V
Żołnierska sala leżała w gruzach. Na stołach i na podłodze rozbite skorupy porcelanowych misek bielały w gęstym mroku jak oskrobane z włókien, wyschłe kości. Ściągnięte z łóżek sienniki zwieszały się ku ziemi bezwładnie, jakby były zabite. Z szaf, jak z otwartych, wypaproszonych brzuchów, wylewały się szmaty i stłamszone leżały na ziemi. Pod nogami szeleściły zwały podartych, zduszonych książek. W powietrzu unosił się stęchły, piwniczny, trupi zapach, jakby te szmaty, sienniki, skorupy i książki, porozbijane i poszarpane, gniły i rozkładały się dalej.
Siny kwadrat okna, otwartego w noc, rozkwitł jak olbrzymim kwiatem czerwoną rakietą. Strzelano z wysokiej wieży koło bramy. Łagodne światło bezszelestnie spłynęło po oknie jak świeża krew. Cienie zachwiały się, zawahały jak rozkołysana woda i podniosły się do góry.
Korzystając ze światła zajrzałem do szafy. Wygarnięto z niej wszystko, cokolwiek nadawało się do użytku, resztę zniszczono. Na dnie domacałem się w garnku ocalałych płatków kartoflanych. Zaszeleściły w palcach jak suche, pokruszone liście.
Rakieta spłynęła na bruk, podskoczyła kilkakrotnie, błysnęła silniej czerwienią i zgasła. Zrobiło się zupełnie ciemno. Podszedłem do łóżka i pomacałem ręką. Palce przeszorowały po szorstkim sienniku. Koca nie było. Ukradli. W głębi sali ktoś z jękiem poruszył się na łóżku. Przeleciał jakiś przenikliwy strzęp szeptu, stłumiony, urwany chichot rozpłynął się w nagłym chrzęście słomy. Umilkło.
— Cygan? Cygan, bracie, to ty? — zapytałem z ogromną ulgą. Ruszyłem od szafy i, czepiając się łóżek, brnąłem w głąb sali. Rozbite szkło zachrzęściło pod nogami. — Cygan, jesteś? — Zatrzymałem się niepewnie i czekałem w napięciu.
— A gdzież bym był, jak mnie tak wszystko pieruńsko boli! — zajęczał w ciemności Cygan. Siennik znów zachrzęścił niespokojnie. — Ten naród ludzki, co oni narobili! Żebym ja był tego nie dożył. Nie było nikogo, nikt po jedzenie nie poszedł...
— Nikt nie przyniósł kolacji? — krzyknąłem z rozpaczą. Poczułem nagły, przejmujący głód. Oparłem się o stół. Namacałem krzesło. Usiadłem. — Nie ma kolacji — powtórzyłem machinalnie. — A jutro transport i znowu jeść nie dadzą.
— Nie było nikogo, nikt nie pilnował — ciągnął płaczliwie Cygan, zachłystując się słowami jak płaczem. — Wpadli do sali, wszystko rozbili, rozkradli. Panie Tadku, żebyś pan widział, żebyś pan tylko widział, to by panu chyba serce pękło. Książki pana porozdzierali, panu Koli zabrali papierosy. Polak Polakowi. O, Boże Miłosierny, zlituj się nad nami. I mnie buty wzięli. Ledwo garnitur wybroniłem. Pod głową go miałem.
— Nie trzeba było surowego barana jeść, to byś dzisiaj także nakradł. Szykują się chłopaki na transport, nie dziwota, że kradną — rzekłem drwiąco. Ścisnąłem z żalu zęby i kopnąłem walający się pod nogami czerep miski. Potoczyła się z brzękiem po betonie.
— Szykują się, szykują się, żeby im tak w boku szykowało — zaklął Cygan, pochlipując. — A pan Redaktor przyszedł i książki z pana szafy także zabierał. Powiedział, że pan pewnie nie wróci, to szkoda zostawiać. Jemu się przydadzą, bo pojechał do pana generała Andersa288.
— Redaktor? Co mi zupy dawał? Pojechał! Jednak pojechał! Beze mnie! — Uczułem znowu, że jestem głodny.
— A pan chorąży siedzi w bunkrze i pan Kola siedzi w bunkrze — ciągnął monotonnie Cygan. Czerwona rakieta znów rozjarzyła się na granatowym niebie, obok wykwitły zielone, pomarańczowe i żółte, razem bukietem spłynęły na ziemię. Czarna twarz Cygana powlokła się jak rtęcią trupim, neonowym światłem i zapadła się w mrok. — A mówili, że pana chorążego i pana Kolę za karę do Polski odeślą.
— Przecież Kolka chciał jechać do Włoch — zawołałem w zdumieniu. — No, to się w Polsce spotkają ze Stefanem. Już on ich zakapuje.
— A panu chorążemu szafkę rozbili, aparat fotograficzny zabrali i pieniądze. O, Boże, Boże... Mnie podłożyli...
— Nie kłam, nie kłam, parszywy Cyganie, bo ci znowu mordę nabiję... Sameś pieniądze ukradł. Podpatrzyłeś, jak tata chował — odezwał się z dołu syn chorążego. Łóżko zaskrzypiało z pasji.
— O, udało się panu wrócić? — ucieszyłem się uprzejmie. — Tatuś martwił się o pana.
— Niech się tata martwi o siebie, jak głupi bić się — burknął syn chorążego. — Ja tam sobie radę dam. Głupi nie będę i w transporty do Polski nie pojadę — dodał z lekceważeniem.
— Przywiózł pan co?
— Przywiozłem — odparł — ale nie barana. To lepsze od barana. Posłuchaj pan. — Pogmerał, a z ciemności wydobył się oburzony kobiecy pisk. — Niemrę kupiłem. Przeciągnąłem przez dziurę. Znajome kowboje289 na warcie stali.
— Ale pan ma szczęście — westchnąłem zazdrośnie.
— Pan by też mógł mieć, jak by pan pochodził. A pan tylko w książkach siedzi. Samo nie przyjdzie. Grunt, aby dziś.
— A jutro? Jak będzie transport?
— O jutrze będziem jutro gadać — ostatnie słowo zachrypiało w ziewnięciu. — Chłopaki się nie dadzą.
— Tak pan myśli?
— Ale, szykują się do obrony — zapewnił z przekonaniem. — Tam — machnął ręką w stronę rozświetlonego rakietami podwórza — Grunwald robią. Ale my zrobimy lepszy. Ile chłopaki brauningów mają. A granatów, a karabinów, a rozpylaczy! Co pan myślisz, że tylko rakietnice na Grunwald? Jak ustawią ze dwa cekaemy na strychu, jak pluną... Co, okeje nie uciekną?
Podniósł się na łóżku, jak by chciał wstać. Lecz tylko owinął kobietę kocem aż po czub jasnych, puszystych włosów, opadł z westchnieniem na łóżko i wsadził rękę pod koc.
Niebo grało wszystkimi kolorami. Fontanna rakiet przepływała przez powietrze, opadała rozżarzonymi kroplami na dno ciemności, rozpryskiwała się na niebie. Czerwony dach koszar mienił się upiornie na tle nieruchomego nieba, które nabiegało raz po raz granatowym sokiem.
