Pieśń piąta
Argument
Gniewa się Gernand, że się zawołany
Iednagoż mieysca Rynald z nim napiera,
Czyni z niem zwadę y od srogiey rany,
Którą mu zadał, w obozie umiera.
Rynald uieżdża, z woyska wywołany1294;
Armida chytra w drogę się wybiera,
Sprawiwszy wszystko. Oneyże1295 godziny
Goffred od morza gorzkie ma nowiny.
1.
Gdy tak rycerzów wiele przychęconych
Swoią gładkością Armida łudziła
Y nie tylko tych dziesięć pozwolonych1296,
Lecz inszych siła mieć sobie tuszyła1297 —
Ktoby1298 był wodzem tych, z nią wyprawionych?
W Goffredzie ta rzecz wątpliwość czyniła;
Tych, co z niem na swą szkodę1299 szli, staranie
Wielkie — wielkie w niem czyni rozerwanie1300.
2.
Tey ostrożności użył w onym czasie,
Że kazał, aby iednego obrali,
Coby na mieysce Dudonowe1301 zasię1302
Wstąpił, którego wszyscyby1303 słuchali.
A ten ono wziął obieranie na się,
Bo takby mu to wszyscy iuż przyznali,
Że ich poważał y gdzieby się chcieli
Skarżyć nań, iużby przyczyny nie mieli.
3.
Przeto ich zwołał do siebie y mowy
Tey do nich użył: «Iużeście słyszeli,
Żem ia ratować chciał tey białeygłowy,
Kiedybyśmy wprzód miasto w ręku mieli.
Tożem y teraz uczynić gotowy,
Gdziebyście1304 y wy przypaść na to chcieli.
Ten iest na mylnem świecie bez wątpienia
Stateczny, co myśl częstokroć odmienia.
4.
Lecz mniemacieli1305, że się wam nie godzi
Odiąć tey pracey y nie iść w tę drogę,
Y wielka chciwość sławy was uwodzi,
Że porzucacie ostrożną przestogę,
Com raz dał — mieycie: na mnie nic nie szkodzi1306.
Nad wolą waszą wściągać was nie mogę1307,
Wiem ia — co ponno1308 przyznacie mi sami —
Iako mam władzey używać nad wami.
5.
Wolno iść, wolno niechodzić1309 każdemu,
Iuż to na waszey woley1310 niechay będzie,
Ale wprzód macie Dudonowi cnemu
Dać namiestnika, który po niem siędzie;
Ten niech dziesiąci1311 z was, którzy się iemu
Podobać będą — wybierze w tym rzędzie;
Bo się wam z tem w czas opowiedzieć wolę,
Że mu dziesiąci — więcey nie pozwolę».
6.
Tak mówił Groffred; któremu dziękować
Wszyscy kazali Eustacyuszowi:
«Iako z daleka rzeczy upatrować,
Y bydź1312 ostrożnem trzeba Hetmanowi —
Tak zaś należy ręką dokazować1313,
Y niestrwożonem sercem żołnierzowi;
Insza iest twoia, insza nasza cnota,
Tobie ostrożność, nam służy ochota.
7.
A iż na wagę pożytek włożony,
Niebespieczeństwo y szkodę przechodzi,
Tak iako ty chcesz, dziesięć dla obrony
Sieroty póydzie, dziesięć iey dogodzi».
Tak Gotyffredów na ten czas rodzony
Miłość taiemną chytrze pokryć godzi1314,
Ale i drudzy także powiadaią,
Że się dla sławy iść z nią napieraią.
8.
A iż Eustacy nie rad widział syna
Bertoldowego, dla iego dzielności
Y dla urody — ta była przyczyna,
Że przeciw niemu zawżdy był w zazdrości
Y że go nie chciał (iak to nie nowina)
Mieć w towarzystwie oney swey miłości;
Przeto na stronie, kiedy wszyscy wyśli1315,
Mówi z niem y tak oszukać go myśli:
9.
«Z rodziców zacnych synu zawołany,
Ale zacnieyszy wielkiemi dziełami;
Co ty rozumiesz? kto będzie obrany,
Po cnem Dudonie pułkownik nad nami?
Ia, którym tylko dla wieku poddany
Był Dudonowi — iako wiecie sami —
Nie mam iuż teraz, komubym w tey dobie
Tego ustąpił, tak wiedz, tylko tobie.
10.
Ciebie, co z każdem zrównasz urodzeniem,
A mnie przechodzisz sławą y dzielnością,
(A co niech będzie z iego odpuszczeniem)
Y przed Hetmanem masz1316 umieiętnością —
Chciałbym mieć starszem, z twoiem pozwoleniem,
Ieślibyś niechciał1317 w drogę iść z tą gością
Bo to wiem, że ty ukradkiem nabytey,
Y nocą sławy nie pragniesz nakrytey.
11.
Będziesz tu miał czas y lepszą pogodę
Ukazać swoie serce nielękliwe,
A ia w tem inszych do tego przywiodę.
Że na cię dadzą swe głosy życzliwe
Y upewniam cię, że tego dowiodę.
