SCENA PIERWSZA
Rzym. Przed pałacem.
Wychodzi Aaron.
AARON
Teraz Tamora do Olimpu szczytów
Pnie się, bezpieczna od fortuny ciosów,
Wyżej piorunu grzmotów i błyskawic,
Bladej zazdrości groźbom niedosięgła.
Jak złote słońce pozdrawia poranek,
A promieniami morze ozłociwszy,
Pędzi po niebie w błyszczącym rydwanie,
Nad gór najwyższych panuje szczytami,
Tak dziś Tamora.
Jej rozum panem ziemskich jest honorów,
Cnota drży blada na brwi jej zmarszczenie,
Uzbrój więc serce i przygotuj myśli,
By z twą cesarską panią i kochanką
Do jej wielkości wznieść się, Aaronie.
Długo ją wiodłem, jak mą niewolnicę
Związaną silnym łańcuchem miłości,
Twardziej przykutą do ócz Aarona
Niż Prometeusz do skały Kaukazu.
Precz, niewolnicze myśli i ubranie!
Będę od złota i od pereł świecił,
By godnie nowej służyć cesarzowej.
Co? Służyć? Igrać z tą Semiramidą,
Nimfą, syreną, co Rzym oczaruje
I będzie świadkiem rozbicia cesarstwa
Z jego cesarzem. Lecz cóż to za wrzawa?
Wchodzą Chiron i Demetriusz, grożąc sobie wzajemnie.
DEMETRIUSZ
Chironie, dowcip twój jeszcze za młody,
Rozum za tępy, aby chciał się wdzierać
Tam, gdzie ja kocham, może i kochany.
CHIRON
Zawsześ zbyt ufał sobie, Demetriuszu,
I teraz myślisz, że groźbą mnie strwożysz.
Nie rok różnicy wdzięk mi odejmuje
Albo nade mną triumf ci zapewnia.
Mogę kochance jak ty służyć wiernie
I wierną służbą na miłość zarobić;
Tego w potrzebie szablą ci dowiodę,
Praw moich broniąc do serca Lawinii.
AARON
Gdzież straż? Te gaszki chcą pokój zamącić.
DEMETRIUSZ
Dzieciuchu, chociaż w chwili nierozwagi
Matka do boku przypięła ci szpadkę,
To już przypuszczasz, że grozić ci wolno?
Każ ten rożenek w pochwie zalutować,
Zanim się lepiej robić nim poduczysz.
CHIRON
Tymczasem, na co z mą małą zręcznością
Mogę się dzisiaj ważyć, wnet zobaczysz.
DEMETRIUSZ
Taki zuch z ciebie?
Dobywają mieczy.
AARON
Co znowu, panowie?
Śmiecie tak blisko cesarskiego zamku
Dobywać szabli do otwartej walki?
Wiem dobrze powód waszej nienawiści;
Za skarby świata nie chciałbym, by doszedł
Tych wiedzy, których dotyczy najwięcej;
A matka wasza i za więcej nawet
Tej by niesławy nie chciała doczekać
Na rzymskim dworze. Przez wstyd, skończcie swary!
DEMETRIUSZ
Nie, póki w piersiach jego nie utopię
Mego oręża, w gardło mu nie wtłoczę
Słów na ohydę moją wyrzeczonych.
CHIRON
Jam na to równie jest przygotowany,
Piorunujący językiem twym tchórzu,
Ale nie śmiący orężem słów poprzeć.
AARON
Na bóstwa Gotów walecznych przysięgam:
Wszystkich nas zgubi ta zwada dziecinna!
Skończcie! Nie wiecież10, jak jest niebezpiecznie
Na prawa księcia zuchwale się ważyć?
Co? Czy Lawinia taką rozpustnicą,
A tak wyrodnym stał się Basyjanus,
Że o jej miłość bój możecie zwodzić
Bez sprawiedliwej pomsty za zuchwalstwo?