— Grunwald robią — rzekłem do syna chorążego. — Jutro mieli go powtarzać. Uważaj pan, żeby jej jutro nie znaleźli, bo szkoda.
— O, wielkie zmartwienie — głos mu nieco drgał jakby w zadyszce. — A niech ją złapią. Będzie mi potrzebna albo co? A może pójdę z nią do chłopaków i będziem siedzieć na strychu. Tam są meliny, że ich diabeł nie znajdzie. Jak skończą akcję, to się wyjdzie i dobra, do następnego razu!
— Podobnież do Koburga290 transport ma iść — odezwał się Cygan. — Jak ja pojadę, kiedy ja taki chory? Może mnie nie wezmą? Pan umiesz po angielsku, to pan kowbojów poprosisz, panie Tadku?
Leżał odkryty i oddychał ciężko jak zdychające zwierzę. Wparł we mnie świecące odbiciem rakiet oczy. W czarnej, zapadłej twarzy błyszczały niesamowite, jakby nafosforyzowane.
— Co ty sobie wyobrażasz, że będę się złodziejami zajmował? Szkoda, że ciebie nie udusiłem, jak jechaliśmy do Dachau, to byś nie miał kłopotu dzisiaj — rzekłem z pogardą. Syn chorążego zachichotał i pokręcił się na łóżku. — Sam muszę się schować przed transportem. Potem będzie łatwiej o jakąś funkcję w obozie, prowiantowego albo sekretarza — dodałem łagodniej. — Bo co innego robić?
— Idź pan na Grunwald — poradził syn chorążego — a jak się skończy, to się pan tu prześpisz. Bo ja mięso idę gotować.
Wstałem od stołu i, brnąc po książkach, dotarłem do drzwi. Naraz otwarto je z drugiej strony i z czarnej nocy korytarza zamigotała w świetle żółtej rakiety ostra, ciemna twarz o wpółotwartych ustach. Rakieta spłynęła w dół, a błyszczące okulary nabiegły różową poświatą.
— Profesorze, to pan! — krzyknąłem histerycznie. Podprowadziłem go do stołu. — Szukał mnie pan?
Profesor był wciąż w skórzanym, tyrolskim stroju. Po białych, z rzadka porosłych czarnym włosiem kolanach, przesuwały się kolorowe cienie, ogarniały bawarską koszulkę, wspinały się po twarzy i przez sufit uciekały za okno.
— Szukałem — rzekł profesor. — Miałem przecież być u pana. Zadbałem dla pana o dobre miejsce przy ognisku. Zaraz się zacznie. Gdzież pan był tyle czasu?
Klepnął się po kolanach. Sięgnął do kieszonki. Zmięty, pokruszony papieros przewinął się przez palce i rozżarzył się w ustach nikłym płomieniem, napędzając czerwień w wargi, kładąc się słabym refleksem w rozpadlinach twarzy.
— Nie wiem, gdzie byłem, doprawdy — rzekłem słabo. Opuściłem głowę i zapatrzyłem się w podłogę. Przedarty, leżał na ziemi drzeworyt z bohaterskich, wesołych i chwalebnych przygód Sowizdrzała, dziewczyna z nagimi piersiami, grająca pod ścianą na gitarze. — Gdzieś łaziłem po obozie. Czy to nie wszystko jedno? Konwenanse towarzyskie? Tu! W przeddzień transportu? I tak jutro nie spotkamy się więcej.
— Ziemia jest mała! — zawołał Profesor. Zaciągnął się papierosem. Puszysty kłąb dymu błysnął różowym podbrzuszem i, wypiąwszy siny grzbiet, rozpłaszczył się pod sufitem. — Oczywiście, że się spotkamy. Nie na tej, to na innej łące — wrócił do swojej ulubionej myśli. — Tylko... — naraz zesztywniał wpół słowa. — Zastrzelili ją — rzekł po chwili, odrzucając niedopałek — zastrzelili ją na bramie. Poszła na spacer.
— Ta pańska sąsiadka?
— Ta, co przyjechała z Pilzna. Moja sąsiadka z domu. Jak wyjeżdżałem we wrześniu, była jeszcze dzieckiem. Nieraz, dawniej, kupowałem jej ciastka. Wie pan, były takie z kremem. Truskawka na czubie. — Zajrzał mi w oczy, niepewny, czy przypominam. — Kolegowałem z jej ojcem — dodał tonem wyjaśnienia. — A teraz, patrz pan — uderzył mnie dłonią po ramieniu — jaka wypierśna kobieta! Już ją prawie miałem w ręku, już ją obmacywałem i co za nieszczęście...
Sięgnął znów do kieszeni. Pogrzebał w niej natarczywie. Nie znalazł. Westchnął ciężko i podparł głowę rękoma.
— Co za nieszczęście! — powtórzył jakby sennie. — Cóż robić? — Pomilczał, pokiwał głową. — Chodźmy na Grunwald — zdecydował się.
— To ja byłem z nią. Byłem z nią w lesie — rzekłem niespodziewanie dla samego siebie. — Przy mnie zastrzelili ją. A pan mi o Grunwaldzie...
Zerwałem się z łóżka. Profesor podniósł głowę, ciężko dźwignął się, jakby wychodził z wody, zakołysał się i chwycił mnie za ręce. Brązowy jeleń, wytłoczony na pasku, łączącym szelki, drgał w świetle rakiet jak żywy. Na kościstej twarzy Profesora światła mieszały się i nabrzmiewały, czerwień bełtała się z zielenią, szły razem ku czołu, podpływały pod sufit, a na ich miejsce wylewały się różowe, niebieskie i żółte światła i osadzały pod brodą, w kątach ust, pod oczami, w zagłębieniach uszu, jak farby na portrecie. Twarz Profesora grała wszystkimi kolorami tęczy, pęczniała od środka, puchła, policzki wydymały się jak szkliste, mieniące się banie, jakby Profesor dusił się od światła. Nagle puścił ze świstem powietrze i, rozwarłszy szeroko usta, ryknął ogromnym, huczącym śmiechem.
— Ha, ha, ha, ha! Ha, ha, ha, ha! — dusił się dobrą chwilę od śmiechu, ściskając mi coraz silniej ręce, a światło nabiegło mu natychmiast w otwarte usta i zakotłowało się w nich różnobarwnie.
— Profesorze, niech pan przestanie! — krzyknąłem, wyrywając ręce z uścisku. — Pan oszalał!
— A ja myślałem, że będę spał z nią dzisiaj. Przyszykowałem kolację. Nawet prześcieradło dostałem! Ha, ha, ha, ha! A pan z nią! Młodości, młodości! — Trząsł się całym ciałem od śmiechu, wielki, chudy, obrzydliwie kolorowy. — Przecież to była taka zwyczajna! Ja ją chciałem! Ha, ha, ha, ha!
Nagle zachwiał się, zakasłał się gwałtownie i schylił ku ziemi, charcząc. Cała sala, wypełniona światłami, kołysała się jak okręt. Kolorowe sienniki, stoły, ściany, miski, książki mieniły się i wirowały jak jaskrawe kule.
