SCENA III

Brytański obóz w bliskości Dover.

Wchodzą: Edmund tryumfalnie, przy odgłosie bębnów, z chorągwiami, Król Lear i Kordelia jako jeńcy, Oficerowie, Żołnierze itd.

EDMUND

Pod dobrą strażą trzymajcie tych brańców,

Dopóki woli swojej nie objawią

Ci, którym prawo sądzić ich należy.

KORDELIA

Nie pierwsi, chęcią wiedzeni najlepszą,

Złą mamy dolę. Królu zwyciężony,

Twój los jedynie dolega mi ciężko;

Łatwo bym sama wzgardą odepchnęła

Wzgardę fortuny. Czy wolą jest twoją

Na chwilę widzieć siostry me, twe córki?

KRÓL LEAR

Nie, nie, nie, nigdy! Idźmy do więzienia,

Będziem tam śpiewać jak dwa ptaszki w klatce.

Gdy prosić będziesz o błogosławieństwo,

Uklęknę, prosząc o twe przebaczenie,

I tak przeżyjem śród modłów i śpiewu,

Będziemy stare powtarzali baśnie,

Śmiać się będziemy do złotych motyli;

A kiedy biedak przyniesie nam jaki

Dworskie nowiny, będziemy go pytać,

Kto spadł, kto urósł, kto wygrał, kto przegrał,

I wszystkie świata zgłębim tajemnice,

Jakby na zwiady Bóg nas tam wyprawił.

W ciasnych więzienia murach przeżyjemy

Potężnych panów spiski i stronnictwa,

Którzy jak morze pod księżyca wpływem

Rosną, spadają.

EDMUND

Do więzienia z nimi!

KRÓL LEAR

Moja Kordelio, na takie ofiary

Bogowie sami rzucają kadzidła!

Więc cię znalazłem? Ten, co nas rozdzieli,

Z niebios płonącą przynieść musi głownię

I ogniem z jamy jak lisów wykurzyć.

Otrzyj źrenice, bo wprzódy zaraza

Pożre ich ciało i skórę, bo wprzódy

Na śmierć ich głodną będziemy patrzyli,

Nim z naszych źrenic jedną łzę wycisną!

Chodź.

Wychodzą Król Lear i Kordelia pod strażą.

EDMUND

Zbliż się do mnie, rotmistrzu i słuchaj.

Czytaj ten papier. Daje mu papier. Pośpiesz do więzienia;

O jeden stopień już cię posunąłem;

Jeśli wykonasz, co pismo zawiera,

Staniesz na drodze do świetnej fortuny.

Wiedz, że się ludzie stosują do czasu,

Mieczowi serce nie przystoi czułe.

Nie cierpi rozpraw wielkie to zlecenie;

Lub powiedz, że je do słowa wykonasz,

Albo idź szczęścia w inny szukać sposób.

OFICER

Wykonam, panie.

EDMUND

Więc śpiesz się do dzieła.

Zwij się szczęśliwym, gdy wszystko się skończy.

Uważaj tylko, powtarzam: natychmiast,

A słowo w słowo, jak tu napisałem!

OFICER

Nie mogę ciągnąć wozu ni żyć owsem;

Co człowiek może wykonać, wykonam.

Wychodzi.

Trąby. Wchodzą: Albany, Goneril, Regan, Oficerowie, Służba.

ALBANY

Złożyłeś męstwa twego dziś dowody,

A szczęście szabli twej towarzyszyło:

Twymi jeńcami nasi przeciwnicy.

Wymagam teraz, żebyś mi ich oddał,

Jak zasłużyli, bym z nimi postąpił,

I jak wymaga nasze bezpieczeństwo.

EDMUND

Stosowną rzeczą zdało mi się, książę,

Nędznego starca do więzienia posłać.

Jego wiek, tytuł jego mają urok

Zdolny pospólstwa serca doń przyciągnąć,

I lance nasze zaciężne obrócić

Przeciw nam samym. Dla tych samych przyczyn

W jednym więzieniu zamknąłem królową,

A jutro albo na dniu oznaczonym

Tam ich przywiodę, gdzie sąd wasz zasiądzie.

