
38. Eurypides (ok. 480–406 p.n.e.) — dramaturg grecki, autor tragedii, uznawany za reformatora gatunku. [przypis edytorski]
39. Nie dziejeż się — konstrukcja z partykułą -że, skróconą do -ż, nadającą znaczenie pytania retorycznego; inaczej: czyż nie dzieje się? [przypis edytorski]
40. tyran — tu: jedynowładca; w staroż. pierwotnie jako termin neutralny, określający formę sprawowania władzy, obok np. oligarchii czy demokracji; tyrana od króla odróżniało zdobycie władzy przez uzurpację, niezgodnie z prawem. [przypis edytorski]
41. mizantrop — osoba czująca niechęć do ludzi, unikająca towarzystwa innych. [przypis edytorski]
42. kołtuństwo (pogard.) — zbiorowość ludzi zacofanych, ciemnych i nietolerancyjnych; także: mentalność i postawa właściwe takim ludziom. [przypis edytorski]
43. rabiać (daw.) — robić coś od czasu do czasu, często a. zwykle. [przypis edytorski]
44. herma — element dekoracyjny w architekturze: zwężający się ku dołowi czworokątny słupek ozdobiony rzeźbą głowy boga (pierwotnie Hermesa, w połączeniu z wyobrażeniem fallusa). [przypis edytorski]
45. kościółek — tu daw.: niewielka świątynia, niekoniecznie chrześcijańska. [przypis edytorski]
46. akuszeria (daw.) — położnictwo. [przypis edytorski]
47. centaur (mit. gr.) — stworzenie z ludzkim tułowiem na końskim korpusie. [przypis edytorski]
48. sensat (daw.) — człowiek przesadnie poważny, silący się na uczoność. [przypis edytorski]
49. łepak (daw., pot.) — spryciarz. [przypis edytorski]
50. drachma — staroż. moneta grecka, na ogół srebrna. [przypis edytorski]
51. ino (gw.) — tylko. [przypis edytorski]
52. nie zniósłby był — przykład użycia czasu zaprzeszłego, wyrażającego czynność wcześniejszą niż opisana czasem przeszłym lub, jak w tym przypadku, niezrealizowaną możliwość. [przypis edytorski]
53. nimb — świetlisty krąg wokół głów istot boskich i świętych; przen.: chwała, splendor. [przypis edytorski]
54. afekt (z łac.) — emocja, silne uczucie; daw.: przychylność, sympatia, miłość. [przypis edytorski]
55. popod (daw.) — pod. [przypis edytorski]
56. jarzmo — rodzaj prymitywnej uprzęży dla bydła roboczego, przen.: niewola. [przypis edytorski]
57. flegma — powolność i spokojność charakteru, zimna krew. [przypis edytorski]
58. satyr (mit. gr.) — jedna z istot wchodzących w skład orszaku Dionizosa, boga wina i dzikiej natury; satyrowie byli przedstawiani jako ludzie z koźlimi nogami i uszami, kojarzono ich z pożądaniem i lubieżnością. [przypis edytorski]
59. Herakles (mit. gr.) — heros grecki słynny z ogromnej siły i wykonania 12 trudnych i niebezpiecznych zadań; występował często w rzeźbie i malarstwie staroż. [przypis edytorski]
60. himation — okrycie wierzchnie noszone w starożytnej Grecji. [przypis edytorski]
61. boć (daw.) — bo przecież. [przypis edytorski]
62. syleni (mit. gr.) — towarzysze Dionizosa, boga wegetacji i wina, przedstawiani początkowo jako brodaci mężczyźni z końskimi uszami, kopytami i ogonem; w epoce klasycznej sylenów wyobrażano jako łysych starców z grubymi wargami, płaskim zadartym nosem i ludzkimi nogami; na czele sylenów stał Sylen, stary mądry wychowawca Dionizosa. [przypis edytorski]
63. znachodzić (daw.) — znajdować. [przypis edytorski]
64. Arystofanes (ok. 445–ok. 385 p.n.e.) — grecki komediopisarz, najwybitniejszy z twórców komedii staroattyckiej. [przypis edytorski]
65. mydłek (pot.) — człowiek niepoważny; chłystek. [przypis edytorski]
66. Kiedy było potrzeba, szedł pod broń przeciw Lacedemończykom — podczas wielkiej wojny peloponeskiej (431–404 p.n.e.) pomiędzy Związkiem Morskim pod przewodnictwem Aten a Związkiem Peloponeskim pod przewodnictwem Sparty (Lacedemonu), toczonej o hegemonię nad całą Grecją. [przypis edytorski]
67. Kriton — bogaty właściciel ziemski, rówieśnik Sokratesa pochodzący z tej samej gminy (demu), jego towarzysz i przyjaciel. [przypis edytorski]
68. przeto (daw.) — więc, zatem. [przypis edytorski]
69. ciężyć — dziś: ciążyć. [przypis edytorski]
70. Asklepios (mit. gr.) — heros i bóg sztuki lekarskiej. [przypis edytorski]
71. wesół — dawna, krótka forma przymiotnika w r.m.: wesoły. [przypis edytorski]
