Ostatnia legenda Krakowa
Pewnego dnia niedawno temu odwiedził mnie rzeźbiarz Puget122 z Krakowa. Siedziałem właśnie przy Prouście, rozmowa zeszła na Prousta, który pasjonuje nas obu.
— Czy ty wiesz — rzekł do mnie Puget — że Marcel Proust był chrzestnym bratem Karola Huberta Rostworowskiego?
Zdziwiłem się.
— A to skąd? — spytałem.
— Zaraz ci wytłumaczę.
Tu Puget pyknął faję jak stary góral i tak mówił:
— Było tak. W roku siedemdziesiątym i którymś zeszłego wieku wybrali się państwo Pusłowscy za granicę. Pani Pusłowska była osobą wątłego zdrowia; w Paryżu miał ją w opiece lekarskiej profesor Adrien Proust, wielka powaga lekarska. Wynikła z tego serdeczna zażyłość między Pusłowskimi a profesorem i jego żoną. Tak, że kiedy się urodził państwu Proustom syn, zaprosili na matkę chrzestną panią Pusłowską. Otóż pani Pusłowska (z domu Moszyńska) jest rodzoną ciotką Rostworowskiego i również była jego chrzestną matką. Oto tak.
Bardzo mi się to podobało. Ale pewne zestawienia dat budziły we mnie wątpliwości. Pokręciłem głową i rzekłem:
— To by było bardzo piękne, aż za piękne. Bo lękam się, że tu raczej chodzi o młodszego brata Marcela, o Roberta Prousta, przyszłego chirurga.
Z kolei mój gość się zdziwił. Myślał, że Proust był jedynakiem.
— Ale nie — rzekł — chodzi o „prawdziwego” Prousta. Wiem z najlepszego źródła. Zresztą muszę to w Krakowie jeszcze raz ustalić.
Na tym rzecz na razie się skończyła.
A teraz muszę wyjaśnić, czemu mi się podobała ta historia i czemu mnie, zmartwiło przeczucie, że trzeba mi będzie się z nią rozstać. Jestem trochę mistyk, a raczej wierzę święcie w fale duchowego eteru — kiedyś staną się może uchwytne jak fale radiowe — ze swoistym krążeniem, oddziaływaniem, z całym światem tajemniczych związków, prądów, fluidów. Już byłem skłonny widzieć związek między owym chrześniactwem a pewnymi właściwościami Prousta. Mogłoby nam to wiele rzeczy wyjaśnić. Bo zawsze wydawało mi się dość osobliwe, skąd u tego paryżanina, urodzonego w mieszczańskim domu, wzrosłego w kołach arcyintelektualnych, u młodego człowieka, który zakładał pismo literackie z Barbusse’em i Blumem, który w epoce Dreyfusa był zagorzałym i czynnym „rewizjonistą”, u tego duchowo najbardziej wyzwolonego z ludzi, skąd ten osobliwy kult rodów, heraldycznej dawności, ta pasja genealogii, powinowactw, parantel, zwyczajów i obyczajów wielkiego świata; skąd to wszystko, co raczej zdawałoby się naturalne u jakiej starszej damy w arystokratycznym miasteczku na prowincji. Słowem, skąd ta obsesja, ten — można powiedzieć — kompleks, który znalazł w końcu filozoficzne i dość ironiczne rozwiązanie w jego dziele, a który, zanim Proust objawił się wielkim twórcą, zyskiwał mu u wielu opinię snoba. Intrygowało mnie to tym bardziej, że znałem tę atmosferę, to ciśnienie, miejscowego „Faubourg Saint-Germain”, dość swoiste dla Krakowa mojej młodości. Czytając pewne partie Prousta, z dawna transponowałem je sobie mimo woli na Kraków; tak, nieoceniony pan de Norpois zawsze był dla mnie austriacką ekscelencją i robił politykę zagraniczną w „Czasie”, gdzie znalazłoby się w artykułach z owej epoki jego najstylowsze zwroty; jak znów Roberta de Saint-Loup widzę fizycznie pod postacią jednego z młodych (wówczas) Zamoyskich. A moment, kiedy w pałacu „Pod Baranami”123 po wojnie przebito ścianę na sklep dla cukierni Piaseckiego (dziś bank), był dla mnie najznamienniejszym świadectwem, że coś się zapada w przeszłość. Małżeństwo Ordonki124 — tak niesłychanie proustowskie — niewiele już przydało do tego wstrząsającego wrażenia.
Otóż chrzestne macierzyństwo hrabiny Pusłowskiej dawało mi nowy klucz do Prousta, a raczej do moich odczuwań. Jego „Côté de Guermantes” najnaturalniej przetransponowało mi się na „Côté de Barany”. I już zbudowałem sobie hipotezę, że hrabina Pusłowska, trzymając na łonie młodego Marcelka, przelała w niego w tajemniczym chryzmacie125 chrztu wszystkie fluidy, które później znalazły sobie ujście dostosowane do miejscowych warunków Paryża, ale które były w istocie najczystszą esencją ówczesnego Krakowa.
Cała ta koncepcja zwaliłaby się w gruzy, jeżeli chodziło o brata! Przypuszczać, że fluid „Baranów” przeszedł w maleńkiego Prousta via brat, byłoby już może mistycyzmem zbyt daleko posuniętym. Chociaż, ostatecznie, w świecie ducha nie ma niepodobieństw.
Kiedy niedawno wypadło mi jechać do Krakowa, przypomniałem sobie tę wątpliwość i pomyślałem, że muszę zapytać Pugeta o wynik jego śledztwa. Tymczasem niespodziane rozwiązanie — i to najbardziej autorytatywne — samo mi przyszło w ręce między Częstochową a Krakowem. Wziąłem sobie mianowicie na drogę tom listów Prousta do Lucjana Daudet; listy te znałem powierzchownie, chciałem je przeczytać dokładniej. Czemu ten właśnie tom wśród dziesięciu innych tomów korespondencji pisarza? — znów magnetyzm! I w tych listach trafiłem na ustęp, gdzie Proust właśnie mówi o pp. Pusłowskich.
