K. Ślina
Przekonałem się kiedyś, nie mając jodyny i nie mogąc posmarować nią bąbla powstałego od ukąszenia przez bąka ślepaka, że ślina (przecie każde bydlę się nią leczy) zastępuje doskonale takie środki dezynfekcyjne i uśmierzające. Po kilkakrotnym napluciu na rękę i rozsmarowaniu „bąbelas” ów zniknął bez śladu. Na różne swędzenia i wysypki dobra jest też gliceryna z jodyną, normalnie używana do pędzlowania gardła.
Jeśli cię nic nie swędzi
I nie zanadto boli,
Nie miej pretensji żadnej
Do najsroższej doli
— jak pisał kiedyś poeta.
L. Łupież i łojotok
Podaję tu receptę śp. prof. Krzyształowicza, który mię uratował kiedyś w młodości od łysiny:
Maść (wcierać w skórę głowy na noc)
Acid. salicyl. — 1,0
Sulf. praecip. — 0,5
Ol. Amygd. — 20,0
Bt. Cacao — 10,0
Rano wymyć przy pomocy Spir. Saponatus Kallini, a po wyschnięciu głowy natrzeć płynem następującym:
Płyn
Acid. salicyl. — 2,0
Formalini — 1,0
Trae. Chinae — 15,0
Spir. vini 70% — 150,0
5 VII 1936
Przypisy:
1. Beaurain, Karol de (1867–1927) — lekarz psychiatra i psychoanalityk; studiował medycynę na uniwersytetach w Genewie, Zurychu i Bernie, gdzie w 1894 roku otrzymał tytuł doktora medycyny; prowadził m.in. praktykę neurologiczną w willi Oksza w Zakopanem, pracował w w Klinice Neurologiczno-Psychiatrycznej Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie, w Zakładzie Psychiatrycznym w Dziekance koło Gniezna, był ordynatorem Zakładu Psychiatrycznego w Owińskach; przyjaźnił się z Witkiewiczami, ojcem i synem; zmarł z powodu choroby serca 14 lutego 1927 roku. [przypis edytorski]
2. Beaurain, Karol Dionizy de (1867–1927) — polski lekarz psychiatra i psychoanalityk, przyjaciel Stanisława Witkiewicza (ojca) i Witkacego. Studiował na Uniwersytecie w Genewie, Zurychu i Bernie, gdzie w 1894 roku otrzymał tytuł doktora medycyny; po nostryfikacji dyplomu w 1896 r. na Uniwersytecie Jagiellońskim praktykował w Zakopanem (1897–1898 i po specjalizacji w Monachium przeprowadzonej w l. 1903–1904 znów w l. 1912–1913), a także w Szpitalu Powszechnym we Lwowie (1898–1899), w Poroninie (1900–1910) jako lekarz okręgowy, w Wiśle jako dyrektor zakładu leczniczego (1914), w Klinice Neurologiczno-Psychiatrycznej Uniwersytetu Jagiellońskiego (1917 oraz 1919–1921), w Zakładzie Psychiatrycznym w Dziekance k. Gniezna (1921–1924) wreszcie jako ordynator Zakładu Psychiatrycznego w Owińskach, gdzie zmarł z powodu choroby serca. W 1912 r., kiedy powróciwszy z praktyką do Zakopanego dr de Beaurain prowadził praktykę neurologiczną w willi Oksza, Witkacy odbył u niego trwającą około rok terapię psychoanalityczną. [przypis edytorski]
3. dieser geisteskranke W. (niem.) — ten szalony W.; dosł.: ten duchowo chory W. [przypis edytorski]
4. Freud, Sigmund (1856–1939) — ur. w Příborze (wówczas: Freiberg na Morawach) w rodzinie żyd. neurolog i psycholog austr., twórca psychoanalizy; jego metoda (kontynuowana jako „psychologia głębi”, niem. Tiefenpsychologie; termin Carla Gustava Junga), tj. skoncentrowanie uwagi na analizie przeżyć niekontrolowanych przez świadomość, wywarła znaczący wpływ na literaturę i teorię sztuki; wykłady z psychoanalizy i seksuologii publikowane były od 1905 r. Najważniejsze publikacje Freuda stanowiły rozwinięcie prac niem. szkoły psychologii eksperymentalnej: Die Traumdeutung („Objaśnianie marzeń sennych”, 1900); Zur Psychopathologie des Alltagslebens („Psychopatologia życia codziennego”, 1901); Totem und Tabu („Totem i Tabu”, 1913); Vorlesungen zur Einführung in die Psychoanalyse („Wstęp do psychoanalizy”, 1917). [przypis edytorski]
5. Freuda, (...) jednego z największych geniuszy i dobroczyńców ludzkości naszej epoki — nie można zeń robić kogoś, kim nie jest: jakiegoś maga, arcykapłana, a nade wszystko filozofa, na co on sam by się z pewnością nie zgodził. Na tym podstawieniu nieodpowiednich wartości polega z pewnością jego istotne niedocenienie, jak to często bywa. [przypis autorski]
6. musiałbym wtedy (...) wyrzec się pracy w moich zawodach, tzn. w literaturze, malarstwie i filozofii — wtedy miałem poza sobą tylko niewydaną powieść dwutomową pt. 622 upadki Bunga, czyli Demoniczna kobieta, a w filozofii notatki marginesowe. [przypis autorski]
7. Pu-Ji, właśc. Aisin Gioro Puyi (1906–1967) — ostatni cesarz Chin, pochodził z mandżurskiej dynastii Qing, z rodu Aisin Gioro, intronizowany jako cesarz Xuantong w 1908 r., zmuszony do abdykacji w 1912 r. po rewolucji ludowej w Nankinie (1911–1912); w latach 1920–1932 używał imienia Henry Pu Yi; od 1934 r. był cesarzem marionetkowego państwa Mandżukuo; aresztowany w 1945 r. był więźniem najpierw radzieckim, a potem chińskim; został uwolniony w 1959 roku i jako zwykły obywatel Chińskiej Republiki Ludowej pracował jako ogrodnik, a potem archiwista. [przypis edytorski]
8. Kretschmer, Ernst (1888–1964) — niem. psychiatra, prof. uniwersytetu w Marburgu (od 1926) i w Tybindze (od 1946); twórca teorii konstytucjonalnej (1924). Teoria ta zakłada istnienie trzech typów fizycznych ludzi: atletycznego (osobnik muskularny), astenicznego (osobnik wątłej budowy) i pyknicznego (osobnik skłonny do otyłości), którym odpowiadają dwa typy psychiczne: osobnikom o budowie atletycznej i astenicznej odpowiada typ schizotymiczny, a osobnikom o budowie pyknicznej typ cyklotymiczny; swoją teorię przedstawił w opublikowanej w 1921 r. monografii Körperbau und Charakter („Budowa ciała i charakter”). Był członkiem założycielem Powszechnego Towarzystwa Psychoterapii (AÄGP) zawiązanego w 1927 r. Nominowany w 1929 r. do Nagrody Nobla w dziedzinie fizjologii lub medycyny. [przypis edytorski]
9. podam tu tylko krótkie streszczenie [dzieła Kretschmera] — coś w tym rodzaju znajduje się w mojej książce o narkotykach (koniec rozdziału o alkoholu). W II tomie Psychologii prof. Witwickiego kwestia ta jest obszernie poruszona. Nie mówię tu o typologii „gruczołowej”, w której do ciekawych rezultatów doszedł docent lwowski dr...., ponieważ chodzi mi tu o praktyczne raczej znaczenie typologii jako środka orientacji w stosunkach międzyludzkich i to bez żadnych bardziej zawiłych doświadczeń, a jedynie na mocy czysto zewnętrznej obserwacji. [przypis autorski]
10. myślenie daje się skonstruować bez przyjmowania dlań specjalnego rodzaju świadomości (...) — po bliższe wyjaśnienia odesłać muszę do mojej pracy głównej (Hauptwerk: główniak) Pojęcia i twierdzenia implikowane przez pojęcie Istnienia (Kasa Mianowskiego, 1935). [przypis autorski]
11. en gros (fr.) — z grubsza. [przypis edytorski]
12. leptosomów, między którymi mogą być i typy bynajmniej fizycznie nie chorobliwe — nie będąc specjalistą w dziedzinie, której dotykam, mogę porobić jakieś błędy, które trzeba mi wybaczyć i łagodnie sprostować, nie wymyślając zaraz od nienaukowców biorących się do nie swoich rzeczy, jak to czyniono w pewnych sferach w stosunku do bezpretensjonalnej, opartej tylko na psychologicznej obserwacji książki mojej o narkotykach. Ponieważ fachowcy piszą tylko dla siebie, a ważność tematu dla ogółu jest wielka, muszą zacząć o tym pisać laicy. [przypis autorski]
13. typ schizoidalny będzie musiał zaginąć na równi z religią, sztuką, a może i filozofią (po co to: może — na pewno tak) — ale nie zabitą wprost przez Wiener (u nas Wi(e)nawer) Kreis, tylko pośrednio przez stworzenie ostatecznego systemu Ontologii Ogólnej. Taka jest moja wiara i ma dość silne w teraźniejszości podstawy. [przypis autorski]
14. Jung, Karl Gustaw (1875–1961) — psychiatra szwajcarski, współtwórca psychologii głębi, w polemice z koncepcją psychoanalizy Freuda stworzył teorię tzw. psychologii analitycznej. [przypis edytorski]
15. na raspaszku (ros. нараспашку) — na oścież. [przypis edytorski]
16. w sztukach dionizyjskich (...) w sztukach apolińskich — terminologia Schopenhauera, którą przejął od niego w Narodzinach tragedii Nietzsche. [przypis autorski]
17. Znajomość teorii Kretschmera (...) niedługo powinno się ukazać w przekładzie polskim — fragment ten został opublikowany jako artykuł pt. Znaczenie codzienno-życiowe teorii Kretschmera (Fragment „Niemytych dusz”) w dwumiesięczniku literackim „Skawa” nr 5 z maja 1939 r. [przypis edytorski]
