Deszczyk

(Z Jachowicza)

«Mamo, rzekł Jaś, deszczyk rosi,

Poplami kapelusz Zosi,

Jakże niepotrzebnie pada! »

Tu matka dziecku wykłada:

— Za to po deszczu, me dziecię,

Drzewko bujniej puszcza kwiecie,

Co gdy przyjdzie czas jesieni

W soczysty owoc się zmieni.

Owoc zaś, kiedy dojrzeje,

Mama araczkiem zaleje,

Doda cytrynki i wina,

Parę kropel maraskina,

Troszkę wody (nie za wiele)

I sprawi dzieciom wesele.

Każde ze słomką zasiędzie,

Dopieroż to radość będzie!

Tak to deszczyk wszystko krzepi:

Kwiatek, drzewko rośnie lepiej,

Bo Bóg wszystkiem mądrze włada.

«O, kiedy tak, to niech pada!»