Droga, jaką Proust doszedł w owym liście do wspomnienia swoich polskich stosunków, jest dość interesująca. Dostał mianowicie zawiadomienie o śmierci i o pogrzebie hrabiny Mniszech, z domu Hańskiej, pasierbicy Balzaka, która w bardzo podeszłym wieku zmarła w czasie wojny pod Paryżem w r. 1915. Z tej okazji Proust pisze do Daudeta co następuje:
„Zawiadomienie o pogrzebie hrabiny Mniszech przypomniało mi w pierwszej chwili epokę, kiedy mi przysyłałeś sfingowane zaproszenia do hrabiny X w nadziei, że — pójdę tam nie zaproszony. Nie wiem, czy ktoś kontynuuje ten żarcik, ale w zeszłym roku dostałem zaproszenie z zupełnie ścisłym nazwiskiem i adresem, bez możności pomyłki, na ślub p. Y. Otóż ja nie znam nikogo z tej rodziny.126 Trochę przedtem, na ślub u W ***, których również nie znam lub raczej, którzy mnie nie znają. Naturalnie nie ruszyłem ręką ani nogą.
Co się tyczy owego listu hr. Mniszech, któremu twój list (bardzo w stylu pogrzebu księżnej de Langeais127) daje całe piękno, byłoby z mojej strony zanadto „Astier-Rehu”128 odsyłać cię do trzeciego tomu Swanna, gdzie ujrzałbyś (wiesz to zresztą i beze mnie), że wystarczy jednej nieprzewidzianej paranteli, aby wprawić w ruch wszystkie »casus foederis«129 i spowodować defiladę wszystkich nazwisk.130 Co zresztą tutaj nie ma zastosowania, bo w pewnej epoce wszystkie wielkie rody Europy skojarzyły się z Rzewuskimi (czas przeszły dokonany, bardzo w stylu Balzaka); zdaje mi się nawet, że w „Almanachu Gotajskim” jest jakiś Radziwiłł ożeniony w Wirchowni131 (czy nie tak się zowie posiadłość pani Hańskiej?). Nie wiedziałem o Platerach, ale Klemans132 był kuzynem Krasyńskich i Czapskich (daruj ortografię), skąd obszerne rozmowy przy ulicy de Courcelles133, z papą. Bo opowiadałem ci może, matką chrzestną mego brata była niejaka hrabina Pusłowska, z domu — zdaje mi się, ale nie jestem pewien — Potocka czy może Branicka (Pomyliło się Proustowi, ale czy ten dobór nazwisk nie znamionowałby „kompleksu Baranów”? — przyp. mój.) i której syn ożenił się z jakąś Pignatelli134? Była to urocza kobieta, która nas zasypywała złoconymi neseserami. Odnalazłem niedawno jej bardzo milutki list; prosi w nim papę, aby odwiedził starą piastunkę, która wychowywała jej męża i która jest chora: »Niech mi Pan daruje — pisze — Drogi Panie, że Pana niepokoję, ale ona znała Zygmunta (jej męża), wówczas kiedym szła za niego, i mam uczucie, że jej także coś ślubowałam«. Nie wiem, czy to jest czar wspomnień dzieciństwa, ale mnie się to wydaje urocze. Kiedy Radziwiłł mówił mi o hrabi Pusłowskim jako o »typie polskiego wielkiego pana«, nie śmiałem go prosić o zapoznanie mnie z nim, bo myślałem, że to nie musi już być ten sam, może nawet nie syn, którego nazywałem »Nelo«135. Nie zrozumiałby racji tego, racji nie mającej nic światowego, raczej bardzo domowej.
Aby wrócić do pani Mniszech (mój drogi chłopcze, piszę ci naiwnie wszystkie te szczegóły nie przez potrzebę mówienia o sobie, ale dlatego, że myślę, iż cię to odrywa od twoich zatrudnień), sądzę, że będzie ci się podobało w mojej książce (bardzo „Montesquiou”) zawiadomienie o pogrzebie młodej Cambremer. Ale to jest aż pod koniec. Natomiast w najbliższym tomie znajdziesz w pani de Villeparisis jakąś X albo Y, której Guermantami są W*** albo Z***. W tym przedmiocie, mimo że ta część jest już wydrukowana i nie da się zmienić, zamierzam retrospektywnie wypytać jeszcze jakiegoś starego eleganta o tajemnicze przyczyny (jeszcze nawrót do Mniszchowej) degrengolady tych rozmaitych odmian pań de Villeparisis... Bardzo mi się podobało pismo „Le Mot”, ale ładny skądinąd rysunek Baksta136 fatalnie trafił w dniu odebrania Przemyśla137.
Na karcie Mniszchów nie brak nawet tak balzakowskiego nazwiska »Keller« oraz wszystkich Adamów. (Balzak powiada w Fałszywej kochance, że każdy Polak nazywa się Adam). Kto jest ta panna Z***, najlepsza przyjaciółka p. Mniszech?...”
Przytoczyłem cały ustęp, bo ze swymi cytatami, nawiasami i odsyłaczami charakteryzuje on Prousta, który nieustannie żyje na płaszczyźnie swego dzieła, wszystko ściąga do niego. Realni ludzie i zdarzenia są dlań jedynie komentarzem twórczej wizji, pobudką do retuszów i uzupełnień. Jak Balzak w znanej anegdocie, tak i on mógłby powiedzieć: „Wróćmy do rzeczywistości, mówmy o pani de Villeparisis, o Guermantach”.
Ale jedno jest faktem: miałem słuszność w moich powątpiewaniach! Nie Marcel Proust, ale o dwa lata młodszy Robert Proust (urodzony w maju 1873) był chrześniakiem pani Pusłowskiej, a tym samym chrzestnym bratem Karola Huberta. Miejmy nadzieję, że doktor Robert Proust nie był choć masonem...
W ten sposób rozwiała się dla mnie ostatnia legenda Krakowa. Mówię „ostatnia” w znaczeniu „najnowsza”; jestem pewien, że nigdy żadna nie będzie ostatnia, zawsze sobie znajdzie jakąś to na wskroś poetyckie miasto, jak żadne inne obdarzone zdolnością tworzenia mitów.
Snobizm u Prousta (z powodu nowych tomów polskiego wydania)
Przed kilku laty w kołach literackich bawiono się faktem, że pewien profesor138, poważna osobistość z szanownej mieszczańskiej rodziny, zafundował sobie tytuł hiszpańskiego barona. Nie bardzo się nawet chwalił tym tytułem — wiedział, że by go to ośmieszyło; ale uważał, że się poświęca dla syna, że jego syn będzie już baronem dziedzicznym bez dyskusji. Czy wiele ów syn na tym hiszpańskim baronostwie zyskał, to nas tu nie obchodzi, chodzi o fakt uroku, jaki wciąż wywierają pewne fikcyjne i nieaktualne, zdawałoby się, wartości społeczne.