A iż ia dotąd myśli mam wątpliwe,
Niechay mi będzie — gdzie do tego przydzie1318
Wolno tu zostać, albo przy Armidzie».
12.
Ostatnich tych słów swoich domawiaiąc,
Tak się zapłonął barzo w oney chwili,
Że sobie insi1319 z niego przeszydzaiąc,
Łatwie się, o co mu szło, domyślili.
Lecz, iż Rynalda — skórę tylko kraiąc —
Miłość raniła y nie tak się sili
W niem, iako w inszych ta żądza ognista,
W drodze z Armidą mało co korzysta.
13.
Dudonowey mu żal niewymówiony
Śmierci ustawnie pamięć w sercu ryie,
Y że do tego czasu niezemszczony,
Ma za sromotę y że Argant żyie.
Lecz Eustacego przedsię mowy ony1320
Przyimuie y swey radości nie kryie,
Którą ma z chwały prawdziwey u ludzi
Y chęć do sławy więtszą w sobie budzi.
14.
Y rzekł: «Żem godzien tego mieysca, na tem
Mam dosyć, ale sam na nie niegodzę1321;
Y kiedym w sławę y cnotę bogatem,
Niedbam1322 nic, chociaż w koronie nie chodzę.
Iednak się z niego nie wymawiam, za tem
Staraniem twoiem, gdzie1323 się na nie zgodzę;
Y tym mię samem do tego wzbudzacie,
Że wszyscy o mnie tak dobrze trzymacie.
15.
Między dziesiącią ty będziesz obrany.
Ieśli się zdarzy, że starszem zostanę».
Zatem Eustacy obszedł pierwsze pany,
Y sposabiał ie na przyszłą odmianę.
Lecz na toż godził Gernand zawołany
Y choć Armida zadała mu ranę,
Więcey w nim chciwość wysokiego miesca,
Niż ostre mogą miłości żeleśca1324.
16.
Z królów norweyskich Gernand był zrodzony,
Szerokiey władzey1325 y wielkiey możności
Oyca y dziadów, sceptra1326 y korony
Do niezmierney go przywodzą hardości.
Ten zaś z swey własney dzielności wsławiony,
Swey — nie swych przodków trzyma — się zacności;
Acz y przodkowie słynęli, tak w boiu
Od piąciuset1327 lat, iako y w pokoiu.
17.
Ale Norweyczyk, co tylko wielkiemi
Tytuły zacność y państwy miarkuie,
Y wszystkich kładzie przy sobie podłemi1328,
W których królewskich ozdób nie nayduie —
Nie może zcierpieć1329, że się z nierównemi
Sciera1330 y że mu Rynald zastępuie;
Y tak się iął tey swey nadętey dumy,
Że wszystkie z głowy wypędził rozumy.
18.
Postrzegł z Awernu1331 ieden duch przeklęty,
Co królewica hardego dolega1332;
Wlazł mu w zanadrze y ogień zaięty
Ieszcze tem barziey wzdyma y zażega;
Nienawiść i gniew szerzy w niem zawzięty
Y serca prawie samego dosięga
Y taki mu głos posyła do słuchu,
Który mu dzwoni ustawicznie w uchu:
19.
«Sciera1333 się z tobą Rynald y tak śmiele
Sławi swe iakieś przodki znamienite;
Chcećli1334 bydź rówien, nie trzeba tu wiele,
Niech ci ukaże narody podbite.
Niech okrócone da nieprzyjaciele,
Sceptra, korony, królestwa obfite.
Patrz tego Włocha! radby1335 równo chodził
Z królmi, a on się w niewoley1336 urodził.
20.
Wygra lub przegra — acz iuż do tey doby
Wygrał, kiedy się z tobą śmiał pocierać —
Co rzeką wszyscy ludzie? Ten to, coby
Chciał się z Gernandem o to mieysce spierać.
Mógł ci ten stopień przydać co ozdoby,
Nie mniey ią też mógł od ciebie odbierać;
Ale tem spodlał, y tem się znieważył,
Że się ten o nie starać na się ważył.
21.
Y ieśli prawda, że maią na pieczy
Umarli żywych y cokolwiek czuią —
Co mniemasz? iako na niebie te rzeczy
Dobrego starca Dudona frasuią.
Ieśli to słuszna y ieśli to grzeczy1337,
Że się takowi bez wstydu nayduią
I że ten młodzik, niedorosły ieszcze,
Śmie po niem prosić o tak zacne mieysce.
22.
A nie tylko śmie y nie tylko prosi
Y towarzystwo na się praktykuie1338,
Ale pochwałę od ludzi odnosi
Y tem się chlubi, tem się popisuie.
Lecz ieśli Goffred to zuchwalstwo znosi,
Albo go y sam na to forytuie1339,
Obaczyszli to1340, y z niego zrozumiesz:
Pokaż mu, ktoś iest, co możesz, co umiesz».
23.
Iako pochodnie na wiatr wyniesione,
Gniew się w Gernandzie żarzy zapalczywy;
Znieść go nie może serce zaiątrzone,
Śle go przez oczy y ięzyk dotkliwy1341.
