Dodatek
Wyjątki z rzeczy o Góralach tatrzańskich418
Kiedyś, w innym położeniu, w innych okolicznościach, w czasie zupełnie dla mnie innym, niż jest dzisiejszy, zajmowała mnie szczerze myśl, żeby jeśli nie samemu stworzyć, to przynajmniej przyprowadzić innych, i to koniecznie, do stworzenia dzieła, które by przedstawiało obraz naszego kraju wykończony wszechstronnie — tak pod względem fizycznym, jak moralnym, równie w jego przeszłości, jak w stanie obecnym. Tytuł Polska i lud polski zdawał mi się odpowiedni dla podobnego dzieła. Pod wpływem tej myśli, wśród okoliczności przyjaźniejszych niemało rzuciłem na papier i zachowałem sobie pomysłów albo dla usprawiedliwienia głównej myśli, albo dla ułatwienia roboty współpracownikom, albo dla rozwinięcia całego planu budowy. Co więcej, zacząłem się już krzątać około gromadzenia materiałów do niej, a przede wszystkim zamierzałem ogłosić jej próbę, niejako model całej budowli, budowlę w rysach zmniejszonych, ale dokładnie wyobrażających to, co kiedyś miało się przedstawić na skalę bez porównania ogromniejszą. Tą próbką miała być rozprawa pod tytułem Rzecz o Góralach tatrzańskich, która nie byłaby niczym innym, jak pierwszym szkicem, ale zupełnym, okolicy znanej pod nazwą Tatrów. Było to bowiem miejsce, które przypadek dał mi najlepiej poznać, o którym dostarczył mi najwięcej szczegółów, stosujących się właśnie do mojego zamiaru, i które przy tym najsilniej pociągało mnie ku sobie. Przeszkody niepodobne do zwalczenia zatrzymały mnie w tej pracy, a dzisiaj ta praca, ten zamiar całkiem już nie dla mnie. Ale nie wszyscy są w moim położeniu; takim to udzielam, co się ocaliło z owoców niezupełnie bezpłodnych. Mogę to śmiało powiedzieć, bo włożyłem tam niejedną chwilę czystego natchnienia i szczerej miłości dla prawdy. Może znajdzie się ktoś, co to poczuje, i posłuży się tym jak szczeblem do prac ważniejszych. Ta ofiara, licha bez wątpienia, byłaby jeszcze lichsza, przyniosłaby jeszcze więcej szkody niż korzyści temu, kto by chciał z niej skorzystać, gdybym zachował u siebie, jak się dzisiaj zapatruję na podobną pracę, która jest niczym innym, tylko doskonałym poznaniem się z naszym krajem. Otóż zupełność tej ofiary, prawa szczerości i sumienności wymagają, abym jeszcze słów kilka o tej rzeczy powiedział.
Uczucie, że doskonała znajomość swojego kraju jest bardzo pożyteczna, a nawet konieczna, pozostało niewzruszone, ale dojrzało przez czas i dlatego dziś dalej sięga niż w chwili, kiedy się zrodziło. I z tej przyczyny spodziewam się po głównej myśli mojej pracy innego skutku, niż sobie dawniej zamierzałem. Nie idzie tu już o pobudzenie do stworzenia dzieła, nie idzie o to, ażeby koniecznie pisać i ogłaszać drukiem, co się zebrało, czego się nauczyło między ludem. Czyż człowiek nie ma innych dróg objawienia swojej nauki, swojej mądrości, jak tylko przez książki? Czy owoc drzewa wiedzy nie może już być inny — tylko książka? Jak najprościej postawiłem zapytanie i odpowiem na nie jak najprościej. Owoc wszelkiej nauki może być inny jak książka i głównie powinien być inny — to jest żywy jak człowiek. Dlatego potrzeba przede wszystkim żyć według nabytej mądrości, a takie życie może daleko więcej nauczyć i przynieść pożytku drugim niż najbardziej uczona książka. Przymierzając ten ogólnik do przedmiotu, który nas tu zajmuje, do poznania ludu, można by go tak wyrazić: poznajesz jakąś okolicę i lud tej okolicy dlatego jedynie, abyś wyciągnął wszelkie dobro, które się tam znajduje. Otóż wciel w twoją osobę to dobro, zamień je w żywotną część twojej istoty, a wtedy w jednym człowieku, w sobie samym, będziesz nosił całą okolicę i wyuczenie się jej będzie dla innych prędsze, skuteczniejsze, z mniejszym mozołem, niż gdyby przyszło wertować liczne książki albo i przechodzić dla ich sprawdzenia koleje, jakie ty przechodziłeś. Znajdą oni wszystko w zetknięciu się z tobą, będą mieli przed sobą w jednym człowieku całą bibliotekę, a co najważniejsze — bibliotekę żyjącą i czynną.
Nie rzuca się przez to klątwy bezwarunkowej na książki, na pisanie. Są zapewne rzeczy, które dosyć przechować i udzielić innym w książce. Są czasy, okoliczności, gdzie można być pożytecznym i dzięki książce, ale trzeba być bardzo przekonanym, że jesteśmy w tym prawie. Dlatego dobrze jest przed zabraniem się do pisania rozważyć sumiennie: czyśmy koniecznie do tego przywiedzeni? Czy nie mamy w naszej mocy skuteczniejszego środka usłużenia ogólnemu dobru? Czy czasem nie dlatego obieramy tę pracę, ażeby jej pozorem pokryć lenistwo, wstręt do pracy właściwej nam? Czy nie wkładamy w nią sił gdzie indziej przeznaczonych, na co innego nam danych? Czy w popędzie do pisarstwa jest sumienny, wewnętrzny rozkaz, czy może tylko tchórzostwo albo i rachuba poziomych zysków? Czy wielkich, krwawych dla nas ofiar ze strony innych nie chcemy spłacić atramentem i mozołem — niekiedy zapewne i długim, i ciężkim, ale który nigdy nie wytrzyma porównania z cierpieniami, z boleściami, z poświęceniem tego, co jest w człowieku żyjące — który nawet może z czasem zamienić się w taką rozkosz jak pijaństwo i tym podobne najszkodliwsze nałogi? Kiedy to wszystko rozważymy w obliczu najświętszych obowiązków człowieka i otrzymamy zupełne przyzwolenie sumienia, wtedy siadajmy i piszmy. Ale dopiero wtedy.
W takim tylko duchu pozwoliłem sobie wrócić do pracy dawno zawieszonej. Dziś jestem w stanie tylko cząstkę jej udzielić, cząstkę tyczącą się poezji Górali tatrzańskich. Kilka myśli ogólnych, które stanowią wyjątek pierwszy, nie są bez pewnej wagi i związku z wyjątkiem później nastąpić mającym.
Te kilka słów przedwstępnych uważałem za konieczne i one tylko są napisane w chwili, kiedym zobaczył, że moja praca, zaniedbana od lat kilku, może być jeszcze ogłoszona i przydatna, chociaż nie w wykończeniu zamierzonym pierwotnie. Co potem następuje, wszystko to jest dawniejsze. Z obecnej chwili pozwoliłem sobie tyle tylko użyć, ile było potrzeba do pracy przyszykowania, związania i dopełnienia gdzieniegdzie tej rozprawki.
WYJĄTEK I. Myśli ogólne tyczące się poznania ludu
§ I
Nie ma, moim zdaniem, nic milszego, nic pożyteczniejszego, a nawet nic bardziej koniecznego, jak znajomość swojego kraju. Ta znajomość nie może być bez znajomości ludu. Jest to jedna z tych prawd, które nie potrzebują dowodzenia. Dosyć je wspomnieć, aby ich oczywistością uderzyć wszystkie umysły. I w rzeczy samej, z którejkolwiek strony weźmiemy ten przedmiot, z każdej zobaczymy jego wielką ważność. Gdy chcemy wzbogacić ogólną wiedzę nauką o przeszłości, praca nasza nie będzie zupełna, jeżeli w głąb ludu nie zajrzymy — tam tylko znajdziemy dla naszych badań filozoficznych kopalnię dawnych religii, moralności, obyczajności, prawodawstwa, urządzeń społecznych i administracyjnych. Gdy jako ludzie czynu chcemy pracować dla przyszłości, tam tylko znajdziemy ten w przeszłości punkt wyjścia, z którego śmiało iść dalej możemy, ten jedyny kierunek, w którym możemy przeciągnąć pożytecznie kresę419 dalszego bytu. Gdy siebie chcemy podnieść, musimy tam wziąć siłę pędu, lud do wyższego stopnia oświaty podnosić będziemy, tam tylko szukać musimy miejsca, gdzie byśmy dźwignię naszych sił zastosowali. Gdybyśmy wreszcie nie zamierzyli sobie nic więcej, tylko zostać artystami narodowymi, to i w takim razie główne ukształtowanie nasze w ludzie, najważniejsza strona celu naszego w ludzie. Bez znajomości ludu nie będziemy nigdy prawdziwymi artystami narodowymi — nie pojąwszy mody, zostaniemy niepojętymi przez nią. Można więc twierdzić, że znajomość ludu jest to jeden z rozdziałów niskiej księgi, której każdy wyuczyć się powinien, aby został pożyteczny dla swojego kraju. Jest to jedna z głosek narodowego abecadła, a kto się jej nie nauczy, nie będzie mógł nigdy czytać w księdze życia narodowego i o tyle tylko postąpi w mądrości narodowej, o ile wyuczy się tej głoski, tego rozdziału. Tymczasem to pole, tak niewyczerpane w plonach dobroczynnych, w plonach nieobrachowanej, wszechstronnej korzyści, leżało dotąd — a nawet można powiedzieć, że i dziś jeszcze leży — odłogiem. Liczba pracowników tak mała, skutki ich usiłowań tak drobne, że są prawie niczym w porównaniu z tym, co jeszcze do zrobienia pozostaje. Nie możemy bowiem taić przed sobą, że praca ta jest ogromna, olbrzymia. Weźmy na przykład kraj nasz. Ileż to miejscowości go składa, miejscowości tak różnych od siebie. Dojdziemyż do doskonałej znajomości kraju bez poznania szczegółowego jego okolic? Przecież są to szczegóły jednego obrazu, rysy jednej fizjonomii. Wszystkie wiążą się między sobą, wpływają na siebie. Jeden opuszczony odejmuje podobieństwo fizjonomii, a tymczasem jedna okolica może wymagać poświęcenia lat kilku, a takich okolic krocie. Praca więc olbrzymia, to prawda, ale w pewnej mierze możliwa do wykonania. Nie idzie tu o zrobienie wszystkiego na raz przez jedną osobę, bynajmniej. Niech każdy poprzestanie na tym tylko, co może zrobić, sumiennie zbadawszy swoje siły i ciężar z całego ogromu, jaki może na nie włożyć, niech zrobi, jak może najwięcej, zresztą niech zrobi cokolwiek, aby tylko zrobił. A powoli, powoli, prędzej może, niż się nam, pojedynczym ludziom, wydaje, przysporzy się taki zapas materiałów, że znajdą godnego siebie badacza, który je ułoży w całość odpowiadającą wymaganiom społecznego pokolenia, a przynajmniej położy węgielny kamień, na którym wiek po wieku będzie rozszerzał budowę ducha ludowego według pierwotnego planu. Gdyby czyje położenie nie pozwalało mu żadną miarą mieć czynnego udziału w tej pracy, niech przynajmniej weźmie sobie za obowiązek przekonywać innych o jej konieczności i choć tym sposobem niech się do niej przyłoży.
Tym uczuciem mocno przejęty, składam przed moimi ziomkami dla ich użytku, na co zdobyć się mogłem. Jest to bardzo mało, nie może być mniej w porównaniu z całym przedmiotem. Czuję to mocniej, niż ktokolwiek uczuć zdoła, bo bliżej może, niż ktokolwiek, przypatrzyłem się mojemu przedmiotowi. Ale śmiem sobie pochlebiać, że dar mój nie jest żaden. Zresztą publiczność niech go sądzi. Ja z mojej strony powinienem tylko i mogę śmiało zapewnić, że jest wykonany z najściślejszą sumiennością główny warunek, aby przyniósł jakąkolwiek korzyść — i jeżeli niewielką, to rzeczywistą. Co tu ogłaszam jako własność ludu, jest nią niewątpliwie. Albo sam to widziałem i słyszałem w źródle samym, albo mam od osób, którym znajomość rzeczy dawała prawo mówić o niej, a zarazem dawała rękojmię wiarygodności tego, czego mi udzielali. Nie pozwoliłem sobie na żadną dowolność. Mogę powiedzieć, że wystawiam na widok dobyty przeze mnie kruszec w całym jego rodzimym nieokrzesaniu. Moim własnym uwagom, przypuszczeniom i domysłom starałem się dać taką postać, aby w niczym nie zaciemniały głównego przedmiotu, nie zmieniały jego istoty, nie podchodziły sądu czytelnika. Wyznanie to robię dlatego, że równą sumienność powinien mieć każdy, imający się podobnej pracy.
Wszystko to jednak jest jeszcze mniej ważne w stosunku do tego, co w tym wstępie powiedzieć zamierzyłem. Nie przedstawienie mojej pracy w korzystnym świetle skłoniło mnie do niego, ale zamiar rozleglejszy, ogólniejszy. W głębokim i długim zastanawianiu się nad owym poznawaniem ludu, nad wykończonym obrazem jego, przyszło mi wiele myśli ogólnych, sięgających do dna przedmiotu, a sam główny pomysł ułożył się w pewien systemat, który mi się wydał dosyć dokładny. Otóż te kilka myśli i ogólny rys systematu czy metody w poznaniu ludu uważałem przede wszystkim za konieczne postawić na czele mojej pracy. Będzie to najprostsze i najogólniejsze, jak tylko być może, rozwiązanie zapytania: z jakich stron mamy wziąć szczególnie życie naszego ludu, aby przyjść do wszechstronnej wiedzy o jego masie.