— Widzisz, Profesor — odezwał się z kąta syn chorążego — nie trzeba było kochać się na starość. Dziewczyny nie dostałeś, ale gruźlicę. I Grunwaldu nie zobaczysz. Leż, leż, cholero — dodał niecierpliwie, a łóżko zachrobotało. — Kręci się, jakby jej kto smoły nalał.
— Grunwald, prawda, Grunwald! — Profesor wyprostował się. Twarz powlokła się meduzim blaskiem, zgasła wraz z ostatnią rakietą i poszarzała jak wystygły popiół. — Chodźcie wszyscy na Grunwald!
Za oknem, w mroku, który zgasił rakiety, buchnął nagle rudy płomień, polizał czarne okna jak łaszący się pies i rozkołysał sobą mrok jak dzwon. Cienie drzew wydłużyły się aż ponad dach i chwiały się jak świece.
— Chodźcie wszyscy na Grunwald! — zapiał Profesor. Pociągnął mnie do okna. — Zobacz pan, zobacz pan! — wołał niecierpliwie. Obrócił się ku sali. — Chodźcie wszyscy — rzekł prosząco. — Weź pan dziewczynę, niech i ona zobaczy. — Wychyliłem się za parapet. W czarnej misce podwórza naokoło drgającej bani płonącego stosu, który, rozbity wiatrem, rozwiewał się jak grzywa pędzącego konia, stał milczący tłum. Błyski ognia ślizgały się po twarzach i nasycały je krwią, którą zaraz wysysała ciemność. Suche deski płonęły z trzaskiem, a odpryski odlatywały w mrok. Światło rakiet umilkło.
— Był pan w kościółku w osiedlu niemieckim? Nie? — Profesor już się opanował. Mówił poważnie, prawie surowo. Twarz jego, odziana w mrok, stała się znowu ostra i zmęczona. — Ja tam codziennie chodzę. Spokojnie. Pełno Boga. Aż się wylewa. Amboneczka, w okieneczkach krateczki, maleńki ołtarzyk, sentencje z Biblii na ściankach. A pod jedną ze ścianek krzyżyki, na krzyżykach klepsydry, sami esesmani! Rozumiesz pan? A kwiatów pod krzyżykami, zatrzęsienie kwiatów! — W oczach jego płonął rudy blask ogniska. — Tak Niemcy czczą swoich zmarłych.
— A my? — mruknął z ubolewaniem. — Pies z kulawą nogą nie zadba, jak człowiek zdechnie.
Syn chorążego wstał z łóżka i przyczłapał nagi do okna. Dziewczyna w nocnej koszuli sunęła za nim cicho jak duch. Czarny Cygan podparł się na łokciu i z zazdrością patrzył w okno.
— My? — powtórzył Profesor w zamyśleniu. — My jesteśmy tuż przy nich. My... Patrzcie! — krzyknął drapieżnie — patrzcie na ognisko! Na to czekam, to Grunwald!
Na stos dorzucono świeżych sosnowych gałęzi. Ogień przygasł. Powiało gęstym, brudnym dymem. Wiatr odparł dym, płomień bryznął pod niebo. Z tłumu wytrząsł się ksiądz w sutannie. Biały kołnierzyk ściskał rudą szyję. Ksiądz podniósł obie ręce, jakby błogosławił. Gdzieś z głębi ciemności wywleczono człowieka w mundurze esesmańskim. Hełm z brzękiem spadł na beton dziedzińca. Tłum buchnął śmiechem. Człowiekowi wciśnięto z powrotem hełm na głowę. Ksiądz ujął go za ramiona, dźwignął z wysiłkiem i wśród okrzyków tłumu cisnął człowieka w ogień.
Twarz stojącej obok mnie dziewczyny poszarzała jak popiół. Oczy jej jak dwa węgle żarzyły się przerażeniem. Zgasły, przykryte powiekami. Wczepiła we mnie kurczowo palce.
— Was ist los?291 — zaszeptała, szczękając zębami. Pogłaskałem ją uspokajająco po chłodnej dłoni. Wparła się we mnie całym ciałem. Podnosił się od niej zapach, bił w nozdrza i wdrążał się w ciało. — Was ist los? — usta jej skrzywiły się. Odgarnęła włosy znad czoła.
— Ruhig, ruhig, Kind292 — rzekł łagodnie Profesor. — To pali się kukła esesmana. To nasza odpowiedź — na krematoria i na kościółek.
— I na martwą dziewczynę — warknąłem przez zęby.
Sięgnąłem dłonią do tyłu. Ciepłe ciało dziewczyny przylgnęło do mnie szczelnie i drżało z podniecenia i strachu. Dyszała mi prosto w kark parnym, gorącym oddechem.
Przed tłum wystąpił Aktor, gruby, mały, ogarnięty blaskiem jak czerwonym płaszczem, i podczas gdy ksiądz ciskał w ogień coraz to nowe kukły, które, jak podlane naftą, rozrywały się słupem płomienia i skręcały się w tym ruchu jak żywe, on podniósł ramiona w górę, uciszył krzyczący tłum, jednym gestem dłoni rozszczepił go wzdłuż szerokiej ulicy, dźwignął głowę ku ciemnym dachom koszar i dał znak.
Buchnęły kaskady rakiet Niebo zapaliło się jak choinka, trysnęło bengalskimi ognikami i spadało kroplami na ziemię. Ze strychów odezwały się długie serie karabinów maszynowych. Dymne pociski szły popielatymi smugami przez niebo jak stada dzikich gęsi. Tłum, objęty pożarem rakiet, zajaskrawił się wraz z całym podwórzem, które kłębiło się i wirowało jak gnana wiatrem bańka mydlana.
— Niech umarli grzebią umarłych — rzekł w zadumie Profesor. — My, żywi, idźmy z żywymi. — Policzki jego, zanurzone w tygiel rakiet, znów nabrzmiały i napęczniały. Naraz Profesor zarechotał po raz drugi śmiechem. — Żywi z żywymi! Ha, ha, ha, ha! Ha, ha, ha, ha! Żywi z żywymi. Tak jak oni, na zawsze! Patrzcie!
Wyciągnął rękę w stronę hali, tonącej w mętnym mroku. Spod jej cienia, jak spod olbrzymiej skorupy na wpół otwartej ostrzem ognia, między kamiennymi ścianami budynków, zamazanych cieniem drzew, po dziedzińcu po-esesmańskich koszar, na którym w rocznicę bitwy pod Grunwaldem rzucano na stos słomiane kukły żołnierzy z SS, w przededniu transportu, który wszystko miał zniszczyć i rozproszyć bezpowrotnie ludzi, głucho, zacięcie wbijając w beton takt, szedł Batalion i — śpiewał.