Potwarzy1342 szczere1343 rozsiewa zmyślone:
Pysznem go czyni człowiek zazdrościwy,
Męstwa nie zowie1344 śmiałością y męstwem,
Desperacyą raczey y szaleństwem.
24.
Rycerską iego dzielność, obyczaie,
Umysł wspaniały y insze przymioty
Gani y opak1345 do ludzi udaie1346
Y krzci1347 nie swemi nazwiskami — cnoty
Y — choć to iuż wie Rynald — nie przestaie
Tych mów, wszystkie iuż pełne ich namioty:
Y wszystko woysko, ani się hamuie,
Lży go, gdzie może, y nań następuie.
25.
Bo chytry szatan, co mu na ięzyku
Usiadł y wszystkie tworzył iego mowy:
Co raz w gniewliwem sposób Norweyczyku
Słów uszczypliwych wynaydował nowy.
Co wiedzieć? czego o swem przeciwniku
Uraźliwemi nie powiadał słowy?
Był plac nie mały, gdzie się więc zieżdżało
Y do pierścienia rycerstwo ganiało.
26.
Tam, w towarzystwa nie małej1348 gromadzie
Źle go wspominał Gernand popędliwy
Y nań w piekielnem omoczony iadzie,
Wszystek obracał ięzyk uszczypliwy.
Usłyszy Rynald, że nań potwarz kładzie,
Nie może wytrwać, ale niecierpliwy,
Dobywszy broni, głosem mu to zada:
Że łże, iako pies, y że fałsz powiada.
27.
Tak mieczem błysnął, iako więc błyskaią
Pełne swych gromów y piorunów nieba;
Zlękł1349 się Norweyczyk, bo go doieżdżaią,
Widzi, że doydzie koniecznie potrzeba1350.
Jednak, iż wszyscy na to patrzyć1351 maią,
Stawił się przedsię1352 mężnie, iako trzeba:
Dobywszy broni, którą miał u boku,
Nieprzyiaciela czekał, stoiąc w kroku.
28.
Przez1353 pięć tysięcy (podobnom rzekł mało)
Dobytych szabel w ten czas widać było,
Bo co raz ludzi więcey przybiegało,
Y na tamten plac gwałtem się kupiło.
Powietrze z głosów pomieszanych drżało,
Krzyk się y wielkie wołanie szerzyło:
Jako nad morzem, kiedy w niepogody
Szum się spół miesza y z wiatru y z wody.
29.
Ale nic niedba1354 na straszliwe ony1355
Okrzyki Rynald, ani się hamuie;
Pnie się do niego gniewem zapalony,
Ogień mu szczery z oczu wyskakuie;
Na obie strony kręci miecz stalony1356,
Y coraz to się bliżej przystępuie,
Tak, że nakoniec1357 przebił się do niego,
Posiekszy1358 sługi y żołnierze iego.
30.
Y ręką dobrze, choć w gniewie, ćwiczoną,
Podaie razy cięte y sztychowe:
Raz nań tnie lewą, drugi prawą stroną,
Raz w piersi mierzy, a drugi raz w głowę
Y ostrą bronią, okiem nie ścignioną1359,
Na rany drogi wynayduie nowe:
Y niespodzianą szablą razy miecze
Y — kędy się mniey strzegą — kole, siecze.
31.
Tak długo nań siekł mieczem w obie stronie1360,
Że go przez piersi dwakroć przebił srodze:
Upadł na ziemię Gernand obalony
Y duszę ze krwią wylał przez dwie drodze1361.
On też miecz w pochwy włożył ukrwawiony,
A niechcąc1362 więcey ludzi trzymać w trwodze,
Złożył gniew, skoro zuchwalca okrócił1363,
Y do swego się namiotu obrócił.
32.
W tem1364 Goffred, słysząc ono1365 zamieszanie
Y zgiełk tak wielki w ludzie pospolitem,
Przypadł na on1366 plac y niespodziewanie
Uyźrzał1367 Gernanda przez piersi przebitem.
A przyiaciele płacz y narzekanie
Y słudzy smętni czynią nad zabitem;
Zdziwi się, pyta, kto się tego ważył,
Kto srogi zakaz woyskowy znieważył.
33.
Arnald, zmarłego książęcia kochany,
Przydawał wagi złemu uczynkowi:
Y że go z lekkich przyczyn rozgniewany
Niewinnie zabił — skarżył Goffredowi.
Y, dla Chrystusa tylko przypasany,
Miecz przeciw Iego podniósł rycerzowi:
Przeciwko władzey y hetmańskiey grozie,
W głos obwołaney po wszystkiem obozie.
34.
Y że trąbiono, że ktoby1368 się zwadził
W woysku, śmierć srogą przez to zasługował1369 —
A on nie tylko niewinnego zgładził.
Lecz y to mieysce tak nie uszanował1370;
Bo ieśliby kto kiedy na to radził,
Aby nikt za swóy grzech nie pokutował —
Wszyscyby1371 ludzie krzywd się swoich mścili,
Niechcąc1372, aby ich sędziowie sądzili.