72. Kritias z Aten (ok. 460–403 p.n.e.) — arystokrata i polityk ateński, znany też z zainteresowań filozoficznych (uczeń Sokratesa); zwolennik skrajnej oligarchii, jako jeden z głównych tzw. trzydziestu tyranów zasłynął z bezwzględności i okrucieństwa; zginął w przegranej bitwie z wygnańcami walczącymi o przywrócenie demokracji. [przypis edytorski]
73. Solon (ok. 640–ok. 560 p.n.e.) — ateński polityk, reformator i poeta; wprowadzone przez niego zmiany położyły fundamenty pod rozwój ustroju demokratycznego. [przypis edytorski]
74. igrzyska istmijskie — staroż. greckie zawody sportowe organizowane ku czci boga mórz Posejdona na Istmie, tj. na Przesmyku Korynckim. [przypis edytorski]
75. Bary miał szerokie, że go nauczyciel gimnastyki Platonem nazwał — od gr. przym. πλατύς: szeroki, barczysty. [przypis edytorski]
76. Epicharm z Kos (ok. 540–ok. 450 p.n.e.) — grecki komediopisarz i filozof, uważany za jednego z twórców komedii; wspominany przez Platona w dialogach Gorgiasz i Teajtet. [przypis edytorski]
77. dytyramb (lit.) — rozwinięta w kulturze greckiej pieśń pochwalna, utrzymana w patetycznym tonie. [przypis edytorski]
78. zbierać wzorki (daw. pot.) — przyglądać się i zapamiętywać przykłady typowych zachowań osób, z którymi się obcuje. [przypis edytorski]
79. Pnyks — wzgórze w pobliżu Akropolu, miejsce zgromadzeń ludowych w staroż. Atenach. [przypis edytorski]
80. orfizm — staroż. nurt religijny o charakterze mistycznym, wywodzący swoje początki od mitycznego poety Orfeusza; w odróżnieniu od tradycyjnej religii greckiej propagował ascezę, posługiwał się świętymi pismami i charakteryzował się wiarą w istnienie boskiej i nieśmiertelnej duszy ludzkiej, uwięzionej w ciele, oraz we wcielanie się duszy po śmierci w inne ciała (wędrówka dusz). [przypis edytorski]
81. trójrzędowiec — staroż. statek z trzema rzędami wioseł na każdej z burt. [przypis edytorski]
82. guwerner — prywatny nauczyciel i wychowawca domowy. [przypis edytorski]
83. Megara — miasto nad Zat. Sarońską, na zach. od Aten. [przypis edytorski]
84. Euklides z Megary (ok. 435–ok. 365 p.n.e.) — filozof grecki, założyciel szkoły megarejskiej; uczeń Sokratesa; w średniowieczu często mylony z Euklidesem z Aleksandrii, matematykiem. [przypis edytorski]
85. przenieść (daw.) — znieść, ścierpieć, wytrzymać. [przypis edytorski]
86. Ksenofont z Aten, gr. Ksenofon (ok. 430–ok. 355 p.n.e.) — grecki pisarz i historyk, żołnierz najemny, uczeń Sokratesa; autor m.in. pism sokratycznych: Sympozjon (Uczta), Obrona Sokratesa, Wspomnienia o Sokratesie oraz Ekonomik. [przypis edytorski]
87. hreczkosiej (daw., pogardl.) — prowincjonalny, zasiedziały na wsi, niezbyt zamożny szlachcic. [przypis edytorski]
88. jenerał (daw.) — generał. [przypis edytorski]
89. Dziewica Orleańska — Joanna d’Arc (1412–1431), bohaterka narodowa Francji; podczas wojny stuletniej poprowadziła armię francuską do kilku ważnych zwycięstw (m.in. oswobodziła oblegany przez wojska angielskie Orlean), twierdząc, że działa kierowana przez Boga; zginęła spalona na stosie. [przypis edytorski]
90. Kyrene (gr.), Cyrena — staroż. miasto w płn. Libii, ok. 15 km od brzegu M. Śródziemnego; zał. jako kolonia grecka ok. 630 p.n.e., stanowiła najstarsze i gł. miasto regionu. [przypis edytorski]
91. Teodor z Cyreny (V w. p.n.e.) — grecki matematyk, znany z dialogów Platona Teajtet, Sofista oraz Polityk. [przypis edytorski]
92. na dworze Dionizjosów — Dionizjosa I i jego syna Dionizjosa II, tyranów rządzących miastem Syrakuzy. [przypis edytorski]
93. pitagorejczycy — wyznawcy pitagoreizmu, ruchu filozoficzno-religijnego i naukowego rozwiniętego przez Pitagorasa i jego następców, powstałego pod znacznym wpływem matematyki i mistycyzmu; pitagoreizm wniósł wielki wkład do nauki staroż., zwłaszcza w zakresie matematyki, astronomii oraz teorii muzyki, wywarł również wpływ na filozofię Platona. [przypis edytorski]
94. w ogrodzie zwanym Akademią — był to gaj poświęcony herosowi ateńskiemu Akademosowi, stąd nazwa. [przypis edytorski]
95. Filip II Macedoński (382–336 p.n.e.) — król Macedonii, reformator armii, twórca imperium macedońskiego; ojciec Aleksandra Wielkiego; obległ wspierane przez Ateny miasto Olint na Płw. Chalkidyckim i zniszczył je do fundamentów (348), w bitwie pod Cheroneą (338) pokonał sprzymierzone armie Ateńczyków i Tebańczyków, w 337 utworzył Związek Koryncki, zrzeszający większość państw Grecji kontynentalnej. [przypis edytorski]