I nie tylko u nas. We Francji od wielkiej rewolucji tytuły są — z przerwami co prawda — zniesione, ale wciąż mają wartość wręcz handlową: zbogacone mieszczaństwo dotąd kupuje je dla córek milionowymi posagami, a miliarderki amerykańskie robią im konkurencję podbijając cenę. Dość pouczająca w tej mierze jest książka słynnego w swoim czasie eleganta, hrabiego Boni de Castellane, pt. Jak odkryłem Amerykę, opowiadająca dzieje jego małżeństwa i rozwodu z Amerykanką, panną Gould. Trzeba zaznaczyć, że nowoczesna demokracja podniosła niejako cenę tytułów; za dawnych czasów kadry szlachectwa były otwarte, uszlachcano bogactwo, urzędy, naukę, odbywał się ten ruch ciągle. Z chwilą zamknięcia listy tytuły nabrały większej ceny, rzadkości antyku.
Otóż ta kwestia, tak ciekawa, tyle rzucająca światła na sekrety natury ludzkiej, była traktowana w literaturze wprawdzie często, ale dość powierzchownie, bez podkładu filozoficznego. Najczęściej ujmowano ją po prostu satyrycznie, przy czym potępiali tzw. snobizm najmocniej ci, którzy mu sami bezwiednie ulegali. I można powiedzieć, iż Proust, jak w innych rzeczach, tak i tu, dał swemu ujęciu snobizmu wartość odkrywczą.
Przede wszystkim spojrzał nań — poetycko. Wydobył urok starych nazwisk, działających tak jak urok starych kościołów, obrazów, domostw, miast; urok pobudzający wyobraźnię, wiodący w odległe epoki historii. Patrzy na ten świat wielkich nazwisk przez oczy młodego chłopca, który dopóki się nie rozczarował, widzi w tych żywych zabytkach jakby odrębne istoty, wiodące — wedle jego wyobrażeń o nich — jakieś inne i niedostępne życie. Zwłaszcza że z tą rzadkością łączy się często wdzięk fizyczny, harmonia form, kultura artystyczna, wreszcie zbytek. Później — w miarę swoich doświadczeń — bohater Prousta miał się rozczarować; zamiast tych cudów znalazł pustkę duchową, pychę; pod wykwintnymi formami gruboskórne chamstwo. I w miarę tych doświadczeń świat ten, tyle razy opisywany, tak już, zdawałoby się, wyżyłowany przez literaturę, miał zyskać pod piórem Prousta całą malowniczą i egzotyczną nowość.
Ale za czasu Prousta nie sama już dawność rodu dawała przywileje. Dokoła arystokratycznych salonów nastąpiło zgrupowanie wszystkich socjalnych przewag, tworząc tzw. świat. Bo gromada próżniaków pędzących mniej lub więcej pasożytniczy żywot z dawna sama sobie dała tytuł „świat” albo nawet „wielki świat”. Otóż problemat tego świata, jego granic, decyzja o tym, kto do niego należy i jakie w nim zajmuje miejsce, stwarza tam istną giełdę walorów, które to idą w górę, to spadają wedle nieuchwytnych wstrząsów, procesów i prawideł.
Dziś wydaje się to wszystko — zwłaszcza nam — dość odległe, ale wystarczy wziąć do ręki jakiś tom wspomnień z ówczesnej epoki, aby docenić rolę, jaką wówczas odgrywał „świat” i jego ucieleśnienie — salon.
Ten świat stał się u Prousta najlepszym polem dla obserwatora wszechzłudy, która, wedle jego koncepcji i odczucia, stanowi istotę naszego życia. Nie rzeczywistość sama w sobie — bo gdzież jej miernik i sprawdzian? — ale pojęcie, jakie człowiek ma w sobie o drugich, owe tak bardzo rozmaite kształty, w jakich jego osoba i postępki odbijają się w oczach drugich, oto co stanowi treść istnienia i rozstrzyga o szczęściu lub nieszczęściu człowieka. W świecie pracy nie obserwuje się tego w takiej czystości; materialne potrzeby życia dominują; ale tylko na pozór, bo przecież wartość pieniądza, poza zaspokojeniem najgrubszych potrzeb, jest przeważnie idealna; weźmy na przykład taką rzecz jak strój — nawet męski, a zwłaszcza już kobiecy: w jakim stopniu swej ceny jest on odzieżą, a w jakim gustem, modą, fantazją, czyli wartością idealną, umowną! I dlatego w świecie czczych zabaw i czczych zatrudnień Proust mógł obserwować najlepiej ów swoisty mechanizm i odkrywać pewne psychologiczne prawa, ważne później już dla wszystkich światów.
Bo Proust widzi i notuje, że istnieje nie jakiś jeden snobizm, ale całe ich mnóstwo, co więcej, żywa wymiana snobizmów. O ile pisarz, artysta może mieć tę próżność, aby bywać w salonie wielkiej damy, o tyle dama — z epoki Prousta — wie, że niczym tak nie podniesie wartości swego salonu, jak udziałem wybitnych ludzi, których pokazuje swoim utytułowanym gościom niby osobliwe zwierzęta. Znudzeni samymi sobą, ludzie jednego świata szukają nowej afirmacji w drugim. Księżna będzie szukała towarzystwa modnej aktorki, będzie więc na tym punkcie snobką; salon eks-kokoty, pani Swann, stanie się centrum elegancji, w którym bywanie będzie podwyższeniem rangi światowej dla jakiegoś autentycznego potomka rycerzy z wojen krzyżowych. I ta wymiana snobizmów, jej kaprysy, paradoksy, reguły oświetlone są u Prousta jakże bogato i wszechstronnie!
Ale ujrzymy tam, że snobizm nie jest bynajmniej monopolem wielkiego świata. Mieszczańska rodzina Simonet przez jedno „n” uważa się za coś nieskończenie lepszego od Simonnetów piszących się przez dwa „n”. Odcienie tworzące hierarchie w mieszczaństwie są, zdaniem Prousta, jeszcze dowolniejsze, komiczniejsze niż w górnych sferach. Ale wszędzie, we wszystkich warstwach, kwestia prestiżu, choćby najdziwaczniej ulokowanego, ważniejsza jest niemal od kwestii chleba; wszędzie objawia się potrzeba wywyższenia się, odgradzania, tworzenia klanów; a nie mniejsze finezje snobizmu znajdzie się wśród ludu, nie mówiąc o służbie wszelkiej kategorii.