18. teoria Kretschmera — podział wszystkich ludzi na dwa zasadnicze typy (mające jeszcze swoje poddziały) ogólnie, cyklotymików (cieleśnie: pykników — grubych, duchowo otwartych) i schizotymików (cieleśnie: leptosomów — chudych i w sobie zamkniętych). Do tego dołączają się jeszcze typy atletyczne o „duszy” schizotymicznej i dysplastyczne, eunuchoidy. Zasada: ścisły związek struktury psychicznej ze strukturą ciała: szpital wariatów — szkło powiększające dla obserwacji normalnej miazgi ludzkiej. [przypis dodany do pierwodruku fragmentu rozdziału: „Skawa” nr 5, maj 1939; red. WL] [przypis edytorski]
19. dressirowka (ros. дрессировка) — szkolenie. [przypis edytorski]
20. przemendlowaną — Straszna to jest rzecz używać takich wyrazów i takie rzeczy opisywać terminem stworzonym z nazwiska szlachetnego duchownego, który bawił się tylko kolorowymi groszkami (ksiądz Mendel). [przypis autorski]
21. entropia — tu: chaos, bezład. [przypis edytorski]
22. dzieła głównego (...) Kretschmera — Ernst Kretschmer, Körperbau und Charakter, Springer Verlag. Berlin 1920. Po polsku ukazała się w przekładzie P. Hulki-Laskowskiego książka Ludzie genialni. [przypis autorski]
23. zdarzało mi się widzieć powierzchowniejsze typy odpadające od tej książki [„Wstępu do psychoanalizy” Freuda] zaraz po pierwszych nieomal chwytach — obecnie ukazała się w „Księgarni Naszej”, Świętokrzyska 18, w Warszawie wspaniała książka Geraldiny Coster Psychoanaliza, w doskonałym tłumaczeniu Górskiej. Polecam ją absolutnie każdemu, jako niezwykły środek rozpraszania mroków duchowych międzyludzkich i osobistych. [przypis autorski]
24. to jest skandal, że moje tak świetne słowo „glątwa” nie przyjęło się zupełnie — czekam już bardzo mojej śmierci, aby pewne rzeczy przeze mnie propagowane: absolutne niepalenie, dozwolone tylko dla programowych samobójców powolnych, i niepicie nałogowe, zajmowanie się laików filozofią, uczenie się po niemiecku, zapoznanie się z Kretschmerem i Freudem — weszły raz w użycie. Bez tego zdaje się nie obejdzie — trzeba się będzie poświęcić. [przypis autorski]
25. ból życia — por. niem. Weltschmertz. [przypis edytorski]
26. człowiek stworzył kulturę, która przerastała jego siły, a ponieważ rozwoju jej cofnąć (przynajmniej na razie) nie może, musi zginąć pod jej ciężarem — optymizm niczym nieusprawiedliwiony (po dość głębokim pesymizmie poprzednim) Floriana Znanieckiego, oparty o zbyt prostą już (doprawdy) ideologię, wydaje mi się zupełnie beznadziejny. [przypis autorski]
27. Rosja to „mały eksperymencik” — wszelkie wnioski wyprowadzane z potworności i wahań, które Rosja obecnie przechodzi, są zupełnie przedwczesne. „Kurierek” co miesiąc ogłasza, że tam już wszystko się skończyło, i aferzyści wszystkich odcieni zacierają ręce. Ale trzeba wziąć pod uwagę, że dzieje się to w izolowanym systemie, wśród wrogiej reszty świata. Zaznaczam, że nie mówię tego jako „bolszewik”, bo jestem przeciwnikiem skoszarowania i falansteryzmu, przy pełnym uznaniu dla prawdziwej, nieprowadzącej do wyzysku jednych przez drugich demokracji, i mam wrażenie, że domek z ogródkiem, wycieczki po całym świecie i spopularyzowana wiedza są jedynym rozwiązaniem szczęśliwym wolnych chwil przyszłego człowieka; własne ciało, własna kobieta i własna szczotka do zębów — tego nikt nigdy się nie wyrzeknie. Własność pewna być musi — chodzi o to, aby nie było koncentracji dóbr i płynącego z niej niewolnictwa. [przypis autorski]
28. duraka walajut — walą głupa; udają głupiego. [przypis edytorski]
29. komórki zaczęły zbliżać się do siebie (...) i łączyć się zamiast się dzielić, aby wydać nowe indywiduum czy ich wielość — uważam, że bez założenia łączenia się bardzo prymitywnych — prymitywniejszych od naszych jednokomórkowców — stworzeń nie można sobie wyobrazić powstawania wyższych osobników z niższych. Tym pojęciem uzupełnione musi być pojęcie ewolucji, o ile nie ma być ona zupełną tajemnicą. [przypis autorski]
30. treści, które nie są aktualnym poczuciem ciała i jego wspomnień, to jest treści wyobrażeniowych, a dalej, u nas, myśli — jeśli mówię „myśl”, rozumiem ją według teorii nominalistycznej pojęć, nie implikującej specjalnej świadomości dla myślenia, sprowadzanego w istocie do następstw wyobrażeń, skojarzonych czasem z wyobrażeniami pojęciowych znaków lub przez te ostatnie wyłącznie reprezentowanych. Albo pojęcie celowości, znów wzięte z właściwości naszych czynów i wytworów świadomych, uważam w biologii za skrót, który powinien być zastąpiony systemem pojęć określających zasadnicze właściwości stworów żywych w ogóle. [przypis autorski]
31. latentny — utajony, ukryty, bezobjawowy. [przypis edytorski]
32. pochodne od instynktu erotycznego (...), bo właśnie on jest tym pierwotnym przezwyciężeniem indywidualnego przemijania, które jest udziałem najniższego nawet stworu — w mojej monadologii nie ma potrzeby przyjmowania nieskończonej skali w hierarchii monad — od „monades dormantes” w granicy nieomal cząsteczek martwych (największy błąd Leibniza obok harmonii przedustanowionej) aż do Boga. W nieskończonej skali małości nie potrzebujemy zniżać się tak dalece, aby z miriadów monad względnie doskonałych ukonstytuować tzw. „materię martwą”. [przypis autorski]
33. instynktu rozrodczego, w którym też pierwotnie zwraca się jeden stwór indywidualny ku drugiemu, szukając w transcendencji pozaosobowej uczuć ratunku przed absolutną samotnością — drugi błąd Leibniza, że własności trwania samego dla siebie rozszerzył na rozciągłości i dlatego, mimo zapewnień, nie mógł z monad ukonstytuować materii martwej i musiał przyjąć „bezokienne” monady, przecząc tym najoczywistszej oczywistości. [przypis autorski]
34. Cornelius, Hans, właśc. Johannes Wilhelm Cornelius (1863–1947) — niem. filozof neokantysta, profesor uniwersytetu we Frankfurcie nad Menem (od 1928 r. emerytowany); do jego studentów należeli Max Horkheimer i Theodor Adorno; Witkacy korespondował z Corneliusem. [przypis edytorski]
35. plama owa nie jest właśnie dla mnie w tej chwili biała: wskutek działania zielonego tła, na zasadzie kontrastu, czyli tu specjalnie na zasadzie tzw. barw dopełniających — odpowiedni odcień czerwony ma swój zielony (i na odwrót), który go potęguje najbardziej, podnosi białą barwę w sąsiedztwie do lekkiego zabarwienia właśnie „dopełniającego”, a po wpatrywaniu się pozostawia odpowiednio zabarwiony powidok (obraz wtórny). To samo dotyczy par: żółtego i niebieskiego i pomarańczu i fioletu. [przypis autorski]
36. Po tej dygresji koniecznej — widzę, że książka ta jednak składać się będzie z samych dygresji; będzie po prostu jedną wielką dygresją w stosunku do zasadniczych zainteresowań autora, zrobioną — że tak powiem trochę górnolotnie — „dla drugich”. [przypis autorski]
37. wychynywa — por. wychynąć: wyłonić się, wynurzyć się. [przypis edytorski]
38. gappo — zalany bagnistym błotem las brazylijski. Każdy wysiłek w celu uwolnienia się pogrąża tylko nieszczęśliwca, który w to wpadł, głębiej i głębiej, aż do zupełnego zachłyśnięcia się, odetchnięcia głębokiego ciepłym, klejkim, cuchnącym błotem. [przypis autorski]
39. Spengler, Oswald Arnold Gottfried (1880–1936) — niem. filozof kultury i historii; autor publikacji Zmierzch zachodu (Der Untergang des Abendlandes. Umrisse einer Morphologie der Weltgeschichte, 1922) zwiastującej upadek cywilizacji europejskiej; a także: Państwo. Problem klas społecznych, państwa i historii filozofii politycznej (Der Staat. Das Problem der Stände, Staat und Geschichte Philosophie der Politik, 1924), Człowiek i technika. Filozofia życia (Der Mensch und die Technik. Beitrag zu einer Philosophie des Lebens, 1931) i in. [przypis edytorski]
40. odegrywując — dziś raczej: odgrywając. [przypis edytorski]
41. Kotarbiński, Tadeusz (1886–1981) — pol. filozof, logik i etyk, przedstawiciel szkoły lwowsko-warszawskiej; twórca reizmu (materialistycznej, a właśc. fizykalnej koncepcji filoz.); drogą analizy semantycznej pojęć filoz. wyprowadził system konkretyzmu (będącego odmianą materialistycznego monizmu); znany jako współtwórca prakseologii, teorii sprawnego działania. [przypis edytorski]
42. echinokok (łac. Echinococcus granulosus) — tasiemiec bąblowcowy, bąblowiec; groźny pasożyt, w postaci dojrzałej bytujący w jelicie cienkim psowatych, jeśli występuje u człowieka, jest on wówczas żywicielem pośrednim. [przypis edytorski]