35.
Y żeby zwady dla tego samego
Urosły, między różnemi stronami;
Przypomniał potem służby umarłego
Y budził w nim gniew płaczem y prośbami.
Nie zniósł Arnalda Tankred skarżącego
Y przed Hetmanem y przed rotmistrzami
Bronił Rynalda. Lecz gdy dawał sprawę,
Surową Goffred czynił mu postawę.
36.
Dołożył Tankred: «O mądry Hetmanie,
Wspomni1373 na zacne iego urodzenie,
Na rodowitość y na zawołanie,
Na przednich domów spowinowacenie,
Na stryia Gwelfa; nie iedno karanie
Wszystkim należy1374, miey na to baczenie,
Że iedenże grzech, różny w różnych bywa,
W iednem iest więtszy, w drugiem go ubywa».
37.
A Goffred na to: «Y wielcy y mali,
Wszyscy iednako niech prawa słuchaią.
Cóż będzie za rząd, ieśli źli, zuchwali,
Grzeszyć bespiecznie1375 bez karania maią?
Nie na toście mi tę buławę dali1376,
Niechay iey równo wszyscy podlegaią,
Bo ieśli tylko małych karać chcecie,
Wolę daleko, że mi ią weźmiecie.
38.
Tak wiedz Tankredzie, nie trzebać w tem błądzić,
Malowanem być niechcę1377 na urzędzie,
Ja tu Hetmanem, ia tu sam chcę rządzić,
Rad uyźrzę1378, kto mi rozkazować będzie?!
Umiem ia, iako, kiedy kogo sądzić1379,
Możnem y chudszem1380 iednoż prawo wszędzie».
Nie odpowiedział Tankred nic na ony1381
Słowa, powagą iego zwyciężony.
39.
Raymund pochwalał te hetmańskie mowy,
Przy starożytney stoiąc surowości:
«Dobrze tak — prawi — na te harde głowy,
Nie może być rząd bez sprawiedliwości.
Iuż tam upadek prętki y gotowy,
Gdzie grzeszyć wolno, gdzie nie karzą złości.
Y namożnieysze państwa upadaią,
Tem, że występki winnem odpuszczaią».
40.
Tak on tam mówił, a Tankred to sobie
Brał w rozum, ani więcey tam się bawił,
Koniowi włożył w bok ostrogi obie,
Y do obozu ztamtąd1382 się wyprawił.
Rynald w namiecie1383 siedział w oney dobie1384,
Skoro Gernanda żywota pozbawił;
Tamże mu Tankred wszystko wypowiedział,
Co mówił Hetman, co Raymund powiedział.
41.
Dołożył tego: «Acz to moie zdanie,
Że twarz nie zawżdy umysłu odkrywa
Y częstokroć to bywa nad mniemanie,
Że zwierzchnia postać ludzi oszukywa1385 —
Iednak, ile ia widzę po Hetmanie,
Y z tych słów, których w tey sprawie używa
Mniemam, ieśli się nie mylę w mem zdaniu,
Żeby cię ponno1386 chciał mieć w zatrzymaniu1387».
42.
Rynald się rozśmiał na te iego mowy,
Lecz z onem1388 śmiechem gniew był pomieszany:
«Na niewolnika niech kładą okowy,
Iuż też to siła, Tankredzie, na pany.
Wolnym był zawsze, umrzećem1389 gotowy
Pierwey, niźlibych miał bydź poimany;
Ieszcze te ręce mogą władać bronią,
Pęta się pewnie y powrozów chronią.
43.
Ale ieśli mam w nagrodę otrzymać
Za me zasługi takie obelżenie1390
Y chce mię ponno w łańcuchu dotrzymać,
Iako hultaia, y dać na więzienie —
Niechże mię przyidzie albo pośle imać,
Ieszcze się Rynald tą szablą ożenie1391
Y doczeka go, iedno niech się śpieszy,
Wszak dobrze uyźrzy, iako się ucieszy».
44.
To rzekłszy, zbroię na się kładł zarazem,
A gniew mu pałał z twarzy y ze wzroku;
Paisz1392 na ramię przywiązał y razem
Szablę śmiertelną1393 przypasał do boku.
Tak wszystek iasnem okrytym żelazem,
Stał bardzo straszny y ogromny w kroku:
Marsowi rówien1394, gdy na srogie rany
Idzie, żelazem y strachem odziany.
45.
Ale rostropny Tankred, w oney dobie1395,
Błagał y miękczył serce zagniewane:
«Wszyscy to — prawi — trzymnaią o tobie,
Że twoie męstwo iest nieporównane,
Y takąś sławę wszędzie ziednał sobie,
Że twoie siły niewypowiedziane;
Lecz nie day Boże, abyś się miał z niemi
Tu popisować1396 nad swemi własnemi.
46.
