1

Gdzież jesteś, duchu Nebaby?

Zjaw mi się znowu; znowu śpiew ci wznoszę.

Za te nikczemne, świeckie powaby

Mieniałem, wietrznik, duszne me rozkosze:

I oto z wstrętem przesytu,

Obojego tułacz bytu,

Nie wiem, gdzie się dziś obrócę,

Jak mojej pieśni donucę!...

Burze serca, burze losów

Ogłuszyły mię na chwilę!

Losy piorunowały tyle!

Obyłem się z grozą ich ciosów.

I serce tyle wichrzyło,

Tak kochało, tak mi biło,

Że już omdlało — czczość, mgłę zostawiło.

W tej czczości, w tym omdleniu

Świat tobie, memu marzeniu!

Jesteś więc ze mną! Witam cię, o cieniu!

A z łomu gruzów, śród morderców gwaru

Wznosi się szatan falami pożaru

I w równi trzyma na wadze zniszczenia

Rozkosze zemsty i zbrodni cierpienia —

Dając mi porę, bym w czasie cofnionym

Puścił wzrok wieszczy za jezdcem127 zgubionym:

Otom go znalazł i oto go wiodę

Po zasłużoną jego dzieł nagrodę.