Przypisy:
1. Corot, Jean-Baptiste-Camille (1796–1875) — francuski malarz, przedstawiciel realizmu. [przypis edytorski]
2. Noakowski, Stanisław (1867–1928) — polski architekt, malarz, rysownik i historyk sztuki. [przypis edytorski]
3. Pankiewicz, Józef (1866–1940) — polski malarz, grafik i pedagog. [przypis edytorski]
4. Szekspir, William a. Shakespeare, William (1564–1616) — angielski poeta, dramaturg i aktor, jeden z najwybitniejszych pisarzy literatury angielskiej oraz reformatorów teatru. [przypis edytorski]
5. Hamlet — tragedia Williama Szekspira z przełomu XVI i XVII wieku, jeden z najbardziej znanych dramatów. [przypis edytorski]
6. Wandalowie — grupa plemion wschodniogermańskich, zamieszkująca przed wielką wędrówką ludów Europę Środkową. [przypis edytorski]
7. Kartagina — starożytne miasto w Afryce Północnej, na wybrzeżu Morza Śródziemnego, założone w IX w. p.n.e. przez Fenicjan. [przypis edytorski]
8. św. Augustyn a. Augustyn z Hippony (354–430) — filozof, teolog, pisarz i święty. [przypis edytorski]
9. św. Monika a. Monika z Hippony (ok. 332–387) — święta Kościoła katolickiego, matka św. Augustyna. [przypis edytorski]
10. Grójecka — główna ulica warszawskiej dzielnicy Ochota. [przypis edytorski]
11. Platon (424/423–348/347 p.n.e.) — filozof starogrecki, twórca podstaw idealizmu i racjonalizmu. [przypis edytorski]
12. Tomasz z Akwinu (ok. 1225–1274) — filozof scholastyczny, teolog, członek zakonu dominikanów i święty Kościoła katolickiego. [przypis edytorski]
13. Montaigne, Michel de (1533–1592) — francuski pisarz i filozof-humanista. [przypis edytorski]
14. ergo (łac.) — zatem, więc. [przypis edytorski]
15. Jeszcze tylko kilka ciężkich chmur nieporozpychanych nozdrzem konia — fragment utworu Cypriana Kamila Norwida (1821–1883) pt. Święty-pokój. [przypis edytorski]
16. k’sobie (daw.) — ku sobie. [przypis edytorski]
17. Prusy — region historyczny między dolnym Niemnem a dolną Wisłą. [przypis edytorski]
18. krypa — duża, otwarta łódź, używana do przewozu piasku, żwiru etc. [przypis edytorski]
19. pallotyni — właśc. Stowarzyszenie Apostolstwa Katolickiego, katolicka wspólnota księży i braci, założona przez św. Wincentego Pallottiego (1795–1850) w XIX wieku. [przypis edytorski]
20. dziegieć — brunatna gęsta ciecz, otrzymywana w procesie destylacji drewna. [przypis edytorski]
21. solipsyzm — pogląd, głoszący, że istnieje jedynie jednostkowy podmiot poznający, a cała rzeczywistość jest tylko zbiorem jego subiektywnych wrażeń. [przypis edytorski]
22. paskarz (pot.) — osoba czerpiąca zysk ze sprzedaży towarów, brakujących na rynku, po zawyżonych cenach. [przypis edytorski]
23. karpiówka — rodzaj dachówki ceramicznej. [przypis edytorski]
24. trocinówka — cegła, zrobiona z gliny i trocin. [przypis edytorski]
25. szpaltówka — cienki płat wyprawionej skóry. [przypis edytorski]
26. sąsiek — część stodoły a. spichrzu, gdzie składa się zboże, siano, słomę etc. [przypis edytorski]
27. grysik — tu: drobne kruszywo kamienne. [przypis edytorski]
28. ton — tu: biała glinka, używana do malowania ścian. [przypis edytorski]
29. cugowy — tu: zaprzęgowy. [przypis edytorski]
30. wschodnia kolej niemiecka — właśc. Pruska Kolej Wschodnia, linia kolejowa długości ok. 740 km, łącząca Berlin z Królewcem. [przypis edytorski]
31. lager — w gwarze obozowej: niemiecki obóz koncentracyjny. [przypis edytorski]
32. Longines — szwajcarska firma, produkująca luksusowe zegarki. [przypis edytorski]
33. Towarowa — ulica w warszawskiej dzielnicy Wola. [przypis edytorski]
34. Remington — amerykańska maszyna do pisania. [przypis edytorski]
35. Heidelberg — miasto na prawach powiatu w Niemczech, w kraju związkowym Badenia-Wirtembergia; znajduje się tutaj najstarszy uniwersytet niemiecki (Uniwersytet Ruprechta i Karola). [przypis edytorski]
36. aus (niem.) — tu: wynocha. [przypis edytorski]
37. Kreishauptmann (niem.) — odpowiednik polskiego starosty. [przypis edytorski]
38. lepik — lepka substancja, stosowana do przyklejania papy, klepek etc. [przypis edytorski]
39. bitumin a. bitum — mieszanina substancji organicznych o dużej lepkości, zawierająca bituminy naturalne lub sztuczne; bitumy są stosowane budownictwie, górnictwie etc. [przypis edytorski]
40. kapec — but sukienny lub filcowy. [przypis edytorski]
41. per pedes (łac., żart.) — pieszo. [przypis edytorski]
42. graca — tu: narzędzie, służące do rozrabiania wapna z wodą. [przypis edytorski]
43. lasować się — o wapnie: łączyć się z wodą. [przypis edytorski]
44. wyrzezać — wyciąć, wyryć. [przypis edytorski]
45. kozły hiszpańskie a. konie fryzyjskie — umocnienia polowe, chroniące piechotę przed atakami kawalerii. [przypis edytorski]
46. kociuba — pogrzebacz. [przypis edytorski]
47. szpera (pot.) — rozwiązanie, mające na celu wprowadzenie ograniczeń w działaniu klasycznego mechanizmu różnicowego; tu: prawdopodobnie chodzi o ograniczenie transportowe. W gwarze obozowej: zakaz wychodzenia poza jednostkę administracyjną obozu (tu: getta). [przypis edytorski]
48. Fort Bema — osiedle w obecnej dzielnicy Bemowo w Warszawie. [przypis edytorski]
49. gąsior — rodzaj dachówki do krycia kalenic i naroży. [przypis edytorski]
50. felcówka — cegła profilowana. [przypis edytorski]
51. Fünfzig (niem.) — pięćdziesiąt. [przypis edytorski]
52. abends (niem.) — wieczorem. [przypis edytorski]
53. in folio (wł., łac.) — tu: w formacie arkusza raz złożonego. [przypis edytorski]
54. matryca białkowa — w powielaczach białkowych matryca, w postaci pokrytej żelatyną bibułki, na której pisano tekst na maszynie do pisania. [przypis edytorski]
55. hydratyzowany — nasycony wodą. [przypis edytorski]
56. giemza — wyprawiona kozia skóra; tu (pot.): klapa, śmierć. [przypis edytorski]
57. furażerka — miękka, podłużna czapka wojskowa bez daszka. [przypis edytorski]
58. Abend (niem.) — wieczór. [przypis edytorski]