43. oków — dziś raczej: (z) okowów. [przypis edytorski]
44. książce Freuda w tłumaczeniu polskim pt. „Wstęp do psychoanalizy” (wydawnictwo Przeworskiego) — por. Zygmunt Freud, Wstęp do psychoanalizy, Wydawnictwo J. Przeworskiego, wyd. I, 1935; przekład dr. S. Kempnerówny i dr W. Zaniewidzkiego, pod red. dr. Gustawa Bychowskiego, doc. UW. [przypis edytorski]
45. przemówienie się — dziś raczej: przejęzyczenie. [przypis edytorski]
46. odegrywamy — dziś: odgrywamy. [przypis edytorski]
47. Adler, Alfred (1870–1937) — austriacki psychiatra, psycholog i pedagog, kontynuator nauki Freuda, w 1911 r. odrzucił jednak koncepcję dominanty seksualnej we freudowskiej teorii osobowości, wystąpił z ruchu psychoanalitycznego, stworzył podstawy psychologii indywidualnej. Od 1924 roku zamieszkał w USA, a od 1929 r. był profesorem Uniwersytetu Columbia w Nowym Jorku. Autor m.in. Praxis und Theorie der Individualpsychologie (1920) i Studien über die Minderwertigkeit von Organen (1920); tę ostatnią zapewne wspomina Witkiewicz w przypisie jako główną pracę Adlera. [przypis edytorski]
48. Obok węzłowisk erotycznych i rodzinnych najważniejszym jest opracowany przez Freuda, a także przez ucznia jego Adlera, kompleks niższości — głównej pracy Adlera nie znam. Znajomość natury ludzkiej w tłumaczeniu polskim wydała mi się dziełem tak prymitywnym, że dałem spokój jej czytaniu. Podobno Adler uważany jest za odstępcę od nauki mistrza. Według mnie nie wprowadził on zasadniczo nic nowego: teoria jego jest potencjalnie zawarta w dziele Freuda. [przypis autorski]
49. Miciński, Tadeusz (1873–1918) — poeta, dramaturg i prozaik okresu modernizmu, prekursor polskiego ekspresjonizmu i surrealizmu; autor m.in. tomiku poezji W mroku gwiazd (1902), mistycznej powieści Nietota (1910) dramatu wyrastającego z kontekstu rewolucji 1905 roku Kniaź Patiomkin (1906) czy tragedii z historii Bizancjum X w. W mrokach złotego pałacu, czyli Bazylissa Teofanu. Przyjaciel i autorytet Witkacego. [przypis edytorski]
50. ptomainy — aminy z grupy diaminoalkanów: putrescyna (1,4-diaminobutan) i kadaweryna (1,5-diaminopentan); wytwarzane w procesach gnilnych białek, charakteryzujące się nieprzyjemnym zapachem; pot. jady trupie. [przypis edytorski]
51. Niestety nie ma w polskim języku na to odpowiedniego słowa. Na myśl o słowie „miłosny” przechodzi normalnego (?) człowieka dreszcz wstrętu — „płciowy” zaś jest słowem zanadto cielesnym. [przypis autorski]
52. metafizycznych kombinacji w rodzaju „form zjawiskowych” czy „kategorii” — wszystko to są hipostazy niesamodzielnych momentów najbardziej „codziennych” i nie implikujących w zasadzie żadnej metafizyki, w złym znaczeniu, stanów rzeczy. [przypis autorski]
53. przy świadomym dążeniu do przezwyciężenia nurtującego w głębiach przykrego poczucia upośledzenia (...) — Czy to słowo nie byłoby lepsze do określenia istoty tego węzłowiska niż słowo niższość, które nie zawiera w sobie pojęcia reakcji wobec tej niższości? Ciągle się słyszy na ten temat nieporozumienia. Zdumieni laicy pytają: „jak to niższości, chyba wyższości?”; a inni używają tego słowa (kompleksu niższości) na oznaczenie świadomego poczucia niższości, co nic nie ma z tym kompleksem do czynienia, jest jego nawet pewnym zaprzeczeniem. [przypis autorski]
54. Istotą kompleksu niższości (węzłowiska upośledzenia) jest (...) całość bytu ludzkiego w danym społeczeństwie na wyższe szczeble podnosi — fragment ten został opublikowany jako artykuł pt. Węzłowisko upośledzenia (Wyjątek z „Niemytych dusz”) w dwumiesięczniku literackim „Skawa” nr 2, luty 1939. [przypis edytorski]
55. jad małych zdarzeń (...) stwarza atmosferę ogólną danej grupy, miasta czy społeczeństwa całego, na której dopiero inne bakcyle potężniejszych i straszniejszych chorób się zahodowują — szczególniej widać proces ten u nas w sferze sztuki, literatury i krytyki; ta ostatnia najbardziej jet chyba zakłamana. [Przypis dodany w pierwodruku fragmentu rozdziału: „Skawa” nr 2, luty 1939; red. WL] [przypis redakcyjny]
56. Ale na czym polega, że nasz właśnie kraj nieszczęśliwy, którego cała historia zda się być jedną wielką potworną omyłką, cierpieć zda się właśnie najbardziej ze wszystkich, o ile mi się zdaje, krain naszego globu? — [w pierwodruku fragmentu „Skawa” nr 2, luty 1939:] Ale na czym polega to, że nasz właśnie kraj, którego historia tyle wielkich omyłek zawiera, cierpieć zda się na nią właśnie najbardziej ze wszystkich, o ile mi się zdaje, krajów naszego globu? [przypis redakcyjny]
57. Nigdzie, zda się, ani w historii, ani w chwili obecnej nie nastąpiło ani nie następuje takie przemieszczenie i zwichnięcie wartości, jak w naszym nieszczęsnym narodzie — [w pierwodruku fragmentu „Skawa” nr 2, luty 1939:] Nigdzie, zda się, w historii nie nastąpiło takie przemieszczenie i zwichnięcie wartości, jak w naszym właśnie narodzie. [przypis redakcyjny]
58. (...) a wszystkich prawie swoich, rzadkich zresztą, prawdziwie wielkich mężów — przez brak podtrzymania ich, a tępy zasię opór przeciw ich wielkości i hojnej dla innych potędze — zmarnował i mówiąc dalej tym trochę napuszonym stylem, zgnoił — [w pierwodruku fragmentu „Skawa” nr 2, luty 1939:] (...) a tak wielu swoich, rzadkich zresztą, prawdziwie wielkich mężów, przez brak podtrzymania ich, a tępy zasię opór przeciw ich wielkości i hojnej dla innych potędze, zmarnował i mówiąc dalej tym trochę napuszonym stylem, nie pozwolił im całkowicie swej misji na tej planecie wypełnić. [przypis redakcyjny]
59. Bo nie chodzi tylko o wielkość danych osobników, tylko o to też, jak ta wielkość całość bytu ludzkiego w danym społeczeństwie na wyższe szczeble podnosi — [w pierwodruku fragmentu „Skawa” nr 2, luty 1939 zdanie uzupełnione o następujący passus:]
(...) podnosi, jak rozpuszczając się w nim potęguje nasycenie całego społecznego roztworu i aktywnością wyższą go naładowuje. (Tu następuje moja „teoria” masowo źle u nas wygranego węzłowiska upośledzenia, w związku ze szlachecką demokracją i na niej opartą kulturą.)
PS Po ukończeniu pisania Niemytych dusz, co nastąpiło w lecie w r. 1936, często zdarzało mi się spotykać w rozmowach z ludźmi względnie wykształconymi, a nawet w artykułach w prasie codziennej, z zupełnie fałszywym, wręcz odwrotnym zastosowaniem pojęcia „kompleksu (węzłowiska) niższości”, niż to by wynikało ze znaczenia jego w kontekście teorii Freuda. Mówiąc o puszeniu się czyimś ponad zwykłą miarę i tłumacząc to kompleksem niższości, słyszałem np. zdanie: „To chyba kompleks wyższości, a nie niższości”; świadczyło to o tym, że interlokutor mój pojmował kompleks niższości jako świadome jej poczucie, a nie na odwrót, tj. jako poczucie podświadome, przy jednoczesnym świadomym sztucznym wywyższaniu się i puszeniu jako jego kompensacji. W jakiejś gazetce pisał ktoś kiedyś we wstępnym artykule o „narodowym kompleksie niższości Polaków”. którzy muszą szukać zawsze potwierdzenia w zagranicznych wzorach i uznania za granicą swych wytworów, nie mogąc zdobyć się na samodzielność i zaufanie do siebie, bez sankcji jakiegoś autorytetu z zewnątrz. W ten sposób np. przesadna skromność, niewiara we własne siły, usuwanie się w cień, brak wszelkiej nadętości itp. uznawane są popularnie za objawy źle rozumianego „kompleksu niższości”. Rzecz ma się odwrotnie, co we wstępie do Niemytych dusz starałem się jasno wytłumaczyć: podświadome poczucie prawdziwej niższości, o którym posiadacz jego świadomie nic nie wie, ukrywając starannie ten stan rzeczy przed sobą, doprowadza go albo: 1. do dokonywania rzeczywistych czynów, mających usunąć dręczącą go podświadomie zmorę, albo 2. do świadomego, ale nie programowego bynajmniej napuszania się ponad swoją prawdziwą wartość, dla pokrycia tamtych spraw sztucznie wytworzoną warstwą pseudowartości, czyli do tak zwanego popularnie „zaklajstrowania”. Tak więc posiadacz (porządnego, źle wygranego) kompleksu niższości, przy czym słowo „kompleks” oznacza podświadomość, jest raczej wstrętnym megalomanem, a nie zahukanym, świadomym swej niższości skromnisiem. Nie ma nic bardziej irytującego, jak kiedy tzw. „ludziska” gadają uczenie o czymś, nie mając o tym bladego pojęcia, zamiast się poduczyć, ale jest już czymś strasznym, gdy piszą tak samo w gazetkach. Wtedy stają się szkodnikami społecznymi na wielką skalę.