Panicze, baczność! Gdyby cesarzowa
Tego zatargu usłyszała powód,
Pieśń by ta do jej nie przypadła serca.
CHIRON
Mniejsza! Niech ona, niech świat ją usłyszy,
Bo ja Lawinię kocham nad świat cały.
DEMETRIUSZ
Zstąp niżej w twoim wyborze, młokosie,
Ona starszego brata jest nadzieją.
AARON
Co za szaleństwo! Nie wiecież, jak wściekły
W wybuchu gniewu swojego Rzymianin,
Jak znieść rywala niezdolny w miłości?
Powtarzam, tylko grób sobie kopiecie
Waszą niesnaską.
CHIRON
Wierzaj, Aaronie,
Na tysiąc śmierci polecę szczęśliwy,
Byle ją posiąść.
AARON
Jak? Byle ją posiąść?
DEMETRIUSZ
Czemu cię dziwią tak moje nadzieje?
Wszak to kobieta, wolne zalecanki;
Wszak to kobieta, więc ją można zyskać;
Wszak to Lawinia, jakże jej nie kochać?
Ba, więcej wody, niźli młynarz widzi,
Przez młyn przepływa, i wiemy, jak łatwo
Ukraść kromeczkę z zaczętego bochna;
Chociaż Basjanus cesarskim jest bratem,
I lepsi godło Wulkana11 nosili.
AARON
na stronie
Może i tacy jak sam Saturninus.
DEMETRIUSZ
Czemu rozpaczać temu, co się umie
Słowem, spojrzeniem, szczodrotą zalecać?
Czy ci się łani nie udało zabić
I unieść nieraz pod leśnego okiem?
AARON
Więc jak się zdaje, to by ci starczyło
I na podkradku?
CHIRON
Przestałbym i na tym.
DEMETRIUSZ
Zgadłeś.
AARON
Od razu należało wyznać,
A wszystko byłbym bez hałasu skończył;
Także w was mało rozumu, że o to
Rąbać się chcecie? Czyby was bolało,
Gdybyście obaj do celu dobiegli?
CHIRON
Nie mnie, przynajmniej.
DEMETRIUSZ
Ni mnie, bym miał swoje.
AARON
Dobrze więc, zgoda! Łączcie się miast swarzyć.
Musimy sztuką i podstępem działać;
Czego nie możem dokonać, jak chcemy,
Konieczność zmusza, jak możem, osiągnąć.
Wierzcie mi tylko, że od tej Lawinii
Lukrecja czystszą nie była matroną.
Tylko nie trzeba w biegu nam omdlewać:
Pośpiech jest wszystkim, a znalazłem ścieżkę.
Zapowiedziano łowy uroczyste,
Na które tłumnie zbiegną damy rzymskie;
Leśne chodniki są długie, szerokie,
A nie brak kątów dzikich i samotnych,
Jakby stworzonych na spełnienie zbrodni;
Tam waszą łanię przywabcie samotrzeć,
Dopnijcie celu wymową lub gwałtem;
Inaczej marne są wasze nadzieje.
A teraz nasze plany cesarzowej
Idźmy wyjawić; dowcip12 jej piekielny,
Zemście i czarnym poświęcony gwałtom,
Broń naszą dobrą swą zaostrzy radą.
Ona was obu przymusi do zgody
I doprowadzi do szczytu nadziei.
Dwory cesarskie są wieści pałacem,
Pełnym języków, ócz, uszów ciekawych;
Lasy są głuche, straszne, bez litości.
Tam, dzielni chłopcy, mówcie i zwyciężcie,
Skryci przed niebem chuć waszą nasyćcie,
Karmcie się skarbem Lawinii do syta.
CHIRON
Twa rada, panku, nie grzeszy tchórzostwem.
DEMETRIUSZ
Sit fas aut nefas13, bylem znalazł źródło,
Które ostudzi serca mego żary,
Per Stygia, per manes vehor14.
Wychodzą.