Psalm IV
Dominus regit me, nihil mihi deerit34.
Psalm 2235
Dzięka36 Opatrzności wiecznej za sztukę chleba
Pan mię dogląda i rządzi, na miejscu paszy posadził mię i za łaską jego na niczem mi nie schodzi.
On mi udzielił mierny strumyczek do napoju i chciał, abym w pragnieniu posilony zostawał, uważając37 jednak, od kogo te pomocy38 życia biorę.
Bom nieostrożny fortunę jakąś sobie w myślach rysował, rozumiejąc, że mię te fawory potykają od ślepego bożyszcza, a nie od Boga prawego, który wszystko mając, wszystko daje, a wszystko mogąc, co dał, odebrać może.
I byłem w tem rozumieniu jako bydlę jakie żujące trawę albo marna świnia, która żerem się pasząc39, nie uważa skąd ta pasznia40 pochodzi?
Teraz nieco przyszedłszy do siebie, przyznaję, o Boże, że z Ciebie, niezbrodzonego41 dobroci morza, wszystkiego dobrego początek, który nie tylko żeś sam jeden dobry, ale i owszem samą dobrocią jesteś.
Ta dobroć nie zastanawia42 się w nieograniczonem bóstwie, ale jako rzeka strumienie toczy: wielkie, gdy świat buduje, większe, gdy człowieka tworzy, niezmierne, gdy Boga człowiekiem mieć chciała.
Ach jakoż Cię za to wielbić trzeba Panie! Jako wywyższać za tak niesłychane uczynności.
Więc i ja mizerny upadam przed majestatem Twoim, dziękując Imieniowi43 Twemu świętemu, które jako straszne z sprawiedliwości, tak chwalebne jest z dobroci.
Bo gdy na każdy dzień uważam44 dzieła Twoje boskie, we wszystkiem widzę niepojętą mądrość, ale też i w udzieleniu obejścia każdemu niedoścignioną opatrzność.
Oto który wróblika na dachu sadzasz, a pod stropami budynków gnieździć się jaskółce pozwoliłeś, i mnieś45 też Panie udzielił kawałek ziemi, którym bym się gnarował46.
Inszym47 Meksyk zasuty48 złotem, i jedwabnorodne niech będą perskich towarów intraty49; ja się według udzielenia Twego kontentuję krwawą rodziców pracą.
Dosyć, mój Panie, i za to, niegodny więcej dziękuję, wielbię Imię Twoje, że według miary i potrzeby substancyjkę mając, na niczem mi nie schodzi.
Dałeś mi według stawu groblą50: a ja też mam zadosyć, że i z domowymi na czczo spać nie idę.
Od pierwszego bowiem rozumu wzięcia, aż do tej szóstego krzyżyka siwizny za łaską bożą nie wiem, co to w klątwie być albo kondemnatom51 sądowym okupywać się grzywnami.
Śmierć moja u sądu oczyma świecić; dopieroż o basarynki52 nigdym się nie zgadzał53, anim54 za jawne zbrodnie nie zajednywał wieży55.
Ale pono56 gdy się z tego chlubię, grzeszę; nie rozumiem jednak, abym grzeszył, gdy to Opatrzności boskiej przypisuję.
Zwydrzałbym był bowiem większemi dostatkami obłożony i jako szkapa zbytnim wytuczony obrokiem, wierzgałbym przeciw Zakonowi.
Tyś Panie kazał: nie zabijaj; a ja w niezgodzie nie sfolgowałbym był57 bliźniemu, ufając w złocie i w depozytach bogatych.
Zaczem dzieło opatrzności Twojej wyznaję, żeś w terminach mierności mając mię, jakoś nie chciał, abym w ostatniem ubóstwie rozpaczał, tak i w zbytnich nie brykał dostatkach.
Mizerne dostatki, które jako cantharides58 błyszczycie się w nocy, a jak dzień żadnego nie macie pozoru, tracąc zmyślonego ognia widziadło.
Miejże w nazwisku, bogaczu, Boga: ja go w złotej mierności szukam, i tą drogą do Niego przejść usiłuję.
Chwała Ojcu, i Synowi, i Duchowi świętemu etc59.