[Rękopis powyższego fragmentu, opatrzony tytułem „PS do artykułu węzłowisko upośledzenia”, znajduje się w Muzeum Literatury w Warszawie; odczytany i opubl. w wyd. Niemytych dusz w oprac. Anny Micińskiej.]
60. Moret, Alexandre (1868–1938) — egiptolog francuski, od 1923 r. profesor College de France, od 1927 r. członek Akademii Francuskiej; współautor, wraz z Georges’em Davy Des clans aux empires; l’organisation sociale chez les primitifs et dans l’Orient ancien (1926), publikacji objaśniającej historycznie i teoretycznie kwestie totemizmu, władzy indywidualnej i komunistycznej oraz rozwoju społeczeństw od systemu klanowego do imperiów na przykładach ze starożytności (szczególnie Egiptu, ludów semickich i irańskich); autor Histoire de l’Orient 1936. [przypis edytorski]
61. Davy, Georges (1883–1976) — socjolog francuski, uczeń Émile’a Durkheima, opracował i wydał jego pisma (Émile Durkheim: choix de textes avec étude du système sociologique, 1911); wraz z Marcelem Maussem i Paulem Huvelin był pionierem studiów antropologicznych nad źródłami idei kontraktu. [przypis edytorski]
62. Frazer, James George sir (1854–1941) — szkocki antropolog społeczny, filolog i historyk religii; autor niezwykle wpływowej publikacji Złota gałąź (The Golden Bough, 1890); w 1914 r. otrzymał tytuł szlachecki. Frazer rozpatrywał religie jako fenomen kulturowy, nie stosując podejścia teologicznego, jako pierwszy opisał powiązania pomiędzy mitami a rytuałami; wypracowana przez Frazera teoria totemizmu została później w antropologii zastąpiona teorią Claude’a Lévi-Straussa. [przypis edytorski]
63. Golden Bough — pol. Złota gałąź; wielotomowe dzieło Jamesa George’a Frazera (1854–1941), studium starożytnych kultów, rytuałów i mitów, oraz ich powiązań ze wczesnym chrześcijaństwem, opublikowane w 1890 r. (w trzecim wyd. z 1915 rozszerzone do 12 tomów, w wyd. z 1936 r. uzupełnione o tom 13). [przypis edytorski]
64. Malinowski, Bronisław (1884–1942) — antropolog społeczny i etnolog, współtwórca funkcjonalnej teorii kultury, autor koncepcji obserwacji uczestniczącej; przyjaciel Stanisława Ignacego Witkiewicza (Witkacego); autor m.in. publikacji dotyczącej genezy wierzeń religijnych Wierzenia pierwotne i formy ustroju społecznego (1915). [przypis edytorski]
65. szkoła filozofów wiedeńskich, Wiener Kreis — Koło Wiedeńskie, istniejąca od 1922 r. grupa filoz. reprezentująca pozytywizm logiczny, skupiona wokół Katedry Filozofii i Historii Nauk Indukcyjnych, kierowanej przez Moritza Schlicka na Uniwersytecie Wiedeńskim; w jej skład wchodzili: Gustav Bergmann, Rudolf Carnap, Philipp Frank, Hans Hahn, Victor Kraft, Karl Menger, Richard von Mises, Marcel Natkin, Otto Neurath, Olga Hahn-Neurath, Theodor Radaković, Rose Rand, Friedrich Waismann; wpływ na kierunek kształtowania się poglądów filozoficznych grupy wywarł Ludwig Wittgenstein, który uczestniczył w niektórych spotkaniach grupy. Ze strony polskiej kontakty z Kołem Wiedeńskim utrzymywali filozofowie ze szkoły lwowsko-warszawskiej: Alfred Tarski, Kazimierz Ajdukiewicz, Leon Chwistek, Stanisław Leśniewski, Jan Łukasiewicz oraz Tadeusz Kotarbiński. [przypis edytorski]
66. we wszystkich moich pismach starałem się udowodnić, jakaś metafizyka, w znaczeniu Ontologii Ogólnej, jest konieczna — patrz, kotku, mój główniak pt. Pojęcia i twierdzenia implikowane przez pojęcie Istnienia (Kasa Mianowskiego, 1935) i artykuły w „Zecie”, „Drodze” i „Przeglądzie Filozoficznym” (XXXVI i XXXIX). [przypis autorski]
67. twierdzeniom (...) materialistów, opartym w ostatecznej instancji na niespełnialnych obietnicach wyników przyszłych eksperymentów — najlepiej ukatrupia się materialistę, zakładając jego najśmielsze marzenia jako spełnione: widzimy każdy ruszek każdego elektronu w naszym mózgu i w ciele jeżowca Driescha; czy przez to nastąpiło faktyczne sprowadzenie bezpośrednio danych (np. czerwonego koloru) i zjawisk regeneracji do poglądu „materii martwej”? [przypis autorski]
68. Berkeley, George (1685–1753) — filozof irlandzki, biskup kościoła anglikańskiego, zwolennik skrajnego empiryzmu epistemologicznego; autor maksymy esse est percipi (łac.: być znaczy być postrzeganym); twórca idealistycznego systemu filozoficznego skierowanego przeciwko poglądom materialistycznym, w którym byt rzeczywisty mają tylko Bóg oraz umysły, zaś świat zewnętrzny istnieje jedynie jako zespół idei umysłu. [przypis edytorski]
69. Mach, Ernst (1838–1916) — austriacki fizyk i filozof; profesor na uniwersytecie w Grazu, Pradze, Wiedniu; zajmował się mechaniką (zasada Macha), aerodynamiką, termodynamiką i optyką; twórca empiriokrytycyzmu, nurtu filoz. postulującego usunięcie z nauki czynników i pojęć metafizycznych i subiektywnych poprzez sprowadzenie tekstu naukowego do skrótowego opisu zjawisk danych w bezpośrednim, „czystym” doświadczeniu. [przypis edytorski]
70. Avenarius, Richard Heinrich Ludwig (1843–1896) — filozof niemiecki, jeden z twórców (obok i niezależnie od E. Macha) empiriokrytycyzmu, postulującego konieczność usunięcia z nauki pojęć subiektywnych, apriorycznych i metafizycznych, ograniczenie jej do opisu „czystego doświadczenia”, do ekonomicznego, tj. skrótowego zapisu zjawisk; od 1876 profesor uniwersytetu w Zurychu, autor m.in. Ludzkiego pojęcia świata (1891). [przypis edytorski]
71. mana — zawsze mi przychodzi na myśl, że w dźwiękowej analogii do manikiury i pedikiury przodkowie pederastów musieli czcić nie wielkie „mana”, ale jakieś wielkie „peda”. [przypis autorski]
72. metafizyka znaczy tylko to, czego w terminach czystego poglądu fizykalnego opisać absolutnie nie możemy — niezależnie od przypadkowego pochodzenia tego słowa z tytułu pewnej księgi Arystotelesa następującej po Fizyce. Ale ten przypadek udał się: metafizyka to jest to wszystko, co nie jest zawarte w fizyce, a więc psychologia i biologia też. [przypis autorski]
73. Arunta a. Arandowie — lud Aborygenów dawniej koczowniczy, obecnie zamieszkujący środkową Australię (okolice miasta Alice Springs), w których wierzeniach ważną rolę odgrywał totemizm. [przypis edytorski]
74. Kuakiutl, właśc. Kwakiutlowie — grupa plemion Indian północnoamerykańskich zamieszkujących płn. część wyspy Vancouver i wybrzeża kanadyjskiej prowincji Kolumbia Brytyjska (oba tereny przedzielone przez cieśninę Królowej Charlotty); tradycyjna kultura tych plemion oparta jest na totemizmie i instytucji potlaczu; jednym z ważnych badaczy Kwakiutlów był Franz Boas. [przypis edytorski]
75. macierzystym dziedziczeniu nazw, totemów — to znaczy zwierzęcia będącego wspólnym przodkiem całego klanu. Przy tym ściśle przestrzegana jest egzogamia, czyli prawo żenienia się i wychodzenia za mąż tylko poza obrębem klanu, jako środek instynktowy przeciw degeneracji; siostra jest największym „tabu”. [przypis autorski]
76. faktotum (z łac. fac totum: rób wszystko) — totumfacki, prawa ręka, służący do wszystkiego, popychadło. [przypis edytorski]
77. Fabre, Jean Henri Casimir (1823–1915) — fr. humanista, przyrodnik zajmujący się zwłaszcza entomologią, pisarz i poeta, nauczyciel szkolny i pedagog; jego główne dzieło, Souvenirs entomologiques (wyd. 1879–1907), obejmuje 10 tomów, było tłumaczone na 15 języków, również (w wyborze) na polski (Z życia owadów 1916). [przypis edytorski]
78. Bergson, Henri (1859–1941) — francuski pisarz i filozof, intuicjonista i twórca koncepcji élan vital, tj. pędu życiowego, stanowiącego źródło aktywności wszystkich organizmów. [przypis edytorski]
79. instytucja zwana potlacz — ceremonia składania darów praktykowana przez plemiona zamieszkujące Północno-Zachodnie Wybrzeże Ameryki Północnej w przełomowych momentach życia członków tych społeczności (narodziny, inicjacje, osiągnięcie pełnoletności, zaślubiny, śmierć, a także wojna, nieszczęśliwy wypadek, wyznaczenie spadkobiercy czy okazanie mocy religijnej); instytucję tę analizowali m.in. Alan McMillan, Ruth Benedict czy George Peter Murdock; jako podstawową funkcję potlaczu wskazywano podtrzymywanie i potwierdzanie swego prestiżu i rangi, ale także po prostu dystrybucję dóbr. [przypis edytorski]
80. potlatsch — zachowuję pisownię międzynarodową: samogłoski jak we włoskim, spółgłoski jak w angielskim; zdaje się, że zasada ta co do słów oryginalnych stosowana jest powszechnie. [Obecna pisownia polska: „potlacz”, tak jak się wymawia po polsku; red. WL.] [przypis autorski]
