SCENA PIERWSZA

Troja. Sala w pałacu Priama.

Wchodzą Pandarus i Sługa.

PANDARUS

Hola, przyjacielu, proszę cię, jedno słowo. Czy nie jesteś z orszaku młodego Parysa?

SŁUGA

Jestem, kiedy za nim idę.

PANDARUS

Chciałem się pytać, czy mu służysz?

SŁUGA

Służę panu.

PANDARUS

Szlachetnemu służysz panu; trudno go nie chwalić.

SŁUGA

Więc chwała panu!

PANDARUS

Wszak znasz mnie, nieprawda?

SŁUGA

Tak jest, panie, z widzenia.

PANDARUS

Przyjacielu, poznaj mnie lepiej, jestem pan Pandarus.

SŁUGA

Spodziewam się, że poznam waszą dostojność lepiej.

PANDARUS

Pragnę tego.

SŁUGA

Wielka wasza łaskawość.

Słychać muzykę za sceną.

PANDARUS

Łaskawość? Nie, przyjacielu, jestem tylko dostojny i jaśnie oświecony. Co to za muzyka?

SŁUGA

Znam ją tylko po części: jest to muzyka instrumentalna.

PANDARUS

Czy znasz muzykantów?

SŁUGA

Bardzo dobrze.

PANDARUS

Komu grają?

SŁUGA

Słuchaczom, panie.

PANDARUS

Dla czyjej przyjemności, przyjacielu?

SŁUGA

Dla mojej, panie, i dla przyjemności amatorów muzyki.

PANDARUS

Mam na myśli rozkaz, przyjacielu.

SŁUGA

Komu mam rozkazać?

PANDARUS

Widzę, przyjacielu, że się nie rozumiemy: ja nazbyt dworski, a ty nazbyt bystry. Na czyje żądanie ludzie ci grają?

SŁUGA

Teraz przynajmniej wiem, o co idzie, panie. Otóż ludzie ci grają na żądanie mojego pana, Parysa, który jest tu osobiście, a z nim śmiertelna Wenus, kwintesencja piękności, niewidoma118 dusza miłości...

PANDARUS

Kto, synowica moja, Kresyda?

SŁUGA

Nie, panie, Helena. Czy nie mogłeś się domyślić z przypisanych jej przymiotów?

PANDARUS

Zdawałoby się, przyjacielu, że nie widziałeś Kresydy. Przychodzę rozmówić się z Parysem w interesie księcia Troila. Wpadnę na niego bez ceremonii, bo interes gorący.

SŁUGA

Interes gorący! Co za frazes niedowarzony!

Wchodzą Parys, Helena i służba.

PANDARUS

Piękne pozdrowienie tobie, pani, i całej tej pięknej kompanii; niech piękne życzenia prowadzą was pięknie, w pięknej mierze do pięknego celu, a przede wszystkim dla ciebie, piękna królowo, niech piękne myśli pięknym będą wezgłowiem!

HELENA

Drogi panie, jak widzę, jesteś pięknych słów pełen.

PANDARUS

Mówisz, słodka królowo, jak twoja piękna wola. Piękny książę, doskonała muzyka ucięta119.

PARYS

A ty ją uciąłeś, kuzynie; musisz ją teraz naprawić, musisz ją nadsztukować własną sztuką. Helko, to człowiek pełen harmonii.

PANDARUS

Nie, pani, bynajmniej, na uczciwość.

HELENA

O panie...

PANDARUS

Głos mój przykry, możesz mi wierzyć, bardzo przykry.

PARYS

Doskonale! Wiemy, że tak mówisz czasami przez kaprys.

PANDARUS

Mam interes do księcia, droga królowo. Czy pozwolisz mi, mości książę, słowo jedno powiedzieć?

HELENA

Nie, nie, tak się nam nie wywiniesz, musisz nam co zaśpiewać, musisz koniecznie.

PANDARUS

O moja słodka królowo, naigrawasz się ze mnie. Otóż, mości książę, drogi pan mój i najszacowniejszy przyjaciel, a brat twój, Troilus...

HELENA

Panie Pandarus, miodopłynny panie...

PANDARUS

Daj spokój, słodka królowo, daj spokój! Poleca się uprzejmym twoim względom.

HELENA

Nie wykpisz się z naszej melodii; albo inaczej niech nasza melancholia spadnie na twoją głowę!

PANDARUS

Słodka królowo! Słodka królowo! Co to za słodka królowa, na honor!

HELENA

A słodką damę zasmucić co za kwaśna obraza!

PANDARUS

Nie, nie, na nic się to nie przyda, na nic, możesz mi wierzyć, na nic. Na takie słowa nie zważam wcale, nie, bynajmniej! Otóż pan mój prosi cię, żebyś raczył go wytłumaczyć, jeśli się przypadkiem zapyta król o niego przy wieczerzy.

