II

II WRÓŻKA

Precz stąd, przędzące115 pająki,

Długonogie precz kosarze116,

Czarne żuki, chrząszcze, bąki.

Precz ślimaku z glistą w parze!

CHÓR

Filomelo117, ty pieśniami

Do snu lulaj ją tu z nami,

Lula, lula, lulaby; lula, lula, lulaby.

Niech żadna czarów potęga

Słodkiej pani nie dosięga,

Więc dobranoc, lulaby!

II WRÓŻKA

Lećmy! przymknęła źrenice;

Zostawmy jedną strażnicę.

Wychodzą Wróżki — Tytania zasypia — Wchodzi Oberon.

OBERON

Niechaj serce twe owładnie,

wyciska kwiat na jej powieki

Kto ci pierwszy w oczy wpadnie.

Schnij z miłości, schnij, szalona,

Czy to kota, czy to dzika,

Czy to rysia, czy bartnika118

Ujrzysz naprzód rozbudzona.

Niechaj teraz sen cię łudzi,

Aż cię potwór jaki zbudzi wychodzi.

Wchodzą: Lizander i Hermia.

LIZANDER

Mdlejesz119 znużona, po tym błądząc lesie,

A ja ci wyznam, że zgubiłem drogę;

Wstrzymaj tu, Hermio, znużoną twą nogę,

Aż nam dzień jasny zbawienie przyniesie.

HERMIA

Dobry Lizandrze, idź spocząć na stronie;

Ja na tych kwiatach złożę moje skronie.

LIZANDER

Niech darń120 ta jednym będzie dla nas łożem,

Jak jedną duszę we dwóch ciałach tworzym.

HERMIA

Lizandrze, jeśli kochasz Hermionę,

Z dala ode mnie idź spocząć na stronę.

LIZANDER

Niewinnej myśli nie tłumacz surowo,

Niech miłość pojmie miłości mej słowo.

Chciałem powiedzieć, że miłości siła

Dwa przódy serca na jedno stopiła,

Że jednych przysiąg związane łańcuchem,

Dwa przódy ciała, jednym żyją duchem,

Gdy więc przy tobie moją złożę głowę,

To tylko drugą złożę twą połowę.

HERMIA

Mego honoru byłoby skrzywdzeniem

Wierność kochanka krzywdzić podejrzeniem.

Lecz, przyjacielu, kochanka cię błaga,

Oddal się tyle, co skromność wymaga

Od cnotliwego męża121 i dziewczyny.

Tak dobrze. Teraz, dobranoc, jedyny!

A w sercu twoim chowaj miłość stałą,

Póki się z duszą nie rozdzieli ciało.

LIZANDER

Amen! Niech Bogi122 twe ziszczą błaganie,

Niechaj z miłością i życie ustanie.

Cały swój pokój niech sen na cię zleje!

HERMIA

Nie, nie, połową niech twą skroń owieje!

Zasypiają — Wchodzi Puk.

PUK

Darmo szukam, darmo lecę,

Ateńczyka nie ma w borze,

Na którego bym powiece

Sprawdził, co ten kwiatek może.

Lecz co widzę? W nocy cieniu

Poznaję go po odzieniu.

To on, co z wzgardą odpycha

Biedne dziewczę kochające,

A to ona, marząc, wzdycha

Na wilgotnej rosą łące.

Biedne dziecko spać nie śmiało

Przy swojego kata boku.

Kładę teraz na twym oku

Siłę czarów moich całą.

Odtąd wzdychaj, kochaj stale,

Niech od ócz123 twych sen ucieka.

Zbudź się, skoro się oddalę,

Bo Oberon na mnie czeka wychodzi.

Wbiegają: Demetriusz i Helena.

HELENA

Stój, choćbyś własną miał zabić mnie dłonią!

DEMETRIUSZ

Przestań daremną dręczyć mnie pogonią!

HELENA

Chceszli124 samotną zostawić mnie w lesie?

DEMETRIUSZ

Krok jeden dalej zgubę ci przyniesie wychodzi.