§ II
Jeżeli która nauka, to nauka ludu powinna mieć cel godniejszy człowieka, niż zaspokojenie jałowej ciekawości albo rozrywka. Zaspokojenie ciekawości, rozrywka przez naukę, jest jedną z największych win próżniactwa, rodzajem świętokradztwa. Człowiek-mąż szuka tam czegoś więcej, szuka wzmocnienia, podniesienia do wyższej potęgi wszelkich sił swoich; szuka kierunku, w którym by najwłaściwiej te siły zwrócił do czynności pożytecznej bezpośrednio. Człowiek chwytający naukę jedynie dla zaspokojenia próżnej ciekawości jest moralnym żarłokiem, który wszystko puszcza w podrzędną część swojej moralnej strony, jak zwyczajny żarłok obraca wszystko na utuczenie swojego brzucha. Człowiek szukający w nauce tylko rozrywki jest umysłowym rozpustnikiem, który wszystko obraca na łechtanie umysłu, jak rozpustnik zmysłowy obraca wszystko na łechtanie zmysłów, nerwów, serca. Człowiek-mędrzec co się zowie jest jak człowiek skromny, wstrzemięźliwy w życiu fizycznym, który sumiennie bada swoje potrzeby i sumiennie je zaspakaja; jeżeli co spożyje, to dlatego tylko, aby powiększył masę krwi zdrowej, lekkiej, potrzebnej do utrzymania ciała w sile i energii, jakich wymaga spełnienie czynności we właściwej mu sferze.
Chybiamy w braniu nauki nie samym tylko celem nieprawym, ale stanem nieodpowiednim do tej czynności, usposobieniem wewnętrznym i sposobami, jakimi ją bierzemy. Bez wątpienia łatwo każdemu poczuć, że wszelka nauka, aby wyszła na korzyść, wymaga pewnych warunków, jak są pewne pokarmy, które dają zdrowie lub słabość, według stanu, w jakim je spożywamy, i według ich przyrodzenia. Nauka ludu ma także swoje warunki — dotkniemy niektórych ogólnie.
Nie odniesiemy najmniejszej korzyści z nauki ludu, jeżeli nie zaczniemy przede wszystkim od zawiązania stosunków między nim a nami przez to, co jest najgłębsze w nas i w nim, przez nasze, że się tak wyrażę, moralne wnętrzności. Można to widzieć dotykalnie na codziennym przykładzie dwóch osób, które się związały czystą przyjaźnią, czystą miłością. Nie ma ani prawdziwej miłości, ani prawdziwej przyjaźni, gdy związek dwóch osób opiera się tylko na pociągu zmysłowym albo na rachubach interesu poziomego — gdzie nie dwie dusze przystały do siebie, ale tylko dwa ciała albo dwa interesy chwilowe. Taki związek nie wyda zdrowych owoców związku czystego. Podobnie nauka ludu nie wyda zdrowego owocu, dopóki dusza nasza nie przystanie do duszy ludu. Żeby zaś przystała, musi przyjść do pewnego z nią podobieństwa, do pewnej tożsamości z tym, co stanowi istotę ludu. A naprzód musimy obudzić w sobie pociąg, który by wyzwał pociąg ludu ku nam i pozwolił mu spotkać się z naszym. Ten pociąg nie jest to nic innego, tylko to, co nazywamy miłością. O ile ta miłość jest z jednej strony czystsza, silniejsza, o tyle pewniej i prędzej wyzywa miłość podobną drugiej strony, o tyle zetknięcie się ich jest bardziej niezawodne. Jest to otwarcie się duszy na przyjęcie w swój uścisk drugiej duszy — wyzwana przez taki ruch odpowiada natychmiast ruchem podobnym, bo miłość szuka wiecznie miłości. I łączą się z sobą, jak tylko się znajdą.
Tu jest konieczne szczere uchylenie czoła przed tym, co w ludzie jest dobre i święte; szczere uczczenie, a zatem szczere uznanie tego. Nawet między ludźmi pojedynczymi wzajemna cześć, wzajemny szacunek są podstawą trwałych związków. To zespolenie się w cześć i szacunek jest konieczne dla stosunków na skalę rozleglejszą. Gdzie tego nie ma, tam jedna strona przychodzi z uczuciem wyższości, z dumą, z jarzmem dla strony drugiej. Człowiek ludu nie otworzy się przed nakazem dumy, nie ma ludzkiej potęgi, która by aż do tego stopnia owładnęła człowiekiem. A gdyby się i otworzył, oko z bielmem duszy nie zobaczyłoby go we właściwej mu czystości, nie zobaczyłoby w nim prawdy. Dodam jeszcze, że uczczenie to musi być szczere, a nie udane. I tak jest — człowiek ludu instynktem swojej czystości natychmiast odgadnie obłudę i zmyli jej zamiary. Ktokolwiek tedy zabiera się do uczenia się ludu, niech odłoży na bok dumę rozumu i uczucie swojej wyższości nad ludem. Niech przy całym swoim wykształceniu ma to przekonanie, że idzie dowiedzieć się rzeczy, których nie wie, których nie dowie się nigdzie indziej, że wyższy może nad człowieka ludu pod niektórymi względami, pod najważniejszymi jest niższy od niego, że nie idzie z nauką, ale po naukę. Takie uczucie postawi go w stanie prostoty chłopka, na równi z nim, i będzie niejako tym, czym są szkła astronomiczne dla badającego bieg i istotę planet. Gdyby ktoś chciał poznać astronomicznie jakąś planetę, a odrzucił szkła ku temu służące, z zarozumialstwa, że mu wystarczy wrodzona bystrość jego wzroku, czy mógłby zobaczyć coś więcej nad to, co widzi zwyczajnie gołym okiem? W podobnym przypadku byłby ten, kto by chciał lud poznać, nie wziąwszy u siebie owej czystości, owej prostoty, które są jego sferą i jedynymi promieniami zdolnymi nas z nim połączyć. A o ile więcej tych promieni potrafimy skupić w naszej duszy, o tyle wzmocnimy jej oko, o tyle przybliżymy i powiększymy dla niego świat ludu.
Ważne to dla człowieka zagadnienie — owa prostota — i dlatego zatrzymam się jeszcze cokolwiek przy niej.
Naród jest to myśl boska. Ludem nazywamy część narodu, gdzie ta myśl najwyraźniej się przebija, czyli w największej swej prostocie, to jest prawdziwości. Prostota zatem w znaczeniu, w jakim utworzono ten wyraz, jest to najściślejsze, najswobodniejsze, najczystsze objawienie tego, co w człowieku jest dobre, piękne, wzniosłe, święte, jednym słowem — boskie. Nasz cudowny język, w głębokości swojego ducha dotąd niezmierzonej, wyrazy „prawdziwość” i „prostota” poświęcił niemal jak jednoznaczne. Roztrząśnijmy tysiączne sposoby ich użycia, a wszędzie dostrzeżemy, że prostota brana jest jako stan prawdy w swej nagości jak może być największej, w swej niewinności dziecięcej. Cywilizacja dzisiejsza — usiłująca głównie odziać wszystko formami dla oka, pozorami pięknymi, choćby najbardziej niezgodnymi z istotą rzeczy, co by się matematycznie dało dowieść, gdyby tu było miejsce po temu — poniża prostotę, okrywa ją śmiesznością, pogardą, a nawet nienawidzi jej w głębi. I nie ma w tym nic dziwnego, są to albowiem dwie rzeczy całkiem sobie przeciwne, jak być muszą przeciwne cywilizacja fałszywa i prawdziwa, czyli krzywa i prosta, czyli jeszcze wyraźniej — cywilizacja form i cywilizacja ducha rzeczy. Weźmy np. ten przedmiot z jego strony najważniejszej. Cywilizacja prawdziwa to jest żyć uczciwie, a kto żyje poczciwie, nie ma potrzeby żyć inaczej jak po prostu; i głównym piętnem jej charakteru jest działanie, bo działanie dopiero jest prawdziwym życiem. Cywilizacja dzisiejsza, przeciwnie, zasadza się na tym, do tego przede wszystkim dąży i tym się odznacza, aby wiele umieć, a nie umiejąc, dobrze udać, że się umie. We wszystkim pozory miłe, piękne, nietroszczące się o głąb rzeczy choćby najobrzydliwszej, we wszystkim sztuka — na co polski język nie ma nawet własnego wyrazu. Żeby to zobaczyć jeszcze wyraźniej, rzućmy okiem na występki wspólne klasom tak zwanym wyższej i niższej, porównajmy, jak się przedstawiają w jednej i drugiej sferze. Będzie to najlepszą wskazówką, gdzie jest prawdziwa cywilizacja, i pokaże nam wartość prostoty. Lud ma występki, ale ich nie krasi. Oszust we wsi, jeżeli się znajdzie, nie ma zapewne tego szacunku co człowiek prawy. Chłop może niekiedy, równie jak panicz, zbałamucić kobietę, ale tego nikt nie usprawiedliwia jako zalety. Pijaństwo jest między wieśniakami, nawet bardzo powszechne, ale nie przestało być nigdy uważane za zło. Tymczasem podobny oszust w klasie cywilizowanej jest często bardzo szanowanym przez innych kupcem, bankierem, dyplomatą i nieraz przewodzi ludziom najbardziej prawym. Podobny uwodziciel jest pieszczotą salonów i wzorem dla niejednego. Pijak, hulaka nie straci nic na tym, byle się upijał winem z kryształów i utracił majątek na rozpustę kosztowną. Dodajmyż występki, których lud nawet nie zna, jak np. szulerstwo, a które dają wstęp do najlepszych towarzystw i zamieniły się w konieczny warunek porządnej zabawy. Jak próżniacy, którymi roją się nasze domy, a z których każdy we wsi byłby uważany za nic więcej jak za ladaco, tym gorsze, im więcej widziano by w nim sił i zdolności do pracowania. Skądże ta różnica tak uderzająca w zapatrywaniu się na rzeczy? Oto stąd, że obie cywilizacje wyszły z punktów całkiem innych i przeciwnych sobie i zmierzają do innych także celów innymi drogami. Powiedzmy otwarcie: chodzi tu o więcej, niż się zdaje. Zagadnienie cywilizacji jest to najważniejsze dla człowieka zagadnienie, odwieczne, tylko postawione dzisiaj w nowoczesnym, filozoficznym języku. Zobaczmy je w całej jego prostocie. Narodzenie się obu cywilizacji jest odwieczne, ich niezgodność jest odwieczna. Cywilizacja prawdziwa, poczęta z ducha, ma za cel jego podniesienie, rozwija się na drodze ducha i do tego celu przykrawa materię. Jest chrześcijaństwem — idzie otwarcie, śmiało, bo w czystości, a jej hasłem jest prostota. Cywilizacja fałszywa wyszła z materii, działa i rozwija się na polu materii, z wieczną myślą wyłamania się spod prawa ducha, czasem przez bunt otwarty, częściej przez oszustwo, przez przedstawianie się ludziom pod formami skradzionymi duchowi — i nie jest niczym innym, jak tylko pogaństwem. Takim pogaństwem jest nasza cywilizacja pomimo wszystkich form chrześcijańskich, pomimo wszystkich pozorów duchowości; zobaczymy ją całą w haśle, pod jakim prowadzi swoje czynności w pewnej sferze, którą jest przyzwoitość420. Co ten wyraz mówi? Prawda, że ta i ta, dajmy, czynność jest szkaradna w głębi, ale ponieważ ma formę przyjemną, weźmy ją jak dobrą, a będziemy mieli spokój, zgodę. Przyzwoitość zatem jest to koncesja dla zła od dobra — od chrześcijaństwa dla pogaństwa — w sferze drobniejszych spraw człowieka. Okropnie myli się ten, kto, żyjąc w jarzmie przyzwoitości, ma się za dobrego chrześcijanina dlatego, że się modli i innych form chrześcijańskich przestrzega. On tylko łudzi siebie i drugich. Dlatego to prostota i przyzwoitość nigdy się nie pogodzą. I ktokolwiek chce poczuć życie ludu, nie przyjdzie do tego, dopóki nie wyrzuci z siebie cywilizacji przyzwoitości, a nie przyjmie cywilizacji prostoty. Dopiero wtedy otworzą mu się moralne skarby ludu i zostaną do jego rozporządzenia jako wspólna własność.
§ III
Kraj składa się z drobniejszych miejscowości, z okolic. Każda okolica ma zwykle coś, co ją wyszczególnia w całości. Zbiór tych rysów stanowi ogólną fizjonomię kraju, ich znajomość daje znajomość kraju. To samo i jeszcze ściślej stosuje się do ludu — ażeby dokładnie poznać ogół ludu, potrzeba go poznać w różnych jego okolicach.
W następstwie powyższej myśli lud, czy go weźmiemy w ogóle, czy pewną jego cząstkę, to jest pewną okolicę, ma podwójne oblicze: moralne i fizyczne, wewnętrzne i zewnętrzne, czyli ma duszę i ciało jak człowiek pojedynczy, i ażeby wszechstronnie był zbadany, trzeba go widzieć w obu tych obliczach. Wiążą się w nich i skupiają się wszystkie członki jego ciała, wszystkie rysy jego fizjonomii, wszystkie promienie jego życia zwierzęcego i duchowego. Badanie powinno iść jak życie, z wewnątrz człowieka, od źródła życia — dlatego zacznę od strony moralnej ludu.
a. Powiedzieliśmy wyżej, że lud jest myślą boską, i tak jest w samej rzeczy. Lud to myśl boska, widoma w pewnej liczbie ludzi związanych przez nią tajemniczo dla pewnego celu wyższego, moralnego, dla spełnienia pewnego powołania w ogólnym powołaniu stworzenia, dla zadośćuczynienia pewnym obowiązkom, które są gałązkami prawa jedynego, najwyższego, boskiego, a co wszystko owa myśl w sobie zamyka, tak że jest i wiekuistym celem narodu, i jedyną prostą drogą do tego celu, i jedynym żywiołem trwania narodu na ziemi, i jedynym warunkiem jego szczęścia wszelkiego. Mówiąc krótko, jest jego prawdą i żywotem — ideą narodową.
