SCENA TRZYNASTA

Widmo i dziewczynki.

AMELKA

Mamo, a co ty robisz, jak nie jesteś tu z nami?

ZOSIA

Bądź grzeczna, Amelka. Nie pytaj o takie rzeczy.

WIDMO

Tak. Zosia ma rację. A teraz słuchajcie: jeśli chcecie, żeby wszystko było ładne, jeśli chcecie, aby było tak jak we śnie, to zróbcie tak: jak się zacznie ściemniać, pójdziecie do spiżarni. Klucz da wam Urszula. Już z nią o tym mówiłam. Tam na półce środkowej na prawo jest kluczyk. Tym kluczykiem otworzycie moją apteczkę, tę szafkę na lewo. Na górnej półce stoi flaszka z brązowym płynem. Weźmiecie ją, pójdziecie do swego pokoju i wypijecie ją po połowie. Tylko żeby jedna drugiej nie skrzywdziła: każda równo połowę. Dobrze? Ja nie mogę tego zrobić, bo jestem widmo. Ale to zrozumiecie później.

ZOSIA

tuląc się do Widma

Dobrze, mamo. Dziękuję ci bardzo, że nam na coś takiego pozwalasz.

AMELKA

również tuląc się do Widma

I ja też. Tak bardzo ci dziękuję, mamo. Ale czemu sama nie możesz nam tego dać? Wczoraj nosiłaś przecie pana Kozdronia.

WIDMO

To było co innego. Już nie mówmy o tym. No, dobrze? A teraz chodźcie się pobawić tak, jak dawniej. No — gońcie mnie, a ja będę uciekać!

Biegnie lekkimi susami na lewo za drzewa. Dziewczynki biegną za nią śmiejąc się.