Dziś krwią i potem jesteśmy oblani,

Dzisiaj przyjaciel przyjaciela płacze;

Najlepszą sprawę śród upałów wojny

Gotów przeklinać, kto ostrość jej uczuł.

Sprawa Kordelii i króla, jej ojca,

Musi właściwszej doczekać się pory.

ALBANY

Przebacz mi, panie, ale moim zdaniem

W tej wojnie jesteś poddanym, nie bratem.

REGAN

Stosownie, jak go zechcemy nagrodzić.

Nim doń w ten sposób przemówiłeś, książę,

Mogłeś się spytać, jaka nasza wola.

On wiódł me pułki, był mym namiestnikiem,

A godność taka może, moim sądem,

Bratu go zrównać.

GONERIL

Trochę mniej gorąco!

Wyżej go własne wynoszą zasługi

Niż twoja łaska.

REGAN

Praw moich potęgą,

Moją powagą równy jest najwyższym.

GONERIL

To chyba gdyby mężem twoim został.

REGAN

Nie raz żartowniś w proroka się zmienił.

GONERIL

Hola! To oko, co tak ci mówiło,

Patrzało zezem.

REGAN

Jestem zbyt cierpiąca,

Inaczej, pani, dałabym odpowiedź

Z pełnego serca. — Ty, mój generale,

Weź moje wojska, jeńców, ojcowiznę,

Bądź ich jak moim panem; wszystko twoje.

W obliczu świata ogłaszam cię teraz

Mężem i panem.

GONERIL

Więc myślisz go pojąć?

ALBANY

Wyrok w tej sprawie nie będzie zależał

Od twojej woli.

EDMUND

Ni od twej, milordzie.

ALBANY

Owszem, od mojej, mości pół-szlachcicu!

REGAN

do Edmunda:

Niech bęben powie, że tytuł mój twoim.

ALBANY

Wstrzymaj się chwilę! Edmundzie, na ciebie

Jako na zdrajcę stanu areszt kładę,

A z tobą razem na tę złotą żmiję,

Bo twojej woli opieram się, siostro,

W obronie żony mojej interesów,

Jest bowiem panu temu zaręczoną;

Jej mąż, sprzeciwiam twym się zapowiedziom.

Jeśli chcesz męża, umizgaj się do mnie,

Bo on poprzednio panią tę zamówił.

GONERIL

Co za komedia!

ALBANY

Zbrojnyś jest, Gloucesterze —

Uderzcie w trąby! — jeśli nikt nie stanie,

By twoich mnogich, czarnych zdrad ci dowieść,

Oto mój zakład! Rzuca rękawicę. Krwią twoją dowiodę,

Nim kąsek chleba do ust moich włożę,

Że jesteś, czym cię w tej chwili ogłaszam.

REGAN

Słabo mi, mdleję!

GONERIL

na stronie:

Gdyby nie tak było,

Wszelkiej truciźnie przestałabym ufać.

EDMUND

rzucając rękawicę

To ma odpowiedź! Kto bądź się odważy

Zdrajcą mnie nazwać, temu pojedynkiem,

Tobie, każdemu, śród szranków dowiodę,

Że moja wiara i honor mój czysty.

ALBANY

Wystąp, heroldzie!

EDMUND

O wystąp, heroldzie!

ALBANY

Na własne tylko rachuj teraz męstwo,

Bo w mym imieniu twe zaciężne pułki

Już są zwinięte.

REGAN

Słabość się ma wzmaga!

Wchodzi Herold.

ALBANY

Mdleje; do mego wiedźcie ją namiotu!

wyprowadzają Reganę

Zbliż się, heroldzie, każ w trąbę uderzyć!

Czytaj to głośno!

OFICER

Ozwijcie się, trąby!

Odgłos trąb.

HEROLD

czyta:

Jeśli jest mąż znakomity rodem albo stopniem w szeregach armii, chcący dowieść Edmundowi, mniemanemu hrabi Gloucester, że jest wielokrotnym zdrajcą, niech wystąpi na trzeci odgłos trąby: on sam stanie śmiało w swojej obronie.

EDMUND

Zatrąb!

Pierwszy odgłos trąb.

HEROLD

Jeszcze!

Drugi odgłos trąb.

