SCENA PIERWSZA
Pod Aleksandrią. Obóz Cezara.
Wchodzi Cezar, czytając list; Agryppa, Mecenas i inni.
CEZAR
Chłopięciem mieni372 mnie i tak urąga,
Jak gdyby moc miał wyprzeć mnie z Egiptu.
Wysłańca mego ociąć dał rózgami.
Na pojedynek mnie wyzywa: — Cezar
Po jednej stronie, z drugiej zaś Antoniusz!
Niechże się dowie stary zawadiaka,
Że dość sposobów innych mam, by umrzeć.
Tymczasem śmiejmy się z wyzwania.
MECENAS
Cezar
Powinien by to wiedzieć, że gdy człowiek
Tej miary wpadnie w szał, jest utrudzony
Obławą na się tak, iż już upada.
Odetchnąć mu nie pozwól i wyzyskaj
Tę nieprzytomność. Nigdy dostatecznie
O bezpieczeństwie własnym gniew nie myślał.
CEZAR
Donieście naszym co przedniejszym wodzom,
Że z mnogich bitw ostatnią chcę zwieść jutro.
W szeregach naszych dość jest samych ludzi,
Co byli w służbie Marka Antoniusza
Niedawno jeszcze, by go dostać w ręce,
Dojrzyjcie373 tego i wydajcie ucztę
Dla wojska. Mamy na to w bród zapasów,
A ludzie sobie zasłużyli. Biedny
Antoniusz!
Wychodzą.