Dolina nowotarska. Nowy Targ
Ze wszystkich dolin, które dotąd opisałem, ze wszystkich, które znalazłem na mojej drodze od Tarnowa ku Podhalu, które widziałem gdziekolwiek, żadna nie może iść w porównanie z doliną nowotarską. Mogą być milsze od niej, wdzięczniejsze, na małą skalę, ale trudno o podobną, bo trudno o takie skupienie tylu i takich przedmiotów, jak są te, które wchodzą do jej ogółu. Wszystko tu się składa na całość rozmiaru ogromnego, rozmaitości wszechstronnej, różnorodnego wdzięku. Rozległość, oblicze wewnętrzne, widoki na zewnątrz, mieszkańcy, życie przyrody, życie ludu, pomniki dziejów, poezja gminu i tym podobne — wszystko to tworzy świat pełny sam w sobie, harmonijny, ogromny, różny od wszystkiego, co dotąd widziałem, zasługujący ze wszech miar na uwagę i bliższe przypatrzenie się. Jestem dla niego pełen czci i miłości, stąd pragnę i będę usiłował skreślić go chociaż w pewnej części, w rysach ogólnych, a o ile można — wiernych. Praca to jest niekrótka i nielekka; nie mając przed sobą innej w tych dniach, jej poświęcę całą tych dni swobodę.
Dolina nowotarska zajmuje przestrzeń ogromnego obwodu. Niepodobna oznaczyć ją z dokładnością milami, powiem tylko, o czym mnie zapewniono, że ludność doliny wynosi z górą sto tysięcy mieszkańców. Granice widnokręgu są granicami doliny. Granicę ową stanowią od południa Tatry, dalej ku zachodowi bieleją cokolwiek niższe szczyty, ale śnieżne, gór zwanych Fatrami. W skręcie ku północy napotykasz wysoki Żywiec i następnie, jak olbrzymi kopiec narożny, jedyną w swoim rodzaju i w tej stronie, samotną, piramidalną Babią Górą. Od niej cała północna i wschodnia strona doliny zasłonięta jest pasmem przedgórzy, które się odznaczają szczytami i garbami niepośledniej wysokości, jak na przykład Kluczki, szczyt Maniowski213 i inne, nieznane mi z nazwy. Pasmo to kończy się na Pieninach przy Czorsztynie. Dolina jest znacznie dłuższa niż szersza; najwęższa pod Czorsztynem, rozszerza się coraz bardziej. W okolicy Nowego Targu oś jej szerokości liczy się już milami. Kierunek doliny z północnego wschodu na południowy zachód.
Niezliczone wody w potokach rozmaitej wielkości spotykają się w dolinie — to z przedgórzy, to z Tatrów. Najznaczniejsze między wychodzącymi z łona Tatrów są Białka, Wag, Czarny i Biały Dunajec. Wag odpływa na Węgry, do Dunaju214, drogą, którą sobie wyżłobił pomiędzy najwyższymi górami. Poczyna się jednak w północnym boku Tatrów i tym sposobem zarywa część okolicy nowotarskiej215. Biały i Czarny Dunajec zlewają się pod Nowym Targiem w jeden Dunajec, który zabiera Białkę i wszystkie inne potoki.
Powierzchnia doliny nie jest ściśle płaska. U podnóża Tatrów z jednej strony, przy przedgórzach z drugiej, pogarbiona mniej lub więcej znacznymi wyniosłościami, spuszcza się jakiś czas ku swojemu środkowi nieznaczną potoczystością aż do Dunajca, którego łożysko jest właściwie ostatnią głębią dna doliny.
Mówiąc o nowotarskiej dolinie, powinienem tu zapisać piękne, tyczące się jej podania. Lud wierzy i powiada, że przed wiekami cała ta przestrzeń zalana była morzem, które się zwało Karpackie Morze, ale że jakiś bardzo dawny król polski kazał przeciąć góry Pieniny i tym sposobem cały ten kraj osuszył — stąd bieg Dunajca aż do Wisły.
W rzeczy samej przełom Dunajca przez Pieniny jest tak wyżłobiony między prostopadłymi skałami, tak ma pozór kanału, że okoliczność ta nadaje pewne prawdopodobieństwo podaniu ludowemu, przynajmniej co do istnienia przedwiekowego, wielkiego ogromu wody w dzisiejszej dolinie nowotarskiej i gwałtownego jej przedarcia się przez tamę Pienin.
Szczegóły podania mogą być późniejszym wymysłem, ale istotą jego jest ta pamięć ludu, która sięga czasów przedwiecznych, czasów owych, których dzieje, częstokroć najrzeczywistsze, są dla potomności niepodobne do prawdy. Lud jednak pozostaje religijnie wierny swojej przeszłości. Zresztą cóż w tym podaniu jest tak nadzwyczajnego? Alboż jedno miejsce, przeludnione dzisiaj, nie miało kiedyś innych mieszkańców, jak mieszkańców wody? Gdzie są dzieje, które by nam dochowały pamięć wszystkich wstrząśnień, wszystkich zmian, przez które przeszła ziemia od chwili, gdy wyszła jako glob ziemski z rąk swojego Stwórcy? Mamyż co, na czym byśmy niewzruszenie oparli zaprzeczenie nasze powyższemu podaniu? Ja przynajmniej nic takiego nie widzę i dzielę wiarę ludu w jego opowieść, bo ma prawdopodobieństwo za sobą i otwiera ogromne pole uroku poetyckiego człowiekowi unoszącemu się w przeszłość z miłością dla niej. O, gdybym mógł wypowiedzieć, co za świat dziwny, co za tłum pomysłów rodzi się we mnie z tej jednej opowieści!