HEROLD

Jeszcze!

Trzeci odgłos trąb.

Trąba odpowiada za sceną. Wchodzi Edgar uzbrojony, przed nim Trębacz.

ALBANY

Spytaj, dla jakich wystąpił powodów

Na odgłos trąby?

HEROLD

Odpowiedz, kto jesteś?

Twe imię, godność? Czemu na głos trąby

Stawiasz się tutaj?

EDGAR

Straciłem me imię

Zatrutym zębem zdrady przegryzione.

Lecz jestem szlachcic i nie niższy rodem

Od tego, z którym przychodzę się mierzyć.

ALBANY

Kto twoim wrogiem?

EDGAR

Kto tu odpowiada

W imieniu hrabi Edmunda Gloucestera?

EDMUND

On sam cię pyta, co mu chcesz zarzucić?

EDGAR

Dobądź oręża, aby twoje ramię,

Gdy słowem serce szlachetne obrażę,

Pomściło krzywdę! Oto moja szabla.

Wiedz, że powagą moich przywilejów,

Mego honoru, przysiąg i rzemiosła,

Mimo twej siły, młodości, zaszczytów,

Mimo twej szabli zwycięskiej fortuny

Świeżo ukutej, odwagi i serca,

Ogłaszam światu, że ty jesteś zdrajcą,

Żeś przeniewiercą Bogu, bratu, ojcu,

Że knujesz spiski na twojego pana,

Że od wierzchołka głowy aż do prochu

Twoją zdradziecką deptanego nogą

Jesteś ropuchy jadu pełnym zdrajcą.

Jeśli mi powiesz «nie!» ten miecz, to ramię

I moje męstwo gotowe są dowieść

Krwią twego serca, że twe zaprzeczenie

Jest łgarstwem!

EDMUND

Gdybym roztropności słuchał,

Naprzód o imię winien bym cię pytać,

Lecz gdy twa postać piękna i rycerska,

Gdy słowa twoje tchną szlachectwa duchem,

Zwłokę rycerskim dozwoloną prawem,

Chociaż mi służy, z pogardą odrzucam.

Twe słowo zdrady na twą ciskam głowę,

Z piekielną zemstą łgarstwo ci oddaję,

A jeśli słowa moje bez twej krzywdy

Po twojej zbroi ślizgają się teraz,

Niedługo miecz ten drogę im otworzy

Do serca, w którym na wieki zostaną.

Uderzcie trąby!

Alarm. Walczą. Edmund upada.

ALBANY

O, daruj mu życie!

GONERIL

To szpetny podstęp, bo rycerskim prawem

Mogłeś, Gloucesterze, nieznanego wroga

Gardzić wyzwaniem; jesteś oszukany,

Nie zwyciężony!

ALBANY

Zamknij usta, pani,

Albo sam tym ci zamknę je papierem!

Do Edmunda:

Patrz! Do Goneril: A ty, gorsza niż najgorsza nazwa,

Czytaj twą niecność! Tylko nie drzyj pisma!

Widzę, że znasz je.

Daje list pisany do Edmunda.

GONERIL

I cóż, choćbym znała?

Jestem tu panią, tu prawa są moje

Nie twoje; kto by śmiał mnie tu oskarżać?

Wychodzi.

ALBANY

O zgrozo, zgrozo! Czy ty znasz to pismo?

EDMUND

Co znam, nie pytaj.

ALBANY

do jednego z Oficerów:

Spiesz za nią, jej sercem

Owładła rozpacz, idź i czuwaj nad nią!

Wychodzi Oficer.

EDMUND

Spełniłem wszystko, co mi zarzuciłeś,

I więcej, więcej! Czas odkryje wszystko;

Lecz wszystko przeszło, tak jak moje życie.

Lecz kto ty jesteś, szczęśliwy zwycięzco?

Jeśliś szlachcicem, chętnie ci przebaczam.

EDGAR

Przebaczmy sobie wzajemnie, Edmundzie,

Jam ci krwią równy, a jeżeli wyższy,

To mi tym większą krzywdę wyrządziłeś.

Me imię Edgar, ojciec twój mym ojcem.

Bóg sprawiedliwy nasze słodkie grzechy

Zmienia w narzędzia grzechów naszych kaźni.