Ważną odnogę snobizmu stanowi świat artystyczny i to, co koło siebie skupia. Mało jest ludzi żyjących sztuką jak powszednim chlebem; dużo natomiast osób kręci się koło niej szukając w tym pobliżu wypełnienia pustki życia. Salon artystyczny i literacki, jakich tyle było wówczas we Francji — wcielony u Prousta w salon pani Verdurin — to znowuż giełda artystyczna, gdzie kursy żywych i umarłych zmieniają się kolejno, gdzie kaprys mody kombinujący się z głębokimi prądami sztuki podwyższa jednych, a zniża drugich, gdzie istnieją różne języki pseudowtajemniczonych. I to wszystko to jest też jakieś marzenie człowieka o sobie samym, potrzeba uszlachetnienia własnego życia, potrzeba piękna lub jego złudy, która u pospolitych ludzi przybiera mniej szlachetne formy, skombinowana z głodem nowości, z potrzebą wywyższania i poniżania, sądzenia, wykonywania władzy — maskarada żądzy potęgi. Wpływ tych snobizmów na reputację artystów jest olbrzymi; rozciąga się nieraz dziesiątki lat i dłużej; na potomność, która też ma swoje snobizmy. Przez jakie filtry przechodzi reputacja na przykład malarza, co decyduje o tym, czy obrazek jego jest wart sto franków czy dwieście tysięcy, aby potem znów zlecieć na łeb na szyję; to wszystko otwiera interesujące perspektywy filozoficzne.
I wszystkie te snobizmy — ile ich jest — krzyżują się z sobą i wszystkie mają kurs jedynie umowny, ograniczony czasem i miejscem, niby papier wartościowy, akcja o niepewnym pokryciu. I nic zabawniejszego niż te zmiany kursu przy zmianie środowiska, jakie nam pokazuje Proust, a wraz z tą zmianą kursu zmiana samopoczucia człowieka, wręcz zmiany jego charakteru.
I gra snobizmu tym się bogaci, że jest najczęściej kombinacją snobizmu czystego z realnymi wartościami talentu, geniuszu, pieniądza wreszcie. Ta ostatnia kombinacja ujawnia się np. w sprzedaży wątpliwej pozycji światowej za gotowiznę bogatego małżeństwa. Uzurpacja wartości może się zmienić w drugim pokoleniu w wartości realne — i w tym nasz hiszpański baron mógł mieć słuszność, tylko złą epokę obrał dla kreowania w Polsce swojej dynastii.
W końcu Proust obserwuje kaprysy świata w rodzaju, jakiego mu nastręczył znany klubowiec Haas, którego rysy dał swemu Swannowi; jakim cudem, mocą jakiego mechanizmu ten niebogaty nawet mieszczanin, Izraelita stał się ulubieńcem najbardziej zamkniętych salonów i klubów, do których inne wartości rodu czy talentu na próżno by pukały? Właśnie dlatego, że snobizm lubuje się w despotyzmie stwarzania wartości. Wielki pan łatwiej wejdzie w zażyłość z człowiekiem, który w jego mniemaniu jest przy nim absolutnie niczym, niż z takim, który stoi od niego tylko o stopień niżej i który mógłby się uważać za równego.
Określiwszy snobizm jako cząstkę tej wszechzłudy, jaką jest wedle niego świat, spokrewnia go Proust z innymi uczuciami, które poprzednio rozważano same w sobie — odnawia mechanizm miłości. Nie decyduje o niej — wedle Prousta — ani pożądanie fizyczne, ani wartości czy właściwości danej osoby, ale gra jakichś czynników na pozór nieuchwytnych, a w istocie podlegających bardzo stałym prawidłom, czynników również wciąż zmagających się z sobą, niweczących się wzajem, w którym to procesie kochana osoba jest również niby papier o bardzo chwiejnym pokryciu, ulegający szalonym zwyżkom i nieuchronnym zniżkom, aż do całkowitego bankructwa — posiadacza lub akcji.
Tak więc pojęcie snobizmu u Prousta wnika, jak tu wskazaliśmy pobieżnie, w samą istotę jego pojęcia o świecie. Wedle tego pojęcia, nie ma w naszym życiu ani w naszej osobowości nic stałego, nic obiektywnie sprawdzalnego. Osobowość nasza jest nieustanną wypadkową czasu, chwili, okoliczności oraz oddziaływania innych osób i środowisk, z którymi ją konfrontujemy i poprzez które ją oglądamy. Pojęcie nasze o każdej innej osobie jest znowuż wypadkową naszych interesów i afektów, swoistego stanu duszy skrzyżowanych z takimiż współczynnikami u drugiej osoby. Życie jest grą tych przeciwległych luster w drgającym i zmiennym oświetleniu odbijających się wzajem bez końca. Dodajmy, że wszystkie te lustra są od urodzenia krzywe.
Oczywiście to wszystko brzmi dość egzotycznie dziś, gdy tyle konkretnych zagadnień zagląda ludziom w oczy i przypomina im brutalnie, że jednak rzeczywistość istnieje, i to dość jednoznaczna. Ale tak samo jak Archimedes kreślił swoje geometryczne figury na piasku w chwili, gdy otaczał go gwar bitwy, tak samo wszystko to, co pomnaża naszą wiedzę o człowieku, ma trwałą wartość niezależnie od innych, praktyczniejszych problematów chwili. Bo jednak poznanie człowieka, poznanie samego siebie jest może najpłodniejszym w skutki z zadań, jakie nam nastręcza życie. A Proust odnowił to poznanie, przyczynił się do jego pogłębienia jak mało który z pisarzy.