59. keine Leute (niem.) — żadnych ludzi. [przypis edytorski]
60. Meine Herren, raus (niem.) — (Moi) panowie, wynocha, na zewnątrz! [przypis edytorski]
61. ausladen (niem.) — rozładować. [przypis edytorski]
62. k’czortu — do diabła, w diabły. [przypis edytorski]
63. du alte Slavine (niem.) — właśc. Slawe: ty stary Słowianinie. [przypis edytorski]
64. komm (niem.) — chodź. [przypis edytorski]
65. Ja, ja, chef (niem.) — Tak, tak, szefie. [przypis edytorski]
66. mufka — futro, zszyte w rulon, które chroni dłonie przed zimnem. [przypis edytorski]
67. Ist gut (niem.) — To dobrze. [przypis edytorski]
68. ist sehr gut (niem.) — to bardzo dobrze. [przypis edytorski]
69. obrok — pasza dla koni. [przypis edytorski]
70. obłatwić — zrobić, dokonać, załatwić. [przypis edytorski]
71. machorka — tytoń gorszego gatunku. [przypis edytorski]
72. Mischling (niem.) — mieszaniec, kundel. [przypis edytorski]
73. Harmenze a. Harmense — podobóz, w którym do stawu rybnego więźniowie zsypywali popiół ze zwłok palonych w krematoriach. Podobóz Harmense powstał na terenie dawnej wsi Harmęże. [przypis edytorski]
74. Saloniki — miasto w północnej Grecji, nad Morzem Egejskim. [przypis edytorski]
75. Macedonia — tu: prawdopodobnie region administracyjny Grecji. [przypis edytorski]
76. kapo — w gwarze obozowej: więzień, pełniący funkcję dozorcy pozostałych więźniów. [przypis edytorski]
77. Bewegung, Arbeit (niem.) — ruch, praca. [przypis edytorski]
78. La donna è mobile — (wł. Kobieta jest zmienna), aria z opery Rigoletto Giuseppe Verdiego (1813–1901). [przypis edytorski]
79. Warszawa — stolica i największe miasto Polski. [przypis edytorski]
80. organizować — w gwarze obozowej: zdobyć nielegalnie, ukraść. [przypis edytorski]
81. Schicht — warszawskie przedsiębiorstwo, produkujące m.in. mydło. [przypis edytorski]
82. gut, extra prima — dobra, super pierwszorzędna (niektórzy więźniowie z południa Europy posługują się specyficzną mieszanką języków romańskich, niekiedy z drobnymi naleciałościami niemieckimi; uwaga ta odnosi się do niemal wszystkich dialogów „greckich”). [przypis edytorski]
83. madonna — tu: kobieta. [przypis edytorski]
84. camerade, filos, compris, Greco bandito — koleżanka, przyjaciele, rozumiesz, grecki bandyto. [przypis edytorski]
85. Greco niks bandito. Greco gut — Grek nie bandyta. Grek dobry. [przypis edytorski]
86. patatas — ziemniaki. [przypis edytorski]
87. laborando, laborando — pracować, pracować. [przypis edytorski]
88. Poznań — miasto na prawach powiatu w zach. Polsce, stolica województwa wielkopolskiego. [przypis edytorski]
89. Lagerältester (niem.) — starszy obozu, najstarszy funkcyjny więzień. [przypis edytorski]
90. lager — w gwarze obozowej: niemiecki obóz koncentracyjny. [przypis edytorski]
91. kwarantanna — w gwarze obozowej: okres pobytu w obozie bezpośrednio po przybyciu, w czasie którego eliminowano więźniów chorych na choroby zakaźne i niezdolnych do pracy; kwarantannę organizowano w izolowanych blokach. [przypis edytorski]
92. presto — szybko. [przypis edytorski]
93. wybiórka a. selekcja — w gwarze obozowej: wybieranie spośród chorych lub inwalidów kandydatów do zagazowania. [przypis edytorski]
94. hoch (niem.) — do góry. [przypis edytorski]
95. zu schwer (niem.) — za ciężki. [przypis edytorski]
96. auf (niem.) — tu: do góry, wstawaj. [przypis edytorski]
97. pipel — w gwarze obozowej: chłopiec na posługi u blokowego a. kapo. [przypis edytorski]
98. kaput — skończeni. [przypis edytorski]
99. fini — skończona. [przypis edytorski]
100. kein Angst — żadnego strachu. [przypis edytorski]
101. Kommandoführer (niem.) — szef komanda więźniarskiego. [przypis edytorski]
102. Gleisbauer (niem.) — pracownik torowy. [przypis edytorski]
103. Orzeł — miasto w zach. części Rosji, nad rzeką Oką; w czasie II wojny miejsce ciężkich walk między Rosjanami i Niemcami. [przypis edytorski]
104. Warszawianka a. Warszawianka 1905 — polska pieśń socjalistyczna, powstała w 1879 roku. [przypis edytorski]
105. Rota — wiersz Marii Konopnickiej (1842–1910), a także pieśń hymniczna. [przypis edytorski]
106. Międzynarodówka — pieśń rewolucyjna, hymn socjalistów. [przypis edytorski]
107. Eto budiet poslednij i rieszitielnyj boj (ros.) — To będzie ostatni i decydujący bój. [przypis edytorski]
108. Rote Fahne — (wł. Bandiera Rossa), powstała we Włoszech jedna z najsłynniejszych pieśni ruchu robotniczego, której tekst zmodyfikowano po dojściu Mussoliniego do władzy. [przypis edytorski]
109. Kaukaz — łańcuch górski na pograniczu płd.-wsch. Europy i płd.-zach. Azji; także region geograficzny wokół gór Kaukaz. [przypis edytorski]
110. Wisła — najdłuższa rzeka Polski. [przypis edytorski]
111. Unterscharführer — najmłodszy stopień podoficerski w SS. [przypis edytorski]
112. komando — w gwarze obozowej: w obozie koncentracyjnym grupa więźniów, wykonujących pracę przymusową. [przypis edytorski]
113. putare (wulg.) — kurwa. [przypis edytorski]
114. porka (wulg.) — kurwa, cholera. [przypis edytorski]
115. horoszo (ros.) — dobrze. [przypis edytorski]
116. Kanada — w gwarze obozowej: grupa więźniów przebywających w obozie dłuższy czas, zajmujących się rozładunkami transportów, uważana za uprzywilejowaną. [przypis edytorski]
117. blad’ (ros., wulg.) — kurwa. [przypis edytorski]
118. post — w gwarze obozowej: esesman, pilnujący więźniów przy pracy lub pełniący wartę na wieży strażniczej. [przypis edytorski]
119. rampa — w gwarze obozowej: miejsce przywożenia i wywożenia transportów więźniów, a także ich selekcji. [przypis edytorski]
120. falsch gesungen (niem.) — fałszywie zaśpiewane, sfałszowane. [przypis edytorski]
121. was (niem.) — co. [przypis edytorski]
122. Chopin, Fryderyk (1810–1849) — polski kompozytor i pianista. [przypis edytorski]