Występne dzieło twojego poczęcia

Spłacił ócz stratą.

EDMUND

Prawdę powiedziałeś.

Koło skończyło swój krąg i tu jestem!

ALBANY

Już krok twój każdy królewską szlachetność

Zdawał się wróżyć. Muszę cię uścisnąć.

Niech boleść serce w mych rozedrze piersiach,

Jeślim był wrogiem twym lub twego ojca.

EDGAR

Wiem o tym, książę.

ALBANY

Gdzie się ukrywałeś?

Skąd wiesz o ojca twojego niedoli?

EDGAR

Czuwając nad nią. Krótka moja powieść,

A gdy ją skończę, niech serce to pęknie!

By się ocalić przed krwawym wyrokiem,

Co gonił za mną (jak słodkie jest życie,

Gdy ciągłe śmierci przenosim męczarnie

Nad śmierć bezzwłoczną!), w szaleńca łachmany

Oblokłem ciało, z łachmanem przybrałem

Szaleńca postać, psom nawet obrzydłą.

Spotkałem ojca, gdy z jego pierścieni

Właśnie co drogie wydarto kamienie,

Wiodłem go, w drodze żebrałem dla niego

I od rozpaczy go uratowałem.

Nigdy (to grzech mój) nie dałem się poznać,

Dopiero chwila temu, uzbrojony,

Niepewny skutku, choć pełny nadziei,

Kiedym go prosił o błogosławieństwo,

Całąm mu naszą opisał pielgrzymkę,

Ale, ach! serce jego nadwątlone

Nie mogło ciosu takiego wytrzymać,

I w zbytku razem smutku i radości

Pękło w uśmiechu.

EDMUND

Tknęła mnie twa powieść

I może dobre przyniesie owoce.

Lecz mów, bo widzę, że pragniesz coś dodać.

ALBANY

Jeśli twa powieść ma być boleśniejsza,

Przestań, bo istność ma prawie topnieje

Pod wrażeniami tego, co słyszałem.

EDGAR

Tutaj zapewne należało skończyć

Dla ludzi, którym wstrętne jest cierpienie,

Inny by jeszcze nowy dodał smutek,

Prowadząc powieść do szczytu boleści.

Śród mych narzekań przybliżył się człowiek,

Który, gdy widział mnie w mym poniżeniu,

Z wstrętem unikał mego towarzystwa,

Ale gdy odkrył, kto był tym nędzarzem,

W silnym uścisku moją objął szyję,

A rycząc, jakby niebo chciał roztrącić,

Na ciało ojca mojego się rzucił,

A prawił powieść o królu i sobie,

Że boleśniejszej ucho nie słyszało.

Za każdym słowem rosła jego rozpacz,

Żywota nici rwać się zaczynały,

Gdy drugi odgłos trąby usłyszałem

I omdlałego musiałem opuścić.

ALBANY

Kto był ten człowiek?

EDGAR

To był Kent wygnany;

W przybranym stroju pośpieszył za królem,

Swym srogim sędzią, oddał mu usługi,

Których by nie chciał oddać i niewolnik.

Wbiega Szlachcic z zakrwawionym nożem.

SZLACHCIC

Przebóg! Ratujcie!

EDGAR

Co mamy ratować?

ALBANY

Mów!

EDGAR

Co ten krwawy nóż w ręku twym znaczy?

SZLACHCIC

Jeszcze gorąca krew na nim się kurzy;

To krew jest z serca, niestety! Skonała.

ALBANY

Mów, mów, kto skonał?

SZLACHCIC

Żona twoja, książę.

Przez nią to siostra była jej otruta;

W chwili skonania sama to wyznała.

EDMUND

Jednej i drugiej byłem zaręczony;

Za chwilę będziem we troje złączeni.

EDGAR

Kent się przybliża.

ALBANY

Przynieście tu ciała,

Żywe czy trupy. Ten straszny sąd boży

Przenika serce strachem, nie litością!

Wychodzi Szlachcic. — Wchodzi Kent.

To on. Wypadki mi nie dają czasu

Zwykłej grzeczności pozdrowić cię słowem.