Stan tej myśli objawia się najwyraźniej w sferze czysto religijnej jako najbardziej duchowej, a zatem najwłaściwszej temu, co z istoty swojej, w swoim pierwiastku nie może być czym innym, tylko duchem, jakim jest wszelka myśl żyjąca i dająca życie, wszelka myśl Boga. Wyobrażenia, uczucia religijne, praktyka religii, jednym słowem, religijność ludu to jest jego idea wcielona już w ziemskie formy, mniej i więcej mocna lub słaba, pokazująca wyższy lub niższy stopień życia narodowego. Tą wskazówką nie może być ani dobry byt materialny, ani kwitnący stan przemysłu, ani obfitość arcydzieł sztuki, ani szerząca się głębsza umiejętność, ani nawet urządzenia społeczne i polityczne odpowiadające mniej więcej panującym wyobrażeniom postępu i duchowi czasu, bo wszystko to może ożywiać i obracać na swoją korzyść duch przeciwny całkiem duchowi życia narodowego. Wszystko to może być jedynie parciem życia obcego, zewnętrznego ku zdławieniu życia wewnętrznego, rodzimego. W takim razie myśl boska, wypierana zewsząd, skupia się i broni się, jak w twierdzy, w sferze czysto religijnej i dopóki stamtąd nie ustąpi, lud żyje. Może się zdarzyć, że i tam zostanie zdradzona przez swoich obrońców, wtedy opuszcza to ostatnie stanowisko narodowe, a naród pada trupem, rozwiązuje się w swojej organizacji ziemskiej i jako ciało rozprasza się w żywioły ciał obcych, zostaje pochłonięty w swojej części materialnej przez materię, która go pokonała. Nie lęka się on tego losu, dopóki lud pielęgnuje swoją religijność. Jego życie całe, choć może bardzo ścieśnione, jest w nim, bo Bóg jest z nim — przez ducha swojej myśli. Nikt tego mocniej nie czuje jak lud, choć go nie słyszymy, aby rozprawiał o swoim powołaniu, choć nie potrafi okazać rozumowo swojego celu i swojej drogi. On więcej i lepiej robi, bo to objawia — i nie przez to jedynie, że uczęszcza na odpusty, że się modli, że dopełnia aktów czysto religijnych, ale że całe swoje życie stara się stosować do tej myśli, że w każdej chwili oddycha nią i bierze ją w siebie nawet mimo swej wiedzy, jak bierzemy i wydychamy powietrze. I to jest przede wszystkim, w czym badacz ludu ocenić go i co wziąć od niego powinien. Kto by to jedno wziął tylko, może się uważać, jak gdyby wziął wszystko, bo ma świętą iskrę życia ludu. Kto tego nie weźmie, wszystko inne nabyte i zebrane pomiędzy ludem na nic mu się nie przyda. Byłby on jak chory pielgrzymujący do cudownego miejsca dla odzyskania zdrowia, ale tam — miast starania się o zdrowie — zbierał pieśni nabożne, skupował medaliki, relikwie i z nimi wracał do domu. Na cóż mu to wszystko, kiedy zdrowia nie odzyskał i lada chwila skona?
b. Niezliczone mogą być formy objawienia się myśli żywotnej ludu. Im więcej takich form, im wyraźniej promieniuje z nich owa myśl, tym silniejsze jest życie ludu. I tylko w tym duchu badanie, tylko wyszukiwanie dowodów życia może mieć jakąś wartość. Z tego powodu nie powinno być nic obojętne i pominięte, co się napotka między ludem. Jednym z najważniejszych rozdziałów jego księgi jest to, co niektórzy zowią wiarą gminu. Są to pewne wyobrażenia, pewne wierzenia, pewne obrzędy, z których jedne noszą piętno chrześcijaństwa, a inne zdają się mu sprzeciwiać. Są one znajome nam pod nazwą zabobonów, przesądów, wróżb, czarów i tym podobnie. Mają one większą wagę, niż się zdaje na pozór. Artyści poczuli to, ale nie wykazali całej ich wartości. Najgorzej robią ci, którzy z pogardą odrzucają ten przedmiot jako niegodny jakiegokolwiek zgłębienia. Przypuśćmy, że nie są konieczne do obecnego życia, ale czy możemy sumiennie twierdzić, że się w nich nie zamykają wielkie tajemnice ducha przeszłości? Te zabobony, przesądy, może to zabytki dawnych religii, może to religia niegdyś tak święta, potężna, jak są panujące dzisiaj religie. Obróciła się w zabobon, w przesąd, bo światło żywotnej myśli wypaliło się w kolei wieków, a gdy w ostatnim płomyku uniosło ze sobą ostatnią iskrę życia, nowa religia potrąciła próżną formę starej, strzaskała ją i z całej budowy pozostała kupa gruzów. Lud-czciciel uratował, co mógł, i przeniósł do swoich ognisk. Niektóre z tych świętości uległy czasowi, inne przechowały się aż do dni naszych pod rodzajową nazwą zabobonów czy przesądów. Dlatego nie pogardzajmy nimi, nie ważmy ich lekce. Ważniejsze to zabytki dla moralnej strony dziejów człowieka niż szkielety mamutów. Szanujmy w nich dawną ich wielkość. Z niejednej może religii, jaśniejącej dziś jak południe, pozostanie sam zabobon. Niejedna filozofia, depcąca dziś dumnie mądrość ludu, przypomni się światu w niedalekim może czasie w postaci błędnego przesądu i potem zniknie bez śladu, kiedy niejeden dzisiejszy zabobon czeka tylko może tej myśli, która w nim rozdmucha iskrę życia uśpionego dotąd, ale wiecznego, i postawi między najbardziej szanowanymi formami nowego życia ludzkiego. Nie przeczę, że są zabobony rażące niedorzecznością, obrzydliwe, ale po największej części jest w tym wina ich formy. Nam dziś nie wolno zatrzymywać się na formie, nie wolno zrażać się nią; należy iść w głąb i odczytywać to, co albo je kiedyś ożywiało, albo w przyszłości ożywić może. Gdyż, jak powiedziałem, są to formy wielkiej, odwiecznej prawdy właściwej swojemu czasowi, leżące dzisiaj w stanie martwoty, skażenia — albo przez moralny upadek ludu, albo przez jego postęp po drodze nowego światła, albo nawet przez niedojście jeszcze do pewnego punktu. Bądź co bądź, ja przynajmniej nie znam zabobonu, jakkolwiek niedorzecznego na pozór, abym po głębszym wejrzeniu nie dostrzegł na dnie jego wielkiej prawdy, związanej z największymi prawdami naszych czasów.
c. Przez wyuzdaną pychę rozumu przyszliśmy do tego stanu niedołęstwa rozumowego, że tajemnicza strona stowarzyszenia albo się nam przedstawia Bóg wie po jakiemu, albo wprost nie istnieje dla nas i pobudza nas tylko do szyderczego uśmiechu, jak gdybyśmy bez żadnej wątpliwości wszystko wiedzieli i wszystko mogli. Lud, przez mądrość swojej prostoty, przez religijną pokorę przed ogromem Boga i jego dzieła, wolny jest od tego głupstwa. Nie wstydzi się on, że nie wie tego, czego mu jeszcze wiedzieć nie dano, i nie ma bezczelności tłumaczyć wszystkiego na pierwsze zawołanie, jak się to nam nieraz przytrafia, ni w pięć, ni w dziewięć, a jednak z taką pewnością, jak gdybyśmy towarzyszyli początkom stworzenia i uszykowali je według naszego planu. Za to też (a co powiem, to śmiało twierdzę i w potrzebie mógłbym poprzeć najoczywistszymi dowodami), za to też w wiedzy o tej stronie tajemniczej stoi daleko wyżej od nas. Wyobrażenia nawet nie mamy, jak on mocno czuje, jak jasno pojmuje to życie, które go otacza, a które my zaledwie odgadujemy — i to w cząstce niezmiernie małej i tylko ze zjawisk zmysłowych, z jego form, a i te jeszcze kładziemy powszechnie prawie pomiędzy złudzenia, pomiędzy gadki gminne. On nie tak o tym sądzi, on z tym życiem wiąże swoje i utrzymuje ciągle wzajemny ich stosunek. Pod tym względem wielką może przynieść naukę zbadanie ludu we wszystkich tajemnicach jego życia prywatnego, domowego, jego zwyczajów, zatrudnień, rządu wewnętrznego, a nawet zabaw. Możemy być pewni, że w życiu człowieka ludu nie ma żadnej chwili ważniejszej, żadnego czynu istotniejszego, żeby się nie udał do świata niewidzialnego po opiekę, pomoc lub radę, żeby nie czuł jego dobrego lub złego wpływu. Jest to jeden ze znaków, w jakiej czystości przechował swoje życie wewnętrzne, jak mocno je czuje i jak we właściwym kierunku puszcza główną jego siłę, bo tylko pod tymi warunkami można przeniknąć tajemnice ogółu życia, które jest na zewnątrz nas i zespoli się z nim z pewną władzą nad nim na przekór formom, które przeszkadzają temu zetknięciu się i współżyciu. My nie przykładamy do tego wagi i dlatego, wiele razy puszczamy się w podobnym kierunku — powracamy w zwyczajną sferę albo z większym niedowiarstwem, albo z szyderczym uśmiechem odepchniętej duszy. Można dotknąć zmysłami tego, co jest zmysłowe, można rozumem pojąć rozum, sercem serce, ale jak pojąć zmysłami, rozumem lub sercem to, co nie jest ani jednym, ani drugim, ani trzecim? Lud to wie i tę wiedzę obraca na swoją korzyść. I między ludem tylko można się tego prędzej nauczyć niż gdziekolwiek indziej.
d. Zdolność wewnętrznego porozumienia się z przyrodą zbliżyła do niej lud bardziej i dała mu świadomość jej większą, niż się nam zdaje. Nie ogarnia może ona takiej przestrzeni jak nauka uczonych z dyscypliny, ale w sferze właściwej ludowi jest daleko większa i badaczowi naszej ziemi przedstawia niesłychanie obszerne i zajmujące pole. Oddzieleni od ludu, jak jesteśmy, nie możemy się ani domyślać, trudno nam uwierzyć w bogactwo znajdujących się tam materiałów dla natchnień poety, dla rozwagi mędrca. Nie napotkamy tam uczonych klasyfikacji na królestwa, rodzaje, rzędy i tym podobnie, ale usłyszymy nazwy wielu przedmiotów zupełnie inne od naszych książkowych, dowiemy się o ich przymiotach, o własnościach, o tajemnicach — do czego przez naukę z książek nigdy byśmy nie doszli. Weźmy na próbę jeden świat roślinny. Wszystko tu prawie ma nazwy nam nieznajome, a odwieczne, nadane przez chrzest ludu. Każde drzewo, każdy kwiat, każde ziółko kryje w sobie jakąś własność ludowi tylko wiadomą. W tym świecie lud zna takie rzeczy, do których wiedzy albo musimy dojść dopiero to przez mozolne odkrycia uczonych, albo przez trafy szczęśliwe, albo może nigdy byśmy nie przyszli. Sztuka leczenia zaczyna oddawać ludowi sprawiedliwość, przyznając mu w tym względzie niejaką wyższość. Zresztą unikając sporu o to z uczonymi, nie będziemy posądzeni o przesadę, kiedy powiemy, że przynajmniej dla artystów ta nauka wśród ludu jest konieczna. Trudno jest bez niej, niepodobna wręcz pisarzowi przedstawić narodowy przedmiot w jego rodzimej barwie.
W tym miejscu uważam za właściwe powiedzieć kilka słów o świecie umysłowym ludu. Zarozumiali urojoną wysokością naszego stanowiska przywykliśmy z góry na ten świat patrzeć, nie przywiązywać żadnej wagi do jego zjawisk, wypadków, zaledwie wierzyć w bytność niektórych. A tymczasem ów świat, jeżeli nie jest dotąd, to przynajmniej był kiedyś takiej wartości dla ludu, jakiej dzisiejszy jest dla nas. Nie był on zapewne tak upiększony pozornie, ale odpowiadał doskonale potrzebom swojego czasu. Wprawdzie te potrzeby były bardziej ograniczone, prostsze, bardziej nieokrzesane wreszcie od dzisiejszych, stanowiły jednak życie zupełne, wymagały żywiołów zdolnych je zaspokoić i były zaspokojone. Obraz tego wszystkiego byłby równie ważny dla przyszłości i teraźniejszości, jak dla przeszłości. Nie wątpię, że pośród ludu znalazłoby się wszystko, co potrzeba do jego złożenia. Praca ta, nawet jako przedmiot czysto naukowy, powinna by zwrócić na siebie uwagę. Przenikamy świat materialny wzdłuż i w poprzek, wzwyż i w głąb. Świdrujemy ziemię we wszystkich kierunkach, dumamy nad jej warstwami, śledzimy najmniejszą skamieniałość, odgrzebujemy ją z największą troskliwością, zachowujemy ją z czcią świętą — i wszystko to dla poznania przeszłości ziemi, dla rozjaśnienia wiedzy materialnego świata. A świat umysłowy jestże mniej ważną rzeczą? Jestże niepodobny do wyśledzenia w swojej przeszłości? Czyż i on także nie ma swoich skamieniałości, swoich warstw? Czy ten świat umysłowy naszego ludu nie jest jedną z warstw dzisiejszej cywilizacji? Jest nią bez wątpienia — i tym ciekawszą, tym droższą, że w jej utworzeniu wszystko jest samorodne. Takich warstw jest może niemało, a wszystkie są to cywilizacje-poprzedniczki dzisiejszej, która tylko położyła się na nich, jak dzisiejsza, zwierzchnia powłoka ziemi pokrywa niejedną dawniejszą. Te warstwy stopniowej wiedzy ludu zamykają się wszystkie w jego świecie umysłowym, w jego świadomości stworzenia materialnego i moralnego.
