Prządcy złota
(Krótkie opowiadanie)
Prządcy złota? Lepiej zadajcie mi łatwiejsze pytanie — na przykład w jaki sposób przędzie się złoto? Rzecz w tym, że Kasrylewka z zazdrości przykleiła im etykietkę „prządców złota”. Ludzie zazdroszczą im wysokich zarobków. To wcale nie znaczy, że są bogaci. Biedują na równi ze wszystkimi kasrylewianami, setnymi nędzarzami, ale kiedy nadchodzi święto Purim358, zgarniają całe stosy złota. Bóg nie poskąpił im błogosławieństwa. Obdarował każdego z tej rodziny wyjątkowymi talentami, człowiekowi zaś z talentem wszyscy zazdroszczą. Jest to zjawisko stare jak świat. Dlatego też nie będziemy się dłużej nad tym rozwodzić i przystąpimy od razu do rzeczy.
A. Naftali o długich nogach — głowa prządców złota
Na czele „prządców złota” stoi Naftali, którego zwą „Naftali z długimi nogami”. Jest to bowiem Żyd o tak długich nogach, że wydają się wystawać mu aż z szyi. Nikt nie potrafi dotrzymać mu kroku. Bynajmniej nie z powodu jego szybkiego chodu, ale dlatego, że stawia strasznie długie kroki. Stoi, na przykład, po tej stronie ulicy i wystarczy mu jeden szus i już jest po drugiej stronie ulicy. Te długie nogi to cały majątek Naftalego. To jego oręż, to wreszcie jego chlebodawca. Krótko mówiąc, nogi mu się przydają w wykonywaniu swojego zawodu. Naftali jest bowiem pośrednikiem, maklerem.
Zajeżdża raz na pięćdziesiąt lat jakiś dziedzic z majątku i Naftali w mig wyczuje go nosem. Długie nogi od razu zanoszą go do domu zajezdnego, w którym zatrzymał się dziedzic:
— Szanowny panie dziedzicu, jakie, na przykład, ma pan życzenie?
I czego by pan dziedzic nie zażyczył, Naftali mu w try miga359 dostarczy. Krawca, szewca, kowala, służącą, konia, pojazd, fryzjera, felczera360, znachora i wszelkich innych lich. Dla niego nie istnieje słowo „nie”. Sęk w tym, że Naftali nie jest monopolistą w swoim fachu na placu targowym w Kasrylewce. Oprócz niego jest sporo innych pośredników. Ilu Żydów, tylu pośredników. W każdym razie więcej pośredników, niż dziedziców.
Z tego łatwo wywnioskować, jakie to złote interesy robi co dzień Naftali z długimi nogami. Ładnie by wyglądał, gdyby Pan Bóg, oby był błogosławiony, nie uszczęśliwił swego narodu Izraela tak przyjemnym i wesołym świętem Purim. Podczas tego miłego święta talent Naftalego objawia się w całej swojej krasie i blasku. Z Naftalego urodzony artysta, a gry purimowe są w sam raz dla jego długich nóg. Na pozór takie twierdzenie wydaje się śmieszne, bo co ma piernik do wiatraka? Co gry purimowe mają do długich nóg? Bardzo przepraszam, ale mają. I to nawet dużo! Naftali nie gra Ahaswera, ani Hamana, ani Mordechaja, ani Waszti361 — żony króla perskiego. On jest tylko, jakby to powiedzieć, ochmistrzem na dworze króla Ahaswera. Kto zaś jest obeznany z purimową śpiewogrą, ten wie, że rola pośrednika jest w niej niesłychanie ważna. Na pośredniku Naftalim opiera się cała gra. Kiedy trzeba zaprowadzić przed oblicze Ahaswera nagą Waszti, pośrednik jest gotów do działania. Jeśli trzeba udzielić królowi rady, jak postąpić z krnąbrną Waszti, która nie chce się pokazać w stroju Ewy — jest pośrednik. Kiedy Mordechaj zamierza przeprowadzić dyplomatyczną rozmowę z Esterą — jest pośrednik. Pośrednik tu, pośrednik tam, pośrednik wszędzie jest potrzebny. A naszego pośrednika koniecznie musicie zobaczyć w akcji. Służę wam przykładem:
Oto otwierają się drzwi i artyści purimowi wpadają z głośnym świątecznym pozdrowieniem. Wszyscy, oprócz naszego pośrednika, ustawiają się z opuszczonymi rękami przy ścianie. On zaś wysuwa się na swoich długich nogach do przodu, gotów do działania. W ręku trzyma miecz, na głowie ma papierową czapkę w kształcie stożka. Robi krok naprzód, potem krok do tyłu i z jego ust, jak z rogu obfitości, zaczynają się sypać rymowane wierszyki. W tajemnicy powiem wam, że wszystkie te rymowanki są dziełem waszego pośrednika. Wszystkie one zalęgły się w głowie Naftalego z długimi nogami.