HELENA

Straciłam siły wśród marnej gonitwy:

Tym mniejsza łaska, im dłuższe modlitwy.

Gdzie bądź jest teraz, jak Hermia szczęśliwa125!

Niebieski urok w oczach jej spoczywa.

Skąd blask jej źrenic? Nie łzy jej go dały,

Bo moje stokroć więcej ich wylały.

Nie, nie, niedźwiedzic szpetność mnie obleka,

Bo na mój widok zwierz dziki ucieka,

I on też, moim strwożony widokiem,

W gęstwiny boru szybkim leci krokiem.

A ja zwierciadła kłamstwu śmiałam wierzyć,

Z Hermii urodą piękność moją mierzyć!—

Któż to? Lizander! Czy zamordowany,

Czyli śpi tylko? Nie ma krwi ni rany.

Jeżeli żyjesz, zbudź się, zbudź, przez Boga!

LIZANDER

Dla ciebie w ogień rzucę się, o droga

Heleno! Cudem natury stworzona,

Serce twe widzę na wskróś126 twego łona.

Gdzie jest Demetriusz? Ach, z jaką rozkoszą

Tę darń127 krwią jego ręce moje zroszą!

HELENA

Lizandrze, ta ci groźba nie przystoi.

Cóż, że do Hermii marnie wzdycha twojej?

Czyż ci nie dosyć, że dusza jej cała

Dla ciebie tylko wiecznym ogniem pała128?

LIZANDER

O nie, nie dosyć! Ze łzą żalu w oku

Liczę dnie129 przy jej przenudzone boku.

Nie Hermii pierś ta, lecz Heleny Nie Hermii pierś ta, lecz Heleny szuka:

Któż za gołębia nie oddałby kruka?

Wolą człowieka rozum tylko rządzi,

A rozum ciebie najgodniejszą sądzi.

Jak każdy owoc w swej porze dośpiewa130,

Tak mej młodości rozum dziś dojrzewa;

Gdy się do szczytu ludzkiej wiedzy dostał,

Dziś rozum woli mej hetmanem131 został,

I w złotej księdze miłości — twym oku

Czytać chce powieść miłości uroku.

HELENA

Skąd to szyderstwo? Jakiej winy karą132

Twojej pogardy stałam się ofiarą?

Toż ci nie dosyć, że ma biedna dusza

Nie potrafiła z oczu Demetriusza

Wyrwać jednego słodkiego spojrzenia?

Szyderstwem moje zwiększyć chcesz cierpienia?

Czy ciężkiej dla mnie krzywdy w tym nie widzisz,

Że zalotami z nieszczęśliwej szydzisz?

Lecz bądź mi zdrowy! Choć wyznać ci muszę,

Ze szlachetniejszą dawałam ci duszę133.

Ach, że kobietę, którą jeden rzuca,

Jeszcze szyderstwem swym drugi zasmuca wychodzi.

LIZANDER

Nie widzi Hermii. Hermio, śpij głęboko!

Niech cię me więcej nie zobaczy oko!

Bo jak słodyczy zbytkiem przesycenie

Większe żołądka budzi obrzydzenie,

Lub jak kacerstwo134 poznane przenika

Największym wstrętem serce heretyka,

Tak ty, kacerstwo, przesycie mój, równie

Bądź wszystkich wstrętem, lecz moim bądź głównie!

Odtąd, co sił jest w mej duszy, mej ręce,

Heleny rycerz, Helenie poświęcę wychodzi.

HERMIA

Lizandrze, ratuj! Oderwij tę żmiję

Od mego serca, która krew mą pije.

Co za sen straszny! Patrz, Lizandrze drogi,

Czy widzisz? Cała drżę jeszcze od trwogi.

Lizandrze! Przebóg, zniknął! Wszędzie głucho,

I darmo czeka na odpowiedź ucho.

Ach, powiedz, jaka ustroń cię tu kryje,

Albo samotność i strach mnie zabije!

Zniknął! Niestety! Ale, opuszczona,

W śmierci lub w twoje rzucę się ramiona wychodzi.