Przypisy:
1. Cabourg — nadmorska miejscowość w Normandii. [przypis edytorski]
2. „Boni” — tym zdrobnieniem nazywano markiza Paula Ernesta Bonifacego de Castellane (1867–1932), popularnego w kręgach arystokratycznych arbitra mody (zob. Snobizm u Prousta w niniejszym zbiorze). [przypis edytorski]
3. książę de Sagan (Żagania na Dolnym Śląsku) — tu: Charles Guillaume Frédéric Boson de Talleyrand-Périgord (1832–1910), słynny elegant francuski. [przypis edytorski]
4. „Figaro” — popularny konserwatywny dziennik paryski, założony w 1854 r. [przypis edytorski]
5. „Nouvelle Revue Française” (NRF) — fr. miesięcznik literacki, wydawany od 1909, wywarł duży wpływ na rozwój literatury współcz.; obecnie kwartalnik. [przypis edytorski]
6. „Mercure de France” — fr. magazyn literacki reaktywowany w 1890 przez grupę symbolistów. [przypis edytorski]
7. Dorgelès, Roland, właśc. Roland Lecavelé (1886–1973) — fr. pisarz; najbardziej znany z książki Le Croix de bois (1919, Drewniane krzyże), zbioru opowiadań o I wojnie światowej, napisanych na podst. własnych przeżyć. [przypis edytorski]
8. Niewolnica — fr. La Prisonnière, ukazała się po polsku jako Uwięziona. [przypis edytorski]
9. dykcjonarz komunałów Flauberta — Dictionnaire des ideés reçues (1911–1913), zbiór frazesów zebranych z notatek sporządzonych przez Flauberta. [przypis edytorski]
10. Ukazała się niedawno (1934) książka prof. „Feuillerat Comment Marcel Proust a composé son roman”... — por. T. Żeleński (Boy), Nowe oblicze Prousta, „Wiadomości Literackie” 1935, nr 624. [w niniejszym zborze w Uzupełnieniach; red. WL] [przypis autorski]
11. Tissot, James Joseph Jacques (1836–1902) — fr. malarz neoklasycystyczny. [przypis edytorski]
12. Illiers — miejscowość we Francji, w pobliżu Chartres; ob. Illiers-Combray. [przypis edytorski]
13. Noailles, Anna-Élisabeth de (1876–1933) — fr. poetka i pisarka pochodzenia rumuńskiego. [przypis edytorski]
14. nazywają się jak most — jeden z mostów w Paryżu, zbudowany z rozkazu Napoleona, nosi nazwę Pont d’Iena, dla upamiętnienia bitwy pod Jeną (1806). Napoleon miał w zwyczaju nadawać tytuły książęce nazywane od miejsc wygranych bitew. [przypis edytorski]
15. syfilityczne orchidee — zob. szkic T. Żeleńskiego Francja w Młodej Polsce. [przypis edytorski]
16. Moreau, Gustave (1826–1898) — fr. malarz symbolista. [przypis edytorski]
17. à rebours (fr.) — na opak. [przypis edytorski]
18. Duhamel, Georges (1884–1966) — fr. pisarz, dramaturg; tu mowa o jego cykl powieściowym Vie et Aventures de Salavin (1920–1932). [przypis edytorski]
19. mon petit Saxe psychologique (fr.) — moja mała psychologiczna figurka z saskiej porcelany; Laure Heyman była kolekcjonerką porcelanowych figurek; „psychologique” odnosi się do delikatnej wrażliwości Prousta. [przypis edytorski]
20. Robert, Louis de (1871–1937) — fr. pisarz i krytyk. [przypis edytorski]
21. lift (ang.) — winda; wymawiane tak samo jak zapisywane. [przypis edytorski]
22. fragment pt. „La regardant dormir” — La regarder dormir, opublikowany w listopadzie 1922 w „Nouvelle Revue Française”. [przypis edytorski]
23. mare tenebrarum (łac.) — morze mroków. [przypis edytorski]
24. Wer den Dichter will verstehen, muss in Dichters Lande gehen (niem.) — Kto chce zrozumieć poetę, musi jechać do kraju poety (Goethe, West-Oestlicher Divan). [przypis edytorski]
25. „wielość rzeczywistości” — termin stworzony przez Leona Chwistka (1884–1944), filozofa, matematyka, malarza, teoretyka sztuki, autora dzieła Wielość rzeczywistości (1921). [przypis edytorski]
26. różowa dama — kolor różowy był oznaką zwolenników monarchizmu. [przypis edytorski]
27. Mac-Mahon, Marie Edme Patrice de (1808–1893) — marszałek Francji, prezydent Republiki (1873–1879); sympatyk monarchizmu. [przypis edytorski]
28. Daudet, Leon (1867–1942) — literat, publicysta; monarchista i antysemita, razem z Charles’em Maurras utworzył nacjonalistyczną „Action Française”. [przypis edytorski]
29. książę Plonplon— tak nazywano Napoleona Józefa Bonaparte (1822–1891), syna księcia Hieronima Bonaparte, najmłodszego brata Napoleona I, znanego z poglądów republikańskich, liberalnych i antyklerykalnych. [przypis edytorski]
30. egeria — doradczyni, od imienia nimfy z mit. rzym., doradczyni króla Rzymu Numy Pompiliusza. [przypis edytorski]
31. Patrie Française — nacjonalistyczne ugrupowanie powstałe pod koniec XIX w.; jego idee kontynuowała grupa skupiona wokół czasopisma „Action Française”, zmierzająca ku faszyzmowi. [przypis edytorski]
32. Nabab — tu: powieść Alfonsa Daudeta wyd. w 1877, o naiwnym bogaczu otoczonym przez chciwych pochlebców; polityk François Bravay (1817–1874) posłużył autorowi za model głównego bohatera. [przypis edytorski]
33. enfant terrible (fr.) — dosł.: okropne dziecko; osoba nietaktowna, niedyskretna, nieumiejąca się zachować. [przypis edytorski]
34. Mistral, Frederic (1830–1914) — fr. poeta i filolog, tworzący w jęz. prowansalskim, najwybitniejszy autor grupy felibrów, dążącej do odrodzenia i ochrony kulturowej tożsamości Prowansji. [przypis edytorski]
35. Le Bourget — gmina ok. 10 km na płn. od centrum pod Paryża; ognisko walk podczas oblężenia miasta w 1870; ob. lotnisko. [przypis edytorski]
36. École normale supérieure — prestiżowa uczelnia francuska, kształcąca elitę intelektualną, przede wszystkim naukowców, nauczycieli i przyszłych urzędników cywilnych. [przypis edytorski]
37. powiernica Lemaitre’a i przyjaciółka Prousta, pani S*** — Marie Scheikevitch (1882-1966?), opublikowała o Prouście Souvenirs d’un temps disparu (1935). [przypis edytorski]