KENT

Przynoszę panu memu i królowi

Wieczne dobranoc; czy tutaj go nie ma?

ALBANY

Ach, o jak ważnej zapomniałem sprawie!

Edmundzie, gdzie jest król, gdzie Kordelia?

Czy widzisz, Kencie?

Wnoszą ciała Gonerili i Regany.

KENT

Przebóg! Co to znaczy?

EDMUND

Kochany jednak był Edmund, gdy jedna

Otruła drugą dla mojej miłości,

A potem własną zabiła się ręką.

ALBANY

Tak właśnie; prawda. Zasłońcie ich twarze!

EDMUND

Śmierć się przybliża. Przeciw mej naturze

Chcę dobrze zrobić. Wyślijcie co prędzej,

Bez chwili zwłoki, wyślijcie do zamku,

Moje rozkazy zagrażają życiu

Leara, Kordelii. O, nie traćcie czasu!

ALBANY

Leć! Leć!

EDGAR

Do kogo? Kto otrzymał rozkaz?

Daj mi znak jaki, że rozkaz ten cofasz.

EDMUND

Weź moją szablę, pokaż ją dowódcy.

ALBANY

O śpiesz się, śpiesz się, jeśli kochasz życie!

Wybiega Edgar.

EDMUND

Odebrał rozkaz mój i twojej żony,

Aby w więzieniu powiesił Kordelię,

A potem winę na rozpacz jej zwalił

I samobójstwu tę jej śmierć przypisał.

ALBANY

Ocal ją, Boże! Weźcie go na stronę!

Wynoszą Edmunda. — Wchodzi Lear z umarłą Kordelią na ręku, Edgar, Oficerowie i inni.

KRÓL LEAR

O wyjcie, wyjcie! Kamienni z was ludzie!

Gdybym miał wasze języki i oczy,

Tak bym ich użył, żeby niebo pękło!

Ach, ona znikła na zawsze! Na zawsze!

Wiem ja, kto żywy, a kto jest umarły.

Ona umarła. Dajcie mi zwierciadło!

Jeśli jej oddech blask zwierciadła przyćmi,

To jeszcze żyje.

KENT

Czy to świata koniec

Zapowiedziany?

EDGAR

Grozy jego obraz?

ALBANY

Przepadnij, świecie!

KRÓL LEAR

Piórko się to chwieje.

Żyje! Jeżeli żyje, to mi szczęście

Zapłaci wszystkie minione boleści.

KENT

Dobry mój panie —

Klęka.

KRÓL LEAR

O, oddal się, proszę!

EDGAR

To twój przyjaciel, to jest Kent szlachetny.

KRÓL LEAR

Zgińcie! Wy wszyscy mordercy i zdrajcy!

Jeszcze ją mogłem ocalić, a teraz

Zgasła na wieki! Kordelio! Kordelio!

Poczekaj chwilę! Ha! Co do mnie mówisz?

Głos jej był zawsze słodki, miły, cichy;

W głosie kobiety wielki to jest przymiot.

Tąm ręką zabił55 łotra, co ją wieszał.

OFICER

To prawda, panie.

KRÓL LEAR

Czym nie zabił? Powiedz.

O, były czasy, w których moją szablą

Ostrą, siekącą, tańczyć bym ich uczył!

Dziś jestem stary, a śród przeciwności

Osłabło ramię. Powiedz, kto ty jesteś?

Bo oczy moje w nie najlepszym stanie,

Powiem ci szczerze.

KENT

Jeśli los się chełpi

Że kochał kiedyś dwóch i nienawidził,

Widzim jednego.

KRÓL LEAR

Smutny to jest widok!

Czy Kent twe imię?

KENT

Tak jest, Kent, twój sługa.

A gdzie twój sługa Kajus?

KRÓL LEAR

Możesz wierzyć,

Dobry to chłopak; mógł siec, a siec żwawo;

Ale już umarł i zgnił.

KENT

Jam jest tym sługą.

KRÓL LEAR

Zaraz zobaczymy.

KENT

Który od pierwszej nieszczęść twoich chwili

Szedł zawsze wiernie za smutnym twym śladem.

KRÓL LEAR

Witam radośnie!