Pytam cię, ieśli męstwa dokazować1397
Masz nad swoią krwią y nad chrześciany,
Y Zbawiciela znowu chcesz krzyżować,
Do dawnych — nowe przydaiąc mu rany,
Y świecką chwałę bardziey chcesz miłować,
Doczesną, krótką y godną przygany,
Niźli nagrody, które nas czekaią,
W niebie, a wiecznie, nieodmiennie trwaią.
47.
Boże cię takich myśli racz, uchować,
Zwycięż sam siebie, skróć wodze gniewowi;
Nie boiaźni to będą przypisować,
Lecz pobożnemu twemu postępkowi.
A ieślim godzien, że mię naśladować
Y mieysce memu chcesz dać przykładowi:
Y iam miał krzywdę, alem sobie radzić
Umiał y z swemi niechciałem1398 się wadzić.
48.
Gdym z Cylicyey1399 pogaństwo wyrzucił
Y rozwinąłem w niey chorągwie swoie:
Nadszedł Baldowin, y na nię się rzucił
Y wziął niesłusznie to, co było moie;
Tak dla łakomstwa przyiaźń ze mną zrzucił,
(Niech za to cierpi, Boże, sądy Twoie!)
Niechciałem1400 ia z niem obyść się tym kształtem,
Chociam mu to zaś mógł odebrać gwałtem.
49.
Ale ieśli się swem uczciwem1401 bronisz,
Y koniecznie być nie chcesz zatrzymanem:
Y iako ten, co na hańbę nie gonisz,
Nie chcesz być więźniem, ani poimanem —
U Boemunda, lepiey że się schronisz
W Antyochiey, na czas przed Hetmanem,
Bo tak bespiecznie być możesz na stronie,
Aż w nim gorącość po woley1402 opłonie.
50.
Bo ieśli prawda — iako powiadaią —
Że Egypt na nas woyska zbiera wszędzie,
W ten czas dopiero męstwo twe poznaią
Y twoię dzielność, kiedy cię nie będzie,
Y że bez ciebie woysko, które maią,
Iest, iako ciało, co ręki pozbędzie».
W tem1403 Gwelf, przyszedszy — co Tankred powiadał —
Chwalił y radził, aby zaraz wsiadał.
51.
Na te wywody, które mu czynili,
Na tak gorące y długie namowy,
Przypadł na koniec — iako mu radzili —
Ustąpić na czas młodzieniec surowy.
W tem się do niego domowi kupili,
Każdy z nim w drogę iachać był gotowy;
Nikogo nie chce, a wszystkiem dziękuie
Y z parą się sług tylko wyprawuie.
52.
Iedzie, a iadąc wielką niesie w sobie
Do sławy chciwość, która się w nim nieci:
Chce co wielkiego sprawić w oney dobie1404,
Do tego wszystkie swe obraca chęci.
O nowem iakiem zamyśla sposobie,
Dostania sławy y wieczney pamięci,
Chce y wzdłusz1405 y wszerz Egypt wielki zwiedzić,
Y skryte źrzódła1406 nilowe nawiedzić.
53.
A Gwelf, skoro go z Tankredem wyprawił
Y widział, że iuż w swoię drogę iedzie —
Na onem mieyscu więcey się nie bawił,
Ale się iachał pytać o Goffredzie.
Aby się zaraz obmówił1407 y sprawił.
Goffred widząc go, w stronę go odwiedzie
Y poważnemi y mądremi słowy,
Cicho do niego użył takiey mowy:
54.
«Niebliżu1408 Arnald1409 po obozie chodzi,
Iuż dawno po cię odemnie1410 posłany:
Zaprawdę, Gwelfie, chwalić się nie godzi,
Co twóy synowiec zbroił wyuzdany1411.
Niechay, iako chce z tego się wywodzi,
Winien y godzien, aby był karany.
Rad będę widział, iako mi się sprawi,
Bo wszystkiem Goffred iednako się stawi.
55.
Y pokaże to każda iego sprawa,
Że stoi zawsze przy sprawiedliwości
Y nie odstąpi słuszności y prawa,
Dla żadnych względów y rodowitości.
Ale ieśli zaś woyskowa ustawa,
Z przyczyny cudzey, nie z iego winności
Zgwałcona przezeń — iako powiadacie —
Do sądu niego stawić mi go macie.
56.
Niech będzie wolnem ślubem1412 zawiązany,
Tę łaskę niech ma y to pozwolenie;
Ale, ieśli się nie stawi pozwany,
Y wszystko w lekkie puści poważenie1413 —
Przydzie1414 mi, widzę, do takiey odmiany,
Że — com miał miękkie zawżdy przyrodzenie —
Muszę, rad nie rad, przy sprawiedliwości,
Nad niem, podług praw, użyć surowości».
57.
Gwelf odpowiedział na to Hetmanowi:
«Człowiek w uczciwe swoie urażony1415,
Nie mógł wycierpieć złemu ięzykowi,
Co nań szczery fałsz rozsiewał zmyślony.
Ieśli go zabił — iakoż kres gniewowi
Sprawiedliwemu ma bydź1416 zamierzony?
Któż w gniewie liczy, albo w zwadzie — razy?
Kto w ten czas mierzy krzywdy y urazy?