HELENA

Panie Pandarus...

PANDARUS

Co rozkaże moja słodka królowa, moja najsłodsza królowa?

PARYS

Jakąż to wyprawę układa? Gdzie wieczerza tej nocy?

HELENA

Ale tylko, mój panie...

PANDARUS

Co mówi moja słodka królowa? Moja synowica pogniewa się z tobą, panie. Nie należy ci wiedzieć, gdzie tej nocy wieczerza.

PARYS

Zakładam się o głowę, że u mojej pięknej nieprzyjaciółki120 Kresydy.

PANDARUS

Nie, nie, nic podobnego; o sto mil jesteś od prawdy. Twoja nieprzyjaciółka dziś chora.

PARYS

Więc dobrze, wytłumaczę go.

PANDARUS

Wybornie, łaskawy panie. Ale skąd przyszła ci myśl wymówić nazwisko Kresydy? Ach, nie, biedna twoja nieprzyjaciółka jest chora.

PARYS

Domyślam się...

PANDARUS

Domyślasz się? Czego się domyślasz? Dalej, dajcie mi lutnię; jestem na twoje rozkazy, piękna królowo.

HELENA

To mi się nazywa być uprzejmym.

PANDARUS

Synowica moja szalenie jest zakochana w pewnej rzeczy, którą posiadasz, słodka królowo.

HELENA

Dostanie ją, byle to nie był mąż mój, Parys.

PANDARUS

Parys? Nie pragnie go wcale. On i ona to dwoje.

HELENA

Nietrudno, żeby z takich dwojga zrobiło się troje.

PANDARUS

Ani chcę więcej o tym słuchać. Wolę wam zaśpiewać moją piosneczkę.

HELENA

I owszem, prosimy. Na uczciwość, słodki panie, piękne masz czoło.

PANDARUS

Wolne żarty, wolne żarty!

HELENA

Niech treścią twojej piosneczki będzie miłość; ta miłość zgubi nas wszystkich. O Kupidynie121! Kupidynie! Kupidynie!

PANDARUS

Miłość? O, tak jest, miłość zgubi nas wszystkich.

PARYS

Miłość! Miłość! Nie żądam nic prócz miłości.

PANDARUS

Na uczciwość, tak właśnie zaczyna się moja piosneczka:

Miłość, miłość, a więcej nic nie chcę,

Bo strzała miłości

Przeszywa do kości

Wszystko, co żyje;

Choć nie zabije,

Lecz ranę wciąż ostrzem swym łechce.

Gdy woła kochanek och! och! och! i mdleje,

Ta rana go nie zabije,

To och! och! na cha! cha! niedługo przeleje,

Tak miłość mdlejąca wciąż żyje;

Wprzód było och! och! och! teraz jest cha! cha! cha!

Niedługo och! och! och! znów będzie z cha! cha! cha!

Hoc! hoc!

HELENA

Prawda, zakochany po uszy.

PARYS

Je tylko same gołębie, kochanko, a taka strawa wyrabia krew gorącą, a krew gorąca rodzi gorące myśli, a gorące myśli rodzą gorące czyny, a gorące czyny to miłość.

PANDARUS

Czy to jest rodowód miłości? Gorąca krew, gorące myśli i gorące czyny? Toć to żmije; czy więc miłość jest żmij plemieniem? Słodki panie, kto dziś do boju wystąpił?

PARYS

Hektor, Deifobus, Helenus, Antenor i całe rycerstwo trojańskie. I ja miałem ochotę zbroję dziś przywdziać, ale moja Helka ani chciała na to zezwolić. A brat mój Troilus dlaczego w domu został?

HELENA

Dąsa się na coś. Ty wiesz o wszystkim, panie Pandarze.

PANDARUS

Ja? Miodosłodka królowo, ja nie wiem o niczym. Pragnąłbym wiedzieć, jak im się dziś powiodło. Nie zapomnisz, książę, o wytłumaczeniu twojego brata?

PARYS

Co do włoska.

PANDARUS

Żegnam cię, słodka królowo.

HELENA

Poleć mnie twojej synowicy.

PANDARUS

Nie omieszkam, słodka królowo.

Wychodzi. Słychać sygnał odwrotu.

PARYS

Wracają. Idźmy do królewskiej sali

Witać rycerzy. Ty, słodka Heleno,

Pomóż nam, proszę, rozbroić Hektora.

Uporne sprzączki prędzej usłuchają

Tknięć czarodziejskich twoich białych palców

Niż ostrza mieczów albo greckich ramion:

Prędzej rozbroisz wielkiego Hektora

Niźli wysp królów połączone wojska.

HELENA

Parysie, z dumą sługą jego będę,

A poważania naszego oznaki

Piękności naszej blask nowy przydadzą.

PARYS

Słodka Heleno, nad wszystko cię kocham.

Wychodzą.