SCENA II
Gospodarz, Poeta, Nos, Pan Młody, Gospodyni, Panna Młoda
POETA
Spił sie, no!
GOSPODARZ
Zwyczajna rzecz:
powinien mieć polski łeb
i do szabli, i do szklanki
— a tymczasem usnął kiep.
NOS
Do szklanki i do kochanki —
— chociaż nie — chociaż nie; —
rzecz mi się inaczej widzi,
coś mnie tak pod sercem rwie,
może z tego będzie co; —
wino, wódka — to nie to,
czynnik główny: ...miecz.
GOSPODARZ
Miecz — miecz, czynnik główny miecz.
POETA
Dziwna rzecz — dziwna rzecz;
połóżcie go spać.
PAN MŁODY
Szarpie sie.
NOS
Widzi mi się, jestem w lesie;
uciekają drzewa precz....
PAN MŁODY
Czy cię nudzi384?
NOS
Wszystko nudzi,
wszystko mi się przykrzy już;
koło serca mi się studzi,
odleciał mnie Anioł stróż;
ino385 mi się widzi las
i te drzewa lecą precz:
wszystko hula: has, has, has.
PANNA MŁODA
To sie spił.
POETA
Ciekawa rzecz.
GOSPODARZ
Wszystko zawsze jest ciekawe,
wszystko interesujące.
PAN MŁODY
Własny ton, muzyka duszy;
ton, przez który dusza krzyczy.
POETA
Ciszej — czegoś sobie życzy.
NOS
Kapkę wina, w gardle suszy.
POETA
Masz —
NOS
do Poety
Znam, znam: evviva l’arte386,
życie nasze nic niewarte:
kult Bachusa i Astarte387.
Ha! trza znosić Fata, Los,
konsekwentnie próżny trzos388;
o Wielkościach darmo śnić,
trzeba żyć, trzeba żyć. —
Bonaparte, ten miał nos.
GOSPODARZ
ze swego miejsca
Gdzieżeś ty się tak uwinoł,
ledwo drugi dzień wesela,
jużeś powalony z nóg.
NOS
Chciałem, żebym w tłumie zginął,
żeby się tak zniwelować389,
zanurzyć się po szczyt głowy
w ten świat zdrowy;
indywidualność zdusić,
do prostoty się przymusić,
ale cóż, kiedy natura
rozśpiewała moją duszę;
mimo żem chciał się pogłębić,
na plan pierwszy wstąpić muszę —
czuję! psiakrew, serce czuję...
POETA
Nie żarty, choroba serca;
po cóż pijesz?
PAN MŁODY
Niebezpieczno,
ach, to już prawie szaleństwo.
GOSPODARZ
mrucząc
...A jednak i to... męczeństwo:
żyć z tą pustką w duszy wieczną.
NOS
Piję, piję, bo ja muszę,
bo jak piję, to mnie kłuje;
wtedy w piersi serce czuję,
strasznie wiele odgaduję:
tak po polsku coś miarkuję
szumi las, huczy las:
has, has, has.
Chopin gdyby jeszcze żył390,
toby pił —
has, has, has,
szumi las, huczy las.
POETA
Połóżże się na kanapie,
jak się wyśpisz, pójdziesz w tan.
NOS
Tańcowałem z Morawianką,
nikt jej nie chciał w taniec brać,
przecie mnie na litość stać:
ona chłopka, a ja pan,
jak się prześpię, niech poczeka.
GOSPODARZ
majacząc
Sen — sen: — niech poczeka tam;...
długa droga i daleka,
jedzie drogą wielki pan...
POETA
do brata
Coś się marzy — — ?
GOSPODARZ
I ja śpiący.
GOSPODYNI
do męża
Podź na łóżko, zgotowione391.
GOSPODARZ
Nie — zostanę tu w fotelu.
ku Nosowi
He, dobranoc, przyjacielu,
tych prawdziwych już niewielu.
NOS
układa się na sofie; do Pana Młodego
Całowałem Morawiankę392,
a trzymałem flaszkę w łapie;
flaszka mi się przechyliła
i czuję, że wino kapie;
szkoda wina; — w tym przyczyna,
że trzymałem flaszkę w łapie;
chciałem wyjąć korek, a tu
korek coraz na spód idzie;
myślę sobie, daj go katu,
wyciągnę korek za włos,
za włos długi Morawianki,
a ona poszła po szklanki;
no, ale się jakoś stało,
że wypiłem flaszkę całą
i... musiałem wypić włos!
i to mnie tak rozmarzyło,
żem się kochać począł naraz —
chcę całować drugi raz
i tutaj nowy ambaras,
bom runął jak, jak — jak głaz.
PAN MŁODY
Pamiętaj na drugi raz:
wprzód całować, potem pić.
POETA
Wprzódy zmarnieć, potem żyć.
GOSPODYNI
A podźcie juz, niechże śpiom.
NOS
Tom te rom tom, tom, tom, tom...
PANNA MŁODA
Ostawcie ich, podźcie już.
POETA
Ciekawy stan takich dusz.
PAN MŁODY
My jeno znamy połowę
o sobie — któż resztę wie — — ?
POETA
Gdzie to człowiek chadza w śnie:
straszno tam, tutaj źle;
prawie co dzień myślę o tem:
jak to długo może trwać — ?
NOS
Na ten temat myślę co dzień;
jak się wyśpię, powiem mowę —
chce mi się okrutnie spać,
najlepiej na ten temat śpię.
PAN MŁODY
Całe ciało zlane potem.
POETA
Trza mu suknie insze393 wdziać.
NOS
Wieczność — czy tak rozumiecie — ?
Nieskończoność — hej, gdzieś, hej —
ty mi, panno, wina lej;
spłyniem, inni po nas przyjdą.
GOSPODARZ
Czy oni już raz stąd wyjdą!
Nie tłuczcie się — ruszaj tam,
chcę mieć spokój, chcę być sam.
NOS
Spłyniem, inni po nas przyjdą;
uciekajcie, kysz, a kysz —
après nous le déluge394.
Nos zasypia na sofie, Gospodarz na fotelu i krzesłach i tak już śpiący obaj pozostają.