58.
A, iż mi każesz przed sobą go stawić,
Żal mi, że tego uczynić nie mogę:
Możesz się o tem i od inszych1417 sprawić.
Że zaraz iechał, nie wiem, dokąd w drogę.
Gotowem tego i ręką poprawić,
Ieśli się ozwie, każdemu pomogę1418
Y ieśli go kto udawa, że winien —
Wszędzie swoyey czci bronić był powinien.
59.
Słusznie hardego zuchwalca ukrócił.
Norweyczykowi słusznie utarł rogi;
Tego nie chwalę, że prawo wywrócił
Woyskowe, że twóy zakaz wzgardził srogi».
A Hetman na to: «Boday się nie wrócił
Więcey do woyska z tamtey swoyey drogi!
Niechay gdzie indziey zwady takie sieie,
Lepiey, że indziey — nie tu — wyszaleie».
60.
Tem czasem, chytra, pilnie popierała
Przyobiecaney Armida pomocy:
Około tego cały dzień biegała —
Co dowcip y co gładkość miała mocy.
A kiedy zorza w morze zapadała,
Y mrok z czarnawey występował nocy —
W namiot odległy z dwiema ochmistrzami
Wchodziła, z dwiema staremi paniami.
61.
Ale, choć się tak dobrze wyćwiczyła,
Choć tak umiała użyć swey chytrości,
Choć żadna takiey, na świecie nie była
Y potem ponno1419 nie będzie — gładkości.
Y chocia wielkiem rycerzom włożyła
Powróz na szyię, mocą swey miłości:
Nie może słodkich roskoszy1420 ponętą,
Przywieść Goffreda pod swą sieć napiętą.
62.
Darmo mu swoie chęci pokazuie,
Darmo go piękną twarzą swą uwodzi:
Iako ptak, gdy się nakarmionem czuie,
Na wyrzuconą pszenicę nie godzi1421.
Tak on, syt świata, świecką zostawuie
Roskosz, a niebo tylko sobie słodzi;
Wszystkie postrzały, które nań wychodzą
Z oczu y z twarzy, namniey mu nie szkodzą.
63.
Y choć fortelów wszystkich używała,
Nie mogła nigdy miłości weń włudzić1422:
Coraz się, iako Proteus1423, odmieniała,
Chcąc iakokolwiek do niey go pobudzić,
Wszystkie swe skutki na to obracała,
Że naospalszą1424 mogłaby obudzić
Y nazimnyeyszą1425 miłość swą gładkością,
Lecz został cały Boską opatrznością1426.
64.
Udatna dziewka, co sobie tuszyła1427,
Dobyć nayczystszych serc samem weyźrzeniem,
Siła z powagi y z pychy spuściła,
Widząc, że Goffred stawił się kamieniem.
Nakoniec1428 słabszych w on czas1429 umyśliła
Y powolnieyszych1430 sięgać swem płomieniem:
Tak, niedobyte miasto zostawuie
Hetman, a indziey1431 z woyskiem się gotuie.
65.
Lecz niemniey mężne na one iey zdrady
Pokazało się serce Tankredowe,
Bo dla dawnieyszey miłości zawady
Nie miały mieysca w nim płomienie nowe.
Iako ieden iad drugie psuie iady,
Tak iedna miłość, kiedy wlezie w głowę,
Nie puści drugiey; tych dwu nie pożyła1432,
Lecz wszystkich inszych Armida paliła.
66.
Barzo ią boli, że nic nie sprawiła
Swoią gładkością w Goffredzie, w Tankredzie;
Po wielkiey części iednak się cieszyła,
Że co przednieyszych z woyska z sobą wiedzie.
Pierwey, niżby się zdrada iey odkryła,
Myśli, iako ich w bespieczne1433 uwiedzie
Mieysce, gdzie insze1434 y różne powrozy
Od teraźnieyszych, w rychle1435 na nich włoży.
67.
A kiedy iuż czas przyszedł zamierzony.
Którego iey dać pomoc obiecano,
Szła do Hetmana: «Dzień iuż naznaczony
Minął, którego odprawić mię miano.
A ieśli tyran będzie przestrzeżony,
Że mi część woyska na pomoc posłano —
Będzie gotowszy y o to mi idzie,
Że nie tak łatwo pożyć1436 go zaś1437 przydzie1438.
68.
Przeto — nim mu to odniosą szpiegowie,
Co na to wszędzie po stronach pilnuią —
Niech obiecani od ciebie wodzowie
Teraz się ze mną zaraz wyprawuią.
Bo — ieśli krzywdy nie lubią bogowie,
Ieśli niewinność y prawdę miłuią —
Pewnam, że w rychle w oyczyźnie usiędę1439,
Z którey ci trybut zawżdy płacić będę».
69.
Musiał to Hetman pozwolić1440 stroskany,
Coby bez niego była otrzymała;
Widział to wprawdzie, że on miał te pany
Obierać, gdzieby1441 prętko1442 wyiechała.
Ale cóż? każdy pragnął bydź1443 obrany,
Y bydź w dziesiątku1444, który poiąć miała.