KENT

Nie ma tu radości,

Wszystko jest smutne, ciemne i śmiertelne!

Twe starsze córki same się zabiły

W chwili rozpaczy.

KRÓL LEAR

I ja też tak myślę.

ALBANY

Nie wie, co mówi. Próżno byśmy chcieli,

Żeby nas poznał.

EDGAR

Daremne zachody.

Wchodzi Oficer.

OFICER

Panie mój, Edmund skonał.

ALBANY

Mała strata.

Słuchajcie teraz, jakie nasze myśli.

Zrobimy wszystko, co może osłodzić

Wielkiej ruiny ciężkie utrapienie.

Przez ciąg żywota starego monarchy

Składamy w jego ręce naszą władzę.

Do Edgara i Kenta:

Was przywracamy do waszych praw dawnych,

Dodając godność, choć wiemy, że nigdy

Nie może waszym równą być zasługom.

Każdy przyjaciel z naszych rąk odbierze

Cnót swych zapłatę, każdy nieprzyjaciel

Wychyli kielich należnej goryczy.

O, patrzcie, patrzcie!

KRÓL LEAR

I biedny mój błazen

Był powieszony! Nie, nie, nie chcę życia!

Ach! I dlaczegóż pies, koń i szczur żyje,

A ty bez ducha? Nigdy już nie wrócisz.

Nigdy i nigdy, ach! Nigdy i nigdy!

Proszę, odepnij guzik ten. Dziękuję.

Czy widzisz? Spojrzyj na nią, na jej lice,

Patrz, tam, tam!

kona

EDGAR

Mdleje! Panie, panie!

KENT

O, pęknij serce! O, błagam cię, pęknij!

EDGAR

Panie, spójrz na nas!

KENT

Nie dręcz próżnym słowem

Smutnego ducha; pozwól, niech uleci.

Ten wrogiem jego, kto by jeszcze pragnął

Wplatać go dłużej w twarde świata koło.

EDGAR

Skonał naprawdę.

KENT

W tym dziw, że tak długo

Mógł przywłaszczonym tylko istnieć życiem.

ALBANY

Wynieście ciała. Pierwszą troską naszą

Będzie powszechna, królewska żałoba.

Do Kenta i Edgara:

W ręce wam daję rządy, przyjaciele,

Namiestnikami wy bądźcie moimi,

Opatrzcie rany zakrwawionej ziemi.

KENT

Na mnie już długa podróż czeka, panie;

Za królem idę na jego wezwanie.

ALBANY

Woli przeznaczeń poddać się musimy,

Nie co chcem mówić, ale co czujemy.

Co zniósł najstarszy w złych czasów powodzi,

Nigdy już tego nie dożyją młodzi.

Wychodzą przy odgłosie pogrzebowego marsza.

Przypisy:

1. w r. 3105, gdy Joas panował w Judei — data wg kalendarza żydowskiego; orientacyjnie chodzi o VIII w. n.e. [przypis edytorski]

2. Wierna kronika historyczna króla Leara i jego trzech córekThe true Chronicle history of King Lear and his three daughters. [przypis redakcyjny]

3. an obscure performance commended to his notice by a friend (ang.) — mało znane przedstawianie polecone jego uwadze przez znajomego. [przypis edytorski]

4. hydny — ohydny. [przypis edytorski]

5. wyrzecz — dziś popr.: wyrzeknij. [przypis edytorski]

6. łakomo — dziś: łakomie. [przypis edytorski]

7. jurgielt (z niem.) — żołd. [przypis edytorski]

8. miałże on — konstrukcja z partykułą -że; znaczenie: czy on miał. [przypis edytorski]

9. bestialny — dziś raczej: bestialski. [przypis edytorski]

10. zbrojno — dziś: zbrojnie. [przypis edytorski]

11. gędźbiarz — muzykant i poeta zarazem, gęślarz; por. gędźba: muzyka towarzysząca recytacji lub śpiewowi a. daw. instrument strunowy, gęśl. [przypis edytorski]

12. grać w żmurki — grać w ciuciubabkę. [przypis edytorski]

13. bakałarz — tu: nauczyciel. [przypis edytorski]

14. ćwiczenie — tu: chłosta; por. oćwiczyć kogo. [przypis edytorski]