123. Rottenführer (niem.) — stopień przyznawany członkom SS i SA, zasłużonym dla organizacji, ale nieposiadającym odpowiedniego przeszkolenia politycznego lub wojskowego, aby zostać podoficerem; stopień Rottenführera był odpowiednikiem kaprala w armii. [przypis edytorski]
124. Vorarbeiter — w gwarze obozowej: starszy więzień w komandzie. [przypis edytorski]
125. traga — w gwarze obozowej: nosze. [przypis edytorski]
126. hadiuka — w polszczyźnie kresowej: wąż, padalec. [przypis edytorski]
127. czortowe wy dieti, taj dywyś, ce lewa, a ce prawa, links, links — diabelski pomiocie, no i patrzcie, lewa, prawa, lewa, lewa. [przypis edytorski]
128. Halt, halt, du Warschauer! (niem.) — Stój, stój, ty warszawiaku! [przypis edytorski]
129. sicher ist sicher (niem.) — pewne to pewne. [przypis edytorski]
130. Meldung (niem.) — zgłoszenie, meldunek. [przypis edytorski]
131. Los! (niem.) — Szybciej! [przypis edytorski]
132. Andrej, konczaj (ros.) — Andrej, wykończ. [przypis edytorski]
133. camerade — towarzysz, kolega. [przypis edytorski]
134. Nous sommes les hommes misérables. O Dieu, Dieu! (fr.) — Jesteśmy nieszczęśnikami. O Boże, Boże! [przypis edytorski]
135. scheiba (z niem.) — tu: płytka metalowa z otworem, podkładana pod główkę śruby lub pod nakrętkę. [przypis edytorski]
136. lora — odkryty wagon towarowy. [przypis edytorski]
137. antreten (niem.) — tu: stanąć w szeregu, zbiórka. [przypis edytorski]
138. lagrowiec — w gwarze obozowej: więzień obozu koncentracyjnego. [przypis edytorski]
139. Oświęcim — miasto w województwie małopolskim, siedziba władz powiatu oświęcimskiego; w latach 1940–1945 działał tutaj zespół niemieckich nazistowskich obozów koncentracyjnych. [przypis edytorski]
140. buksa — w gwarze obozowej: prycza. [przypis edytorski]
141. wyfasować — pobrać a. wydać z magazynu wojskowego żywność, umundurowanie, broń itp. [przypis edytorski]
142. FKL — efkael, skrót od niem. Frauenkonzetrationslager: kobiecy obóz koncentracyjny. [przypis edytorski]
143. Kanada — grupa więźniów przebywających w obozie dłuższy czas, zajmujących się rozładunkami transportów, uważana za uprzywilejowaną. [przypis edytorski]
144. Harmenze a. Harmense — podobóz, w którym do stawu rybnego więźniowie zsypywali popiół ze zwłok palonych w krematoriach. Podobóz Harmense powstał na terenie dawnej wsi Harmęże. [przypis edytorski]
145. Kanada, nasza Kanada, nie pachnie wprawdzie, jak Fiedlerowska, żywicą — nawiązanie do książki Arkadego Fiedlera pt. Kanada pachnącą żywicą. [przypis edytorski]
146. buksa — prycza. [przypis edytorski]
147. mon ami (fr.) — mój przyjacielu. [przypis edytorski]
148. Cosway, Richard (1742–1821) — angielski malarz portretowy, znany ze swoich miniatur. [przypis edytorski]
149. muzułman (z niem. Muselmann) — w gwarze obozowej: osoba skrajnie wycieńczona fizycznie i psychicznie głodem i chorobami, pozbawiona podstawowych odruchów życiowych. [przypis edytorski]
150. antreten (niem.) — tu: do szeregu. [przypis edytorski]
151. raus (niem.) — wynocha, precz. [przypis edytorski]
152. keine Angst! (niem.) — bez obaw! [przypis edytorski]
153. Bacutil — nazwa przedsiębiorstwa zajmującego się m.in. utylizacją resztek zwierzęcych. [przypis edytorski]
154. Platz! (niem.) — miejsce! (tu w zn.: z drogi!). [przypis edytorski]
155. Allez, allez, vite, vite! (fr.) — naprzód, naprzód, żywo, żywo! [przypis edytorski]
156. Was ist los? (niem.) — Co jest?, Co się stało? [przypis edytorski]
157. kapo — więzień pełniący funkcję dozorcy pozostałych więźniów. [przypis edytorski]
158. Links, zwei, drei, vier! Mützen ab (niem.) — W lewo, dwa, trzy cztery! Ściągać czapki! [przypis edytorski]
159. hundert (niem.) — sto. [przypis edytorski]
160. stimmt (niem.) — dobrze, zgadza się. [przypis edytorski]
161. Truppenlazarett (niem.) — szpital wojskowy. [przypis edytorski]
162. Postenkett (niem.) — łańcuch posterunków na granicach obozu. [przypis edytorski]
163. Schweinedreck (niem.) — świńskie gówno. [przypis edytorski]
164. post (z niem.) — esesman-wartownik. [przypis edytorski]
165. pass mal auf (niem.) — tylko uważaj. [przypis edytorski]
166. wieviel (niem.) — ile. [przypis edytorski]
167. gemacht? (niem.) — zrobione? [przypis edytorski]
168. Arschaugen (niem.) — oczy w dupie. [przypis edytorski]
169. Was wir arbeiten? (niem., zniekszt.) — Przy czym będziemy pracować? [przypis edytorski]
170. Niks. Transport kommen, alles Krematorium, compris? (niem. i fr. zniekszt.) — Przy niczym. Transport idzie, wszyscy do krematorium, rozumiecie? [przypis edytorski]
171. Alles verstehen (niem. zniekszt.) — zrozumiano. [przypis edytorski]
172. brek — wóz, powóz bez osłon bocznych. [przypis edytorski]
173. Jawohl! (niem.) — tak jest! [przypis edytorski]
174. Also loos! (niem.) — więc śmiało! [przypis edytorski]
175. verboten (niem.) — zabronione. [przypis edytorski]
176. Ordnung muss sein (niem.) — musi być porządek. [przypis edytorski]
177. Bewegung! Bewegung! (niem.) — ruchy! ruchy! [przypis edytorski]
178. En avant (fr.) — Naprzód, dalej! [przypis edytorski]
179. Gib her (niem.) — daj mi to. [przypis edytorski]
180. jebit twoju mať, blaď jewrejskaja (ros.) — jebać twoją matkę, ty kurwo żydowska. [przypis edytorski]
181. gut gemacht (niem.) — dobrze zrobione. [przypis edytorski]
182. gut, gut (niem.) — dobrze, dobrze. [przypis edytorski]
183. małczy (ros.) — milcz. [przypis edytorski]
184. Heil Hitler! (niem.) — chwała Hitlerowi, pozdrowienie nazistowskie. [przypis edytorski]
185. ausladen (niem.) — rozładować! [przypis edytorski]
186. Und morgen die ganze Welt... — fragment popularnej piosenki nazistowskiej napisanej przez Hansa Baumanna. Cytowany wers brzmi: „Denn heute da hört uns Deutschland / Und morgen die ganze Welt” (z niem.: „Więc dziś słyszą nas Niemcy, / a jutro cały świat). [przypis edytorski]
187. post — w gwarze obozowej: esesman, pilnujący więźniów przy pracy lub pełniący wartę na wieży strażniczej. [przypis edytorski]