Wszyscy go wielkiem gwałtem nalegali1445,
Prosząc go o to, aby z nią iachali.
70.
Ona widząc to, że się w nich odkrywa
Serce tak łatwe — nowe sieci miecze1446:
Bicza z zawisney boiaźni używa,
Tem ich po bokach pogania y siecze.
Wie, że bez tego miłość słabsza bywa,
Wie, iako zawsze leniwo się wlecze:
Tak zawodnika widziem leniwszego,
Gdy wprzód1447 — iednego, wzad1448 nie ma drugiego.
71.
Y tak, swoiego weyźrzenia każdemu
Y łagodnego śmiechu udzielała,
Że ieden zayźrzał1449 iey łaski drugiemu,
Nadzieia się w nich z boiaźnią mieszała.
Tak, nędzni, w on czas wzrokowi zdradnemu,
(Którem do siebie chytrze przywabiała)
Dawszy się uwieść, biegli wyuzdani1450,
Darmo ich Hetman strofuie1451 y gani.
72.
Choćby był równo wszystkiem rad dogodził,
Bo iednakowo wszytkiem był przychylny,
(Acz go nieieden do gniewu przywodził,
Pokazuiąc mu on1452 upór, tak silny)
Lecz widząc, że iem darmo to rozwodził,
Wolał to na los puścić nieomylny:
«Spiszcie — pry1453 — wasze imiona y na dno
Włóżcie w co, a los rozsądzi was snadno1454».
73.
Zatem przezwiska wszystkich popisano
Y popisawszy, mieszać ie poczęto
W pewnem naczyniu y po iednem brano;
Grabię1455 z Pembrozy1456 napierwszego wzięto
Artemidora, po grabi czytano
Gerharda, po nim Wacława wyięto:
Ten iuż miał lata y słynął z mądrości,
A teraz się iął na starość miłości.
74.
Iako się ci trzey z tego radowali,
Y iako byli na on czas weseli —
Trudno powiedzieć, bo tego dostali
Wprzód przed inszemi, czego wszyscy chcieli.
A ci, co ieszcze na spodku zostali,
Niewymówioną boiaźń w sercu mieli:
Każdy z niezmierną chciwością pilnuie
Tego, co kartki z naczynia wyimuie.
75.
Gwaszek był czwarty. Rydolf po Gwaszkonie,
Po Rydolfie zaś Henryk z Oldorykiem,
Więc Gwilelm książę na Roncylionie1457,
Szedł z Eberardem, z rodu Bawarczykiem;
Rambald wychodził na ostatniem zgonie1458,
Co potem Bożem został przeciwnikiem,
Poturczywszy się — o sromoto wieczna! —
A czego miłość nie czyni bezecna?
76.
Inszy1459, których los minął w obieraniu,
Złą, nieżyczliwą fortunę winili,
Łaiąc miłości, że w swem panowaniu
Dopuszczała iey sądzić w oney chwili.
Ale iż ludzka żądza w zakazaniu
Zawżdy przeciwna y na to się sili,
Czego iey bronią y każą zaniechać:
Siła1460 ich, szczęściu na złość, z nią chce iechać.
77.
Chcą z nią bydź1461 zawsze y we dnie y w nocy
Y żywot za nię położyć gotowi;
Ona wesołe miecąc1462 na nich oczy,
Mową y słodkiem westchnieniem ich łowi.
Ieśli gdzie kupę zacnych paniąt zoczy1463,
Żegna ich, życząc, aby byli zdrowi.
W tem1464 się też ona dziesięć1465 wybierała
Y Gotyffreda w namiecie1466 żegnała.
78.
On im przestrogi dawał y nauki,
Aby pogańskiey nie dufali wierze.
Żeby fortelne znać umieli sztuki,
Żeby, ostrożni, w pewney stali mierze.
Lecz miłość nie dba na prośby, na fuki,
Wiatr one iego słowa z sobą bierze;
W tem ich odprawił. Ona też iechała
W nocy z obozu, ani dnia czekała1467.
79.
Iadąc, onych swych dziesięć hołdowników —
By1468 na tryumfie więźnie — prowadziła!
Co gorsza, drugich wiele miłośników
Na wielką szkodę w woysku zostawiła,
Że rzadko który uchybił iey wników1469.
A skoro ziemię ciemna noc okryła,
Potayemnie się z woyska wykradali
Y za nią cicho w też tropy iachali1470.
80.
Wprzód szedł Eustacy za nią zapędzony
Y ledwie mroku doczekał ciemnego:
Bieży, co koń ma mocy, prowadzony
Przez ślepe cienie od boga ślepego.
Całą noc prawie onę1471, obłądzony,
Tam y sam1472 ieździł do świtu samego;
Skoro odniało, tam gdzie nocowała
Przypadł, gdy się iuż z noclegu ruszała.
81.
Po zwykłem zaraz poznawszy go znaku,
Pocznie nań wołać Rambald iadowity:
(Bo iego przyiazd nie był mu do smaku)
«A ty tu po co? masz tu rok zawity1473?»