Jam ochmistrz nadworny,
Sługa mędrca Ahaswera pokorny,
Waszti, Waszti, król cię woła,
Pokaż mu się całkiem goła,
Wstąp do środka białogłowo,
Piękna jesteś ty królowa.
I Waszti, czyli Berl Fąfacz (mówiący przez nos), odrywa się od ściany i replikuje również rymowanym wierszem. Mówi tak samo jak Naftali, trochę przez nos, z jakimś płaczliwym zaśpiewem:
Przyjdźcie do mnie, wszystkie panie,
Na mą prośbę, na wezwanie,
Z Persji, Suzy oraz Midii.
Król ze świętej Tory drwi,
Głupi osioł i gagatek,
I też pijak na dodatek.
W tym momencie Naftalego ogarnia gniew. Długimi krokami przemierza izbę i zaczyna przemawiać rymowanymi zdaniami:
Co powiecie na tę babkę?
Na jej słówka, na jej gadkę?
Gdybym serce króla znał,
Jego gniewu się nie bał,
To bym tę królowę
Skrócił wnet o głowę.
Teraz występuje sam król Ahaswer (Mojsze Płecl). W ręku trzyma długi, owinięty w złoty papier kij:
Zabijcie, wieszajcie i łby ukręcajcie,
Ale na wódkę i wino dajcie.
Hej dworzanie, napełnijcie czary,
Dobry trunek na frasunek,
Jako rzecze mędrzec stary.
Wypijmy je do dna
I bawmy się do białego dnia.
Cały zespół powtarza:
Wypijmy je do dna
I bawmy się do białego dnia.
Teraz występuje Mordechaj (Szewc Nechemiasz) — oberwaniec z potężnym garbem na plecach i z brodą z lnianych nici. Pochyla się w ukłonie przed królem i przemawia, jakby do Naftalego. Dziwnie mruga oczami, wymachuje rękami i śpiewa w niesamowitej tonacji:
Z rozkazu królewskiej mości
Ogłoszony został konkurs piękności
W kraju mu podwładnym,
Słynnym z dziewcząt ładnych.
Więc przywiodłem dziewkę, że bijcie brawa,
Bo dobra jak cymes362 i zielona jak trawa.
To Ester bez ojca i matki,
Bez siostry i brata, sierota,
Czyli okrągła sierota.
Nie licząc sobót i świąt
Ma dwadzieścia kilka lat.
Teraz długim krokiem sunie Naftali. Z wielkim zapałem wygłasza:
Bardzo proszę, niech się zjawi,
Niech królowi się objawi,
Jak wrażenie dobre zrobi,
Król koroną ją ozdobi.
Ty zaś Mordko talent masz,
Za to dam ci haman-tasz363.
Chodź tu bliżej, Ester kolorowa,
Całej Persji tyś królowa.
I teraz dopiero zaczyna się prawdziwa zabawa. Nogi Naftalego okazują się mocniejsze od żelaza. Dobrze na nich musi pracować. Musi chodzić od domu do domu i odgrywać sztukę purimową. Za to pięknie się obłowi, albowiem jest on w jednej osobie reżyserem, kierownikiem, autorem tekstu i kasjerem.
— On, kiedy przychodzi Purim, przędzie złoto. Zgarnia całe stosy złota — powiadają kasrylewscy Żydzi, którzy zazdroszczą mu nie tyle talentu, ile zarobków.