Wracając do przerwanej na chwilę rzeczy o świadomości przyrody, jaką lud nasz posiada, im głębiej w nią wchodzę, tym więcej się dziwię owemu wtajemniczeniu się ludu w życie przyrody, a następnie opanowaniu jej, bo i tutaj równie jak z człowiekiem: miejmy jaką bądź z jego tajemnic, a już mamy wpływ na niego, już go przywiązujemy do siebie pewnym węzłem. Skądże ta wiedza samorodna? Pytam siebie i widzę, że inaczej nie można przyjść do siebie, tylko przez spółkę bardzo ścisłą z przyrodą, przez braterstwo. Skądże to braterstwo, czyli ta miłość wzajemna? Oto lud żyje pod tym samym prawem co całe stworzenie, z miłością ku niemu, z poddaniem się jemu zupełnym, z czcią dla niego. Takie prawo jest jedno tylko na świecie — prawo Boga, a objawia się i działa w prawdzie religijnej, w idei religijnej. Ono tylko może objąć człowieka i stworzenie, ono tylko może je związać wzajemną miłością, wzajemnymi obowiązkami, w jedną społeczność, w jedną rodzinę. Zastąpmyż je jakimikolwiek naszymi teoriami, spróbujmy skrępować naszym rozumem całe stworzenie, ująć je aż w jego głębi, w jego siłach żywotnych. Niech np. słońce świeci nam pogodnie, ile razy zechcemy, albo niech deszcz nie pada w czasie i miejscu, kiedy nam nie potrzeba. Prawda, że to być nie może? A tymczasem tak być powinno. Człowiek stworzony jest nie, żeby był niewolnikiem materii, ale żeby się nią posługiwał. Powtarzamy to wszyscy i próbujemy tej władzy, gdzie dosięgniemy. Cóż w końcu pozostaje? Oto przekonanie, że możemy powierzchownie panować nad stworzeniem, gnębić je nawet w pewnej części, jak np. zwierzęta, ale siły jego żywotne nigdy się nam nie poddadzą, pozostaną w buncie przeciwko nam, dopóki jesteśmy w buncie przeciwko prawu najwyższemu, i w końcu wezmą górę nad nami, jak to widzimy w narodach zmaterializowanych. Bo cóż to jest naród podobny? Oto naród, który dla korzyści materialnych zszedł z drogi najwyższego prawa i za karę został niewolnikiem swojego interesu, niewolnikiem materii. Ta potężna prawda nie gaśnie nigdy w religijnej duszy ludu. Nieraz on uczy nas jej czynami, które nam nie wiedzieć jakie się wydają. Nie śmiejmy się, nie litujmy się nad jego łatwowiernością, kiedy np. w czasie nieurodzaju z powodu posuchy widzimy go w uroczystej procesji przez pola, błagającego niebo o zmiłowanie. On nie rozumuje jak ja, ale uczuł, że wykroczył przeciwko wyższej potędze, a nawet siły niższe odmówiły mu posłuszeństwa; uczuł to, wraca do dawnej uległości i błaga o przebaczenie. Jest to prawda, która, dobrze poczuta, rozwiązałaby nam wiele zagadek, co się tyczy naszych cierpień, niemiłych tych wypadków życia, i nieraz przyniosłaby ulgę, a może by nawet im zapobiegła. A między ludem najprędzej można ją znaleźć. Nie ma nigdzie silniejszego poczucia hierarchii stworzenia jak w jego piersiach, lubo by się zdawało, że nam łatwiej dojść do tego choćby przez najtępszą formę rozumową. Jeżeli porządny naród nie może się obejść bez pewnej hierarchii urzędów, to ją ma zapewne i społeczność stworzenia, która być musi przynajmniej tak porządna jak naród.
Nie uważam za zbyteczne tego, co powyżej rozwinąłem. Jest moim zamiarem przeciągać przez całe to pismo nić głównej myśli, ażeby podobnie i badacz ludu nigdy jej z oczu nie tracił. Ona tylko poprowadzi go drogą miłą i korzystną.
e. Lud ma także, obok własnej umiejętności przyrodzenia, swoją literaturę poetyczną. Zamyka się ona w pieśniach, opowieściach, podaniach. Nie jest to najpoetyczniejsza jego strona, bo tej trzeba szukać w jego życiu, ale jest odblaskiem tej strony najbardziej widocznym dla nas i dlatego od jakiegoś czasu zwróciła na siebie uwagę artystów i uczonych. Zaczęliśmy wyszukiwać pieśni ludu, podania, opowieści; gromadzić je, ogłaszać, ubarwiać nimi utwory poezji narodowej. W uczonych nawet badaniach uciekamy się do ich powagi, ale jesteśmy jeszcze bardzo dalecy, abyśmy całą korzyść z tego skarbu wyciągnęli. Dotąd nie robiliśmy nic więcej, tylko braliśmy z wielkiej, świętej budowli ułamki, kamyczki, jakie się komuś z nas najbardziej podobały, i układaliśmy z nich pomniki, obrazy, mozaiki — każdy według swojej myśli. Wszystko to, w pewnej sferze narodu, dla umysłów pewnego usposobienia, może mieć swoją wartość konwencjonalną (jaką ma np. pewna fraszka misternie wyrobiona, świecąca pozłotką), ale nie ma wartości powszechnej (jak np. zboże, powietrze, światło). A nam się zdaje, że ją ma ta poezja, która pod tysiącznymi postaciami krąży między ludem. Mogłyby bez tego warunku przetrwać pośród niego te pieśni, na które dziś natrafiamy, a które sięgają Bóg wie jakich czasów i przebyły Bóg wie jakie koleje narodu? Byłbym ciekawy widzieć te poematy, napisane pod wpływem ducha nowej szkoły, okraszone, jak może być najstaranniej, barwą pieśni ludowych, które by lud zrozumiał, uczuł, przyjął z miłością, jaką ma dla swoich piosenek, i złożył obok nich u siebie, jak rzecz niezbędną sobie. Wątpię, aby się znalazło podobne. Trzebaż o to obwiniać kaprys albo niezdolność ludu do czucia rzeczy pięknych, wzniosłych? Ależ przecież on czuje Boga, który jest i piękniejszy, i wznioślejszy od wszystkiego, co człowiek utworzyć może. Czy moralne jego władze są w takim odrętwieniu, że nie czują właściwych im potrzeb, i tak zamarłe głodem wyższych rzeczy, że im nawet nie dokucza niezaspokojenie tego głodu? I to nic. Patrzmy tylko, jak on się modli, jak kocha prawdę, kraj, rodzinę i jak w danej chwili umie poświęcić się dla nich. To dowodzi, że i ma wyższe potrzeby, i zaspakaja je. Skądże ta nie-harmonia z nami? Bo on zaspakaja potrzeby swoje sumiennie, pokarmem właściwym, prostym, jak to robi w życiu fizycznym. Odrzuca przyprawy zbyteczne, wyszukane, które tylko drażnią żołądek, przeładowują go i stają się w końcu powodem chorób nieznanych człowiekowi prostemu. On je odrzuca, bo mu chodzi tylko o treść życia w pokarmach zawartą. Podobnie z poezją: nie opuszcza on swoich pieśni, bo przy całej niezgrabności ich formy, rażącej nasze oko, znajduje w głębi prawdę, która go poczęła i utrzymuje przy zdrowiu i życiu. Odrzuca nasze poezje, bo widać, że albo w nich nie ma pożywnego ducha właściwego ludowi, albo jest mu wręcz przeciwny, szkodliwy, niebezpieczny dla jego życia. Poszedłem w tę myśl cokolwiek głębiej z tej przyczyny, że popracowanie nad nią uważam za konieczne nie tylko dla piszących dla ludu, ale i dla tych także, którzy przedsiębiorą badać go ze strony jego poezji dla korzyści bądź swojej, bądź innych. Jak w grubych, twardych potrawach ludu nie znaleźlibyśmy tego posiłku i smaku, które on w nich znajduje, ale raczej odrazę i chorobę, gdybyśmy nie przysposobili do ich przyjęcia naszego miejskiego żołądka przez stosowne życie fizyczne, tak równie musimy wzmocnić naszego ducha tym, co ducha ludu wzmacnia. Musimy zamieszkać i obyć się w jego sferze moralnej, abyśmy w jego pożywieniu umysłowym znaleźli ten sam smak i posiłek, jakie on w nim znajduje. Bez tego plony nasze na tym polu będą to zasuszone ziółka, kwiatki dobre do zielnika i nic więcej. A nam nie chodzi o zasuszanie roślin, ale o przeszczepienie ich, o przenoszenie z całą siłą życia i wzrostu, o rozmnażanie życia.
Podobnych główniejszych punktów na drodze badania ludu jest bardzo wiele i w każdym znalazłaby się ważna myśl do wytknięcia. Poprzestanę jednak na tym, com powiedział, w przekonaniu, że przedstawiwszy myśl główną i przystosowawszy ją do kilku przedmiotów badania, pokazałem najważniejszą stronę tej pracy, wytknąłem drogę na dostateczną długość, aby ją we właściwym kierunku do nieskończoności przeciągać. Dalsza, obszerniejsza praca będzie już udziałem tego, kto podaną tu myśl zechce urzeczywistnić. Mnie pozostaje tylko zamknąć tę rzecz ogólnym napomknieniem wspomnianych wyżej główniejszych punktów, a i w tym ogólnym napomknieniu dotknę jedynie albo zasadniczych, albo tych, które w tej chwili przedstawiają mi się same z siebie.
I tak — obok tego, co się wyżej powiedziało — uwagę badacza zwrócić głównie powinny ze strony moralnej ludu:
f. Muzyka ludu.
g. Tańce i związane z nimi zabawy ludu publiczne i domowe — takoż obrzędy, których jest bardzo wiele i różnego rodzaju, a jedne wypływają z ducha chrześcijańskiego, inne sięgają czasów dawniejszych.
h. Prawodawstwo ludu — zwyczaje, urządzenia, wyobrażenia prawodawcze właściwe pewnym okolicom, ale noszące na sobie piętno stanu, który istniał przed dzisiejszym prawem pisanym.
i. Życie rodzinne różniące się często od życia ogólnego według okolic. Tu należą cnoty rodzinne, cnoty i wady prywatne. Sposób życia.
k. Charakter mieszkańców — mężczyzn i kobiet.
l. Zatrudnienia. Rolnictwo, pasterstwo, przemysł itd. ze strony moralnej.
ł. Język. Przedmiot jeden z najważniejszych. Moralne życie narodu w języku.
m. Religia i wyznania obce.
n. Dziejowa przeszłość okolicy.
§ IV
Strona materialna człowieka to jest nie tylko jego ciało, ale także okolica, z którą przez swoje zamieszkanie i pożycie jest związany. Okolicę można uważać za rozszerzenie ciała, dalsze cokolwiek, mniej przyswajane przez człowieka, ale spojone z nim stosunkami często bardzo niewyraźnymi. Jest to coś na kształt koła na trąconej wodzie, które staje się mniej widoczne w miarę tego, jak się oddala obwodem swoim od punktu, gdzie się zrodziło. Życie, siła wewnętrzna człowieka jest tym punktem, a wodą jest życiem, które go otacza widocznie w przedmiotach okolicy i niewidocznie — w głębi każdego przedmiotu. Strona materialna okolicy, u ludu szczególnie, jest większej wagi, niżby się na pozór zdawało. Mówiliśmy już o ścisłym jego związku z okoliczną przyrodą. Ten związek sprawia, że okolicę można właściwie uważać za dom ludu, który ją zamieszkuje.
Jeżeli w zastosowaniu do pojedynczego człowieka poznanie zagrody, domu rzuca niemało światła na wewnętrzną nawet stronę mieszkańca-właściciela, jeżeli w mieszkaniu pojedynczego człowieka znajdujemy piętno jego w każdym szczególe, w każdym zakątku, wskutek objawienia się jego siły wewnętrznej, i dostrzegamy wzajemny wpływ mieszkania na osobę mieszkańca, ten stosunek między okolicą i ludem okolicy, jeżeli nie więcej, to równie jest mocny i wyraźny, a przeto powinien być zbadany jak najstaranniej. Praca ta jest zapewne łatwiejsza niż poznanie strony moralnej, ale niemniej wymaga od badacza tegoż samego usposobienia wewnętrznego. Potrzebuje dla swojej dokładności czegoś więcej jak rzutu zwyczajnego oka albo sądu zwyczajnego rozumu. Nie poznamy okolicy, jak potrzeba, nie zespoliwszy się z ludem w jego życiu wśród niej, w życiu wiekowym, nie zapatrując się na nią okiem jego uczuć dla niej. Potrzeba przede wszystkim dojść do miłości syna dla domu rodzicielskiego — dopiero ta miłość otworzy nam przeszłość i teraźniejszość we wszystkich tajemnicach rodzinnych.
Główniejsze punkty w aspekcie materialnym są prawie te same, które wytknęliśmy, mówiąc o stronie moralnej, i mają również oblicze moralne. Przypominając więc to, cośmy już wymienili, tu dodamy jeszcze następujące:
a. Posada ludu w ogólności, to jest zamieszkana przezeń okolica.
b. Opisanie geograficzne i topograficzne w ogólności.
c. Ogólny widok jej fizjonomii.
d. Nazwy miast, wsi, gór, rzek, lasów, gajów, pagórków, dolin, uroczysk itp.
e. Zabytki przeszłości — mogiły, zamczyska.
f. Miejsca główne w dziejach — pobojowiska lub podania.
g. Płody ziemi wewnętrzne i zewnętrzne.
h. Mieszkańcy. Ich budowa zewnętrzna, ubiór, mieszkania.
i. Rolnictwo, handel, przemysł — itd. Stan ich.
k. Punkty centralne okolicy pod względem religii, rządu, handlu itd.
