20

«Dalejże, dzieci! A wam co się stało?»

Był to głos Szwaczki świeżo przybyłego,

Gdy pozierano po sobie nieśmiało.

A choć na chwilę stanął i głos jego,

On by się zaśmiał do diabła samego.

«Ho, ho! Nie wiecie, co to za diablica,

Nie wiecie tego — a mój nóż odgadnie.

Patrzcie, jak we krwi skąpał się już ładnie!

A choć tak we krwi, jeszcze się rozświéca!

Stójże mi, widmo! Nóż to doświadczony

I poświęcony, i dobrze ostrzony.

Rzuć go na wicher, co tańczy po drodze,

A gdzie się kręcił, świeżą krew zobaczysz!

Jeżeli tylko dotrzymać mi raczysz,

W Bogu nadzieja, dobrze cię ugodzę!»

Nóż błysnął, gwizdnął... Po niewieścim jęku,

Po smutnym lampy rozbryźnionej dźwięku —

Głucho i ciemno. Kozacy zdumieli

Jeszcze krwawego widma nie pojęli,

Kiedy ryk Szwaczki rozległ się olbrzymi:

«Podajcie głownię, co się ot, tam dymi!

Zniknęła larwa, to jej ślad te plamki...

Przyświecaj lepiej... bliżej... tu, do klamki...

Znać otwierała... wyszła tymi drzwiami.

Już to nie diabeł, co uciekł przed nami!».

O, zmykaj, zmykaj! W zbrodniach tobie równi

Ścigają ciebie przy iskrzącej główni125.

Skopcony ogniem, krwią ofiar ociekły,

Toczy się Szwaczka przed rozjadłą zgrają:

Tu jego usta «łamać drzwi!» wyrzekły

I tu drzwi nowe z zawias wypadają.

Długo trwać będzie ta igraszka dzika:

Ci dobrze gonią, ta dobrze umyka.

Zbestwiona pogoń drzwi po drzwiach wysadza:

Tu już stracili, tu znów krew ją zdradza,

Skoro o ścianę oprze się jej ręka;

Tu drzwi łupnęły, tu zasuwa brzęka;

Tu biegiem skorszym126 zbudziła podłogę;

Tu prawie słychać, jak serce jej bije:

Tu ją dokona przeznaczenie srogie,

Niech tylko drzwi te wyprze ramię czyje —

Już to ostatni przytułek za niemi,

Chybaby szatan schował ją do ziemi!