96. biust — tu: popiersie, forma rzeźby. [przypis edytorski]
97. Dionizos (mit. gr.) — bóg wina, płodnych sił natury i ekstazy religijnej. [przypis edytorski]
98. winna macica (daw.) — winorośl. [przypis edytorski]
99. około (daw.) — przyimek wiążący wykonywaną czynność z jej przedmiotem: wokół, dokoła, nad. [przypis edytorski]
100. libacja — w religiach staroż.: płynna ofiara. [przypis edytorski]
101. wchodowy (daw.) — wejściowy. [przypis edytorski]
102. kitarzysta — człowiek grający na kitarze, staroż. greckim instrumencie muzycznym będącym odmianą liry. [przypis edytorski]
103. variété (fr.: rozmaitość) — dziś popr. variétés (r.n.): przedstawienie rozrywkowe złożone z różnych form scenicznych: piosenek, monologów, tańców, popisów akrobatycznych itp. [przypis edytorski]
104. wojna peloponeska (431–404 p.n.e.) — wielka wojna pomiędzy największymi ówczesnymi potęgami greckimi: Związkiem Morskim pod przewodnictwem Aten a Związkiem Peloponeskim pod przewodnictwem Sparty (Lacedemonu), toczona o hegemonię nad całą Grecją; wywołała ogromne zniszczenia, zakończyła się klęską i kapitulacją Aten. [przypis edytorski]
105. tedy (daw.) — więc, zatem. [przypis edytorski]
106. Faleron — najstarszy port staroż. Aten, położony nad Zat. Sarońską, ok. 5 km na płd.-zach. od Akropolu; po rozbudowie przez Temistoklesa portu w Pireusie (pocz. V w. p.n.e.) stracił znaczenie. [przypis edytorski]
107. Agaton (ok. 447–ok. 400 p.n.e.) — tragediopisarz grecki; wyśmiewany przez Arystofanesa w komedii Kobiety na święcie Tesmoforiów; w 407 razem z Pauzaniaszem opuścił Ateny i żył wraz z nim na dworze macedońskiego króla Archelaosa, gdzie zmarł. [przypis edytorski]
108. Alkibiades (450–404 p.n.e.) — wódz i polityk ateński, w młodości uczeń Sokratesa; odegrał kluczową rolę w drugiej połowie wojny peloponeskiej; przystojny, bardzo uzdolniony i ambitny, prowadził wystawny tryb życia. [przypis edytorski]
109. się tam byli zeszli — przykład użycia czasu zaprzeszłego: dziś: się tam zeszli. [przypis edytorski]
110. jakeśmy dziećmi byli — inaczej: jak byliśmy dziećmi (konstrukcja zdaniowa z ruchomą końcówką czasownika). [przypis edytorski]
111. moiściewy (daw., gw.) — moi drodzy; poufały zwrot do słuchacza lub słuchaczy, używany także jako okrzyk wyrażający emocje, np. zdziwienie, podziw. [przypis edytorski]
112. takem się oto wystroił — inaczej: tak się oto wystroiłem (konstrukcja z ruchomą końcówką czasownika). [przypis edytorski]
113. Agamemnon (mit. gr.) — król Myken, naczelny wódz greckiej wyprawy przeciw Troi, brat Menelaosa. [przypis edytorski]
114. Menelaos (mit. gr.) — król Sparty, brat Agamemnona; jego żona Helena została porwana przez Parysa, co doprowadziło do wojny trojańskiej. [przypis edytorski]
115. podług (daw.) — według. [przypis edytorski]
116. Dionizos (mit. gr.) — bóg wina, płodnych sił natury i ekstazy religijnej. [przypis edytorski]
117. wczoram pił, dzisiem kiep! — dziś: wczoraj piłem, dziś jestem kiep (daw.: głupiec). [przypis edytorski]
118. osobliwie (daw.) — szczególnie. [przypis edytorski]
119. Eurypides (ok. 480–406 p.n.e.) — dramaturg grecki, autor tragedii, uznawany za reformatora gatunku. [przypis edytorski]
120. Prodikos z Keos (V w. p.n.e.) — filozof grecki, jeden z czołowych sofistów pierwszego pokolenia; autor popularnej przypowieści o Heraklesie na rozstaju dróg (zob. Ksenofont, Wspomnienia o Sokratesie II 1.21–34), w której bohater musi wybrać pomiędzy dwiema drogami życia, proponowanymi przez dwie kobiety: Cnotę i Nieprawość. [przypis edytorski]
121. Afrodyta (mit. gr.) — bogini miłości. [przypis edytorski]
122. Hezjod (VIII–VII p.n.e.) — poeta grecki, twórca poematów epickich porównywany z Homerem; autor m.in. dzieł: Teogonia (o powstaniu bogów i początkach świata) oraz Prace i dnie (poemat dydaktyczny o rolnictwie). [przypis edytorski]
123. zaraz zaś po nim Ziemi szeroka pierś... — Hezjod, Teogonia 116–120. [przypis edytorski]
124. Parmenides z Elei (ok. 540–ok. 470 p.n.e.) — filozof gr., uczeń Ksenofanesa, twórca teorii bytu jako tożsamego z prawdą, wiecznego (bez początku i końca), stałego, jednego i niepodzielnego. [przypis edytorski]