Eustacy na to: «Wiem, że nie ma braku1474
Armida; chcę iey służyć iako y ty».
«Kto cię iey oddał? nie służą tu tacy».
«Miłość uprzeyma» — odpowie Eustacy.
82.
«Iam od miłości — tyś szczęściem obrany.
Któż się iey sługą słuszniey ma nazywać?»
Odpowie Rambald srodze rozgniewany:
«Nie możesz tego tytułu używać
Y nie godzieneś być między dworzany
Y z iey własnemi sługami przebywać;
A co gorszego, chcesz ukradkiem ieszcze
Dostać tey służby y mieć takie mieysce».
83.
Nie mógł mu wytrwać Eustacy tey mowy,
Ale do niego wielkim pędem skoczy;
Nie złożył1475 mu nic — y gorszemi słowy
Łaiąc — śmiele mu Rambald poszedł w oczy.
Wyciągnie rękę królewna, gotowy
Chcąc poiedynek rozwieść. (Patrzcie mocy
Gładkości) «Ze mnie przybywa czeladzi,
A towarzystwa tobie, coć1476 — pry1477 — wadzi?
84.
Y ieśliś łaskaw co na moie zdrowie,
Przecz mię ratunku zbawiasz potrzebnego?...
— Wcześnieś mi przybył (drugiemu zaś powie)
Obrońco sławy y zdrowia moiego.
Nie da Bóg, abym zostać miała w słowie1478
Y nie być wdzięczna1479 sługi tak zacnego».
Tak im mówiła, a co raz1480 niemało
W drodze iey inszych z woyska przybywało.
85.
Tego zdaleka1481, tego zbliska1482 miała,
A nic o sobie wszyscy nie wiedzieli;
Ona każdego wdzięcznie przyimowała
Y wzrok łaskawy między wszystkie dzieli.
A skoro też noc dniowi mieysce dała,
Goffred y inszy ich odiazd uyźrzeli:
Któremu serce iuż prorokowało,
Że ich co złego w rychle1483 potkać miało.
86.
Kiedy to sobie Hetman utrapiony
Rozbierał1484, smutek maiąc niepoięty,
Uyźrzy1485: a ono ieden ukurzony
Bieży do niego, żalem wielkiem zdięty:
«Król — pry1486 — z Egyptu iuż na wszystkie strony
Z możnemi pływa po morzu okręty1487.
Gwilelm, admirał genueńskich łodzi
Do wiadomości wczas1488 ci to przywodzi.
87.
Do tego, kiedy ięczmiony y żyto
Od morza woyska lądem prowadzono,
Wszystkie wielbłądy y konie rozbito,
Które żywnością beło naiuczono1489 —
Y na głowę ich wszystkich prawie zbito,
Część ich w niewolą1490 daleką wiedziono.
Zasadzili się byli po krzewinie
Zbóycy arabscy na nie1491 przy dolinie.
88.
Którzy do takiey śmiałości iuż przyśli
Y takie czynią w tamtem kraiu trwogi,
Że naostatek1492 to łotrostwo myśli
Wszystkie zastąpić gościńce y drogi.
Przeto potrzeba, aby ludzie wyśli1493
Z woyska, ten rozbóy pohamować srogi
Y ubespieczyć1494 drogi, z tey przyczyny,
Co tu od morza idą Palestyny».
89.
Pełen był obóz y wszystkie namioty
Nowin y wieści niepociesznych1495 onych;
Żołnierz — dla głodu — rozczętey roboty
Odbiec1496 y murów myśli odbieżonych.
Hetman w nich zwykłey nie znaiąc ochoty
Y wszystkich barzo1497 widząc potrwożonych,
Twarzą wesołą y pięknemi słowy,
Ciesząc ich, takiey użył do nich mowy:
90.
«Wy! coście ze mną, przez różne przygody,
Tak wiele świata bespiecznie przebyli;
Wy, coście mieczem potężne narody,
Pod Chrystusowe chorągwie podbili;
Wy, coście wiatry, morza, niepogody,
Głody, pragnienie, zimna zwyciężyli —
Czego się teraz tak barzo boicie?
Cóż? opatrzności Boskiey nie wierzycie?
91.
Bóg, który w gorszem razie was ratował
Y dotąd ieszcze cało was prowadzi —
Iako was zawsze w swey opiece chował,
Tak w tych trudnościach teraz o was radzi.
Każdy z was w rychle1498 będzie Mu dziękował
Za łaski, które czyni Swey czeladzi;
Przeto cierpliwie znoście te niewczasy1499,
A na szczęśliwsze chowaycie się czasy».
92.
Wiele inszych słów takowych używał,
Ciesząc1500 żołnierze swoie skłopotane,
A wielkie twarzą wesołą pokrywał
Troski y serce swoie zfrasowane1501.
Myślił1502 sam sobie y rady zdobywał,
Iako miał woysko pożywić zebrane,
Iako egipską armatę1503 odwrócić,
A iako zbóyce Araby okrócić1504.
Koniec pieśni piątey.