SCENA III
BRONKA
Chodź, chodź, kochanie moje; jak ty przemarzłeś — chodź, ogrzejesz się przy kominku.
TADEUSZ
Ale mnie wcale nie jest zimno, dziecko drogie.
No, Kaziu kochany, strzegłeś dobrze domu? Nie zawracałeś Bronce głowy metafizyką i sztuką?
KAZIMIERZ
Gdzież tam, starałem się przede wszystkim Bronkę przygotować na to, że się już od was nie ruszę.
TADEUSZ
A co, dobrze ci tu?
BRONKA
Ale chodźże, Tadziu, chodź do kominka, tyś taki cały przeziębnięty.
TADEUSZ
Pięknie ci dziękuję za twój kominek, ale z rozkoszą po tym mrozie zjadłbym coś, bom bardzo głodny.
BRONKA
Dobrze, dobrze, w tej chwili