38. Les camelots du roi (fr.) — dosł.: królewscy gazeciarze; skrajnie prawicowa organizacja młodzieżowa ruchu Action Française, działająca w latach 1908–1936; początkowo jej członkowie mieli zajmować się uliczną sprzedażą gazety „Action Française”; stosowali przemoc, brali udział w bójkach i walkach ulicznych, organizowali zamieszki. [przypis edytorski]
39. André, Louis Joseph Nicolas (1838–1915) — fr. generał, minister wojny (1900–1904); oskarżony o segregowanie oficerów w listach awansowych na podstawie potajemne zbieranych informacji o ich poglądach religijnych i politycznych (tzw. afera fiszek). [przypis edytorski]
40. Mata Hari, właśc. Margaretha Geertruida (1876–1917) — słynna hol. tancerka egzotyczna, w 1917 oskarżona i rozstrzelana we Francji za szpiegostwo na rzecz Niemiec podczas I wojny światowej. [przypis edytorski]
41. Mon ami, vous la retrouverez dans un demi-monde meilleur (fr.) — Drogi panie, odnajdzie ją pan na lepszym półświatku. [przypis edytorski]
42. bilet „p. p. c.” — bilet wizytowy z dopiskiem „p.p.c.” (od fr. pour prendre congé), przekasyłany na pożegnanie przed wyjazdem. [przypis edytorski]
43. Kiedy się miało wojskowego w rodzinie — aluzja do Napoleona Bonaparte. [przypis edytorski]
44. księżniczka Palatynatu, bratowa Ludwika XIV — Elżbieta Charlotta z Palatynatu (1652–1722), niem. księżniczka Palatynatu Reńskiego, żona księcia Orleanu; opisując zdarzenia i osoby z dworu Ludwika XIV w swoich listach do Niemiec, nie przebierała w słowach. [przypis edytorski]
45. Madame Sans-Gêne (Pani bez żenady) — komedia Victoriena, której bohaterką jest Cathérine Lefèbvre, żona napoleońskiego marszałka, dawna oberżystka i praczka, znana na dworze cesarskim z bezceremonialnego zachowania i niewyszukanego języka. [przypis edytorski]
46. powinszował Meyerbeerowi Żydówki — Giacomo Meyerbeer (1791–1864), niem. kompozytor operowy tworzacy we Francji; operę Żydówka skomponował Jacques Halévy. [przypis edytorski]
47. Bezczelni (Les Effrontes) — komedia Émile Augiera wystawiona w 1861, satyra na sfery finansowe i dziennikarskie. [przypis edytorski]
48. mention honorable (fr.) — wyróżnienie. [przypis edytorski]
49. Coquelin Cadet, właśc. Coquelin, Ernest Alexandre Honoré (1848–1909) — fr. komik, zasłynął w rolach molierowskich; cadet oznacza w genealogii młodszego syna, tu dla odróżnienia od jego brata Benoît Constanta, także aktora. [przypis edytorski]
50. Lucjan Bonaparte (1775–1840) — brat cesarza Napoleona I, książę rzymski, polityk; przewodniczący Rady Pięciuset za Dyrektoriatu; od 1803 poróżniony z bratem, osiadł we Włoszech. [przypis edytorski]
51. na wspak tezom „formalistów”— zob. artykuł T. Żeleńskiego Czy myć zęby, czy ręce?. [przypis edytorski]
52. „La Revue Blanche” — fr. czasopismo literacko-artystyczne wyd. w latach 1889–1903; rywalizowało z „Mercure de France”, publikowali w nim zwolennicy nowych prądów artystycznych i ideowych. [przypis edytorski]
53. przyjaciela: młodego, zmarłego i Anglika — był to Willie Heath, zmarły w 1893 w wieku 22 lat. [przypis edytorski]
54. Ernest La Jeunesse, właśc. Ernest Léon Lajeunesse-Caën (1874–1917) — fr. pisarz, krytyk, rysownik, znany z pastiszów i parodii. [przypis edytorski]
55. małym »kiukiu«, wszystkim małym »prupru«— aluzja do nazwisk Montesquiou oraz Proust. [przypis edytorski]
56. Leconte de Lisle, Charles-Marie-René (1818–1894) — fr. poeta, filozof, filolog i krytyk epoki romantyzmu, najwybitniejszy przedstawiciel parnasizmu, jeden z największych autorów XIX-wiecznej literatury francuskiej. [przypis edytorski]
57. de Caillavou — zmienione wg opisanego schematu nazwisko pani de Caillavet. [przypis edytorski]
58. Daudet, Alphonse (1840–1897) — czołowy fr. pisarz i publicysta; wchodził w skład Akademii Goncourtów od jej założenia. [przypis edytorski]
59. po salonie pani de Loynes, po salonie księżniczki Matyldy — patrz nr 770 i 780 „Wiadomości Literackich”. [mowa o artykułach Dama Fiołkowa oraz Księżniczka Matylda, zamieszczonych w niniejszym zbiorze; red. WL.] [przypis autorski]
60. d’Houdetot księżna, właśc. Elisabeth Françoise Sophie Lalive de Bellegarde (1730–1813) — znana z trwającego 50 lat związku z Saint-Lambertem; w pani d’Houdetot kochał się Rousseau, co opisuje w jednym z rozdziałów Wyznań. [przypis edytorski]
61. Saint-Lambert, Jean-François de (1716–1803) — fr. poeta i filozof; rozgłos zyskał poematem opisowym Les saisons (Pory roku). [przypis edytorski]
62. Georges de Porto-Riche (1837–1899) — zob. artykuł T. Żeleńskiego Zgon Jerzego Porto-Riche. [przypis edytorski]
63. precieux (fr.) — wykwintny. Wyraz ten wiąże się z préciosité, tendencją obyczajową i literacką do szczególnie wyszukanego zachowania i wysławiania się, panującą w salonach arystokratycznych w pierwszej połowie XVII w., wyśmiewaną przez Moliera w Pociesznych wykwintnisiach. [przypis edytorski]
64. Joinville, Jean de (ok. 1224–1317) — fr. kronikarz, przyjaciel i towarzysz broni Ludwika IX podczas wyprawy krzyżowej, autor biografii Czyny Ludwika Świętego króla Francji. [przypis edytorski]
65. Labiche, Eugène Marin (1815–1888) — fr. komediopisarz, znany szczególnie z farsy Słomkowy kapelusz (1851). [przypis edytorski]
66. cours d’amour (fr. dosł.: trybunały miłości) — legendarne średniowieczne sądy dworskie złożone z dam wysokiego rodu, które rozstrzygały skomplikowane kwestie związane z miłością. [przypis edytorski]
67. Półświatek (Le Demi-monde)— komedia Aleksandra Dumasa z 1855 r. [przypis edytorski]
68. Le roi est mort, vive le roi! (fr.) — „Król umarł, niech żyje król!”, okrzyk, którym w daw. Francji ogłaszano śmierć władcy, a zarazem objęcie tronu przez jego następcę. [przypis edytorski]