81. stworzywszy to wszystko, trzeba wyzyskać warunki do stworzenia wyższych wartości — o ile to będą właśnie wyższe wartości, można oczywiście z pewnego punktu widzenia kwestionować, o ile weźmiemy pod uwagę gnębicielstwo potworne warstw upośledzonych, rozpoczęte za wielkich mocarstw starożytnych i trwające właściwie aż do naszych czasów. Ale za to kultura! A może bez niej byłoby lepiej pewnym ludziom? A może by tych ludzi wcale nie było? [przypis autorski]
82. Z pół religijnych, pół na ekonomicznej podstawie opartych świadczeń w naturze między grupami organizacyjnymi wytwarza się powoli owa ciekawa instytucja indywidualnego „potlatschu” — ciekawe jest to, że nie zawsze względy ekonomiczne usprawiedliwiają skomplikowane wymiany płodów i produktów między grupami: klanami czy fratriami. [przypis autorski]
83. kompletna transformacja władcy rozpuszczającego mimo woli potęgę swą wśród mas na władcę-sługę klas dorabiających się: początkowo trzeciego, a potem czwartego stanu — nic tak nie irytuje, jak gadanie różnych „spłyciarzy” (ł, łój, Ładoga), że — „panie dziejku” — wszystko jest to samo, władza jest zawsze, i Stalin czy Lenin to to samo, co Wilhelm II, a ten to to samo, co Napoleon, Ludwik XIV, Cezar i Aleksander Wielki. Ludzie ci nie widzą kompletnego przemieszczenia typów ludzkich i klas na danych położeniach społecznych w ciągu historii, widzą zaś banalne i powierzchowne analogie, które są zupełnie nieważne. [przypis autorski]
84. IPN (żywych stworów) — (IP): Istnienie Poszczególne, stwór żywy cielesno-osobowy; (N): liczba mnoga. [przypis autorski]
85. mam najradykalniejsze przekonania społeczne (można by to nazwać pewną formą nie falansterowego, broń Boże, socjalizmu) — raczej prawdziwej bezklasowej demokracji z „domkiem z ogródkiem” i względną swobodą indywidualną w granicach organizacji ogólnej. [przypis autorski]
86. Utożsamić się z ideą, „jedząc langustę w cylindrze”, jest bardzo łatwo — można by jeszcze dodać „w sleepingu”: szczyt niewygody. [przypis autorski]
87. Fikcje te zdają się być potrzebne (...) przedstawicielom gnijącego nowotworu — kapitału, dla ich potwornych przedśmiertno-drgawkowych machinacji — faszyzm, nie tylko włoski oczywiście (ten ostatni zdrowy jeszcze odruch dawnej ludzkości, raczej dawnej jej, upadającej indywidualistycznej elity), też nie lubi tego gnijącego cielska i chce z nim walczyć. Ale z założenia samego rady sobie z tym nie da i może być raczej przez nowotworowe czynniki zużytym, czyli wygranym. [przypis autorski]
88. za cenę doskonałości uspołecznienia ludzkość musi zapłacić: a) końcem religii (...) jako „pierwszego metafizycznego przybliżenia” — sam jestem człowiekiem absolutnie a-religijnym i nigdy nim w istocie, poza próbami kompromisu, nawet w dzieciństwie nie byłem. Mówię o tym kompletnie bezstronnie, szanując każdą wiarę, która prowadzi do prawdziwego postępu i twórczości. [przypis autorski]
89. Nie mówię o uczciwym i zgodnym istnieniu narodów obok siebie w kulturalnym współżyciu, mimo zachowania języka, obyczajów i innych odrębności kulturalnych, przed ostateczną standaryzacją, która je i tak, i tak kiedyś czeka. To jest możliwe zupełnie przy maksymalnym nawet uspołecznieniu. [przypis autorski]
90. markować — tu: zaznaczać. [przypis edytorski]
91. Rewolucja Rosyjska, ten na fantastycznie wielką skalę zrobiony eksperyment, markujący znowu początek końca kłamliwej ery demokracji i panowania kapitału — nie chodzi o to, jak (szczegółowo) zostanie to zrealizowane: czy zaraz, czy po jakichś wahaniach, czy transformacjach, chodzi o to, że początek nieodwracalny jest zrobiony; pewne rzeczy cofnąć się już nie dadzą. Za ten eksperyment płaci Rosja straszliwymi mękami, ale może cieszyć się tym, że wielkość dziś na świecie jest jedynie po jej stronie. [przypis autorski]
92. rozwój kultury (...) zachodził wewnątrz ściśle zhierarchizowanej piramidy i przez to właśnie mógł posiadać wewnętrzną dyscyplinę (...) — jak świetną tresurą był ucisk Kościoła w wiekach średnich! Tylko ten ucisk i tresura myśli na scholastycznej filozofii wywołały wspaniały wytrysk zdyscyplinowanych sił w okresie renesansu. [przypis autorski]
93. grupach ludzkich o wysokiej prężności i wynikającej z niej skłonności do ekspansji, na tle dawnej i głębokiej kultury, która jeszcze nie zaczęła się degrengolować — chociaż Spengler mówi, że dopiero zaczynająca obumierać kultura zaczyna mieć ekspansywne skłonności i ten okres właśnie nazywa nie kulturą, a cywilizacją. [przypis autorski]
94. aprenuledelużyzm (neol.) — rzeczownik ukuty od wyrażenia après nous le déluge (fr.): po nas choćby potop. Było ono popularne w okresie na przełomie wieków, w kręgach dekadenckich i odnosiło się do postawy używania życia bez oglądania się na to, co będzie później, co się zostawi w spadku przyszłym pokoleniom. [przypis edytorski]
95. Obserwowałem to niebywałe zdarzenie zupełnie z bliska, będąc oficerem Pawłowskiego Pułku Gwardii, który je rozpoczął — do czwartej roty zapasowego batalionu tego pułku, która rewolucję naprawdę zaczęła, miałem zaszczyt być później wybranym przez moich rannych żołnierzy z frontu (byłem tylko w jednej bitwie pod Witonieżem nad Stochodem). Zawdzięczam ten zaszczyt słabym zasługom negatywnym: nie biłem w mordę, nie kląłem „pa matuszkie”, karałem słabo i byłem względnie grzeczny — nic ponadto; trzystu ludzi zamkniętych w ogromnej, okrągłej, pułkowej stajni przez kilka dni walczyło przeciw całej carskiej Rosji. Rota ta miała przywilej, że na paradach szła przed pierwszą, a za nią pierwsza, druga i trzecia. [przypis autorski]
96. takie ilości ludzi zostawały szlachtą za byle co, głównie za podlizywanie się i służalstwo wobec możnych — do tego dołączała się kwestia kolonizowania szlachtą kresów wschodnich, tej stale otwartej rany państwa polskiego. Też nie była ta kresowość instytucją zbyt moralną, bo stwarzała ze szlachty ciemięzców chłopów wyższego jeszcze rzędu niż wewnątrz kraju, a z chłopów ujarzmionych tubylców kolonialnych. [przypis autorski]
97. wybrzuszała się — wyrażenie wzięte w tym znaczeniu właśnie odnośnie do piramidy z książki gen. Składkowskiego o marszałku Piłsudskim. [przypis autorski]
98. Talleyrand, właśc. Charles-Maurice de Talleyrand-Périgord (1754–1838) — fr. dyplomata i polityk, książę; zasłynął jako inteligentny, cyniczny i bezwzględny pragmatyk, pełniąc funkcje agenta dyplomatycznego lub ministra spraw wewnętrznych kolejnych rządów: Dyrektoriatu, Napoleona, Burbonów i Ludwika Filipa I. Mimo że był duchownym (biskupem), poparł swym autorytetem rewolucję 1789 roku i został wkrótce przewodniczącym Konwentu, gdzie wcześniej patronował przeprowadzeniu ustaw dotyczących sekularyzacji dóbr kościelnych (w 1791 ekskomunikowany). Był reprezentantem Francji na Kongresie Wiedeńskim. Talleyrand znany był m.in. z ciętych a trafnych wypowiedzi; przypisywane jest mu zdanie, które miał wypowiedzieć w rozmowie z Napoleonem: „Bagnetami można załatwić wszystko, sire. Mają jednak wadę: nie można na nich usiąść”. [przypis edytorski]
99. Fouché, Joseph (1759–1820) — fr. polityk, oceniany jako przebiegły i bezwzględny karierowicz; członek Konwentu w okresie rewolucji francuskiej, odpowiedzialny za krwawe stłumienie powstania w Lyonie w 1793, minister policji podczas panowania Napoleona, po jego upadku w 1815 został prezydentem rządu tymczasowego, następnie ministrem policji króla Ludwika XVIII. [przypis edytorski]
100. Napoleon rósł w wielkość w miarę ciężarów, które brał na siebie (...) inaczej by zginął zaraz na początku swej kariery — kto wie, czy nie największym był właśnie w dniach ostatecznej klęski, kiedy poświęcił swoją osobistą ambicję dla dobra Francji. [przypis autorski]
101. Piłsudski (...) nie wziął na siebie całkowitego brzemienia odpowiedzialności i zamiast być całkowicie sobą pozwolił na swobodną grę sił obok swojej niezupełnie ucieleśnionej woli — oczywiście łatwo coś wielkiego nawet krytykować, a trudniej dokonać, a jeszcze trudniej, najtrudniej daną rzecz do ostatniej doskonałości wycyzelować. [przypis autorski]
102. Koniński, Karol Ludwik (1891–1943) — publicysta, krytyk literacki, prozaik, badacz kultury ludowej; publikował m.in. w czasopismach „Głos Narodu”, „Przegląd Warszawski”, „Myśl Narodowa”, „Przegląd Współczesny”, „Teatr Ludowy”, „Prosto z Mostu”, „Przegląd Powszechny”, „Zet”, „Ateneum”; jakkolwiek jego myślenie było politycznie zbliżone do obozu narodowego, jednak był przeciwnikiem antysemityzmu i przestrzegał przed faszyzmem; kładł nacisk na wymiar etyczny kultury i sztuki; autor opowiadań (m.in. Straszny czwartek w domu pastora, Dalsze losy pastora Hubiny) oraz pamiętnika intymnego o charakterze religijnym, opracował i wydał antologię Pisarze ludowi (1938). [przypis edytorski]