188. furażerka — miękka, podłużna czapka wojskowa bez daszka. [przypis edytorski]
189. bagier — pogłębiarka. [przypis edytorski]
190. lora — odkryty wagon towarowy. [przypis edytorski]
191. na sago — na ukos. [przypis edytorski]
192. Radom — miasto na prawach powiatu w centralno-wschodniej Polsce. [przypis edytorski]
193. Wirtembergia — kraina historyczna w płd.-zach. Niemczech, wchodzi w skład kraju związkowego Badenia-Wirtembergia. [przypis edytorski]
194. lager — w gwarze obozowej: niemiecki obóz koncentracyjny. [przypis edytorski]
195. podbechtać (pot.) — podrażnić dumę, ambicję. [przypis edytorski]
196. kapo — w gwarze obozowej: więzień, pełniący funkcję dozorcy pozostałych więźniów. [przypis edytorski]
197. Stuttgart — niemieckie miasto na prawach powiatu, stolica i największe miasto kraju związkowego Badenia-Wirtembergia. [przypis edytorski]
198. Balingen — miasto powiatowe w Niemczech, w kraju związkowym Badenia-Wirtembergia. [przypis edytorski]
199. Armia Pracy a. Organizacja Todt — stworzona przez Fritza Todta paramilitarna organizacja, która w latach 1938–1945 zajmowała się budownictwem obiektów wojskowych (np. Linia Zygfryda, Wał Atlantycki); miała własne obozy pracy, zatrudniała także więźniów obozów koncentracyjnych. [przypis edytorski]
200. Todt, Fritz (1891–1942) — niemiecki inżynier i hitlerowski działacz państwowy w okresie III Rzeszy. [przypis edytorski]
201. zur Zeit (niem.) — obecnie, tymczasem. [przypis edytorski]
202. durchfall a. durchwal — w gwarze obozowej: biegunka. [przypis edytorski]
203. muzułman — w gwarze obozowej: osoba skrajnie wycieńczona fizycznie oraz psychicznie głodem i chorobami, pozbawiona podstawowych odruchów życiowych. [przypis edytorski]
204. ochędożyć się (daw.) — doprowadzić się do porządku. [przypis edytorski]
205. niemnożko (z ros.) — niewiele, trochę. [przypis edytorski]
206. Warszawa — stolica i największe miasto Polski. [przypis edytorski]
207. blokowy — w gwarze obozowej: więzień obozu koncentracyjnego, pełniący funkcję nadzorcy w bloku. [przypis edytorski]
208. Oświęcim — miasto w województwie małopolskim, siedziba władz powiatu oświęcimskiego; w latach 1940–1945 działał tutaj zespół niemieckich nazistowskich obozów koncentracyjnych. [przypis edytorski]
209. na olaboga (daw.) — niedbale, byle jak, naprędce. [przypis edytorski]
210. fasować — wydawać lub pobierać z magazynu żywność. [przypis edytorski]
211. kaput (z niem.) — koniec, szlag trafił. [przypis edytorski]
212. mamrać — w gwarze Śląska Cieszyńskiego: gderać, zrzędzić. [przypis edytorski]
213. Śląsk — kraina historyczna w Europie Środkowej, położona na terenie Polski, Czech i Niemiec. [przypis edytorski]
214. Beskidy — grupa pasm górskich w łańcuchu Karpat. [przypis edytorski]
215. krank (niem.) — chory. [przypis edytorski]
216. Hunger, verstehen? (niem.) — Głód, rozumieć? [przypis edytorski]
217. klauen (niem.) — kraść, buchnąć. [przypis edytorski]
218. komando — w gwarze obozowej: w obozie koncentracyjnym grupa więźniów, wykonujących pracę przymusową. [przypis edytorski]
219. volksdeutsch a. folksdojcz — etniczny Niemiec, osoba pochodzenia niemieckiego, zamieszkująca poza granicami Niemiec, nieposiadająca niemieckiego obywatelstwa. [przypis edytorski]
220. wojłokowy — zrobiony z kiepskiej jakości filcu. [przypis edytorski]
221. Dyl Sowizdrzał — błazen-psotnik, uosobienie mądrości ludowej i plebejskiego humoru, postać wywodząca się z folkloru płn. Niemiec. [przypis edytorski]
222. Lamm Pasibrzuch a. Lamme Goedzak — bohater powieści Charles’a De Costera (1827–1879) (fr.) La Légende et les Aventures héroïques, joyeuses et glorieuses d’Ulenspiegel et de Lamme Goedzak au pays de Flandres et ailleurs, najlepszy przyjaciel Dyla Sowizdrzała (Ulenspiegel), rozpoznawalna postać flamandzkiego folkloru. [przypis edytorski]
223. muzułman — w gwarze obozowej: osoba skrajnie wycieńczona fizycznie oraz psychicznie głodem i chorobami, pozbawiona podstawowych odruchów życiowych. [przypis edytorski]
224. lager — w gwarze obozowej: niemiecki obóz koncentracyjny. [przypis edytorski]
225. kapo — w gwarze obozowej: więzień, pełniący funkcję dozorcy pozostałych więźniów. [przypis edytorski]
226. Katyń — wieś w zachodniej Rosji, w obwodzie smoleńskim. W 1940 roku funkcjonariusze NKWD rozstrzelali tutaj ok. 4400 polskich jeńców wojennych z obozu w Kozielsku. [przypis edytorski]
227. Dachau — miasto powiatowe w płd. Niemczech, w kraju związkowym Bawaria; w 1933 roku powstał tutaj niemiecki obóz koncentracyjny. [przypis edytorski]
228. rajza (pot.) — włóczenie się. [przypis edytorski]
229. bauer (pot.) — bogaty niemiecki chłop. [przypis edytorski]
230. kacet — w gwarze obozowej: hitlerowski obóz koncentracyjny. [przypis edytorski]
231. Dautmergen — miejscowość i gmina w Niemczech, w kraju związkowym Badenia-Wirtembergia. W 1944 r. założono tutaj obóz koncentracyjny, którego więźniem był m.in. Tadeusz Borowski. [przypis edytorski]
232. okno weneckie (archit.) — duże okno, podzielone pionowo na trzy części. [przypis edytorski]
233. Allach a. Allach-Untermenzing — okręg administracyjny Monachium, w kraju związkowym Bawaria; w 1943 r. powstał tutaj obóz koncentracyjny Monachium-Allach, założony przez SS. [przypis edytorski]
234. Häftling (niem.) — więzień, jeniec. [przypis edytorski]
235. flegmona — ropowica, ropne zapalenie tkanek miękkich. [przypis edytorski]
236. ordynek (daw.) — tu: porządek. [przypis edytorski]
237. furażerka — miękka, podłużna czapka wojskowa bez daszka. [przypis edytorski]
238. blokowy — w gwarze obozowej: więzień obozu koncentracyjnego, pełniący funkcję nadzorcy w bloku. [przypis edytorski]
239. buksa — w gwarze obozowej: prycza. [przypis edytorski]
240. komando — w gwarze obozowej: w obozie koncentracyjnym grupa więźniów, wykonujących pracę przymusową. [przypis edytorski]