69. Paryżanka — komedia Henry’ego Becque z 1885 r. o wielokącie małżeńskim. [przypis edytorski]
70. Hrabina d’Escarbagnas — tytułowa bohaterka komedii Moliera z 1671 r. [przypis edytorski]
71. Jean Lorrain, znany nam już pogromca salonów — patrz nr 785 „Wiadomości Literackich”. [tekst Pojedynek Prousta, czyli Niedole bogactwa w niniejszym zbiorze; red. WL]. [przypis autorski]
72. „Wiadomości Literackie”, nr 770 [o salonie pani de Loynes] — tekst Dama Fiołkowa w niniejszym zbiorze. [przypis edytorski]
73. „Wiadomości Literackie”, nr 789 [o salonie pani Aubernon] — tekst Akademia z wiktem zawarty w niniejszym zbiorze. [przypis edytorski]
74. akaparować (daw., z fr. accaparer) — zagarniać dla siebie. [przypis edytorski]
75. chassé croisé (fr.) — figura w tańcu polegająca na zamianie pozycji, podczas której tancerze mijają się, przechodząc na przeciwne strony. [przypis edytorski]
76. Crainquebille — opowiadanie Anatola France’a z 1901. [przypis edytorski]
77. felietony (...) podpisywane „Gérôme”, a potem „France” — Anatole France to pseudonim François Anatola Thibault. [przypis edytorski]
78. Loti, Pierre, właśc. Louis Marie-Julien Viaud (1850–1923) — fr. oficer marynarki, autor powieści o tematyce egzotycznej. [przypis edytorski]
79. Dans un vieux parc solitaire et glacé... (fr.) — z wiersza Rozmowa sentymentalna, z aluzją do dalszej części zdania: „Deux spectres ont évoqué le passé (W starym parku, opustoszałym i zimnym, dwa widma wywoływały pogrzebaną przeszłość). [przypis edytorski]
80. Mortemartowie — fr. rodzina arystokratyczna, blisko związana z dworem królewskim. [przypis edytorski]
81. księstwo de La Trémoїlle — jedna z najstarszych francuskich rodzin arystokratycznych. [przypis edytorski]
82. „Loche” Radziwiłł, właśc. Leon Konstanty Radziwiłł (1880–1927) — oficer armii fr., prowadził rozrzutne życie w kręgach arystokracji, inteligencji i artystów paryskich, był przyjacielem Marcela Prousta. [przypis edytorski]
83. autora Pięknej Heleny — zob. artykuł T. Żeleńskiego Zapiski autora „Pięknej Heleny”. [przypis edytorski]
84. pince sans rire (fr.) — szyderczy; ścichapęk. [przypis edytorski]
85. Nowe tomy Prousta, które się właśnie ukazały po polsku — W cieniu zakwitających dziewcząt zostało opublikowane w 1937; Strona Guermantes w 1938. [przypis edytorski]
86. w listach — niepewną ich i mylną często chronologię (Proust nigdy nie datował listów) uporządkował i ustalił w zakresie tego epizodu p. Vigneron w zajmującym artykule: Genèse de Swann [zamieszczonym w „Revue d’histoire de la philosophie et d’histoire générale de la civilisation”, 5 (1937), s. 67–115; red. WL]. [przypis autorski]
87. Sainte-Chapelle (fr.: Święta Kaplica) — kaplica zamkowa ufundowana przez Ludwika IX w centrum dawnej siedziby królewskiej na wyspie Cité w Paryżu; miejsce przechowywania wielu relikwii; arcydzieło gotyku. [przypis edytorski]
88. Gobineau, Arthur (1816–1882) — fr. dyplomata, powieściopisarz i filozof; obecnie znany gł. z dzieła L’Essai sur Vinegalite des races humaines (1854), w którym przedstawił teorię „aryjskiej pasy panów”, wywierając wielki wpływ na rasizm niemiecki. [przypis edytorski]
89. pani de Grignan, właśc. Françoise-Marguerite de Sévigné, księżna de Grignan (1646–1705) — fr. arystokratka, córka pani de Sévigné, adresatka jej słynnych listów. [przypis edytorski]
90. Rabutin-Chantal — panieńskie nazwisko pani de Sévigné. [przypis edytorski]
91. ochmistrzyni jej dzieci — mowa o Franciszce d’Aubigné, późniejszej markizie de Maintenon (1635–1719); Ludwik XIV poznał ją jako potajemną wychowawczynię dzieci, które miała z nim pani de Montespan. [przypis edytorski]
92. Turenne, Henri de, zw. Tureniuszem (1611–1675) — marszałek Francji z czasów Ludwika XIV, zwycięzca wielu bitew; zginął w bitwie pod Sasbach od jednego z pierwszych wystrzałów artyleryjskich. [przypis edytorski]
93. d’Orléans-Longueville, Charles-Paris (1649–1672) — kandydat do polskiego tronu wysuwany przez obóz profrancuski podczas walki stronnictw po wyborze Michała Korybuta Wiśniowieckiego; zginął podczas forsowania Renu w bitwie pod Tolhuis. [przypis edytorski]
94. bitwa pod Podhajcami (1667) — zwycięstwo dowodzonych przez Sobieskiego wojsk Rzeczpospolitej nad przeważającymi siłami Tatarów i Kozaków. [przypis edytorski]
95. Madame — tu: tytuł bratowej króla Francji. [przypis edytorski]
96. di primo cartello (wł.) — pierwszorzędny, najwyższej klasy. [przypis edytorski]
97. Dziewiąta, Norymberscy — skrótowo o utworach: Dziewiąta Symfonia Beethovena oraz Śpiewacy norymberscy Wagnera. [przypis edytorski]
98. ezoteryczny — dostępny tylko dla wtajemniczonych. [przypis edytorski]
99. fatydyczny (z fr. fatidique) — wieszczy. [przypis edytorski]
100. premier angielski (...) że granice Anglii leżą już nie na skałach Dovru — Stanley Baldwin w przemówieniu 30 lipca 1934. [przypis edytorski]
101. ancien régime (fr.: stare rządy) — określenie systemu polityczno-społecznego Francji funkcjonującego przed rewolucją 1789 r. [przypis edytorski]
102. volapük — sztuczny język opracowany w 1879 roku przez Johanna Martina Schleyera, czerpał słownictwo z angielskiego, francuskiego i niemieckiego, często zniekształcając źródłowe wyrazy. [przypis edytorski]
103. fiks (przest., z fr. jour fixe: ustalony dzień) — spotkanie towarzyskie, przyjęcie. [przypis edytorski]
104. in partibus (łac.) — skrócony łac. termin in partibus infidelium: w krajach niewiernych. [przypis edytorski]