Wracam do czasów obecnych. Liczne i ogromne wsie zapełniają dolinę lub ją otaczają. Między tymi osadami najcelniejsze miejsce zajmuje miasteczko Nowy Targ. Uważane jest ono za główny punkt tej okolicy, zowie się nawet stolicą Podhalan. Położenie jego jest w istocie bardzo korzystne. Ludność dokoła niezmierna; przemysł odznaczający Górali; dwa gościńce bite kupieckie, jeden do Spisza216, ku wschodowi, drugi na zachód, zwany trenczyński217, trzeci do Krakowa, a z którymi się wiąże pełno dróg pomniejszych. Zejście się dwóch Dunajców tuż pod miastem; bliskość kąpieli mineralnych już to galicyjskich, już to węgierskich; okolica, jak Tatry, wabiąca co rok wielu ciekawych wędrowców — są to wszystko okoliczności wzywające do ruchu przemysłowego, ułatwiające zbyt jego wyrobów, a przez to sprzyjające podniesieniu się miejsca na stopę miasta porządnego, zaopatrzonego we wszystko. Ale Nowy Targ nie umie jeszcze korzystać z tych darów. Miasteczko nie jest ani tak rozległe, ani tak zabudowane, ani tak ożywione, ani tak wygodne dla podróżnych, jakby być powinno i być mogło. Jest to nic więcej jak mieścina licha, podobna do tylu innych w całym tym kraju. I sama na tym niemało traci.
Powstanie Nowego Targu, według zapisków kronikarskich, sięgać ma najdawniejszych czasów Polski.
Między ciekawszymi szczegółami miejscowymi jest kościółek św. Anny218, bardzo starożytny. Stoi on za miastem, po stronie jego północnej. Powiadają, że go zbójcy wystawili, a obraz w wielkim ołtarzu ma być ukradziony przez nich na Węgrzech.
Na zachód Nowego Targu o pół mili, przy brzegach Czarnego Dunajca219, leży wieś Ludźmierz220, a niedaleko niego druga wieś — Krauszów221. O początku tych dwóch wsi zachowują Górale następujące podanie: W czasie jednego najścia Tatarów Polacy spotkali się z nimi na tych polach i zostali na głowę pobici. Tatarzy po zwycięstwie ucięli każdemu trupowi po jednym uchu i tymi uszami napełnili dziesięć worów. Owoż w miejscu, gdzie obrzynano uszy, stanął Krauszów, a Ludźmierz tam, gdzie je odmierzano worami. O Ludźmierzu wzmiankuje Bielski222, już pod datą 1234, w ten sposób: „Teodor223, herbu Gryf, wojewoda krakowski, klasztor cysterneńskich mnichów224 w Ludźmierzu, wsi swojej niedaleko Nowego Targu, fundował, lecz iż od zbiegów często tam przenagabanie225 miewali mniszy226, i przeto na Szczyrzyce227 się stamtąd przenieśli”228.
Gruzy klasztoru cystersów229 pokazują dotąd w Ludźmierzu, a wspomniany klasztor szczyrzycki jest i dziś osadzony cystersami. Ma on posiadać archiwum bogate w pomniki bardzo ważne dla dziejów podgórskiej okolicy, ale zarzucają mnichom, że przez dziwną ich nieużytość przystęp do archiwum jest wzbroniony.
W ogólności wsie wokoło Nowego Targu są bardzo dawne, Szaflary230 na przykład, o milę od Nowego Targu ku południowi, miały być założone w 1200 roku, czego dowody znajdują się w aktach z owego czasu dochowanych. Wieś Zakopane miała osadzić jakaś starościna Wielopolska231 niedobitkami ze zniesionej tam hordy232 tatarskiej, łotrującymi w miejscowych górach. Na dowód tego przytaczają, że dziś jeszcze pewna liczba rodzin w tej wsi zowie się Tatarami, a nawet zachowuje w swoich obliczach rysy mongolskie.
Tu z prawdziwą rozkoszą zapisuję miłą mi wdzięczność dla zacnego męża233, który mi dostarczył nie tylko największą część podobnych wiadomości, ale z niezmordowaną cierpliwością wtajemniczał mnie, że tak powiem, w życie Podhala. Nie było prawie usługi, której by mi w tym celu nie ofiarował, do której by nie był gotów. Jemu to winienem po wielkiej części, com się dowiedział o tej okolicy, com w niej widział. Chociaż obcy rodem tej ziemi, ale się wnarodowił swoją dla niej miłością i przez to miał siłę i wytrwałość zbadać ją wielostronnie i głęboko. Wiem od niego, że myśli nawet o publicznym podzieleniu się ze współziomkami zasobem swoich wiadomości w tym przedmiocie. Bardzo mu życzę, bardzo pragnę, aby swoje przedsięwzięcie mógł doprowadzić do skutku. O ile go znam, mam prawo sądzić, że dzieło jego byłoby dokładniejsze, ciekawsze, użyteczniejsze, byłoby obrazem zupełniejszym tajemniczej dotąd strony Tatrów, przeszłości tej ziemi i ludu w jego stanie obecnym, niż wszystko, co dotychczas o Tatrach ogłoszono. Spodziewam się tym więcej po jego pracy, że sam jest skromny i bez żadnych do autorstwa pretensji. Powoduje nim tylko miłość naszej ziemi i chęć przysłużenia się jej, czym może. Położenie też jego sprzyja mu bardziej niż komukolwiek. Jeżeli kiedy, szanowny i kochany mężu, dojdą do ciebie te słowa, przyjmij je jako wyraz wdzięczności i pamięci, które dla ciebie zawsze zachowam.