241. fleger — w gwarze obozowej: sanitariusz w szpitalu. [przypis edytorski]
242. Birkenau a. Brzezinka — wieś w województwie małopolskim, w powiecie oświęcimskim; lokalizacja Auschwitz II–Birkenau (pol. Oświęcim II–Brzezinka), największego niemieckiego obozu zagłady, działającego od marca 1942 do października 1944. [przypis edytorski]
243. laufer — w gwarze obozowej: goniec obozowy, więzień funkcyjny. [przypis edytorski]
244. pipel — w gwarze obozowej: chłopiec na posługi u blokowego a. kapo. [przypis edytorski]
245. komanderówka — w gwarze obozowej: rodzaj komanda, grupa więźniów pracująca poza terenem obozu. [przypis edytorski]
246. szonungowy — w gwarze obozowej szonung to ochrona przed pracą więźnia, który po chorobie nie doszedł jeszcze do pełni sił. [przypis edytorski]
247. à la (fr.) — jak, w rodzaju, w stylu. [przypis edytorski]
248. Słowacki, Juliusz (1809–1849) — polski poeta romantyczny, dramaturg i epistolograf. [przypis edytorski]
249. First Lieutenant (ang.) — oficerski stopień wojskowy, oznaczający różne rangi w zależności od kontekstu. Tu: oficer, dowodzący obozem po jego oswobodzeniu (niekiedy Borowski nazywa go po polsku porucznikiem). [przypis edytorski]
250. mitra — tu: wysokie, dwuczłonowe nakrycie głowy biskupów. [przypis edytorski]
251. Pilzno — polskie miasto w woj. podkarpackim, w powiecie dębickim. [przypis edytorski]
252. sztuba — w gwarze obozowej: izba, część bloku. [przypis edytorski]
253. Warszawa — stolica i największe miasto Polski. [przypis edytorski]
254. Akko a. Akka, a. Akra — miasto położone w Dystrykcie Płn. w Izraelu (w rzeczywistości od Jerozolimy dzieli je ponad 150 km). [przypis edytorski]
255. Jerozolima — największe miasto Izraela, stolica administracyjna Dystryktu Jerozolimy i stolica państwa Izrael. [przypis edytorski]
256. prominencja — wybitność; tu: znaczące osoby. [przypis edytorski]
257. dygować (pot.) — nieść coś z trudem. [przypis edytorski]
258. Grunwald — polska wieś, położona w województwie warmińsko-mazurskim, w powiecie ostródzkim; miejsce znanej bitwy, stoczonej 15 lipca 1410 r. przez wojska krzyżackie i polsko-litewskie. [przypis edytorski]
259. szczypa (daw.) — szczapa. [przypis edytorski]
260. Treblinka — polska wieś, położona w województwie mazowieckim, w powiecie ostrowskim; od lipca 1942 r. do listopada 1943 r. działał tutaj niemiecki nazistowski obóz zagłady. [przypis edytorski]
261. Siedlce — polskie miasto na prawach powiatu w województwie mazowieckim, na Podlasiu Południowym. [przypis edytorski]
262. endek — członek lub sympatyk Narodowej Demokracji (endecji), polskiego ruchu politycznego o ideologii nacjonalistycznej, powstałego pod koniec XIX wieku. [przypis edytorski]
263. chaimka — określenie Żydówki. [przypis edytorski]
264. Palestyna — region geograficzny na Bliskim Wschodzie; obecnie obszar, położony między wybrzeżem Morza Śródziemnego a doliną rzeki Jordan, w granicach dwóch państw: Palestyny i Izraela. [przypis edytorski]
265. Londyn — stolica i największe miasto Wielkiej Brytanii. [przypis edytorski]
266. auslender — w gwarze obozowej: cudzoziemiec. [przypis edytorski]
267. Norwid, Cyprian Kamil (1821–1883) — polski poeta, prozaik, dramatopisarz, eseista, grafik, rzeźbiarz, malarz i filozof. [przypis edytorski]
268. Białystok — miasto na prawach powiatu w płn.-wsch. Polsce, położone na Nizinie Północnopodlaskiej. [przypis edytorski]
269. ksiądz Tokarek — chodzi prawdopodobnie o księdza Wacława Tokarka, który podjął posługę duszpasterską wobec uwolnionych więźniów po wyzwoleniu z obozu koncentracyjnego w Dachau. [przypis edytorski]
270. okej — w gwarze obozowej: żołnierz amerykański. [przypis edytorski]
271. binda — w gwarze obozowej: opaska więźniów funkcyjnych. [przypis edytorski]
272. lagrowiec — w gwarze obozowej: więzień obozu koncentracyjnego. [przypis edytorski]
273. Drugi Korpus a. 2 Korpus Polski (wojsk.) — jednostka organizacyjna Polskich Sił Zbrojnych w latach 1943–1947, przeznaczona do prowadzenia wspólnych działań bojowych. [przypis edytorski]
274. schreiber — w gwarze obozowej: pisarz blokowy (więzień funkcyjny). [przypis edytorski]
275. Bruksela — stolica Belgii, miasto położone w środkowej części kraju. [przypis edytorski]
276. Mojżesz — postać biblijna, przywódca Izraelitów w okresie ich wyjścia z Egiptu i wędrówki do Ziemi Obiecanej, święty prorok. [przypis edytorski]
277. kepi — sztywna czapka wojskowa o kształcie walca, z czworokątnym daszkiem. [przypis edytorski]
278. muzułmańskie oddziały SS — prawdopodobnie chodzi o 13. Dywizję Górską SS „Handschar”, złożoną z muzułmańskich Bośniaków i Chorwatów. [przypis edytorski]
279. kutas (daw.) — sznurkowa ozdoba w kształcie pędzla. [przypis edytorski]
280. Fräulein, Fräulein! Halt, halt! Come here! (niem. i ang.) — Panienko, panienko! Stój, stój! Chodź tutaj! [przypis edytorski]
281. Stop, stop! (ang.) — Stój, stój! [przypis edytorski]
282. What’s happened? (ang.) — Co się stało? [przypis edytorski]
283. Do you speak English? (ang.) — Mówisz po angielsku? [przypis edytorski]
284. I do (ang.) — tu: Tak, mówię. [przypis edytorski]
285. Nothing, sir (ang.) — Nic, proszę pana. [przypis edytorski]
286. My God (ang.) — Mój Boże. [przypis edytorski]
287. fasować — wydawać lub pobierać z magazynu żywność. [przypis edytorski]
288. Anders, Władysław (1892–1970) — generał broni Wojska Polskiego, Naczelny Wódz Polskich Sił Zbrojnych w latach 1944–1945. [przypis edytorski]
289. kowboj — w gwarze obozowej: żołnierz amerykański. [przypis edytorski]
290. Koburg a. Coburg — niemieckie miasto na prawach powiatu w kraju związkowym Bawaria. [przypis edytorski]
291. Was ist los? (niem.) — Co się dzieje? [przypis edytorski]
292. Ruhig, ruhig, Kind (niem.) — Spokojnie, spokojnie, dziecko. [przypis edytorski]