125. Akuzilaos z Argos (V w. p.n.e.) — grecki mitograf i logograf, tj. interpretator mitów oraz autor prac opisujących dawne dzieje, głównie mityczne; jego prace zachowały się tylko we fragmentach. [przypis edytorski]
126. Alkestis, łac. Alcestis (mit. gr.) — córka Peliasa, żona Admeta, króla Feraj, która zgodziła się umrzeć, by przedłużyć życie mężowi. [przypis edytorski]
127. Hades (mit. gr.) — podziemna kraina umarłych, rządzona przez boga o tym samym imieniu. [przypis edytorski]
128. Orfeusz (mit. gr.) — niezrównany tracki śpiewak i poeta, swoim śpiewem uspokajał dzikie bestie i poruszał nawet rzeczy nieożywione; zszedł do podziemnej krainy zmarłych po swą żonę Eurydykę, zmarłą od ukąszenia węża; oczarował swoim śpiewem królujących tam Hadesa i Persefonę, którzy zgodzili się na powrót Eurydyki, stawiając warunek, że będzie szedł przed nią i nie obejrzy się za siebie, aż oboje wyjdą; Orfeusz tuż przed wyjściem z podziemia spojrzał na żonę i stracił ją na zawsze. [przypis edytorski]
129. papinek (daw.) — delikatniś; maminsynek. [przypis edytorski]
130. Achilles (mit. gr.) — syn Peleusa, króla Ftyi, i Tetydy, boginki morskiej, najdzielniejszy z Greków walczących w wojnie trojańskiej. [przypis edytorski]
131. Wyspy Szczęśliwych a. Wyspy Szczęśliwe (mit. gr.) — wyspy na zachodnim krańcu ziemi, gdzie w nagrodę za dobre życie przebywają po śmierci sławni bohaterowie. [przypis edytorski]
132. Patrokles (mit. gr.) — wojownik grecki, najlepszy przyjaciel Achillesa, zginął z ręki Hektora podczas ataku na Troję. [przypis edytorski]
133. Ajschylos (525–456 p.n.e.) — dramaturg grecki, uważany za twórcę tragedii jako gatunku literackiego. [przypis edytorski]
134. potem (daw.) — tu: poza tym. [przypis edytorski]
135. jakoż (daw.) — wprowadzający pytanie zaimek „jako” z partykułą wzmacniającą -że, skróconą do -ż; jakże. [przypis edytorski]
136. Zeus (mit. gr.) — najważniejszy spośród bogów olimpijskich; bóg nieba i ziemi, władał piorunami. [przypis edytorski]
137. Dione (mit. gr.) — bogini grecka; wg Iliady (V 370) była matką Afrodyty. [przypis edytorski]
138. wszeteczny (daw.) — nieprzyzwoity, bezwstydny; rozpustny. [przypis edytorski]
139. niewczas (daw.) — nie w porę, w nieodpowiednim czasie. [przypis edytorski]
140. Elida — kraina hist. w zach. części Peloponezu. [przypis edytorski]
141. Jonia — staroż. kraina na zachodnim wybrzeżu Azji Mniejszej, skolonizowana w XI w. p.n.e. przez Greków, głównie Jonów z Attyki i Peloponezu; do jej najważniejszych miast należały Milet i Efez. [przypis edytorski]
142. Harmodios (ok. 530–514 p.n.e.) i Aristogejton (ok. 550–514 p.n.e.) — tyranobójcy; zabójcy tyrana Aten, Hipparcha, w r. 514 p.n.e.; Harmodios zginął podczas zamachu, Aristogejton został stracony przez brata Hipparcha, nowego tyrana, Hippiasza; powód zamachu był osobisty, ale zamachowcy stali się symbolem walki z tyranią i obrony swobód demokratycznych, a lud ateński uczcił ich pomnikiem na agorze w Atenach. [przypis edytorski]
143. pomieniać (daw.) — zamieniać, wymieniać. [przypis edytorski]
144. Asklepios (mit. gr.) — heros i bóg sztuki lekarskiej. [przypis edytorski]
145. Heraklit z Efezu (ok. 540–ok. 480 p.n.e.) — filozof grecki, zaliczany do jońskiej szkoły filozofii przyrody; za zasadę pierwotną (arché) wszechświata uważał ogień, za cechę bytu zaś zmienność, nieustanne zanikanie i stawanie się (co wyraził w sławnym zdaniu „wszystko płynie”). [przypis edytorski]
146. konsonans (muz.) — współbrzmienie, harmonijna zgodność brzmienia dwu lub więcej dźwięków. [przypis edytorski]
147. wykonywa — dziś częstsza forma 3 os. lp. cz.ter.: wykonuje. [przypis edytorski]
148. Muzy (mit. gr.) — boginie opiekunki sztuk pięknych i nauki; Muza nieba: Urania, gr. dosł.: Niebiańska, opiekunka astronomii. Urania jest również jednym z przydomków Afrodyty. [przypis edytorski]
149. Muza-opiekunka światowej muzyki — Polihymnia, opiekunka poezji chóralnej i hymnów. [przypis edytorski]
150. siła (daw.) — dużo, mnóstwo. [przypis edytorski]
151. naszej Muzy — Arystofanes ma na myśli muzę komedii, Talię. [przypis edytorski]
152. katulać się (pot.) — toczyć się, turlać się. [przypis edytorski]