103. pić, bić się i puszyć się do ostatecznych granic możliwości (...) ratunek na nieprzyjemny podświadomy podkład poczucia własnej małości — dziś też jest picie wprost niesamowite, tylko miejsce bicia się zajęły: sport rekordowy (każdy przecie może być ostatecznie Bronkiem Czechem, ale nie każdy Bronkiem Linke: patrz mój artykuł w „Tygodniku Ilustrowanym”, luty 1936 r.), dancing, bridge i radio. Nikt dziś nie zdaje sobie sprawy z fatalnych skutków tych czterech demonów współczesnego życia. Szczególnie ostatnie zatłamsza swym hałasem resztki inteligencji i czasu potrzebnego do zajęcia się czymś istotnie pożytecznym. [przypis autorski]
104. alkohol, ten wielki pocieszyciel, o którym przeczytać można parę nieuprzejmych słów w książce mojej o narkotykach — występuję oczywiście przeciw nałogom. Kto może bez popadania w nałóg urżnąć się nawet parę razy do roku, ten może sobie na to bezwzględnie pozwolić. Nawet dobra jest taka „wstriaska” [z ros. встряска: wstrząs; red. WL]. Ohydnym świństwem jest każdy nałóg, począwszy od niewinnych pozornie „papierosików”, które są jedną z największych klęsk narodów zaciągających się, aż do najwyższej marki jadów tzw. „białych”. [przypis autorski]
105. Może odezwie się zdrowy zwierzęcy instynkt gatunku i przemówi ponad przemądrzałymi, bezsilnymi, ucylindronionymi głowami mężów stanu i dyplomatów (...) — marzyłem zawsze, że Hitler, ten bezsprzecznie jedyny naprawdę prócz Stalina z jajami facet w Europie, skondensowawszy siłę do maksimum zrobi czysto społecznego szpryngla, tzn. rewolucję, raczej transformację od góry, i zaprowadzi radykalnie socjalistyczny ustrój, tzn. naprawdę demokratyczny, bez zakłamań dotychczasowej demokracji, ustrój pozbawiony jednocześnie koszarowości i falansteryzmu. Ustrój, w którym będzie miejsce na to moje minimum własności: szczotkę do zębów, kobietę i domek z ogródkiem, a mimo to wyzysk jednych ludzi przez drugich i niewolnictwo będzie uniemożliwione. Niestety oczekiwanie to zawiodło. Będzie on na równi z innymi uciekać kiedyś jak tylu innych zamiast być błogosławionym przez wszystkich dobroczyńcą. [przypis autorski]
106. Mais c’est inouї — mais alors tous les Polonais sont des gens détraqués? (fr.) — Ależ to niesłychane, czyż wszyscy Polacy to szaleńcy? [przypis edytorski]
107. eine masslose Selbstüberschätzung — bezgraniczne przecenianie siebie. [przypis autorski]
108. morowy — tu: wybitny, świetny; super. [przypis edytorski]
109. inni za nas, nami samymi, historię przyszłej ludzkości tworzyć będą. I kto wie, czy to nie będą u nas właśnie, jako typowi niezadowoleńcy, Żydzi (...) tak jakoś na razie to wygląda — o ile nie opamiętają się w swej zbrodniczej, opartej o krótkodystansowość i krótkowzroczność, robocie nasi antysemici. [przypis autorski]
110. (...) o ile współcześni wszechświatowi mężowie stanu nie zmądrzeją i nie zarządzą jakiejś dekretowej transformacji od góry. Bo ostatecznie po co są? — możliwe, że Roosevelt jest zaczątkiem nowego typu męża stanu, ale to nie jest jeszcze zupełnie zdeklarowane. [przypis autorski]
111. romansie, który też musi być uczciwą robotą, a nie bezczelnym podlizywaniem się najgorszej publice za parę groszy, co się u nas coraz namiętniej i nagminniej robi — mam wrażenie, że ohydny stosunek wydawców do pisarzy ma też tu swoje źródło. Trudno nie traktować en canaille [fr. na kanalię; red. WL] snardza, który gdy się z nim mówi, śmierdzi cały czymś wstrętnym, co tylko co za marną flotę lizał; a do tego przeważnie jest głupi i niewykształcony. [przypis autorski]
112. vermine de l’Europe (fr.) — robactwo Europy. [przypis edytorski]
113. chwile natchnienia — termin ten, nadużyty w tzw. „górnolotnym” znaczeniu, został niesłusznie ośmieszony. Natchnienie bywa we wszystkich sferach działalności ludzkiej. Poza wyjątkowym napięciem wszystkich władz „ducha i ciała” (skróty) polega ono na pewnym skumulowaniu przeszłości. O ile przeszłość ta nie została odpowiednio przeżyta, moment natchnienia musi być zmarnowany. [przypis autorski]
114. Atmosfera miast — rozdział ten został opublikowany jako artykuł pt. Atmosfera miast (fragment z „Niemytych dusz”) w dwumiesięczniku literackim „Skawa” nr 1 z grudnia 1938 r. (s. 6–9). [przypis edytorski]
115. po przejściu pewnej granicy spykniczenia, którą osiągnąłem (...) przez radykalne przezwyciężenie używania tytoniu — szczegóły o tych kwestiach pojawią się w dodatku, który będzie drugim appendiksem do książki mojej o narkotykach. Fajka bez zaciągania się może być dla chcących bądź co bądź coś palącego się w pysku trzymać doskonałym wybrnięciem, ale tylko po radykalnym przezwyciężeniu istotnej potrzeby tytoniu. [przypis autorski]
116. en ma qualite de schizoide (fr.) — jako schizoid. [przypis edytorski]
117. Hrabia de Bushy — postać rycerska z jednego z królewskich dramatów Szekspira, z walk między Anglikami a Francuzami. [przypis autorski]
118. w książce o narkotykach, dziełku ku szkodzie ogółu mało niestety czytanym — podejrzewam, że monopol państwowy przy pomocy jemu tylko wiadomych a potężnych środków zarżnął tę cenną książeczkę ze względów czysto egoistycznych. Okropne! Przypomnijcie sobie tylko artykuły w „Kurierku” namawiające na palenie: „papieros odświeża myśl”, „papieros umacnia przyjaźń” itp. ohydy. [przypis autorski]
119. ludzie męczą się i wysysają spojrzeniami, tak jak dodają sobie energii i otuchy — ostatnio (1937) przeczytałem o tym ciekawą książeczkę Hübnera Menschen als Arznei und Gift, którą dostałem w prezencie od Krystyny Ejból. [przypis autorski]
120. nie palę bezwzględnie trzy i pół roku — obecnie już piąty rok! Fajka bez zaciągania się (FBZ), co wypróbowałem ostatnio, nie jest właściwie paleniem: jest to pykanie nie zmieniające zupełnie stanu psychicznego w sposób narkotyczny. [przypis autorski]
121. elle est tres bien (fr.) — ona jest bardzo dobra (także w znaczeniu: pochodzi z dobrej rodziny, ma wysoką pozycję towarzyską itp.). [przypis edytorski]
122. O-Beine (niem.) — krzywe, pałąkowate nogi. [przypis edytorski]
123. wsio rawno (z ros.) — wszystko jedno. [przypis edytorski]
124. Czy zjawisko watowania, wszelkiego nadymania, podklejania, zaklajstrowywania, i lakierowania jest tak obce naszej współczesnej epoce u nas? Sądzę, że nie (...) — oczywiście komuś znającemu mnie z plotek gawiedzi może się wydać śmiesznym, że blagier, pornograf, erotoman, narkoman, megaloman i czort wie co jeszcze — „uderzył” w ton moralizatora. Nie uważam się za ideał, ale muszę stwierdzić niebywałe przeszarżowanie mojej sylwety psychicznej w kierunku ujemnym w opinii przeciętnych kretynów. [przypis autorski]
125. Szturm de Sztrem, Tadeusz (1892–1968) — polski działacz socjalistyczny i niepodległościowy, członek PPS, żołnierz legionów Piłsudskiego, współzałożyciel PPS-WRN; w międzywojniu autor publikacji m.in. na temat podatku inflacyjnego, bezrobocia i teorii kryzysu. [przypis edytorski]
126. o bracia moi smutni (bez was nijako byłoby mi, bracia) — powiedzonko ze świetnych wierszy Ludgarda Grocholskiego, który nie wiadomo czemu zaprzepaścił się w jakimś parszywym Instytucie Heraldycznym i nawet tego, co dotąd spłodził, mimo moich nalegań nie wydał. Stosunki osobiste oczywiście zerwane. Przecie ja ze wszystkimi zrywam bez powodu, jak mówił pewien idiota. [przypis autorski]
127. qui s’excuse s’accuse (fr.) — kto się tłumaczy, ten się oskarża. [przypis edytorski]
128. Słonimski, Antoni (1895–1976) — polski poeta, satyryk, felietonista i krytyk teatralny. Współtworzył kabaret literacki Pikador i grupę poetycką Skamander. W międzywojniu współpracował z „Wiadomościami Literackimi”. Wiele kabaretów (m.in. kabarety Czarny Kot, Qui Pro Quo, Cyrulik Warszawski) korzystało z jego tekstów satyrycznych. W czasie wojny przebywał na emigracji w Paryżu i w Londynie, po wojnie działał w Związku Literatów Polskich i w opozycji. [przypis edytorski]
129. gówniarzowi nieszczęsnemu, co ekskrementy z miast nieskanalizowanych usuwa lub w kanałach pracuje — piszę to nie dlatego, abym sam tymi fachami pogardzał. Nie ma uczciwego zajęcia (z wyjątkiem kata, bo kary śmierci być nie powinno), które by jako takie pogardy godnym było. Piszę tak z ogólnego, bliżej nieokreślonego punktu widzenia. [przypis autorski]