Nie jest to plan wykończony, zupełny, ale zarys, który łatwo jest każdemu, po krótkim zastanowieniu się, dopełnić i rozwinąć w bardzo drobnych szczegółach. Rzuciłem na papier, co mi się zdawało konieczne i najgłówniejsze. Nie mam dzisiaj sposobności i nie czuję potrzeby obrócić na tę pracę więcej czasu i trudu. Nie życzę jednak sobie być posądzonym o lekceważenie tego, co daję. Gdyby to uczucie na chwilę we mnie weszło, całą pracę wrzuciłbym w ogień. Pisarz, który swoje roboty miota czytelnikom w podobnym usposobieniu, zasługuje, aby go uważać za równego trucicielowi ludzi, a przynajmniej za oszusta. Ja zawsze uważałem i uważam pisarstwo za kapłaństwo prawdy i w tym uczuciu spełniłem tę pracę. Może się ona nie przydać na nic, może nawet z mojej winy, przez brak sił odpowiednich podobnej pracy. To rzecz insza. Ale przykrość, jaką bym z tego powodu odczuł, osłodzi mi przekonanie, że w nią włożyłem tyle miłości dla prawdy i ludzi, ile tylko mogłem jej włożyć w słowo martwe.
Przypisy:
1. ogłaszać — tu: publikować, wydać w formie publikacji. [przypis edytorski]
2. przewłoka (daw.) — zwłoka. [przypis edytorski]
3. żebrzących śpiewaków swojej krainy — odniesienie do wędrownych lirników ukraińskich. [przypis edytorski]
4. notata (daw.) — notatka. [przypis edytorski]
5. wszakże (daw.) — tu: jednak, ale. [przypis edytorski]
6. Tarnowskie — historyczne ziemie położone na południu Polski; po II wojnie samodzielne województwo, którego tereny obecnie znajdują się w obrębie województwa małopolskiego i podkarpackiego. [przypis edytorski]
7. Mikołajowice — polska wieś położona na południu kraju, obecnie w województwie małopolskim, w powiecie tarnowskim, w gminie Wierzchosławice. [przypis edytorski]
8. Eilwagen (niem. ) — dyliżans, pojazd pocztowy. [przypis edytorski]
9. Tarnów — polskie miasto powiatowe, położone w województwie małopolskim, przy ujściu rzeki Białej do Dunajca. [przypis edytorski]
10. Dunajec — rzeka na południu Polski, prawy dopływ Wisły. [przypis edytorski]
11. strychulec — deszczułka zrównująca. [przypis edytorski]
12. podkrzesywanie — usuwanie najniższych gałęzi w celu eliminacji potencjalnych sęków z surowca drzewnego. [przypis edytorski]
13. Wojnicz — polskie miasto gminne, położone w województwie małopolskim, w powiecie tarnowskim. [przypis edytorski]
14. gościniec (daw.) — droga, trakt. [przypis edytorski]
15. Podgórze — dawniej samodzielne miasto, obecnie dzielnica Krakowa. [przypis edytorski]
16. Galicja — tu: używana potocznie w latach 1772–1918 nazwa austriackiego kraju koronnego Królestwa Galicji i Lodomerii. [przypis edytorski]
17. Panieńska Góra — wzniesienie na wschodzie Pogórza Wiśnickiego, na terenie Gminy Wojnicz w województwie małopolskim. [przypis edytorski]
18. gnojanką (daw.) — gnojówka. [przypis edytorski]
19. utile dulci (łac.) — właśc. utile dulci miscere: łączyć przyjemne z pożytecznym. [przypis edytorski]
20. gumno — tu: podwórze gospodarstwa. [przypis edytorski]
21. Tetmajer, Ludwika — należąca do znanej galicyjskiej rodziny krewna Kazimierza Przerwy-Tetmajera. [przypis edytorski]
22. dwóch synów — starszy Leon i młodszy Józef. [przypis edytorski]
23. pięć córek — Goszczyński znał cztery z nich: Katarzynę, Helenę, Wiktorię i Zofię. [przypis edytorski]
24. wnuczęta — Goszczyński znał tylko dzieci Leona: Kamila, Augusta i Leokadię. [przypis edytorski]
25. Tatry — najwyższe pasmo w łańcuchu Karpat, znajdujące się obecnie na terenie Polski i Słowacji. [przypis edytorski]
26. Nowy Targ — miasto w województwie małopolskim, położone w Kotlinie Orawsko-Nowotarskiej u podnóża Gorców. [przypis edytorski]
27. Tykicz — rzeka na Ukrainie, nad którą leżała wieś Hordaszówka, w której bywał Goszczyński. [przypis edytorski]
28. jaskinie Zofijówki — groty w parku Zofijówka pod Humaniem na Ukrainie. [przypis edytorski]
29. Pigmej — przedstawiciel karłowatego ludu afrykańskiego. [przypis edytorski]
30. Tarnowscy — polski ród magnacki, mający znaczne dobra w Małopolsce. Tarnów był w ich posiadaniu do 1567 r. [przypis edytorski]
31. Sanguszkowie — polsko-litewski magnacki ród książęcy, który przejął dobra tarnowskie w 1742 r. [przypis edytorski]
32. Biała — rzeka w województwie małopolskim przepływająca przez Tarnów, prawobrzeżny dopływ Dunajca. [przypis edytorski]
33. pozór (daw.) — wygląd. [przypis edytorski]
34. łaciński — tu: katolicki. [przypis edytorski]
35. Balicki, Wincenty (1798–1844) — duchowny, działacz kulturalny i pisarz; autor tekstu Miasto Tarnów pod względem historycznym, statystycznym, topograficznym i naukowym, opublikowanego w 1831 r. [przypis edytorski]
36. Lisia Góra — wieś w powiecie tarnowskim. [przypis edytorski]
37. Góra Świętego Marcina — wzgórze położone na płd. wschód od centrum Tarnowa. [przypis edytorski]
38. Gumniska — dawniej wieś, obecnie część Tarnowa. [przypis edytorski]
39. wyrabiacz (daw.) — wytwórca. [przypis edytorski]
40. rozdół — głęboka, wąska dolina. [przypis edytorski]
41. Karpaty — łańcuch górski w środkowej Europie. [przypis edytorski]
42. Łomnica — szczyt tatrzański, obecnie na Słowacji. [przypis edytorski]
43. Krywań — szczyt tatrzański, obecnie na Słowacji. [przypis edytorski]
44. Wisła —najdłuższa polska rzeka; miasto w województwie śląskim, w powiecie cieszyńskim. [przypis edytorski]
45. Kraków — miasto powiatowe w płd. Polsce, obecnie stolica województwa małopolskiego. [przypis edytorski]
46. brzezina koszycka — las pod Koszycami, miejscowością na południe od Tarnowa. [przypis edytorski]
47. Zgłobice — wieś w województwie małopolskim, w powiecie tarnowskim. [przypis edytorski]
48. Biały Dunajec — rzeka w płd. Polsce, prawy dopływ Dunajca. [przypis edytorski]
49. dolina Wojnicka — dolina Dunajca w okolicy Wojnicza. [przypis edytorski]
50. Żywoty świętych polskich — dzieło Floriana Jaroszewicza (1694–1771) pt. Matka świętych Polska albo żywoty świętych, opublikowane w 1767 r. [przypis edytorski]
51. Bolesław Śmiały a. Bolesław II Szczodry (ok. 1042–1081/1082) — książę Polski w latach 1058–1076, król Polski w latach 1076–1079. [przypis edytorski]
52. kasztelania — jednostka administracyjna podziału terytorialnego w średniowiecznej Polsce, której ośrodkiem był kasztel (zamek lub dwór obronny). [przypis edytorski]
53. Bona Sforza d’Aragona (1494–1557) — królowa Polski i wielka księżna litewska, żona Zygmunta Starego, matka Zygmunta Augusta i Anny Jagiellonki. [przypis edytorski]
54. Firlej, Piotr (1496/1497–1553) — polski magnat, dworzanin królewski i kasztelan chełmski; faworyt krolowej Bony, zasłużony dla architektury budowaniem zamków (m. in. Janowiec, Lewartów). [przypis edytorski]
55. zaród (daw.) — zalążek, zarodek. [przypis edytorski]
56. kozak — tu: ludowy taniec ukraiński. [przypis edytorski]
57. torbanista — muzyk grający na torbanie a. teorbanie, instrumencie podobnym do lutni. [przypis edytorski]
58. hoży — zdrowy, urodziwy. [przypis edytorski]
59. Ruś — tu: prawdopodobnie Ruś Czerwona, kraina historyczna na terenie płn.-zach. Ukrainy i płd.-wsch. Polski. [przypis edytorski]
60. Waleczny po bitwie — prawdopodobnie aluzja do klęski powstania listopadowego. [przypis edytorski]
61. Wielka Wieś — wieś położona w województwie małopolskim, w powiecie tarnowskim. [przypis edytorski]
62. Wierzchosławice — wieś położona w województwie małopolskim, w powiecie tarnowskim. [przypis edytorski]
63. Puszcza Niepołomicka — kompleks leśny w zachodniej części Kotliny Sandomierskiej, w pobliżu Krakowa. [przypis edytorski]
64. Radłów — miasto położone w województwie małopolskim, w powiecie tarnowskim. [przypis edytorski]
65. Mieczysław I a. Mieszko I (922/945–992) — władca Polski z dynastii Piastów, ojciec Bolesława I Chrobrego. [przypis edytorski]
66. Cygan — człowiek narodowości cygańskiej, Rom. [przypis edytorski]
67. Szczepanowice — wieś w województwie małopolskim, w powiecie tarnowskim. [przypis edytorski]
68. nawalny (daw.) — silny, gwałtowny. [przypis edytorski]
69. niebłogosławieństwo (daw.) — brak błogosławieństwa, kara boska. [przypis edytorski]
70. ekonom — w dawnych majątkach ziemskich nadzorca prac rolnych. [przypis edytorski]
71. Głęboka — wieś w województwie małopolskim, w powiecie gorlickim. [przypis edytorski]
72. Jasło — obecnie miasto powiatowe w województwie podkarpackim. [przypis edytorski]
73. spiżownik — rzemieślnik odlewający przedmioty ze spiżu. [przypis edytorski]
74. św. Wojciech a. Wojciech Sławnikowic, a. Adalbert z Pragi (ok. 956–997) — czeski książę, biskup Pragi, misjonarz do Prus, męczennik, święty Kościoła katolickiego. [przypis edytorski]
75. Lusławice — wieś w województwie małopolskim, w powiecie tarnowskim. [przypis edytorski]
76. Zakliczyn — miasto w województwie małopolskim, w powiecie tarnowskim. [przypis edytorski]
77. Janowice — wieś w województwie małopolskim, w powiecie tarnowskim. [przypis edytorski]
78. Święcki, Tomasz (1774–1837) — polski prawnik i historyk, autor książki Opis starożytnej Polski. [przypis edytorski]
79. arianie a. bracia polscy, a. socynianie — zwolennicy arianizmu, doktryny teologicznej Ariusza (256/260–336). [przypis edytorski]
80. Socyn, Faust (1539–1604) — właśc. Fausto Sozzini, włoski reformator religijny i teolog, twórca socynianizmu i doktryny religijnej braci polskich. [przypis edytorski]
81. Brzesko — miasto powiatowe w województwie małopolskim. [przypis edytorski]
82. Bruśnik — wieś w województwie małopolskim, w powiecie tarnowskim. [przypis edytorski]
83. Paleśnica — wieś w województwie małopolskim, w powiecie tarnowskim. [przypis edytorski]
84. Sącz Nowy a. Nowy Sącz — miasto powiatowe w województwie małopolskim. [przypis edytorski]
85. Stary — właśc. Stary Sącz, miasto w województwie małopolskim, w powiecie nowosądeckim. [przypis edytorski]
86. jutrznia — katolicka modlitwa, odmawiana przed wschodem słońca. [przypis edytorski]
87. chromać (daw.) — utykać, kuleć. [przypis edytorski]
88. bernardyni — członkowie odłamu zakonu franciszkanów w Polsce. [przypis edytorski]
89. Posadowa — dawna wieś w województwie małopolskim, w powiecie nowosądeckim, u stóp góry Majdan (503 m) i Ostryż (448 m). [przypis edytorski]
90. Melsztyn — wieś w województwie małopolskim, w powiecie tarnowskim. [przypis edytorski]
91. Zbyszyce — dawniej miasto, obecnie wieś w województwie małopolskim, w powiecie nowosądeckim. [przypis edytorski]
92. dolina sądecka — właśc. Kotlina Sądecka, rozległa kotlina w płd.-wsch. części województwa małopolskiego. [przypis edytorski]
93. Poprad — rzeka na Słowacji i w Polsce. [przypis edytorski]
94. Kamienica a. Kamienica Nawojowska — rzeka, prawy dopływ Dunajca. [przypis edytorski]
95. stopa — tu: dawna jednostka długości (ok. 0,3 m). [przypis edytorski]
96. posada (daw.) — tu: podstawa, fundament. [przypis edytorski]
97. lazaret — wojskowy szpital polowy. [przypis edytorski]
98. franciszkanki a. klaryski — zakonnice należące do żeńskiego zgromadzenia katolickiego, opartego na regule św. Franciszka. [przypis edytorski]
99. Bolesław Wstydliwy a. Bolesław V Wstydliwy (1226–1279) — książę krakowski i sandomierski, ostatni przedstawiciel małopolskiej linii Piastów. [przypis edytorski]
100. św. Kunegunda a. św. Kinga (1224–1292) — żona Bolesława Wstydliwego; jej kult jest rozwinięty w Pieninach. [przypis edytorski]
101. rota — tu: formuła przysięgi. [przypis edytorski]