153. Efialtes i Otos (mit. gr.) — synowie Aloeusa (stąd zwani Aloadami) i jego żony Ifimedei (w innej wersji mitu ich ojcem był Posejdon). Szybko rośli na silnych i agresywnych olbrzymów, już w wieku 9 lat mierzyli 9 sążni, czyli ok. 17 m. Uwięzili boga wojny Aresa (Iliada V 385–390) i chcieli zdobyć siedzibę bogów, by porwać boginie: Herę dla Efialtesa i Artemidę dla Otosa. W tym celu spiętrzyli góry, na Olimp nałożyli Ossę, a na nią Pelion. Wg Homera (Odyseja XI 305–320) zostali zabici strzałami z łuku przez Apolla. [przypis edytorski]
154. Giganci (mit. gr.) — synowie Gai-Ziemi, poczęci z krwi Uranosa, spokrewniony z bogami szczep dzikich olbrzymów, który przegrał walkę o władzę nad światem z bogami olimpijskimi. [przypis edytorski]
155. Apollo (mit.gr.) — bóg słońca, sztuki, wróżbiarstwa i gwałtownej śmierci, przewodnik dziewięciu muz. [przypis edytorski]
156. kopyto — drewniana forma, na której szewc robi buty. [przypis edytorski]
157. piewik — cykada, owad tropikalny, którego samce wydają głośne, przerywane dźwięki. [przypis edytorski]
158. trybada (z gr., rzad.) — lesbijka, kobieta o orientacji homoseksualnej. [przypis edytorski]
159. pederastia (z gr. paiderastia: miłość do chłopców) — w węższym sensie: szczególna forma homoseksualizmu męskiego występująca w staroż. Grecji, polegająca na związku miłosnym lub erotycznym między starszym, dorosłym mężczyzną a dojrzewającym chłopcem lub między rówieśnikami w wieku młodzieńczym, od ok. 16 do 20 lat; w szerszym sensie: homoseksualizm męski w ogólności. [przypis edytorski]
160. Hefajstos (mit. gr.) — bóg ognia i kowalstwa, opiekun rzemiosł metalurgicznych; kulawy syn Zeusa i Hery. [przypis edytorski]
161. Arkadowie — mieszkańcy Arkadii, krainy hist. w środkowej części Płw. Peloponeskiego; porozdzielał, tak jak Spartanie Arkadów: w roku 385 p.n.e. Spartanie w odwecie za antyspartańską postawę oblegli Mantineę, jedno z głównych miast Arkadii, zburzyli jej mury, po czym przesiedlili mieszkańców do kilku odrębnych wsi, z których pierwotnie powstało to miasto. [przypis edytorski]
162. kostki dawane jako zakłady przyjaźni — w staroż. Grecji znakiem przyjaźni zawartej między osobami z różnych krajów były połówki przełamanej na pół kości, glinianej tabliczki lub innego drobnego przedmiotu; każda ze stron przechowywała połówkę przedmiotu; obie części dopasowywano, kiedy z odległych stron z taką połówką, zwaną symbolon, przybywał ktoś nieznajomy, przyjaciel lub krewny drugiej osoby, i powoływał się na związki przyjaźni, oczekując gościnności i pomocy. [przypis edytorski]
163. Kronos (mit. gr.) — syn Uranosa (Nieba) i Gai (Ziemi); za namową matki stanął na czele buntu tytanów, pokolenia bogów istniejącego przed bogami olimpijskimi, wykastrował swego ojca i przejął po nim władzę; ojciec Zeusa, Posejdona, Hadesa, Hery, Demeter i Hestii; zjadał własne dzieci w obawie przed przepowiednią, która mówiła, że zostanie pozbawiony władzy przez swojego potomka; przepowiednia sprawdziła się, ponieważ Rea, jego żona, ukryła Zeusa, dzięki czemu mógł go pokonać, gdy dorósł; pokonany Kronos wraz ze wspierającymi go tytanami został uwięziony w Tartarze, najgłębszej i najciemniejszej części krainy podziemia. [przypis edytorski]
164. Japet (mit. gr.) — jeden z synów Uranosa i Gai, jedyny oprócz Kronosa bóg z pokolenia tytanów wymieniony z imienia przez Homera jako uwięziony przez bogów olimpijskich w Tartarze (Iliada VIII, 478–481); wspominany też przez Hezjoda (Teogonia 132 i nast., 507 i nast.). [przypis edytorski]
165. Konieczność — w mit. gr. uosabia ją Ananke, bogini nieuchronności, przeznaczenia rządzącego losami ludzi i bogów, należąca do bóstw pierwotnych, zrodzonych z Chaosu. [przypis edytorski]
166. Ate (mit. gr.) — córka Zeusa lub bogini niezgody Eris, uosobienie zaślepienia prowadzącego do zbrodni lub upadku. [przypis edytorski]
167. Stopy jej delikatne, ziemi nawet nie trącą... — Homer, Iliada XIX 92–93. [przypis edytorski]
168. Ares (mit. gr.) — bóg wojny; gwałtowny, brutalny i okrutny; kochanek Afrodyty, bogini miłości. [przypis edytorski]
169. rozemdlenie (daw. poet.) — osłabienie; rozmarzenie. [przypis edytorski]
170. sterownik (daw.) — sternik. [przypis edytorski]
