SCENA III
Las Ardeński.
Probierczyk, Odrej i Jakub w odległości, przysłuchuje się.
PROBIERCZYK
Tylko prędzej, Oderko! Zgonię twoje kozy, Oderko; czy zawsze jestem twoim mężulkiem, Oderko? Czy podobają ci się zawsze moje proste rysy?
ODREJ
Twoje rysy? Chryste Panie! Jakie rysy?
PROBIERCZYK
Jestem tu z tobą i między twoimi kózkami, jak niegdyś najfantastyczniejszy poeta Owidiusz między kozakami.
JAKUB
na stronie:
Nauka w takiej czuprynie to gorzej niż Jowisz pod słomianą strzechą.
PROBIERCZYK
Kiedy słuchacz naszych wierszy nie rozumie, a rozum, to bystre dziecko, naszego nie podtrzymuje dowcipu, to nas bardziej z nóg zbija niż wielki rachunek na małym świstku. Pragnąłbym, wyznaję, aby cię bogowie stworzyli byli poetyczną.
ODREJ
Poetyczną? Co się to znaczy? Czy to co uczciwego w uczynku i słowie? Czy to co prawdziwego?
PROBIERCZYK
Prawdziwego? Ani okruszyny; bo najprawdziwsza poezja to największe kłamstwo; a że kochankowie oddają się poezji, można więc powiedzieć, że kłamią ci, co jak kochankowie przysięgają w poezji.
ODREJ
I ty byś pragnął, żeby mnie bogowie stworzyli byli poetyczną?
PROBIERCZYK
Bez wątpienia. Przysięgasz mi, że jesteś uczciwą; gdybyś była poetą, mógłbym się jeszcze przynajmniej spodziewać, że to poetyczne kłamstwo.
ODREJ
To byś nie chciał, żebym była uczciwą?
PROBIERCZYK
Tylko na przypadek, gdybyś była brzydką; bo uczciwość dodana piękności to miód ocukrzony.
JAKUB
na stronie:
Nie taki to błazen, jak się zdaje.
ODREJ
Skoro więc nie jestem piękną, proszę bogów, żeby mnie zrobili uczciwą.
PROBIERCZYK
Uczciwość jednak w brzydkiej flądrze, to jak dobra potrawa w nieczystym naczyniu.
ODREJ
Nie jestem flądrą, choć, dzięki Bogu, jestem brzydką.
PROBIERCZYK
A więc dzięki Bogu za twoją brzydotę: fląderstwo może przyjść później. Bądź co bądź, biorę cię za żonę i w tym celu byłem u proboszcza najbliższej wsi, księdza Oliwera Psujteksta; obiecał mi przyjść tu do lasu, aby nas sparzyć.
JAKUB
na stronie:
Chciałbym być świadkiem tego spotkania.
ODREJ
Szczęść nam, Boże!
PROBIERCZYK
Amen. Człowiek słabego serca mógłby zachwiać się w tym przedsięwzięciu, bo tu za kościół mamy las, a za zgromadzenie wiernych tylko rogate bydlęta. Lecz cóż stąd? Tylko śmiało naprzód! Rogi, choć niemiłe, są potrzebne. Powiedziano jest: niejeden człowiek nie wie, gdzie koniec jego szczęścia; wielka prawda; niejeden człowiek ma dobre rogi, a nie wie, gdzie ich koniec. Zresztą to posag jego żony, a nie jego własny dorobek. Rogi! Czy rogi dane tylko biednemu człowiekowi? Bynajmniej. Najszlachetniejszy jeleń tak dobrze je nosi jak najchudsze koźlę. Czy dlatego bezżenny ma być szczęśliwy? Nie wcale; bo jak wieżami otoczone miasto od wsi lepsze, tak czoło żonatego poważniejsze od nagiej czupryny kawalera; a o ile broń jakabądźkolwiek lepsza od gołej ręki, o tyle róg droższy od braku rogów. Wchodzi Oliwer Psujtekst. Otóż i ksiądz Oliwer. Księże proboszczu, witamy! Czy chcecie skończyć nasz interes, tu, pod drzewem, czy też mamy pójść z wami do waszej kaplicy?
OLIWER
Czy masz tu kogo, który by ci oddał pannę młodą?
PROBIERCZYK
Nie chcę jej od nikogo w prezencie.
OLIWER
Trzeba jednak koniecznie, żeby ci ją kto oddał, lub małżeństwo jest nieważne.
JAKUB
pokazuje się:
Dalej! Dalej! Jeśli tylko o to chodzi, ja mu ją oddam.
PROBIERCZYK
Dobry wieczór, dobry panie «Jak się nazywasz». Jakże zdrowie? Przyszedłeś w samą porę. Bóg ci zapłać za te ostatnie odwiedziny. Rad cię widzę. Zawsze to cacko w ręku? Proszę cię, nakryj głowę.
JAKUB
Czy chcesz gwałtem się ożenić, pstrokaczu?
PROBIERCZYK
Jak wół ma swoje jarzmo, koń swoje wędzidło, a sokół swoje dzwonki, tak człowiek ma swoją żądzę; a jak się dziobią gołąbki, tak by się chciało dziobać i małżonkom.
JAKUB
I ty, przy twoim wychowaniu, chcesz żenić się pod krzakiem jak jaki żebrak? Idź do kościoła, weź dobrego księdza, który by wam wytłumaczył, co to jest małżeństwo, bo ten tu jegomość połączy was jak stolarz filtrowanie; jedno z was będzie spaczoną deską i jak mokre drzewo co dzień będzie krzywsze.
PROBIERCZYK
na stronie:
Wszystko mi się zdaje, że najlepiej będzie dla mnie, jeśli ten, a nie inny ksiądz nas ożeni, bo zapewne da nam ślub nieważny, co później będzie doskonałą dla mnie wymówką, gdy porzucę żonę.
JAKUB
Chodź ze mną i słuchaj mojej rady.
PROBIERCZYK
Idźmy, droga Oderko! Trzeba będzie wziąć ślub albo żyć grzesznie. Do zobaczenia, dobry księże Oliwerze!
Ach, mój słodki Oliwerze!
Ach, mój dobry Oliwerze!
Idź, gdzie oko cię poniesie!
Bo nie jestem już w potrzebie
Błogosławieństw brać od ciebie
W twej kaplicy lub w tym lesie.
Wychodzą.
OLIWER
Mniejsza o to. Nigdy podobny tobie błazen nie odbierze mi konceptami mojego powołania.
Wychodzą.