130. byłem kimś do pewnego stopnia znanym, a jednocześnie nieuznanym i posądzanym (...) o blagę, nabieranie na powagę wymyślnych, udanych teorii — jeśli kiedy będzie w historii literatury przeprowadzona rewizja, to dostanie się za takie opinie niektórym porządnie. Tak Grzymała-Siedlecki albo i sam Irzykowski między innymi smutne sobie wystawili umysłowe świadectwo, uznając za zupełne baje rzeczy, nad którymi trzeba było tylko trochę pomyśleć, no i dla których zrozumienia trzeba było coś samemu umieć. [przypis autorski]
131. Bigda — tytułowy bohater powieści Juliusza Kadena-Bandrowskiego Mateusz Bigda, urodzony w nędznej chłopskiej rodzinie ludowy przywódca, który dochodzi do stanowiska premiera Rzeczypospolitej. [przypis edytorski]
132. tryumf — co ja się nawściekałem na ten ohydny „triumf” (albo jednozgłoskowo, albo „tri-umf”) i teraz wyszło na moje. A przedtem największe powagi mi tłumaczyły, że właśnie tak, a nie inaczej trzeba. Biednaż ty polska pisownio, biednaż, jak by powiedział poeta. Ale co przy tym z innymi słowami zrobiono, jest wprost potwornością! [przypis autorski]
133. Chciałbym choć raz w życiu być „dobroczyńcą ludzkości” bezpośrednio i może mi się to uda, o ile myśl moja o groźności małych pozornie truciznek codziennego życia zostanie należycie zrozumiana, a prośby o wglądnięcie w zakamary własnych niemytych dusz wysłuchane — na zarzut pewnej „działaczki”, że nie pora babrać się w psychologicznych subtelnostkach, gdy dom się pali lub trzeba ratować tonących, odpowiem: właściwie dom się pali i toniemy od samego tzw. „zarania” ludzkości. A rzeczy, o których mówię, ważne są w każdym ustroju społecznym; wymienione świństewka mogą zatruć życie w dowolnie doskonałej strukturze społeczeństwa. [przypis autorski]
134. in potentia (łac.) — potencjalnie. [przypis edytorski]
135. tamci liczą, że na takie rzeczy nie ma odpowiedzi, bo odpowiedź wkopuje tylko zaatakowanego jeszcze gorzej, dając dowód, jak się ofiara ciosem tym przejęła (...) — wszyscy, którzy uważają analizę tę za przesadzoną, niech wmyślą się w siebie (i w innych) dobrze, a przekonają się, że na przykładzie tym demonstruję strukturę wydarzenia nieomal wszechludzkiego, najcodzienniejszego i najbardziej zatruwającego życiową, społeczną i kulturalną w ogóle atmosferę. Jest to model ogólnego równania, w które za niewiadome dowolne wartości dadzą się podstawić — trzeba tylko dobrze zrozumieć ogólny mechanizm tego potwornego procederu. [przypis autorski]
136. mania persecutionis acuta (łac.) — silna mania prześladowcza. [przypis edytorski]
137. Pozycje węzłowiskowiczów-upośledzeniowców świetnie są bronione — Zawsze zwracam uwagę, że mówię o porządnych snardzach, wskutek nierozwiązania kompleksów zabłąkanych. Tzw. „zimnych draniów” nikt od sadyzmu nie oduczy i jeśli tylko ktoś się przekona, że z takim panem ma do czynienia, a sam na pewno takim istotnie nie jest, powinien zerwać z nim, póki czas, i nigdy się na powrót nie godzić. [przypis autorski]
138. często nic tam nie ma prócz jadowitej pustki i pretensji do „bytu w ogóle” i do losu — ja na mój los w ogóle nie narzekam. Uważam się za „dziecko szczęścia” po prostu, wziąwszy pod uwagę zupełne niezabieganie o przyszłość, popularność i przymierze z publiką i plugawcami (tzw. 5 „p”). Każda chwila mojej egzystencji bez głodu i wszów jest dla mnie niepojętym cudem. [przypis autorski]
139. Słonimskiego, który zionie wprost niewygranym kompleksem niższości, o czym raz już publicznie wspomniałem — normalnie o takich rzeczach pisać nie wypada. Ale kto się zbyt osobiście przed publicznością wypina, zmusza też do odpowiedniej reakcji. Robię to dla dobra ogółu, a nie dla załatwiania rachunków osobistych. Au fond [fr. u podstaw, w gruncie; red. WL] nic mnie to nie obchodzi. [przypis autorski]
140. eine Hand für die Nuancen [haben] (niem.) — mieć rękę (wyczucie) do niuansów. [przypis edytorski]
141. posądzanie mnie, że wskutek ostrej krytyki mogę się czuć dotknięty i zmieniać sąd, jest zupełnie niesłuszne, a nawet nieładne — patrz, kotku figlarny, moja polemika z Kotarbińskim w II zeszycie rocznika „Przeglądu Filozoficznego” (rok 1936). [przypis autorski]
142. pod maską teozofii czy innej pseudoreligijnej bzdury — co innego jest wiara jako taka, a co innego wymyślona wiarka na małą skalę, która się za jedyną wiedzę (zdobytą nie wysiłkiem myśli i nie badaniem) podaje. [przypis autorski]
143. par excellence (fr.) — w najwyższym stopniu. [przypis edytorski]
144. po prostu nie mogłem tego powiedzieć, to jest absolutnie nie w moim stylu — typowe jest to: „ja nie mogłem tego powiedzieć”. Niedawno miałem taką historię z wybitnie inteligentnym profesorem uniwersytetu, który też po niedługim czasie nie mógł sobie przypomnieć własnych słów i twierdził, że to tak nie w jego stylu, że on nie mógł tego powiedzieć, tylko pewien hrabia. Jest to typowe dla tajemnych obrachunków z utajonym kompleksem niższości. [przypis autorski]
145. okazywanie wyższości swej w kwestiach odwagi — co do tej kwestii wypowiem się później. Uznaję jednak, że jeśli problem odwagi i tchórzostwa zaistniał między przyjaciółmi, to musi on być rozważony w istotnych rozmowach poważnych, nigdy zaś nie może być pretekstem do tajnych i trudnych do odparcia bez kompromitacji (patrz wyżej: rozmowa z Gustawem) aluzji, witzów, dawań do zrozumienia ciemnych i dwuznacznych. W ogóle jest to świństwo, a w tym wypadku (przyjaźni) gorsze niż w innych. [przypis autorski]
146. and he saw the dangerous soul of the man (ang.) — i zobaczył groźną duszę tego człowieka. [przypis edytorski]
147. comble (fr.) — najwyższy stopień, nadmiar, szczyt. [przypis edytorski]
148. die Freude zu stinken (niem.) — radość ze śmierdzenia. [przypis edytorski]
149. au-delà (fr.) — poza, oprócz; dodatki. [przypis edytorski]
150. minderwertig (niem.) — gorszy, niepełnowartościowy. [przypis edytorski]
151. duch ciężkości — znany termin Nietzschego, cytowany ostatnio na końcu ciekawej, lecz perfidnej książki Chwistka Granice nauki, ale nie wiem, czy à propos. Krytykę książki tej szczegółową mam zamiar przeprowadzić w najbliższym czasie. [przypis autorski]
152. Brzegi (i to jest skandal najgorszy!) otoczone są drutem kolczastym (ochrona lasu), na który łatwo nadziać się poślizgnąwszy się w ciemności, wybić sobie oczy lub w najlepszym razie poharatać mordę w sposób straszny — w ogóle druty kolczaste okalające ścieżki wiejskie śliskie, gliniaste przeważnie — powinny być zabronione. Mnożą się bezkarnie coraz bardziej, stanowiąc poważne niebezpieczeństwo przy wąskości dróg i w razie mokrości gruntu. [przypis autorski]
153. fistułę (chwistułę? — co? — dobre — co?) — pewien hrabia wymyślił malowanie à prima chwista — ja wymyśliłem sochwisterię i sochwizmaty, a teraz to. Dosyć — co? Uważam, że za takie rzeczy nie trzeba się obrażać — to są dowody popularności. Wilhelm II nawet cieszył się z tego, więc co my tam bracia-szlachta, powsinogi szaraczkowate. [przypis autorski]
154. vies romancées (fr.) — życia zmyślone; romanse, powieścidła. [przypis edytorski]
155. dodowolnyj soboj i mirom (ros. додовольный собой и миром) — zadowolony z siebie i świata. [przypis edytorski]
156. höchst gefährlich (niem.) — wysoce niebezpieczny. [przypis edytorski]
157. Specjalnym gatunkiem niemytych dusz (NDN) są (NDN) dobre — (NDDN) — proszę nie myśleć, że to logistyka — to tylko skrót, jak np. MSZ lub GPU. [przypis autorski]
158. s naczała usmirienie, a potom rieformy (ros. с начала усмирение, а потом реформы) — najpierw pacyfikacja, a potem reformy. [przypis edytorski]
159. Allgemeine Gratulationstheorie — ogólna teoria gratulacyjna. [przypis edytorski]
160. Klages, Ludwig (1872–1956) — filozof i psycholog niem., zajmował się grafologią i charakterologią, reprezentant metafizycznego nurtu filozofii życia, autor pracy Der Geist als Wiedersacher der Seele („Duch jako przeciwnik duszy”), w której pojęcie ducha wiązał z intelektem i działaniem prowadzącym do technicyzacji i niszczenia życia, życie zaś definiował jako zawarte między biegunami duszy i ciała. [przypis edytorski]
161. pallium (łac.) — płaszcz; tu: część mózgu, największa, zasadnicza część kresomózgowia parzystego, utworzona z istoty szarej pokrywającej półkule i stanowiąca ich zewnętrzną część. [przypis edytorski]