171. mi ta mowa Gorgiasza przypominała i tak mi zaczęło być, jak to Homer powiada... — Agaton wzorował swoją mowę na eleganckiej retoryce sofisty Gorgiasza; Sokratesowi imię Gorgiasza przywodzi na myśl Gorgonę: u Homera (Odyseja XI 632–636) Odyseusz w Hadesie obawia się, że Persefona, władczyni podziemi, wyśle przeciwko niemu głowę Gorgony, mitycznego potwora swoim spojrzeniem zamieniającego ludzi w kamień. [przypis edytorski]
172. Usta me przyrzekały, lecz serce moje nie — cytat z Eurypidesa, Hippolytos uwieńczony 612. [przypis edytorski]
173. Mantinea — staroż. miasto we wsch. Arkadii, w środkowej części Peloponezu. Niedaleko Mantinei znajdowała się świątynia czczonej przez Arkadyjczyków Artemidy o przydomku Hymnia (hymniczna), gdzie zapewne Diotyma była kapłanką. [przypis edytorski]
174. Ateńczycy ofiarę składali przed zarazą — w 430 p.n.e., w początkach wojny peloponeskiej, wybuchła w Atenach epidemia, która w ciągu czterech lat spowodowała śmierć ok. jednej czwartej ludności kraju, m.in. ofiarą zarazy padł Perykles. [przypis edytorski]
175. Dostatek, syn Rozwagi (...) Bieda — to jednocześnie występujące u staroż. autorów greckich bóstwa-personifikacje: Poros-Dostatek, syn Metydy-Rozwagi, jednej z córek Okeanosa i Tetydy, oraz Penia-Bieda. [przypis edytorski]
176. potyrcze (daw., gw.) — człowiek nieforemny, pokraka. [przypis edytorski]
177. posiędzie (daw.) — dziś: posiądzie. [przypis edytorski]
178. gwoli (daw.) — dla, z powodu, w celu. [przypis edytorski]
179. Kodros (mit. gr.) — ostatni z legendarnych królów Aten, staroż. wzór patriotyzmu i poświęcenia. Kiedy doryccy Heraklidzi najechali Attykę, wyrocznia delficka przepowiedziała im, że zwyciężą, jeśli oszczędzą życie ateńskiego króla. Dowiedziawszy się o proroctwie, Kodros przebrał się za prostego człowieka, udał się w pobliże obozu wrogów i celowo wdał się w utarczkę z grupką wojowników, którzy go zabili. Gdy Dorowie dowiedzieli się o śmierci króla Aten, w obawie przed klęską wycofali się. Ateńczycy uznali, że po bohaterskim Kodrosie nikt nie jest godny nosić korony i zamiast tego ustanowili urząd archonta, który jako pierwszy objął jego syn. [przypis edytorski]
180. Likurg (IX a. VIII wiek p.n.e.) — na poły legendarny prawodawca i twórca ustroju Sparty. [przypis edytorski]
181. Lacedemon — Sparta. [przypis edytorski]
182. Solon (ok. 640–ok. 560 p.n.e.) — ateński polityk, reformator i poeta; wprowadzone przez niego zmiany położyły fundamenty pod rozwój ustroju demokratycznego. [przypis edytorski]
183. kwaterka (daw.) — miara pojemności, czwarta część kwarty, tj. ok. ćwierć litra. [przypis edytorski]
184. atoli (daw.) — jednak; spójnik oznaczający przeciwstawienie, kontrast. [przypis edytorski]
185. Mąż, który umie kurować, wart tyle, co moc ludzi innych — Homer, Iliada XI 514. [przypis edytorski]
186. zanimeś przyszedł — inaczej: zanim przyszedłeś (konstrukcja z ruchomą końcówką czasownika). [przypis edytorski]
187. Posejdon (mit. gr.) — bóg morza, żeglarzy, trzęsień ziemi, brat Zeusa; przedstawiany z trójzębem. [przypis edytorski]
188. syleni (mit. gr.) — towarzysze Dionizosa, boga wegetacji i wina, przedstawiani początkowo jako brodaci mężczyźni z końskimi uszami, kopytami i ogonem; w epoce klasycznej sylenów wyobrażano jako łysych starców z grubymi wargami, płaskim zadartym nosem i ludzkimi nogami; na czele sylenów stał Sylen, stary mądry wychowawca Dionizosa. [przypis edytorski]
189. snycerz — rzemieślnik specjalizujący się w rzeźbie w drewnie. [przypis edytorski]
190. Marsjasz (mit. gr.) — satyr z Frygii, mistrz gry na aulosie (rodzaj podwójnego fletu, instrument muz. złożony z dwu długich piszczałek); wyzwał na pojedynek muzyczny Apolla, a po przegranej został przez niego żywcem obdarty ze skóry. [przypis edytorski]
191. Olimpos (mit. gr.) — syn lub wychowanek Marsjasza, jeden z trzech mitycznych muzyków z Myzji i Frygii (w Azji Mniejszej): mistrzów gry na aulosie, wiązanych z wynalezieniem tego instrumentu oraz muzycznej skali frygijskiej; to samo imię nosił muzyk z Frygii z VII w. p.n.e., który wg autorów staroż. wprowadził ten rodzaj muzyki do Grecji, gdzie wcześniej używano instrumentów strunowych oraz bębenków, kołatek itp. [przypis edytorski]
192. korybant — kapłan Kybele, frygijskiej bogini płodności; w czasie jej świąt korybanci uczestniczyli w tańcach i pochodach przy hałaśliwej muzyce. [przypis edytorski]