102. gorzeć (daw.) — palić się. [przypis edytorski]
103. Jazowsko — wieś w województwie małopolskim, w powiecie nowosądeckim. [przypis edytorski]
104. Łącko — gmina wiejska w województwie małopolskim, w powiecie nowosądeckim. [przypis edytorski]
105. Górale Biali i Czarni — dwie podgrupy, należące do grupy tzw. Górali Sądeckich. [przypis edytorski]
106. Krościenko a. Krościenko nad Dunajcem — dawniej miasto, a obecnie wieś w województwie małopolskim, w powiecie nowotarskim. [przypis edytorski]
107. Pieniny — pasmo górskie w łańcuchu Karpat, położone Polsce i na Słowacji. [przypis edytorski]
108. Czorsztyn — wieś w województwie małopolskim, w powiecie nowotarskim, na pograniczu Pienin i Gorców. [przypis edytorski]
109. gunia a. guńka — samodziałowa kurtka góralska. [przypis edytorski]
110. Kamienica — wieś w województwie małopolskim, w powiecie limanowskim. [przypis edytorski]
111. Ochotnica — Ochotnica Dolna i Ochotnica Górna, wsie w powiecie nowotarskim, które do 1910 stanowiły jedną miejscowość. [przypis edytorski]
112. Tylmanowa — wieś w województwie małopolskim, w powiecie nowotarskim. [przypis edytorski]
113. Szczawnica — miasto uzdrowiskowe w województwie małopolskim, w powiecie nowotarskim. [przypis edytorski]
114. granica węgierska — obecnie słowacka (wszędzie, gdzie autor wspomina o pograniczu z Węgrami). [przypis edytorski]
115. łoże (daw.) — tu: łożysko. [przypis edytorski]
116. Tatarzy — grupa etniczna ludów tureckich z Europy wschodniej i z północnej Azji. [przypis edytorski]
117. nowotarska dolina — właśc. Kotlina Nowotarska, wschodnia część Kotliny Orawsko-Nowotarskiej między Beskidami Zachodnimi a Pogórzem Spisko-Gubałowskim. [przypis edytorski]
118. bengalski ogień — sztuczne ognie, fajerwerki. [przypis edytorski]
119. Maniowy — wieś w województwie małopolskim, w powiecie nowotarskim. [przypis edytorski]
120. Harklowa — wieś w województwie małopolskim, w powiecie nowotarskim. [przypis edytorski]
121. Łopuszna — wieś w województwie małopolskim, w powiecie nowotarskim. [przypis edytorski]
122. towarzysza mego w tej podróży — chodzi o Leona Tetmajera. [przypis edytorski]
123. Podhale — góralski region kulturowy w południowej Polsce, u podnóża Tatr. [przypis edytorski]
124. Wielka Góra — położony na Słowacji, najdalej na wschód i na południe wysunięty szczyt Pienin. [przypis edytorski]
125. Wag — rzeka na Słowacji. [przypis edytorski]
126. Tu znajdują się już lodowce — w rzeczywistości w Tatrach nie ma obecnie lodowców, choć góry te powstały pod ich wpływem. [przypis edytorski]
127. Białka — rzeka w województwie małopolskim, prawy dopływ Dunajca. Powstaje w Tatrach z połączenia Rybiego Potoku (to on wypływa z Morskiego Oka, a nie Białka) z Białą Wodą. [przypis edytorski]
128. Morskie Oko — jezioro w Tatrach, położone w Dolinie Rybiego Potoku u podnóża Mięguszowieckich Szczytów. [przypis edytorski]
129. Babia Góra — masyw górski w Paśmie Babiogórskim, należącym do Beskidu Żywieckiego w Beskidach Zachodnich, z najwyższym szczytem o nazwie Diablak. [przypis edytorski]
130. ziemia spiska a. Spisz — region historyczny w Karpatach Zachodnich, w dorzeczu Popradu i Dunajca. [przypis edytorski]
131. liptowska — Liptów to kraina historyczna i region, dawniej na Węgrzech, a obecnie na Słowacji, w dorzeczu górnego Wagu. [przypis edytorski]
132. orawska — Orawa to region i kraina historyczna w Europie Środkowej w dorzeczu rzeki Orawy. [przypis edytorski]
133. Ząb Suchy — obecnie Ząb, wieś podhalańska w województwie małopolskim, w powiecie tatrzańskim. [przypis edytorski]
134. Kościelisko — wieś podhalańska w województwie małopolskim, w powiecie tatrzańskim. [przypis edytorski]
135. Kieżmark a. Kiezmark — miasto powiatowe na Słowacji, w kraju preszowskim, w regionie Spisz. [przypis edytorski]
136. Giewont — masyw górski w Tatrach Zachodnich. [przypis edytorski]
137. Zakopane — obecnie miasto w województwie małopolskim, siedziba powiatu tatrzańskiego. [przypis edytorski]
138. Kościeliska a. Dolina Kościeliska — dolina sięgająca od podnóża Tatr do ich głównej grani. [przypis edytorski]
139. Mátra — pasmo górskie na Węgrzech w Karpatach Zachodnich (zatem nie do końca mówić można o „geografii miejscowej”). [przypis edytorski]
140. Morawy a. Morava — czeska kraina historyczna. [przypis edytorski]
141. Fatra — dwa pasma górskie na Słowacji: Mała Fatra i Wielka Fatra. [przypis edytorski]
142. nasamprzód (daw.) — najpierw. [przypis edytorski]
143. potok tejże co i wieś nazwy — chodzi o potok o nazwie Łopuszanka. [przypis edytorski]
144. Żywiec — tu: Beskid Żywiecki w płd. Polsce, z najwyższym szczytem Pilsko. [przypis edytorski]
145. rządny (daw.) — gospodarny, dobrze zarzadzajacy. [przypis edytorski]
146. ojca samej pani Tetmajerowej — chodzi o Romualda Lisickiego (1752–1832). [przypis edytorski]
147. dziatki (daw.) — dzieci. [przypis edytorski]
148. konfederat barski — uczestnik konfederacji, która została zawiązana w Barze w 1768 r. [przypis edytorski]
149. Kościuszko, Tadeusz (1746–1817) — polski inżynier wojskowy, Najwyższy Naczelnik Siły Zbrojnej Narodowej w czasie insurekcji kościuszkowskiej w 1794 r. [przypis edytorski]
150. felpa — rodzaj aksamitnej tkaniny. [przypis edytorski]
151. Kramnica — podłużna skała wapienna, znajdująca się w zachodniej części Pienin Spiskich. [przypis edytorski]
152. Cisowa Skała — pojedyncza skała w Kotlinie Orawsko-Nowotarskiej, widoczna z drogi Nowa Biała-Białka Tatrzańska. [przypis edytorski]
153. Nowa Biała — wieś w województwie małopolskim, w powiecie nowotarskim. [przypis edytorski]
154. Gronków — wieś w województwie małopolskim, w powiecie nowotarskim. [przypis edytorski]
155. szyldwach (daw.) — żołnierz stojący na warcie, wartownik. [przypis edytorski]
156. Staszic, Stanisław (1755–1826) — polski pisarz polityczny i publicysta. [przypis edytorski]
157. O ziemiorodztwie Karpatów — właśc. O ziemiorodztwie Karpatów i innych gór i równin Polski, dzieło Stanisława Staszica (1755–1826) opublikowane w 1815 r. [przypis edytorski]
158. landes (fr.) — słynne wrzosowiska w Gaskonii. [przypis edytorski]
159. poleski — Polesie to kraina geograficzna i historyczna, obecnie znajdująca się w granicach Białorusi i Ukrainy. [przypis edytorski]
160. Cyntyrz — polana położona na stoku nad Łopuszną. [przypis edytorski]
161. Magura — prawdopodobnie chodzi o Małą Górę, wzniesienie położone na północny wschód od Łopusznej. [przypis edytorski]
162. Turniska — prawdopodobnie chodzi o Turnice, czyli skalistą część grzbietu poniżej polany Cioski. [przypis edytorski]
163. Groń — wzniesienie położone między Cioskami a Łopuszną. [przypis edytorski]
164. Wyżnia a. Wysznia — polana na szczycie Gronia. [przypis edytorski]
165. Cioski — najwyższe wzniesienie przed Turbaczem od strony Łopusznej. [przypis edytorski]
166. Kluczki — szczytowe wzniesienie na grzbiecie Turbacza. [przypis edytorski]
167. sień (daw.) — przedpokój. [przypis edytorski]
168. Jeden z moich najstarszych przyjaciół — prawdopodobnie chodzi o Józefa Bohdana Zaleskiego (1802–1886), poetę romantycznego i kolegę szkolnego autora. [przypis edytorski]
169. ze swoim towarzyszem — prawdopodobnie towarzyszem tym był Stanisław Worcell (1799–1857), powstaniec, działacz i publicysta. [przypis edytorski]
170. hamernia (daw.) — huta żelaza; kuźnia. [przypis edytorski]
171. Smerczyn Staw — właśc. Smreczyński Staw, jezioro morenowe w Tatrach Zachodnich. [przypis edytorski]
172. na podziw (daw.) — zdumiewająco. [przypis edytorski]
173. odelga (gw.) — odwilż. [przypis edytorski]
174. strzyga — upiór pijący ludzką krew, przybierający różne formy. [przypis edytorski]
175. boginka — w mitologii słowiańskiej kobiecy demon wód, lasów i pól. [przypis edytorski]
176. dziwożona — w mitologii słowiańskiej boginka wodząca ludzi po uroczyskach i bagnach. [przypis edytorski]
177. Plewina — przedstawicielka licznej w Łopusznej rodziny Plewów. [przypis edytorski]
178. fée (fr.) — czarodziejka, wróżka. [przypis edytorski]
179. ondyna — w mitologii słowiańskiej boginka wabiąca mężczyzn w tonie rzek i jezior. [przypis edytorski]
180. driada — w mitologii greckiej nimfa leśna żyjąca w drzewie. [przypis edytorski]
181. słodyczka (gw.) — ludowa nazwa jemioły lub paproci. [przypis edytorski]
182. rzepa (gw.) — tu: w zachodniej części części Podhala tak nazywane są ziemniaki. [przypis edytorski]
183. diw a. dziw — postać złośliwego bożka w mitologii słowiańskiej. [przypis edytorski]
184. Nowe Ateny — jedna z pierwszych polskich encyklopedii, opublikowana przez Benedykta Chmielowskiego (1700–1763) w latach 1745–1764. [przypis edytorski]
185. zeszłowieczny (daw.) — dotyczący ubiegłego wieku. [przypis edytorski]
186. Chmielowski, Benedykt (1700–1763) — polski ksiądz katolicki, kanonik kijowski i pisarz dewocyjny. [przypis edytorski]
187. carpo (łac.) — używam, zbieram. [przypis edytorski]
188. Bastarnowie — prawdopodobnie jeden z ludów celtyckich. [przypis edytorski]
189. Beskidy — grupa pasm górskich w łańcuchu Karpat. [przypis edytorski]
190. aeria (łac.) — powietrze, aura. [przypis edytorski]
191. sensim (łac.) — stopniowo, powoli. [przypis edytorski]
192. Szentiványi Márton (1633–1705) — węgierski uczony i jezuita, autor dzieła Curiosiora et selectiora variarum scientiarum miscellanea. [przypis edytorski]
193. Oculus Maris (łac.) — Morskie Oko. [przypis edytorski]
194. Karpat — góra, a raczej długo ciągnących gór kontynuacja, nazwana od słowa carpo, że tam zbierają i zbierają różne profity obywatele, i minerały, albo od miasta Carpis starożytnych Bastarnów. (...) Na samym wierzchołku gór jest źródło, a raczej jezioro, Oculus Maris zwane, gdzie sztuki statków morskich często wypływają, znać, że z morzem ma komunikacją. — Benedykt Chmielowski, Nowe Ateny, t II, s. 323. [przypis edytorski]
195. W ziemi sandeckiej, wyższej, jest między górami źródło, które ma tę własność, że jak kto z niego wody nabierze, to zaraz niebo się chmurzyć zaczyna — Benedykt Chmielowski, Nowe Ateny, t I, s. 470 [przypis edytorski]
196. cytacja (daw.) — cytat. [przypis edytorski]
197. Księga tysiąca i jednej nocy a. Baśnie z tysiąca i jednej nocy — arabski zbiór około 300 baśni, podań, legend, pochodzący z IX–X w. [przypis edytorski]
198. kosodrzewina a. kosówka — gatunek drzewa lub krzewu z rodziny sosnowatych. [przypis edytorski]
199. florecyna — gatunek pierzastej paproci. [przypis edytorski]
200. Pięciostawy — właśc. Pięć Stawów, zespół jezior w Tatrach Wysokich; autor używa nazwy „Pięciostawy”. [przypis edytorski]
201. Żabieniec — być może chodzi o Zadni Mnichowy Stawek w Dolinie za Mnichem, najwyżej położone jezioro w polskich Tatrach (2070 m). [przypis edytorski]
202. baca — zwierzchnik pasterzy owiec (juhasów). [przypis edytorski]
203. Jaworzyna Kamienicka — drugi pod względem wysokości po Turbaczu szczyt Gorców. [przypis edytorski]
204. Wieliczka — miasto powiatowe w województwie małopolskim, znane z zabytkowej kopalni soli, do której powstania zgodnie z legendą miała się przyczynić św. Kinga. [przypis edytorski]
205. święty Antoni a. Antoni Padewski (1191–1231) — portugalski teolog, franciszkanin i święty Kościoła katolickiego. [przypis edytorski]
206. ociężać a. ociężyć (daw.) — stać się ciężkim. [przypis edytorski]