105. Fantyna — bohaterka powieści Nędznicy Wiktora Hugo, przez nędzę zmuszona do uprawiania prostytucji. [przypis edytorski]
106. epithète rare (fr.) — rzadki epitet. [przypis edytorski]
107. écriture artiste (fr.: pisanie artystyczne) — impresjonistyczny styl prozy, dążący do oddania wrażliwości autora, często mało komunikatywny. [przypis edytorski]
108. Whistler, James Abbot McNeill (1834–1903) — amer. malarz działający w Anglii; związany z wczesną fazą impresjonizmu, znany z portretów i pejzaży. [przypis edytorski]
109. pięć drągów — pięć tysięcy franków, kwota nagrody Goncourtów. [przypis edytorski]
110. Proust dał cały cykl takich mistrzowskich imitacji — publikowanych w „Figaro” i w „Mercure de France”, a następnie w książce Pastiches et Melanges (1919). [przypis edytorski]
111. „Wiadomości Literackie”, nr 624 [o „stylometrii” prof. Feuillerat] — tekst Nowe oblicze Prousta w niniejszym zbiorze. [przypis edytorski]
112. Morand, Paul (1888–1976) — fr. pisarz i dyplomata, autor wielu powieści i opowiadań z życia elity towarzyskiej i reportaży z różnych stron świata, chwalonych w okresie międzywojennym za elegancję stylu, erudycję i dowcipny język; tu zapewne mowa o książce Fermé la nuit (1923). [przypis edytorski]
113. dyskusyj, jakie na podobny temat toczyły się nie tak dawno u nas — zapoczątkowanych przez Karola Irzykowskiego głośnym artykułem Niezrozumialstwo („Wiadomości Literackie” 1924, nr 38), na który odpowiedzieli Jerzy Hulewicz, Maria-Jehanne Wielopolska, Jan Nepomucen Miller, Józef Ujejski. [przypis edytorski]
114. kontrapunkt (muz.) — technika kompozytorska polegająca na jednoczesnym prowadzeniu kilku zharmonizowanych linii melodycznych. [przypis edytorski]
115. książka Alberta Feuillerat (...) pt. „Comment Marcel Proust a composé son roman” — Yale Romanic Studies VII. Comment Marcel Proust a composé son roman. Par Albert Feuillerat, (Paryż) 1934; str. 8 nl. i 314, i 2 nl. [przypis autorski]
116. Le côté de Chelsea — szkice Maurois opublikowane w „Revue de Paris” w 1929; Chelsea to arystokratyczna dzielnica Londynu. [przypis edytorski]
117. charmeur (fr.) — mężczyzna pełen uroku. [przypis edytorski]
118. „Wiadomości Literackie”, nr 619 [Gide i jego „Corydon”] — tekst T. Żeleńskiego Gide’owskie problemy. [przypis edytorski]
119. moich niedawnych rozważań na temat: „Człowiek czy dzieło?” — nawiązanie do tekstu Czy myć zęby, czy ręce?. [przypis edytorski]
120. W poszukiwaniu straconego czasu — dzieło Prousta zaczęło obecnie wychodzić po polsku. Dotąd ukazały się dwie części: W stronę Swanna i W cieniu zakwitających dziewcząt; w druku: Strona Guermantes. [przypis autorski]
121. serynga (daw., z fr. seringue) — przyrząd do wykonywania lewatyw. [przypis edytorski]
122. Puget, Ludwik (1877–1942) — rzeźbiarz, malarz, współtwórca kabaretu „Zielony Balonik”. [przypis edytorski]
123. Pałac „Pod Baranami” — w krakowskim Rynku Głównym, daw. pałac Potockich, na przełomie XIX i XX w. ośrodek życia politycznego krakowskich kół konserwatywnych, od 1956 siedziba kabaretu „Piwnica pod Baranami”; ściana pałacu przebita na cukiernię została zamurowana. [przypis edytorski]
124. Ordonka (pot.), Hanka Ordonówna (pseud. scen.), właśc. Maria Anna Tyszkiewiczowa, z domu Pietruszyńska (1902–1950) — piosenkarka sceniczna i aktorka; w 1931 wyszła za hr. Michała Tyszkiewicza. [przypis edytorski]
125. chryzmat — znamię, piętno odciśnięte na duszy wskutek przyjęcia sakramentu (szczególnie chrztu). [przypis edytorski]
126. Otóż ja nie znam nikogo z tej rodziny — widocznie dawni koledzy, u których narowem stało się podżartowywać sobie ze „snobizmu” Prousta, powtarzali ten koncept; zdarzenie musiało się odcisnąć w pamięci pisarza, skoro tego rodzaju niepewność utrwalił w swoim dziele (Strona Guermantes). [przypis autorski]
127. księżna de Langeais — bohaterka powieści Balzaka pod tym tytułem. [przypis autorski]
128. Astier-Réhu — uczony akademik, bohater powieści Alfonsa Daudet L’Immortel (1888). [przypis autorski]
129. casus foederis (łac.) — przypadek, w którym sprzymierzeńcy zobowiązani są do wspólnej akcji. [przypis edytorski]
130. spowodować defiladę wszystkich nazwisk — francuski obyczaj każe wyszczególnić na karcie z zawiadomieniem o śmierci wszystkie najdalsze nawet pokrewieństwa i powinowactwa, dając w ten sposób pole dla turnieju próżności. [przypis autorski]
131. Wirchownia — ob. popr. nazwa posiadłości Hańskich na Ukrainie to Wierzchownia. [przypis edytorski]
132. Klemans — przyjaciel Prousta, hrabia de Maugny, żonaty z Polką. [przypis autorski]
133. przy ulicy de Courcelles — mieszkanie rodziców Prousta. [przypis autorski]
134. Pignatelli — arystokratyczna rodzina włoska z Neapolu. [przypis edytorski]
135. syn, którego nazywałem „Nelo” — Władysław Emanuel Pusłowski (1871–1915), matematyk, starszy brat tłumacza Franciszka Ksawerego Pusłowskiego; zginął pod Samborem jako oficer austriacki. [przypis edytorski]
136. Bakst, Leon, właśc. Lew Samojłowicz Rosenberg (1866–1924) — ros. malarz, ilustrator i scenograf pochodzenia żydowskiego. [przypis edytorski]
137. w dniu odebrania Przemyśla — twierdza Przemyśl, zdobyta przez Rosjan po kilkumiesięcznym oblężeniu 22 marca 1915, została im odebrana w wyniku ofensywy połączonych wojsk austro-węgierskich i niemieckich 3 czerwca 1915. [przypis edytorski]
138. pewien profesor (...) zafundował sobie tytuł hiszpańskiego barona — Adam Gubrynowicz vel Baron Adam Ludwig von Gubry-Gubrynowicz de Mengen (1906–2000), polski dyplomata, syn Bronisława Gubrynowicza, profesora Uniwersytetu Warszawskiego; za 20 tys. dolarów kupił tytuł barona od króla Hiszpanii. [przypis edytorski]