193. Syreny (mit. gr.) — niebezpieczne żeńskie stworzenia żyjące na wysepkach i wabiące swoim urzekającym śpiewem żeglarzy; Odyseusz, przepływając statkiem w ich pobliżu, za radą Kirke zalepił woskiem uszy swoim towarzyszom, a ponieważ sam chciał wysłuchać ich śpiewu i przeżyć, kazał przywiązać się do masztu (Odyseja XII 153–200). [przypis edytorski]
194. Więcem (...) niewolnika odprawiał — inaczej: więc niewolnika odprawiałem (konstrukcja z ruchomą końcówką czasownika). [przypis edytorski]
195. pyszny — tu: wspaniały. [przypis edytorski]
196. profan — nieznający się na jakiejś nauce lub sztuce, niewtajemniczony; profany: forma deprecjatywna, lekceważąca lub pogardliwa; neutralna forma M. lm: profani. [przypis edytorski]
197. godzieneś — skrócone: godzien jesteś. [przypis edytorski]
198. miedź za złoto wymienić — wyrażenie z Iliady VI 236, gdzie Glaukos zamienia się zbroją z Diomedesem, oddając mu swój złoty pancerz, wart stu wołów, a otrzymując od niego wykonany z miedzi (z brązu), wart dziewięć. [przypis edytorski]
199. Ajaks a. Ajas, zw. Wielkim (mit. gr.) — syn Telamona, króla Salaminy, uczestnik wojny trojańskiej, najdzielniejszy po Achillesie wojownik achajski; trafić było trudniej niż do Ajaksa żelazem: gdyż nosił on tarczę pokrytą siedmioma warstwami skóry, trudną do przebicia (Iliada VII 219–225). [przypis edytorski]
200. Potidaja — staroż. miasto greckie, założone jako kolonia Koryntu na wybrzeżu Płw. Chalkidyckiego; Potidaja należała do ateńskiego Związku Morskiego, jednak wskutek postawionego jej przez Ateny ultimatum zbuntowała się, co stało się przyczyną zbrojnej interwencji. Wojska ateńskie pokonały w bitwie połączone siły Koryntu i Potidai, po czym rozpoczęły oblężenie miasta. Oblężenie, w trakcie którego doszło do wypowiedzenia wojny Atenom przez Spartę, trwało dwa lata (432–430/429). [przypis edytorski]
201. Czego wtedy dokazał, co przeszedł tęgi wojownik — Homer, Odyseja IV 242. [przypis edytorski]
202. bitwa pod Delion (424 p.n.e.) — stoczona podczas wojny peloponeskiej, pomiędzy Ateńczykami a Tebańczykami, którzy byli sprzymierzeńcami Sparty, w pobliżu beockiego miasteczka Delion; zakończona klęską i dużymi stratami Ateńczyków. [przypis edytorski]
203. Laches (ok. 475–418 p.n.e.) — ateński wódz podczas wojny peloponeskiej, zginął w bitwie pod Mantineą; ukazany przez Arystofanesa w komedii Osy, jest też tytułowym bohaterem jednego z dialogów Platona. [przypis edytorski]
204. bociani miał krok i toczył wkoło wzrok dumny — Arystofanes, Chmury 362. [przypis edytorski]
205. Brazydas (zm. 422 p.n.e.) — najwybitniejszy dowódca spartański podczas pierwszej dekady wojny peloponeskiej; odznaczył się w kilku kampaniach, jego główną zasługą było przeforsowanie strategii zaatakowania drogą lądową posiadłości ateńskich na Chalkidyce w Tracji (424); zginął podczas tej kampanii, w zwycięskiej dla Sparty bitwie pod Amfipolis, w której poległ także strateg ateński Kleon. [przypis edytorski]
206. Nestor (mit. gr.) — król Pylos, najstarszy z wodzów greckich uczestniczących w wojnie trojańskiej, symbol wieku i związanego z nim doświadczenia. [przypis edytorski]
207. Antenor (mit. gr.) — członek starszyzny trojańskiej, doradca króla Troi, Priama; radził oddać Helenę, żeby zapobiec konfliktowi z Grekami. [przypis edytorski]
208. Charmides (zm. 403 p.n.e.) — ateński polityk, w czasach rządów tzw. trzydziestu tyranów należał do dziesiątki osób odpowiedzialnych za port w Pireusie; uczeń Sokratesa; syn Glaukona, młodszy brat matki Platona, Periktione; osierocony, wychowany przez swojego stryjecznego brata Kritiasa, zginął razem z nim w przegranej bitwie pod Munichią, broniąc rządów trzydziestu tyranów przed ateńskimi wygnańcami walczącymi o przywrócenie demokracji. [przypis edytorski]
209. samotrzeć (daw.) — tylko w trzy osoby. [przypis edytorski]
210. Lykejon — miejski gimnazjon (zespół budowli do ćwiczeń fizycznych, wraz z łaźnią), położony na wschodnich obrzeżach Aten, w gaju przy świątyni Apollina Likejosa (stąd nazwa), zbudowany w V w. p.n.e. przez Peryklesa; przy tym gimnazjonie uczeń Platona, Arystoteles, założył później szkołę filozoficzno-naukową. [przypis edytorski]