207. ruta — roślina o podłużnych liściach i żółtych kwiatach. [przypis edytorski]
208. Ostrowsko — wieś położona w województwie małopolskim, w powiecie nowotarskim. [przypis edytorski]
209. Bukowina Łopuszańska — polana na południowy zachód od Turbacza. [przypis edytorski]
210. święty Piotr a. Piotr Apostoł (zm. 64/67) — apostoł, pierwszy biskup Rzymu, święty Kościoła katolickiego i prawosławnego. [przypis edytorski]
211. święty Paweł a. Paweł z Tarsu (ok. 5/10–ok. 64/67) — Żyd z Tarsu, apostoł, święty chrześcijański i męczennik. [przypis edytorski]
212. odsługa (daw.) — usługa oddana za usługę. [przypis edytorski]
213. szczyt Maniowski — chodzi zapewne o Lubań, u którego podnóża leży wieś Maniowy. [przypis edytorski]
214. Dunaj — druga co do długości rzeka w Europie, dorzecze Dunaju pokrywa duże rejony Europy Środkowej i Południowo-Wschodniej. [przypis edytorski]
215. zarywa część okolicy nowotarskiej — w rzeczywistości Wag wypływa z południowej strony Tatr. [przypis edytorski]
216. Spisz — region historyczny w Karpatach Zachodnich, w dorzeczu Popradu i Dunajca. [przypis edytorski]
217. trenczyński — dotyczący Trenczyna, miasta powiatowego w zach. Słowacji. [przypis edytorski]
218. św. Anna — matka Marii i babka Jezusa, święta Kościoła katolickiego i prawosławnego. [przypis edytorski]
219. Czarny Dunajec — rzeka w województwie małopolskim, w dorzeczu Wisły. [przypis edytorski]
220. Ludźmierz — wieś w województwie małopolskim, w powiecie nowotarskim. [przypis edytorski]
221. Krauszów — wieś w województwie małopolskim, w powiecie nowotarskim. [przypis edytorski]
222. Bielski, Marcin (ok. 1495–1575) — historyk, renesansowy poeta, pisarz i kronikarz. [przypis edytorski]
223. Teodor Gryfita (zm. 1237) — wojewoda krakowski w latach 1231–1237. [przypis edytorski]
224. cysterneńscy mnisi a. cystersi — katolicki zakon monastyczny reformowany, oparty na regule benedyktyńskiej. [przypis edytorski]
225. przenagabanie (daw.) — nagabywanie, przeszkody. [przypis edytorski]
226. mniszy (daw.) — dawna forma, obecnie: mnisi. [przypis edytorski]
227. Szczyrzyce — właśc. Szczyrzyc, dawniej miasto, a obecnie wieś w województwie małopolskim, w powiecie limanowskim. [przypis edytorski]
228. Teodor, herbu Gryf, wojewoda krakowski, klasztor cysterneńskich mnichów w Ludźmierzu, wsi swojej niedaleko Nowego Targu, fundował, lecz iż od zbiegów często tam przenagabanie miewali mniszy, i przeto na Szczyrzyce się stamtąd przenieśli — Marcin Bielski (ok. 1495–1575), Kronika, Warszawa 1764, s. 131. [przypis edytorski]
229. cystersi — katolicki zakon monastyczny reformowany, oparty na regule benedyktyńskiej. [przypis edytorski]
230. Szaflary — wieś w województwie małopolskim, w powiecie nowotarskim. [przypis edytorski]
231. Wielopolska, Marianna (1646–1733) — siostra królowej Marii Kazimiery Sobieskiej. [przypis edytorski]
232. horda — tu: wojsko ludów koczowniczych tureckich i mongolskich. [przypis edytorski]
233. zacny mąż — prawdopodobnie chodzi o leśniczego bukowińskiego, Franciszka Kleina. [przypis edytorski]
234. posada (daw.) — tu: podstawa bytu materialnego. [przypis edytorski]
235. huzar — żołnierz z oddziału lekkiej jazdy. [przypis edytorski]
236. juhas — pasterz owiec. [przypis edytorski]
237. kołpak — wysokie, stożkowate nakrycie głowy bez daszka. [przypis edytorski]
238. sełedec a. osełedec — noszony przez Kozaków kosmyk włosów na czubku ogolonej głowy. [przypis edytorski]
239. zarywać — tu: brać. [przypis edytorski]
240. wypadki roku 1809 — chodzi zapewne o wkroczenie księcia Józefa Poniatowskiego do Galicji w czasie wojny Francji z Austrią. [przypis edytorski]
241. hajduk (daw.) — w dawnej Polsce służący na dworze magnackim w stroju węgierskim; w dawnym wojsku żołnierz piechoty zorganizowanej na wzór oddziałów węgierskich. [przypis edytorski]
242. karb — tu: ograniczenie, hamulec. [przypis edytorski]
243. moskal (gw.) — tu: placek owsiany, wyrabiany na Podhalu. [przypis edytorski]
244. pijar — członek zakonu katolickiego, prowadzącego w dawnej Polsce głównie działalność edukacyjną. [przypis edytorski]
245. Podoliniec — miasto na słowackim Spiszu, dawniej znane z kolegium pijarów. [przypis edytorski]
246. rządność (daw.) — umiejętność dobrego gospodarowania. [przypis edytorski]
247. korzec — dawna jednostka objętości. [przypis edytorski]
248. wargula — przezwisko kobiety o pełnych ustach. [przypis edytorski]
249. grula (gw.) — określenie ziemniaka na Podhalu. [przypis edytorski]
250. przystosowanie — tu: prawdopodobnie chodzi o odniesienie piosenki do opisu tego, co faktycznie widział autor. [przypis edytorski]
251. płeć (daw.) — tu: cera. [przypis edytorski]
252. kibić (daw.) — talia. [przypis edytorski]
253. galon — tu: naszywka ze złotej lub srebrnej taśmy. [przypis edytorski]
254. rąbek — tu: dawniej szal, welon, chustka. [przypis edytorski]
255. obwiązka (daw.) — opaska na głowę. [przypis edytorski]
256. Sanok — obecnie miasto powiatowe w województwie podkarpackim. [przypis edytorski]
257. Rej, Mikołaj (1505–1569) — polski poeta, tłumacz i prozaik renesansowy. [przypis edytorski]
258. Kochanowski, Jan (1530–1584) — polski poeta i tłumacz epoki renesansu. [przypis edytorski]
259. Sarmaci — nazwa irańskich ludów koczowniczo-pasterskich, spokrewnionych ze Scytami. [przypis edytorski]
260. Alanowie — lud irański, spokrewniony ze Scytami i Sarmatami. [przypis edytorski]
261. Góry Kaukaskie a. Kaukaz — łańcuch górski na pograniczu płd.-wsch. Europy i płd.-zach. Azji. [przypis edytorski]
262. potraw (daw.) — trawa, odrastająca po skoszeniu. [przypis edytorski]
263. chalet (fr.) — domek, chatka w górach. [przypis edytorski]
264. Czerkiesi — grupa etniczna z płn.-zach. Kaukazu. [przypis edytorski]
265. zrzebiec (daw.) — źrebak. [przypis edytorski]
266. cybuch — element fajki. [przypis edytorski]
267. gromada — tu: historyczna jednostka podziału administracyjnego w Polsce. [przypis edytorski]
268. gotowalnia (daw.) — przymierzalnia, garderoba. [przypis edytorski]
269. ułycia — letnie, nocne spotkania młodzieży wiejskiej na Ukrainie. [przypis edytorski]
270. gęśl a. gęśle — ludowy instrument smyczkowy. [przypis edytorski]
271. bas a. basetla — instrument smyczkowy o niskiej skali tonów. [przypis edytorski]
272. kobza a. dudy góralskie — strunowy instrument ludowy. [przypis edytorski]
273. ligawka — ludowy muzyczny instrument dęty. [przypis edytorski]
274. Mozart, Wolfgang Amadeus (1756–1791) — austriacki kompozytor i wirtuoz. [przypis edytorski]
275. Wacław z Oleska (1799–1849) — właśc. Wacław Zaleski, polski folklorysta, poeta, pisarz i działacz społeczny. [przypis edytorski]
276. zbiór pieśni galicyjskich — chodzi o dzieło Wacława Zaleskiego (1799–1849) Pieśni polskie i ruskie ludu galicyjskiego z muzyką instrumentowaną przez Karola Lipińskiego. Zebrał i wydał Wacław z Oleska, opublikowane w 1833 r. [przypis edytorski]
277. Kto by zgorszył jednego z tych, byłoby mu lepiej, żeby sobie uwiązał kamień młyński u szyi i rzucił się z nim w morze — cytat z Ewangelii św. Marka (Mk 9, 41) i św. Mateusza (Mt 18, 6). [przypis edytorski]
278. Scott, Walter (1771–1832) — szkocki adwokat, powieściopisarz i poeta. [przypis edytorski]
279. Schiller, Friedrich von (1759–1805) — niemiecki poeta, filozof, historyk i dramaturg, autor Ody do radości. [przypis edytorski]
280. w jednej ze swoich poezji — zapewne chodzi o utwór Bogowie Grecji autorstwa Friedricha Schillera (1759–1805). [przypis edytorski]
281. św. Jerzy (zm. 303) — święty Kościoła katolickiego, męczennik za wiarę. [przypis edytorski]
282. drabina ze snu Jakubowego — biblijna drabina widziana przez Jakuba we śnie, sięgająca do nieba, po której schodzili i wchodzili aniołowie; na jej szczycie Jakub ujrzał Boga. [przypis edytorski]
283. Wężyk, Franciszek (1785–1862) — polski dramatopisarz, powieściopisarz i poeta; autor tragedii Bolesław Śmiały, opublikowanej w 1822 r. [przypis edytorski]
284. Rafael (1483–1520) — właśc. Raffaello Sanzio, włoski malarz i architekt. [przypis edytorski]
285. pastwa (daw.) — pożywienie, pokarm. [przypis edytorski]
286. Wesołów — wieś w województwie małopolskim, w powiecie tarnowskim. [przypis edytorski]
287. Tarłowie — polski ród magnacki, właściciele Melsztyna od 1601 do 1744 r. [przypis edytorski]
288. Lanckorońscy — polski ród magnacki, właściciele Melsztyna w latach 1744–1886. [przypis edytorski]
289. Lanckoroński, Maciej (1723–1789) — wojewoda bracławski. [przypis edytorski]
290. Karecki, Wojciech (1744–1841) — postać autentyczna. [przypis edytorski]
291. Drużbaki — właśc. Drużbaki Wyżne miejscowość uzdrowiskowa w powiecie Lubowla na Słowacji. [przypis edytorski]
292. Niedzica — wieś w województwie małopolskim, w powiecie nowotarskim. [przypis edytorski]
293. Czerwony Klasztor — kompleks klasztorny na Słowacji w miejscowości Czerwony Klasztor nad Dunajcem. [przypis edytorski]
294. Magura Spiska a. Pogórze Spiskie — mikroregion pomiędzy Doliną Białki na zachodzie a doliną Popradu na wschodzie, na pograniczu Polski i Słowacji. [przypis edytorski]
295. Międzyrzecz Korecki a. Wielki Międzyrzecz — wieś na Ukrainie w rejonie korzeckim. [przypis edytorski]
296. Thököly, Imre (1657–1705) — węgierski magnat, książę Siedmiogrodu, polityk, przywódca powstania przeciw Habsburgom. [przypis edytorski]
297. Jan III Sobieski (1629–1696 w Wilanowie) — król Polski od 1674. [przypis edytorski]
298. kąpiele Drużbak — znajdują się tutaj znane źródła cieplicowe (wapienne, szczawy alkaliczne i alkaliczno-żelaziste). [przypis edytorski]
299. madziarski — węgierski. [przypis edytorski]
300. jarmarkować (daw.) — handlować na jarmarku. [przypis edytorski]
301. Góry Świętokrzyskie — niski łańcuch górski w płd.-wsch. Polsce. [przypis edytorski]
302. perspektywa (daw.) — tu: luneta, lornetka. [przypis edytorski]
303. świętojanka (gw.) — świetlik, robaczek świętojański. [przypis edytorski]
304. leśniczostwo (daw.) — tu: leśniczówka. [przypis edytorski]
305. Białka — właśc. Białka Tatrzańska, wieś w województwie małopolskim, w powiecie tatrzańskim. [przypis edytorski]
306. Bukowina — właśc. Bukowina Tatrzańska, wieś podhalańska w województwie małopolskim, w powiecie tatrzańskim. [przypis edytorski]
307. leśniczy — prawdopodobnie chodzi o Franciszka Kleina, leśniczego bukowińskiego. [przypis edytorski]
308. Wołoszyn — długi grzbiet w Tatrach, rozdzielający Dolinę Waksmundzką od Doliny Roztoki. [przypis edytorski]
309. Roztok — właśc. Roztoka, potok będący dopływem Białki, wypływający z Wielkiego Stawu w Dolinie Pięciu Stawów Polskich. [przypis edytorski]
310. Siklawa a. Wielka Siklawa — wodospad w Tatrach Wysokich na potoku Roztoka. [przypis edytorski]
311. Świstowa Góra — chodzi raczej o Świstową Czubę, zamykającą z jednej strony Świstówkę Roztocką (niewielką dolinę, będącą boczną odnogą Doliny Roztoki). [przypis edytorski]
312. Biały Dunajec — wieś w województwie małopolskim, w powiecie tatrzańskim. [przypis edytorski]
313. Poronin — wieś w województwie małopolskim, w powiecie tatrzańskim. [przypis edytorski]
314. Niebieska Dolina — dolinka w okolicy wsi Brzegi. [przypis edytorski]
315. Głodowa Polana a. Głodówka — polana położona na Pogórzu Spisko-Gubałowskim. [przypis edytorski]
316. Klimkówka — wieś w województwie małopolskim. [przypis edytorski]