15. hydny — ohydny. [przypis edytorski]

16. stronny — stronniczy. [przypis edytorski]

17. liszka (daw.) — lis. [przypis edytorski]

18. upornie — uporczywie. [przypis edytorski]

19. Przeczą i twierdzą, i dziób zimorodka (...) obracają — było mniemanie, że powieszony zimorodek w tę stronę dziób obraca, z której wiatr wieje. [przypis redakcyjny]

20. Do Camelotu gęgałbyś przede mną! — wedle jednych aluzja do miasta Camelot, słynnego w romansach o królu Arturze; wedle innych Camelot jest miasteczko w hrabstwie Somerset, otoczone bagnami, na których chowają wielkie stada gęsi. [przypis redakcyjny]

21. antypatyczny — tu: odpychający się z innym przedmiotem; nawiązanie do działania sympatycznego i antypatycznego wyjaśnianego przez teorię magnetyzmu. [przypis edytorski]

22. szczerota — szczerość. [przypis edytorski]

23. urwisz — urwis, łobuziak. [przypis edytorski]

24. szczuplić — uszczuplać. [przypis edytorski]

25. dziecinny — dziś w tym znaczeniu: dziecięcy (właściwy dziecku). [przypis edytorski]

26. zdołaszli — konstrukcja z partykułą -li; znaczenie: czy zdołasz. [przypis edytorski]

27. jakżeś jest — konstrukcja z partykułą -że i ruchomą końcówką czasownika; dziś: jakże jesteś. [przypis edytorski]

28. potrzebaż — konstrukcja z partykułą -że (skróconą do -ż); znaczenie: czy potrzeba. [przypis edytorski]

29. mamże — konstrukcja z partykułą -że; znaczenie: czy mam. [przypis edytorski]

30. paliwoda — buntownik, zawadiaka. [przypis edytorski]

31. lica — tu: policzki. [przypis edytorski]

32. uragan — huragan. [przypis edytorski]

33. schrona — schronienie. [przypis edytorski]

34. zdradnie — dziś: zdradziecko. [przypis edytorski]

35. kortezana — kurtyzana. [przypis edytorski]

36. chceszże — konstrukcja z partykułą -że; znaczenie: czy chcesz. [przypis edytorski]

37. zamtuz — dom publiczny, burdel. [przypis edytorski]

38. śnić — choroba kłosów powodująca, że nie rośnie w nich ziarno i pozostają puste. [przypis edytorski]

39. przyjacieli — dziś popr.: przyjaciół; tu: forma wydłużona ze względu na rytm wiersza. [przypis edytorski]

40. lunatyk — tu: szaleniec. [przypis edytorski]

41. Dovr — Dover; tu: skrócone do jednej sylaby ze względu na rytm wiersza. [przypis edytorski]

42. Wartam była świstu — aluzja do przysłowia: „Zły to pies, który niewart świstu”. [przypis redakcyjny]

43. tygrzyca — tygrysica. [przypis edytorski]

44. przytomność (daw.) — obecność. [przypis edytorski]

45. zdołaż — konstrukcja z partykułą -że (skróconą do -ż); znaczenie: czy zdoła. [przypis edytorski]

46. sięgło — dziś popr.: sięgnęło. [przypis edytorski]

47. ściąg — dziś popr.: ściągnij. [przypis edytorski]

48. ciąg — dziś popr.: ciągnij. [przypis edytorski]

49. opuściwa (gw.) — opuścimy; tu: znak stylizacji gwarowej. [przypis edytorski]

50. sprzątnienie — dziś popr.: sprzątnięcie. [przypis edytorski]

51. przytomny (daw.) — obecny. [przypis edytorski]

52. Tożli jest — konstrukcja z partykułą -że (skróconą do -ż) oraz partykułą -li; znaczenie: czyż to jest. [przypis edytorski]

53. potrzeba (daw.) — potyczka, bitwa. [przypis edytorski]

54. wszystko — tu: ciągle (daw.) a. mimo wszystko. [przypis edytorski]

55. tąm ręką zabił — konstrukcja z ruchomą końcówką czasownika; znaczenie: tą ręką zabiłem. [przypis edytorski]