Śpiew będący żałobnym hymnem fok
Na Lukannonu brzegu skalnym,
W który łomoce wściekłość fal,
Miliony fok tym śpiewem brzmią chóralnym.
Swą troskę głoszą i swój żal.
O Lukannonie nucą, dawnym Lukannonie,
Gdzie raj był cudny, nim się zjawił człek...
Gdzie radość, falą biegła poprzez tonie,
Gdzie cicho płynął wciąż po wieku wiek.
Codziennie brzmi porankiem smutna nuta.
Codziennie serca ronią łzy...
Ojczyznę fok człowieka nęka buta31...
Krwią spływasz, o rodzinny kraju ty!
O jakżeż piękny był, obfity w trawę,
Skąpany w mgły przelśnione blaskiem zórz!
Zostały po nim tylko klechdy łzawe...
Któż wygna stąd tych gnębicieli? Któż?
Na Lukannonu brzegu skalnym,
Gdzie mord wśród fok wciąż szerzy ludzka dłoń,
Modlą się tłumy, płaczem brzmiąc chóralnym,
Co płynie rankiem poprzez morza toń.
O mewo, w szparkim locie pod obłoki
Zanieśże władcom głębin smutną wieść,
Że bliskie skonu są nieszczęsne foki,
Bo człowiek chce ich ród w nicości grześć32.