Od autora

Oto, miły czytelniku, garść felietonów, których jesteś zazwyczaj dość chętnym odbiorcą. Tytuł, nieco ekspresjonistyczny, uprzedza cię dostatecznie, że znajdziesz tu rozmaitość wrażeń: ujrzysz to głowę miękko skłonioną do cichego marzenia, to pysk rozwarty, kłótliwy, zaczepny, tak jak się godzi w obronie dobrej sprawy. Ale czeka cię nie tylko pomieszanie tonów; także i pomieszanie epok: obok rzeczy świeżutkich, prosto z igły, znajdziesz tu drobiazgi pisane przed laty kilku, niemal dokumenty historyczne! Zdradzę ci tego sekret, miły czytelniku. W początkach mojej kariery pisarskiej byłem bardzo nieśmiały. Felietonów moich nie wydawałem wówczas oddzielnie; przemycałem je w poszczególnych tomach krytyk teatralnych, z którymi często nie miały nic wspólnego. Ponieważ groziło to pogrzebaniem wielu myśli, które mi są drogie (ot, taki niewinny sentymencik), przyszło mi do głowy wydobyć je z ukrycia i zamieszać między nowe. Jeżeli więc przypadkowo, zbyt pilny czytelniku, trafisz na artykulik, który ci jest znany, nie zżymaj się, ale odczytaj go jeszcze raz: pisarza — tak ktoś powiedział — którego nie warto przeczytać dwa razy, w ogóle nie warto czytać.

Zresztą, wzorem niektórych codziennych pism, obmyśliłem dla was, mili czytelnicy, nagrodę „za uważne czytanie”. Ten, kto trafi na coś, co już skądś zna, zechce łaskawie zawiadomić autora (Warszawa, Smolna 11) skąd; a między tych, którzy nadeślą trafne odpowiedzi, nastąpi rozlosowanie trzech kompletów pierwszych sześciu tomów Biblioteki Boya w wykwintnej oprawie. Termin do końca roku 1930.

A teraz, dobry czytelniku, przyjemnych marzeń i wesołego pyska.

BOY

Warszawa, w czerwcu 1930