162. autarkia — tu: samowystarczalność gospodarcza; dążność do zaspokajania wszystkich potrzeb konsumpcyjnych i produkcyjnych w ramach własnych możliwości i unikanie udziału w handlu zagranicznym jako cecha gospodarki lub cel polityki gospodarczej państwa a. grupy państw, występująca najczęściej w okresach kryzysów gospodarczych. [przypis edytorski]
163. croûte (fr.) — bohomaz. [przypis edytorski]
164. camelote (fr.) — fuszerka, lichy towar, grat. [przypis edytorski]
165. pacotille (fr.) — bubel, tandeta. [przypis edytorski]
166. lekceważenie już zbyt wyraźnie nieciekawych rzeczy i ludzi nie daje zadowolenia i poczucia wyższości, coś tam do zlekceważenia być musi — dlatego podziwiam czasem Słonimskiego, że tak dziką energię może rozwijać w stosunku do notorycznej tandety teatralnej. [przypis autorski]
167. au fond — w gruncie, w głębi. [przypis edytorski]
168. bedenklich — niepewny; tu: żywiący wątpliwości. [przypis edytorski]
169. nous autres Polonais (fr.) — my Polacy. [przypis edytorski]
170. Metallmann, Joachim (1889–1942) — polski filozof nauk przyrodniczych, metodolog, profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie, interpretator filozofii Whiteheada. [przypis edytorski]
171. Maurois, André, właśc. Émile Herzog (1885–1967) — fr. pisarz; biografista, autor powieści psychologiczno-obyczajowych (m.in. Climats, tj. w tłum. pol. Klimaty z 1928 r.), prac historycznych, esejów oraz pamiętników; pseudonim pisarski André Maurois stał się oficjalnym nazwiskiem pisarza w 1947. [przypis edytorski]
172. wchłaniać do płuc cuchnący przetwór niedostatecznego spalania tego wstrętnego zielska — to, co ogłaszał w „Kurierku” na ten temat monopol, to są rzeczy wprost potworne. Można by równie dobrze zrobić monopol morfinowo-kokainowy. [przypis autorski]
173. Inaczej by wyglądały losy nasze, gdyby pewni ludzie nie palili — zaznaczam również, że tytany, dla których zaciągnięcie się fajką lub przejście od fajki do papierosów jest naprawdę wykluczone, mogą bez żadnych złych następstw pozwolić sobie na okresowe palenie fajki, jako na przyjemność III klasy zapachowo-smakowo-dotykową. To wypróbowałem ostatnio na sobie ze skutkiem dodatnim. [przypis autorski]
174. kurze Gewohnheiten (niem.) — krótkie nawyki. [przypis edytorski]
175. lange (niem.) — długie. [przypis edytorski]
176. alghorin — świetny środek Spiessa na katar dróg oddechowych od nosa aż do płuc. Inhalacja zimna, oleista. Usuwa stany zarówno przewlekle, jak ostre. [przypis autorski]
177. świetne rezultaty dają produkty firmy „Gąsecki” (czopki i maść wynalazku Popowskiego. Stosować tylko na noc) — dlatego to redaktor „Tygodnika Ilustrowanego”, Wacław Czarski, człowiek o niesłychanie głębokiej (jak z tego widać) intuicji, tąże intuicją swą wiedziony, bez porozumienia ze mną, na końcu artykułu mojego o Bronisławie Linkem, genialnym malarzu, w „Tygodniku Ilustrowanym” (luty 1936 r.) zamieścił reklamę tychże środków. Rzecz nadaje się wprost do opisania w „Kurierku Metapsychicznym”. [przypis autorski]
178. en quantité (fr.) — w ilości (domyślnie: dużej). [przypis edytorski]
179. świetne rezultaty dają produkty firmy „Gąsecki” (...) Najlepiej nie mieć wcale hemoroidów — uważam firmę „Gąsecki” za wprost nadzwyczajną. Nigdy mnie głowa nie bolała nawet po najgorszych nadużyciach narkotycznych, ale w każdym razie na glątwę działa kogutek wspaniale. Dobry jest też lumbagol na bóle artretyczne. [przypis autorski]
180. księga adresowa wszystkich, żyjących (...) mężów stanu, finansistów, bankierów, przemysłowców, uczonych, literatów, malarzy, muzyków itp. — ja proponuję zrobić polski taki almanach specjalny pod redakcją naczelną Boya pod japońskim tytułem: Ktomajaja. Chyba mimo zerwania między nami stosunków (oczywiście) omieszka mnie tam nie zamieścić. [przypis autorski]
181. takiego trochę tylko po kądzieli skoligaconego szerepetki jak ja — przebaczcie, o ciotki — bądźmy obiektywni, jak to Witkiewiczom przystało. [przypis autorski]
182. aby przed wysyłką na front być w Pitrze, gdzie miałem krewnych, wstąpiłem do gwardii — na tym miejscu muszę wyrazić wdzięczność (zamiast w gazecie) mojej ciotecznej siostrze Jadwidze Jałowieckiej I voto Żukowskiej, II voto Lipkowskiej, która jedna z tej całej rodziny zaopiekowała się mną po różnych strasznych przejściach i powrocie z Australii. [przypis autorski]
183. wyłażą takie historie o pochodzeniu (...) — nie wiem, czy Zofia Stryjeńska, ta wielka humorystka, na żarty czy na serio pisze, że zmarły dyplomata Aleksander Skrzyński był jej przodkiem. Dobry kawał. [przypis autorski]
184. Überschuss an Energie — nadmiar energii. [przypis edytorski]
185. ludzieniaszki — wyrażenie Ludgarda Grocholskiego. [przypis autorski]
186. zamknięcie się w sobie — to ostatnie jest wadą wprost straszliwą, doprowadzającą do potwornych nieporozumień i wprost tragedii. Zamiast coś powiedzieć i wyjaśnić tłamszą typy takie wszystko w sobie, zatruwając ubocznymi produktami tego tłamszenia siebie i drugich, swoje i cudze życia. Ten typ tępiłbym z przyjemnością przy pomocy straszliwych, inkwizycyjnych wprost psychoanaliz — jest to zakała tej ziemi i pewno innych planet. [przypis autorski]
187. weredyctwo, właśc. weredyzm — mówienie prawdy bez względu na konsekwencje. [przypis edytorski]
188. Polska jest organizmem nierozwiniętym równomiernie. (...) wobec fizycznego charłactwa dobrze jest propagować sport — kiedy w roku 1911 wróciłem jednym nieomal rzutem z Londynu do Krakowa, przerażony byłem widokiem wnętrza wagonu III klasy. Taż to, panie, były same charłaki. To samo na ulicach, w lokalach, wszędzie. Durniem byłby ktoś chcący przeciwdziałać fizycznemu odrodzeniu. Ale obok Instytutu Wychowania Fizycznego powinien powstać jednocześnie, automatycznie, takiż Instytut Wychowania Psychicznego. Inaczej zejdziemy na psy bardzo prędko. [przypis autorski]
189. bees kie banował (gw.) — będziesz kiedyś żałował. [przypis autorski]
190. coś lo głupik desek (gw.) — że dla głupich desek. [przypis edytorski]
191. lokomotywy Cegielskiego — który mi postawił raz mały koniak jako kobiecie, kiedy przebrany za amazonkę wystąpiłem pierwszy raz w życiu w r. 1926 na balu maskowym w Zakopanem. [przypis autorski]
192. Są wprawdzie (...) ołówki Majewskiego, czekolada Wedla (...) moje psychologiczne portrety — przy sposobności odpowiem na zarzut pewnych złośliwych pół-idiotów, że zdradziłem sztukę, zasady Czystej Formy i przeszedłem na naturalizm. Przede wszystkim mój naturalizm portretowy nie jest skórny, tylko psychologiczny. Poza tym mówię i piszę zawsze, że przestałem być artystą i że to, co robię, to nie jest Sztuka Czysta w mojej definicji, tylko sztuka stosowana do portretowej psychologii. Teoria Czystej Formy pozostaje nietknięta i nieodwołana, tylko ja zmieniłem mój fach. W teatrze uważam się dotąd za artystę właśnie — kompromisu żadnego w słowie pisanym nie zrobiłem i nie zrobię. [przypis autorski]
193. Selbstlob stinkt (niem.) — samolub cuchnie. [przypis edytorski]
194. ma vie est completement „inquiepourrissable” et „incourrierecable” (fr.) — moje życie jest kompletnie niekiepurowalne i nieporęczne (a. nieprzenośne). [przypis edytorski]
195. in einer total Kobittenlosen Gesellschaft (niem., pol.) — w totalnie bezkobitnym towarzystwie. [przypis edytorski]
196. Jeszcze jedna z rzeczy ważnych w każdym ustroju społecznym: „klan wyjącego psa” tryumfuje nad tzw. „intelektualistami”, którzy są potrzebni wszędzie; problem radia — rozdział ten został opublikowany jako artykuł pt. Klan wyjącego psa w dwumiesięczniku literackim „Skawa” nr 6 z czerwca 1939 r. (s. 6–8). [przypis redakcyjny]
197. snardz — snardz = facet — patrz, kotku, poprzedni numer „Skawy”. [Przypis dodany w pierwodruku fragmentu: „Skawa” nr 6 z czerwca 1939, s. 6–8; odsyłający do publikacji fragmentu Niemytych dusz pt. Znaczenie codzienno-życiowe teorii Kretschmera drukowanych w dwumiesięczniku literackim „Skawa” w numerze 5 z maja 1939; red. WL.] [przypis autorski]
198. Nic nie mam przeciw służącym jako takim, ale wolałbym, aby ich wcale nie było. Podobno w Ameryce przeciętny człowiek nie ma służby — tylko milionerzy mogą sobie na to pozwolić. Ale jakiej służbie chyba jest naprawdę dobrze? Służyć komuś, nie sobie, to parszywa rzecz. [przypis autorski]
199. au plus haut degré — w najwyższym stopniu. [przypis edytorski]
200. appetition de la monade — apetyt monady. [przypis edytorski]