L

I dalej i dalej przeganiam za krańce

ogrodzia, powiśla, podgórza;

przemijam, przelatam, zjawiska, błyskańce,

z pod ziemi jak tłum się wynurza:

to widma drzew nagłe, jak biorą się w tańce

za ręce gałęzie, jak krąg się wydłuża....

Minęły, już giną, już pola, już zbladły,

już nikną, już lasy, już rzedną, przepadły.