211. wyprawa sycylijska (415–413 p.n.e.) — ateńska wyprawa wojenna podczas wojny peloponeskiej, mająca na celu przejęcie kontroli nad Sycylią; podjęta na skutek namów Alkibiadesa, była najbardziej fatalną w skutkach decyzją Aten podczas całej wojny: siły ekspedycyjne, liczące ok. 50 tys. ludzi, zostały całkowicie zniszczone, większość żołnierzy zginęła, kilka tysięcy trafiło do niewoli, gdzie zmarli lub zostali sprzedani jako niewolnicy. [przypis edytorski]
212. parasyt a. parazyt (daw., z gr. parásitos) — pasożyt: człowiek notorycznie jedzący na cudzy koszt, wyszukujący okazje do darmowego posiłku. [przypis edytorski]
213. uwertura (muz.) — utwór orkiestrowy będący wstępem do opery, kantaty, oratorium itp. [przypis edytorski]
214. birbantka — pijatyka. [przypis edytorski]
215. letkiewicz (daw.) — człowiek lekkomyślny, niepoważny. [przypis edytorski]
216. koturny — obuwie o podwyższonej podeszwie; koturny w staroż. Grecji noszone były przez aktorów, stąd przen.: podniosłość, patos. [przypis edytorski]
217. introdukcja (z łac.) — wstęp. [przypis edytorski]
218. okres — retorycznie ukształtowane zdanie złożone, stanowiące całość znaczeniową. [przypis edytorski]
219. kadencja — w muzyce: sekwencja dźwięków stanowiąca zakończenie utworu lub jego części; w mowie: intonacja opadająca, podkreślająca koniec frazy. [przypis edytorski]
220. Offenbach, Jacques (1819–1880) — francuski wiolonczelista i kompozytor, specjalizujący się w operetkach. [przypis edytorski]
221. To tylko wstaje w pieśniach, co umarło w życiu — parafraza cytatu „Co ma ożyć w pieśni, musi umrzeć w życiu” (niem.: Was unsterblich im Gesang soll leben, Muss im Leben untergehen) z poematu Die Götter Griechenlandes (Bogowie Grecji) Friedricha Schillera, spopularyzowanego w Polsce przez A. Mickiewicza przez umieszczenie go jako motto w Przedmowie do Konrada Wallenroda. [przypis edytorski]
222. Empedokles (ok. 494–ok. 434 p.n.e.) — filozof, poeta i lekarz grecki, twórca koncepcji czterech żywiołów, które wskutek działania dwóch pierwotnych sił: miłości i nienawiści, mieszają się ze sobą i tworzą różnorodne rzeczy. [przypis edytorski]
223. orfika (daw.) — orfizm. [przypis edytorski]
224. perora — napuszona mowa z pouczeniem. [przypis edytorski]
225. intermezzo (wł.) — wstawka o charakterze komicznym. [przypis edytorski]
226. gruby (daw.) — prostacki, prymitywny. [przypis edytorski]
227. paralela — zestawienie podobnych, analogicznych cech podczas porównywania. [przypis edytorski]
228. dystynkcja (daw., z łac.) — rozróżnienie. [przypis edytorski]
229. credo (łac.) — dosł.: wierzę; przen. wyznanie wiary, suma poglądów. [przypis edytorski]
230. Praksyteles (IV w. p.n.e.) — wybitny rzeźbiarz grecki z Aten, autor rzeźb bogów greckich, uwydatniających piękno ludzkiego ciała; do jego najsłynniejszych dzieł należą m.in.: Afrodyta z Knidos, Apollo Sauroktonos, Hermes z małym Dionizosem na ręku; w starożytności słynne były dwie jego marmurowe rzeźby Erosa, umieszczone w sanktuariach tego boga: w beockim mieście Tespie oraz w Parion na wybrzeżu morza Marmara, obydwie obecnie zaginione. [przypis edytorski]
231. brus — kloc drzewa budulcowego, belka; przen.: człowiek nieokrzesany, prostak. [przypis edytorski]
232. peplos — staroż. gr. strój kobiecy bez rękawów, wykonany z jednego prostokątnego kawałka tkaniny spiętego na ramionach. [przypis edytorski]
233. epitafium — napis nagrobkowy lub utwór poetycki na cześć zmarłego. [przypis edytorski]
234. apokalipsa (z gr. apokalypsis) — objawienie, wizja. [przypis edytorski]
235. dramat satyryczny — dziś popr.: dramat satyrowy, staroż. grecki typ krótkiej sztuki teatralnej, w której chór składał się z satyrów, przedstawiający w sposób humorystyczny motywy i postacie mitologiczne; podczas ateńskich Dionizjów każdy z autorów zwyczajowo brał udział w konkursie, wystawiając cztery sztuki: trzy tragedie oraz dramat satyrowy, grany na końcu lub pomiędzy drugą a trzecią tragedią trylogii. [przypis edytorski]
236. Feuerbach, Anselm (1829–1880) — malarz niemiecki, przedstawiciel klasycyzmu; tu mowa o jego monumentalnym obrazie Uczta Platona (Das Gastmahl des Plato), powstałym w dwóch wersjach: z roku 1869 oraz 1874. [przypis edytorski]