317. Łysa Polana — duża polana w Dolinie Białki, a zarazem niewielka osada, położona na terenie obecnego Tatrzańskiego Parku Narodowego. [przypis edytorski]
318. potok Wołoszyn — właściwa nazwa to Potok Waksmundzki. [przypis edytorski]
319. Białowoda — właśc. Biała Woda, polana w Tatrach Wysokich. [przypis edytorski]
320. sążeń — dawna jednostka długości. [przypis edytorski]
321. okrągłe jezioro — zapewne chodzi o Wielki Staw. [przypis edytorski]
322. dwa mniejsze jeziorka — zapewne chodzi o Mały Staw i Przedni Staw. [przypis edytorski]
323. trzecie — zapewne chodzi o Czarny Staw. [przypis edytorski]
324. czwarte —– zapewne chodzi o Zadni Staw. [przypis edytorski]
325. najbliższe przejście — chodzi zapewne o drogę przez Szpiglasową Przełęcz i Dolinę za Mnichem. [przypis edytorski]
326. Mnich — skalny szczyt w polskich Tatrach Wysokich, na południowy zachód od Morskiego Oka. [przypis edytorski]
327. długa przynajmniej półtorej mili — w rzeczywistości trasa ta jest prawie o połowę krótsza. [przypis edytorski]
328. morg a. morga (daw.) — dawna miara powierzchni; w rzeczywistości Morskie Oko jest nieco mniejsze. [przypis edytorski]
329. Czarny Staw — właśc. Czarny Staw pod Rysami a. Czarny Staw nad Morskim Okiem, tatrzańskie jezioro w kotle polodowcowym w Dolinie Rybiego Potoku. [przypis edytorski]
330. odpływ wody tworzącej Białkę — w rzeczywistości tutaj wypływa Rybi Potok, Białka powstaje dopiero z połączenia Białej Wody z Rybim Potokiem. [przypis edytorski]
331. Ornak — masyw i szczyt w Tatrach Zachodnich. [przypis edytorski]
332. rzeką Czarnym Dunajcem przy samym jej wypływie z Kościeliskiej Doliny — w rzeczywistości Czarny Dunajec powstaje z połączenia Potoku Kościeliskiego (Kirowej Wody), wypływającego z hali pod Pyszną, z Potokiem Chochołowskim (Siwą Wodą), płynącym spod Wołowca. [przypis edytorski]
333. dwie kolumny w bramie — chodzi o tzw. Bramę Kantaka. [przypis edytorski]
334. Czarny Dunajec — w rzeczywistości Potok Kościeliski. [przypis edytorski]
335. płaska dolina — chodzi o polanę Kira Miętusia. [przypis edytorski]
336. Gdzie ona zwęża się — tzw. Brama Kraszewskiego. [przypis edytorski]
337. początek doliny — to znaczy Stare Kościelisko. [przypis edytorski]
338. Miętusek — dawniej Miętuskie Góry, obecnie nazywane Czerwonymi Wierchami. [przypis edytorski]
339. Upłaz — prawdopodobnie chodzi o Halę Upłaziańską. [przypis edytorski]
340. Tomanowo — prawdopodobnie Tomanowa Polska albo Kominy Tylkowe (Kominiarski Wierch). [przypis edytorski]
341. Smytnia — prawdopodobnie chodzi o Halę Smytnią. [przypis edytorski]
342. Pyszna — prawdopodobnie chodzi o szczyty Błyszcz i Kamienista; cały ten opis wskazuje, że autor identyfikuje całkowicie Pyszną z Ornakiem, co nie jest do końca prawdą. [przypis edytorski]
343. Biały Potok — właśc. Dolina Białego Potoku, stanowiąca zachodnią odnogę Doliny Jaworowej w słowackich Tatrach Wysokich. [przypis edytorski]
344. źródła Czarnego Dunajca — jedno nazwano później Źródłem Goszczyńskiego. [przypis edytorski]
345. pieczara zbójców — chodzi zapewne o tzw. Okna Zbójnickie Niżne w skałach Organów. [przypis edytorski]
346. Pieczara wykuta jest ręką ludzką — w rzeczywistości jest to naturalna grota. [przypis edytorski]
347. Janoszyk a. Janosik — legendarny tatrzański rozbójnik, bohater podań ludowych i licznych tekstów popkultury. [przypis edytorski]
348. Pyszna — w rzeczywistości chodzi o Potok Kościeliski, autor w tej części dziennika popełnia liczne pomyłki, dotyczące geografii Tatr Zachodnich. [przypis edytorski]
349. Sowa — skała ta znajduje się na prawo, idąc w głąb doliny, przed polaną o nazwie Pisana. [przypis edytorski]
350. bania (daw.) — tu: kopalnia. [przypis edytorski]
351. śpieszyliśmy na szczyt Ornaku — sądząc z opisu, raczej do Przełęczy Pyszniańskiej, znajdującej się pomiędzy Kamienistą i Błyszczem w Tatrach Zachodnich. [przypis edytorski]
352. Weszliśmy na Ornak — w rzeczywistości na Przełęcz Pyszniańską; autor raczej nie był na Ornaku. [przypis edytorski]
353. graniczna linia między Galicją a Węgrami — rozstrzygający dowód, że Goszczyński nie był na Ornaku, bowiem granica ta nie przebiegała nigdy przez ten grzbiet. [przypis edytorski]
354. rusznica — dawna długolufowa broń palna. [przypis edytorski]
355. pieczara — chodzi o Jaskinię pod Pisaną. [przypis edytorski]
356. sztukateria — dekoracja ścienna, wykonana ze stiuku. [przypis edytorski]
357. stalaktyt — rodzaj nacieku skalnego. [przypis edytorski]
358. pulares (daw.) — portfel. [przypis edytorski]
359. siarniczek (daw.) — zapałka. [przypis edytorski]
360. tram — dolna belka wiązania dachowego. [przypis edytorski]
361. Tu zakończyłem podziemną moją podróż — komora, do której dotarł autor, została nazwana Komorą Goszczyńskiego. [przypis edytorski]
362. śrężoga (daw.) — mgła. [przypis edytorski]
363. jego założyciele — nieznane są początki zamku w Czorsztynie; pierwsza wzmianka o nim z 1246 r. wskazuje jako właściciela Piotra Wydżgę, szlachcica z ziemi krakowskiej, kasztelana sądeckiego i krzyżowca. [przypis edytorski]
364. dzisiejszy ich właściciel — chodzi o Jana Maksymiliana Drohojowskiego (1778–1851), członka Stanów Galicyjskich. [przypis edytorski]
365. ludność zwierzęca — poetyckie określenie fauny, dla odróżnienia jej od flory. [przypis edytorski]
366. Mieszkańcy utrzymują, że łosoś przybywa z morza Wisłą — to prawdziwa informacja. [przypis edytorski]
367. mór (daw.) — choroba zakaźna, zaraza. [przypis edytorski]
368. to dzieło — chodzi zapewne o nieukończony poemat Kościelisko. [przypis edytorski]
369. bobak — właśc. świstak (bobak jest z nim spokrewniony), gryzoń żyjący w wysokich górach. [przypis edytorski]
370. trudności innego rodzaju — autor ma zapewne na myśli swoją niełatwą sytuację materialną i podejrzany w oczach ówczesnych władz status polityczny. [przypis edytorski]
371. Kazimierz Wielki a. Kazimierz III Wielki (1310–1370) — ostatni król Polski z dynastii Piastów, założyciel warowni w Czorsztynie. [przypis edytorski]
372. Zawisza Czarny (ok. 1370–1428) — polski rycerz, starosta spiski, jeden z właścicieli zamku w Czorsztynie. [przypis edytorski]
373. Kostka-Napierski, Aleksander (1617–1651 ) — polski oficer, uczestnik wojny trzydziestoletniej i przywódca powstania chłopskiego na Podhalu w 1651 r. [przypis edytorski]
374. druid — kapłan celtycki. [przypis edytorski]
375. Horeb — jedna z gór na półwyspie Synaj, na której według Biblii Bóg objawił się Mojżeszowi. [przypis edytorski]
376. Synaj — półwysep w Egipcie. [przypis edytorski]
377. Mojżesz — postać biblijna, przywódca Izraelitów i święty prorok, żyjący prawdopodobnie w XIII wieku p.n.e. [przypis edytorski]
378. Syjon — wzgórze w Jerozolimie. [przypis edytorski]
379. Galilea — historyczna kraina w płn. Izraelu i w Palestynie. [przypis edytorski]
380. Tabor — góra w Galilei. [przypis edytorski]
381. Kalwaria — wzgórze w Jerozolimie, na którym ukrzyżowano Chrystusa. [przypis edytorski]
382. Góra Oliwna — wzgórze położone we wschodniej Jerozolimie. [przypis edytorski]
383. Frydman — wieś w województwie małopolskim, w powiecie nowotarskim. [przypis edytorski]
384. pleban wiejski — chodzi o ks. Jana Ewangelistę Nalepkę, który w latach 1828–1853 był proboszczem we Frydmanie. [przypis edytorski]
385. Shakespeare, William (1564–1616) — angielski poeta, dramaturg i aktor. [przypis edytorski]
386. Schlegel, August Wilhelm von (1767–1845) — niemiecki pisarz, językoznawca, filolog i tłumacz. [przypis edytorski]
387. hrabia Palocsay — chodzi o hrabiego Andrzeja Horvatha Palocsaya, który odnowił zamek w Niedzicy. [przypis edytorski]
388. sztrofa (z niem.) — kara. [przypis edytorski]
389. transito (łac.) — dosłownie: przechodzę; oznacza przechodzenie lub przejazd bez zatrzymania się. [przypis edytorski]
390. kufa — tu: duża, drewniana beczka. [przypis edytorski]
391. Zaporoże — historyczna nazwa krainy nad dolnym Dnieprem, siedziby Kozaków Zaporoskich [przypis edytorski]
392. rekrutacja — tu: pobór do wojska. [przypis edytorski]
393. farys — muzułmański jeździec, zawodowy wojownik. [przypis edytorski]
394. Beduin — arabski koczownik; członek plemienia koczowniczego o tej nazwie. [przypis edytorski]
395. jaskinia — chodzi zapewne o Okna Zbójnickie, dwie jaskinie wapienne po wschodniej stronie Doliny Kościeliskiej w Tatrach Zachodnich. [przypis edytorski]
396. Góry Kołomyjskie — najwyższe pasmo górskie w Beskidach Wschodnich. [przypis edytorski]
397. Huculi — grupa etniczna pochodzenia rusińskiego i wołoskiego, zamieszkująca ukraińską i rumuńską część Karpat Wschodnich. [przypis edytorski]
398. gładosz a. gładysz — człowiek bardzo dbający o swą powierzchowność. [przypis edytorski]
399. Standrecht (niem.) — sąd doraźny, działający w przyspieszonym trybie. [przypis edytorski]
400. Liptów — właśc. Liptowski Mikułasz nad Wagiem, obecnie na Słowacji. [przypis edytorski]
401. komitat — dawna węgierska jednostka administracyjna. [przypis edytorski]
402. Aniołowie święci wezmą go do nieba zapewne dlatego, że płaci, mogąc pić darmo (stopień świętości dla zbójnika). „Turaczek” to drobna moneta. — tutaj i w tekście poniżej znajduje się wiele uwag, które w zamyśle autora zapewne miały być jego przypisami do piosenek góralskich. [przypis edytorski]
403. turma (daw.) — więzienie, wieża więzienna. [przypis edytorski]
404. Koszyce — historyczne miasto węgierskie, obecnie znajdujące się na Słowacji. [przypis edytorski]
405. udali — tu: pomówili. [przypis edytorski]
406. Rogoźnik — wieś Rogoźnik w pobliżu Ludźmierza. [przypis edytorski]
407. Wiśnicz Mały — wieś w w województwie małopolskim, w powiecie bocheńskim, gdzie znajdowało się słynne więzienie. [przypis edytorski]
408. Gąsienicowe Stawy — grupa jezior w Dolinie Gąsienicowej, położonej w w polskich Tatrach. [przypis edytorski]
409. Z niej wypływa Biały Dunajec — w rzeczywistości tworzą go potoki Cicha Woda, Strążyski, Bystra, Olcza, Poroniec i Sucha Woda wypływające z innych miejsc. [przypis edytorski]
410. Kalatówka — właśc. Kalatówki, polana reglowa leżąca w Dolinie Bystrej w Tatrach Zachodnich. [przypis edytorski]
411. Zakopiański Zamek — obecna nazwa to Kalacka Turnia. [przypis edytorski]
412. Magura — tu: Kopa Magury nad Doliną Jaworzynką, szczyt należący do grani Kasprowego Wierchu. [przypis edytorski]
413. jeden z nich jest tak wielki — zapewne chodzi o Czarny Staw Gąsienicowy. [przypis edytorski]
414. góry — m.in. Świnica, Kościelec, Kozi Wierch i Granaty. [przypis edytorski]
415. bagne (fr.) — ciężkie więzienie, galery, kolonia karna. [przypis edytorski]
416. Ptak ma swoje gniazdo, liszka swoją jamę, a syn człowieczy nie ma, gdzie by głowę swoją mógł przykłonić! — cytat z Biblii (Łk 9,58 i Mt 8,20). [przypis edytorski]
417. znalazł Chrystus u jednego swojego ucznia — chodzi o św. Jana Ewangelistę, jednego z dwunastu apostołów Jezusa. [przypis edytorski]
418. Wyjątki z rzeczy o Góralach tatrzańskich — rozprawa opublikowana w czasopiśmie „Rok 1844 pod względem oświaty, przemysłu i wypadków czasowych”, Poznań 1844, z. IX, s. 1-25. [przypis edytorski]
419. kresa (daw.) — tu: koniec, granica. [przypis edytorski]
420. przyzwoitość — tutaj rozumiana jest jako powierzchowne przestrzeganie zewnętrznych reguł (np. grzecznościowych), zachowywanie pozorów, konwencja towarzyska. [przypis edytorski]