SCENA 1
Tu rozpoczyna szereg mów
polonez, grany dźwiękiem słów:
KARMAZYN
Sto lat już jęczym, w więzach lwy.
Cóż aspan25 na to?
HOŁYSZ26
Świat z nas drwi.
KARMAZYN
Myśleć o lepszej trudno doli.
HOŁYSZ
Trzeba by za krew łaknąć krwi.
KARMAZYN
Na synów patrzeć serce boli.
HOŁYSZ
Na wnuki patrzeć: hańba, tfy!
KARMAZYN
Cóż acan27 myśli?
HOŁYSZ
Że w niewoli
Nawykły jarzmo dźwigać łby.
KARMAZYN
Kiedyż ten przyjdzie, kto wyzwoli?
HOŁYSZ
Nie przyjdzie, to są złudne sny.
To w przewidzenie wiara, w gusła.
KARMAZYN
Więc cóż zostało?
HOŁYSZ
Kajdan stos,
trucizna, brzytwa i powrósła,
jeśli wam obrzydł, bracie, los.
KARMAZYN
Aleć strój na mnie dobrze leży?
HOŁYSZ
Wybornie! Szlachtę po was znać.
KARMAZYN
Gdy mnie kto ujrzy, to uwierzy,
żem z tych, co królom byli brać.
HOŁYSZ
Żeście karmazyn widać z miny.
KARMAZYN
Żeście mnie równy, głoszę sam.
HOŁYSZ
Równego herbu i rodziny? —
Za łaskę dzięki wam.
KARMAZYN
Dajcie mi gęby, dajcie pyska,
niechaj swojego swój uściska.
O jutro co mi tam!
HOŁYSZ
Niechaj swojego swój uściska;
o jutro co mi tam.
KARMAZYN
Jakoś przepadło moje mienie.
HOŁYSZ
Na mej chudobie cięży dług.
KARMAZYN
Ale choć czyste mam sumienie
i miód niełatwie28 zwali z nóg.
HOŁYSZ
Srebra rodowe mam w zastawie,
na skrypt pozwano mnie przed sąd.
Bóg wie, że jeszcze służę Sprawie.
Jakoś się wżdy29 naprawi błąd.
KARMAZYN
Po kniejach niosły het ogary
braci szlacheckiej głośny gwar.
Dziś nam daremno szukać pary.
Dzisiaj już nie ma dawnych wiar.
HOŁYSZ
Batogiem gnałeś chłopstwo w pole,
przez pierś im szedł twój złoty pług.
Dziś umiesz z pychą znieść niewolę.
KARMAZYN
Niewolę przeżyć da mi Bóg.
HOŁYSZ
Da Bóg doczekać dni tych kiedy,
wrócimy znów do dawnych wad.
KARMAZYN
Zapomnim jakoś naszej biedy.
Daj bracie gęby, bądź mi rad.
HOŁYSZ
Niechaj swojego swój uściska!
To jutro będzie, co ma być.
KARMAZYN
Dajcie mi gęby, dajcie pyska,
dla Republiki trzeba żyć.
HOŁYSZ
Póki jesteśmy, Polska żyje,
Rzeczpospolita znaczy: my.
KARMAZYN
Z nami się pasie, z nami tyje;
że chudnie, to są głodnych sny.
HOŁYSZ
Choć miast karabel mamy kije,
odpędzim kijem głodne psy.
KARMAZYN
Daj bracie gęby, dajcie pyska!
Dla Republiki trzeba żyć.
HOŁYSZ
Niechaj swojego swój uściska.
To jutro będzie, co ma być.
KARMAZYN
Usiądźmy tutaj przy tym stole, —
karty, — rozpocząć można grę.
HOŁYSZ
Gram jakoś-takoś moją rolę,
choć nie wiem, jak to skończy się.
KARMAZYN
Cóż to za gawiedź za krzesłami?
Za krzesłami, gdzie siedzi szlachta, stoi gromada chłopstwa.
Ostatek złota idzie w pult.
Kto szlachcic brat, niech siada z nami,
będziemy grać karabelami,
będziemy grać o lity pas,
Jedyny wielki ostał kult:
honor Poloniae30 żyje w nas!
HOŁYSZ
Cóż to za gawiedź za krzesłami?
Widzisz, tam na brzeszczocie krew?
KARMAZYN
Co mi tam jutro, dzisiaj z wami!
Sięgnie mnie tylko Boży-Gniew.
Nie zadrży oko przed cepami.
Rzucajcie na stół złoty siew!
Będziemy grać karabelami.
Rozpędzim szablą głodne psy.
Niech stoi gawiedź za krzesłami.
Wiwat Polonia! Wiwat my!
Inna znów grupa na siebie uwagę zwraca, a w niej główną osobą: Prezes.