VII. Jak wąż opowiadał baśnie księżniczce, aby ją pocieszyć

Tymczasem wąż opowiadał bajki pięknej Amazydzie, aby uśmierzyć jej boleść. Powiadał jej, jak niegdyś wyleczył cały lud z ukąszenia małych wężów, jedynie ukazując się na na końcu laski83. Opowiedział jej podboje bohatera84, który stanowi tak piękny kontrast z Amfionem85, architektą tebańskim w Beocji. Ów Amfion ściągał kamienie ciosowe dźwiękiem skrzypiec: kurant i menuet86 wystarczały mu do zbudowania miasta; tamten natomiast burzył je dźwiękiem trąb87; kazał powiesić trzydziestu jeden bardzo potężnych królów88 w miejscowości89 cztery mile długiej i szerokiej; sprawił, iż duże głazy leciały z nieba na uchodzący przed nim hufiec nieprzyjaciół; po czym, wytępiwszy ich w ten sposób, zatrzymał słońce i księżyc90, aby ich wygnieść do reszty między Gibeonem a Ajalonem na drodze do Bet-Choron, za przykładem Bachusa91, który zatrzymał słońce i księżyc w czasie swej podróży do Indii.

Ostrożność właściwa każdemu wężowi nie pozwoliła mu opowiedzieć pięknej Amazydzie o potężnym bękarcie Jeftem92, który uciął głowę córce, ponieważ wygrał bitwę; bał się nadto przerazić piękną księżniczkę. Opowiedział jej natomiast przygody wielkiego Samsona93, który zabił tysiąc Filistynów oślą szczęką, który związał razem trzysta lisów za ogony i który wpadł w sieci dziewczyny mniej pięknej, mniej tkliwej i wiernej niż urocza Amazyda.

Opowiedział nieszczęśliwe amory Sychema i słodkiej Diny94, liczącej sześć lat; i szczęśliwsze miłostki Booza i Rut95; i Judy ze swą synową Tamar96, i Lota z dwiema córkami97, które nie chciały, aby świat się skończył, i Abrahama i Jakuba ze swymi służebnymi98, i Rubena ze swą matką99, i Dawida z Betsabe100, i wielkiego króla Salomona101, wreszcie wszystko, co mogło rozproszyć boleść pięknej księżniczki.