Swaty
Po cisowym moście
Jadą, jadą goście!
Trza powitać
I zapytać:
A dokąd? a ktoście?
Znam82 ja, kto to jedzie
Zgrai tej na przedzie,
Kto to do mnie
Tak nieskromnie
Tatarszczyznę wiedzie.
Biały stół nakryję,
Białą twarz umyję,
Włos popieszczę,
W bisior83 jeszcze
Przyozdobię szyję...
Całą wraz gromadą
Na podwórko wjadą.
Nie kryj żwawie
Się w rękawie:
Znam twą klaczę gniadą!
Jakbym ich nie znała,
Jakby nie widziała,
Na uboczy
Spuszczę oczy,
Nadąsana cała.
On „dobry dzień” powie;
A siwi swatowie
Dziwną zrzędą
Nudzić będą
Jak im śni się w głowie:
Że są posłannicy
Szukać popielicy84,
Co kryjomu
Uszła z domu
Do naszej świetlicy...
Dość tumanić, swacie,
W poświęconej chacie:
Rozumiemy,
Dobrze wiemy,
Kogo wy szukacie! ...
Otoż i na dworze! ...
Boże, mój Ty Boże!
Co ja zrobię
W ciężkiej dobie? ...
Najlepiej — w komorze!